Marcin Gienieczko
This page is designed by everywhere-computing

Co słychać w świecie Marcina Gienieczko?

** PLEASE DESCRIBE THIS IMAGE **

Mapa świata


"Marcin Gienieczko jest podróżnikiem, który stawia sobie wielkie wyzwania, wielkie cele. Nie podąża przetartym szlakiem, nawet jeśli ma on prowadzić na Everest. To dla niego zbyt proste! Poznajemy człowieka, który miał odwagę rzucić wyzwanie światu, który nie toleruje ludzi o słabej duszy. Świat przygody toleruje tylko tych, którzy mają niezwykle silną wolę walki, przetrwania i... improwizacji. Zapraszamy do relacji z jego projektów! Polecam. "

Arek Pawełek

rys
"Docierać tam, gdzie inni zawracają…"

Marcin Gienieczko

NEWS


10 czerwiec 2017

Kiedyś chciałem pracować na platformach wiertniczych. Ale jestem na statku .Męska , ciężka praca ale za to dobrze płatna. To mnie tylko tu trzyma-forsa. Los rzucił mnie na statki. Od 2010 r  z przerwami pływam na różnych statkach  dorabiając  do życia i swoich projektów oraz budżetu rodzinnego. Dwa razy w roku mam kontrakt aby  utrzymać moje dokumenty które zrobiłem notabene w Niemczech i na WSM w Gdyni. Z platform nie wyszło ale teraz już nie żałuje . Pływam na  tankowcu. W sumie niemalże jak platforma. Pływamy po całej Europie. Aktualnie płyniemy do Amsterdamu. Robota ciężka, 14 godzin  dzień w dzień  chyba że  jest załadunek  w nocy  to w nocy też  trzeba  pracować. W miedzy czasie  układam plan przeprawy przez góry Mackeznie. Na zdjęciu pokazane jest jak wchodzę w jeden   z tanków/zbiorników. Padła nam pompa trzeba był ja wykręcić i nową zamontować. Wraz z kolega  po fachu  siedzieliśmy w środku w oparach tokstycznych. Wcześniej wieżliśmy  benzynę. Koło włazu wejściowego leży żółty  miernik który pokazuje  jakie jest tam natężenie zatrutego  powietrze. Bez maski 20 minut  i człowiek by padł. Trzeb a się zsunąć po drabinie do środka i w masce pracować. Inaczej można się zatruć. Taka praca ale i też jestem na mostku kapitańskim gdzie mogę np.   napisać maila i zamieścić zdjęcie, zdarza się  poprowadzić Tanker za zgoda bossa. Gdyż on jest  tutaj pierwszy po Bogu.

 

Zapraszam rowniez do  przeczytania  relacji  o przepłyneciu Amazonki w canoe na portalu AMAZON EXPLORER:



http://amazon-explorer.blogspot.pe/2017/06/upon-amazons-current-disease-drug.html

   


1 czerwiec 2017

Podwójny  trawers gór Mackenzie w stylu sportowym będzie realizowali podróżnik i sportowiec Marcin Gienieczko

 

Podróżnik Marcin Gienieczko wyrusza na kolejna wielka wyprawę. Marcin Gienieczko  postanawia samotnie bez  wsparcia z zewnątrz dokonać pieszego  podwojonego  trawersu gór Mackenzie przez Polaka . Przejście legendarnego szlaku Canol w  płn Kanadzie będzie dużym wyzwanie. Co to jest Canol?

Podczas drugiej wojny światowej Odział Inżynieryjny amerykańskiej armii nadzorował budowę drogi i rurociągu z pól naftowych w Norma Wells na Terytorium Północno Zachodnich, do rafinerii w Whitehorse na Jukonie. Pod koniec wojny rurociąg  zamknięto. Jednak w obecnych czasach w tym bardzo odległym i niedostępnym terenie górskim jest szlak zwany Canadian Oil  o skrócie Canol Jest to najbardziej  dziki  i ekstremalny szlak pieszy  w  płn Kanadzie. Przez podróżników w Kandzie uważany za najbardziej niebezpieczny gdyż aby go przejść trzeba przepłynąć wpław lub pontonem cztery rzeki górskie. Trasa liczy 634 km  od miejscowości Ross River  do miejscowości Norma Wells  nad rzeką Mackenzie. Przejście  Canol dla Marcina  to zdobycie wewnętrznego  ,,Bieguna Północnego”- tak to określił podróżnik. Przygotowanie mentalne do dalszego projektu który zwie się ,,Droga na Biegun Południowy”! Test kondycyjny, psychiczny . Na dystansie 390 km  ciągnie specjalnie skonstruowany wózek .Od rzeki Twitya River ( pierwsza rzeka na szlaku )przez 210 km  będzie szedł z 30 kg plecakiem oraz  niewielkim pontonem który będzie służył do przeprawy przez dzikie  rzeki gór Mackenzie. Założenie tego  projektu to sportowe samotne  przejście w 25 dni w jedna strone . W miejscowości Norma Wells będzie odpoczywał trzy dni u Polaka mieszkającego tam od 25 lat Marcina Rojka . Po kilku dniach odpoczynku ponownie zamierza  przejść Góry Mackenzie. Tym razem do Granicy z Jukonem 392  km  w towarzystwie swojego kolegi podróżnika z Kanady Ruperta Dook   który przyleci do Norma Wells 22 sierpnia z Yellowknife stolicy Terytoriom Północno Zachodnich .

 

Warto dodać ,że  w 2007 roku Marcin Gienieczko podjął prze zimowego przejścia tego szlaku. Niestety  wówczas z powodu kontuzji kolegi i bardzo głębokiego śniegu nie mógł zrealizować tego przedsięwzięcia. Niemniej jednak powstał film który przedstawia  walkę z przyrodą i samym  sobą ,,Zagubiony na Jukonie” przedstawił zmagania w zimowej scenerii:

 

https://www.youtube.com/watch?v=slQNkIFkJRQ

 

W 2008 roku Marcin Gienieczko z Rupertem Dook dokonuje przejścia 350 km  przez góry Mackenzie, natomiast w 2011 roku przechodzi samotnie południową odnogę szlaku Canol z Jonhson Crossing do Ross River-240 km.. Jednak prawdziwe wyzwanie wciąż na niego czeka. Nigdy jak do tej pory  w całości  nie dokonał trawersu gór Mackenzie. Tym razem postanawia ruszyć i przejść Canol w obie strony.

 

Czy mu się powiedzie? O tej wyprawie wypowiada się redaktor naczelny miesięcznika Żagle Waldemar Heflich  gdzie Gienieczko na łamach miesięcznika relacjonował wiele przedsięwzięć w tym pierwsze na świecie przepłyniecie Amazonki w  canoe:

 

https://www.youtube.com/watch?v=hUL38pAsKfk

 

 

 

Gienieczko chce dokonać podwojonego trawersu gór Mackenzie na dystansie 1026 km (dystans taki sam jak na Biegun Północny) marszu w ciągu 45 dni. Będzie to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w  przejścia gór Mackenzie w obie strony. Zapraszamy na śledzenie  całego przedsięwzięcia na stronie wyprawy: http://solo-mackenzie.blog.pl/

 

Marcin Gienieczko ma na swoim koncie wiele ekstremalnych dokonań, m.in. przeszedł 600 km po zamarzniętej rzece Kołymie (przy temp. minus 50 stopni), pokonał pieszo i na wielbłądach Saharę Zachodnią (750 km w 18 dni), przejechał Australię rowerem, przepłynął pontonem największą rzekę Alaski Jukon (3,1 tys.km), a w canoe cały system rzeczny Mackenzie (4 tys. km) oraz syberyjską rzekę Lenę (ponad 4,3 tys. km).Zrealizował tez wielki triathlon przez Amerykę Południową  jadąc rowerem biegnąć oraz przepływając w canoe Amazonkę ustanawiając  World Records Guinnes: http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/


30 maj 2017

Ostatnio miałem możliwość pobiec w pierwszym maratonie górskim Chojnik w Karkonoszach.
Według organizatorów zaliczany do 6 cięższych biegów górskich w Polsce . Czy tak jest? Trasa dość wymagająca. Duże wzniesienia. Mapka w załączniku. W sumie wystartowało ogólnie około 900 zawodników.
Wypowiedz organizatorów w tej sprawie. Film obrazuje te zmagania :
https://www.youtube.com/watch?v=h84EhLtzu_M

 

Myślę ,że trudniejsze ukończenie byłoby przy pogodzie deszczowej. Dla mnie bieg to jeden z etapów pośrednich do mojego głównego w tym roku celu czyli przejścia Gór Mackenzie w obie strony: http://solo-mackenzie.blog.pl/

Tego typu przeżycia traktuje jako trening wytrzymałościowy.

 

Lub tak zwany trening kontrolowany. Biegam w nich dla limitów. Czyli dla ukończenia w limicie czasowy wyznaczonym przez organizatorów .Dla jednych ukończyć maraton górski to duże wyzwanie dla innych to ściganie. Dla mnie jest to test przed dalszym rozwojem w głównym założeniu. Bo czy będziesz 132 czy 346 i tak nie ma różnicy (mowa o tych którzy chcą się ścigać)bo tylko w ściganiu sportowym tak naprawdę liczą się ci którzy są na podium. Bieg Chojnik to trochę więcej niż maraton. Gdyż normalny maraton skład asie z dystansu 42 , 195 km a Bieg Chojnik to 46 km przez góry. Ładne trasy, zwłaszcza kiedy się zbiega ścieżkami leśnymi wśród świerków . Na sobie miałem niewielki Camelbak czyli mały plecaczek z wkładką z izonickiem. Biegłem dla odmiany od innych w pół butach górskich. Cięższe ale stopy dobrze się trzymały przy zbiegu. To bardzo ważne. Po ostatnich doświadczeniach w innym biegu wiedziałem ,że takie buty muszę mieć. Może są trochę cięższe ale jak ktoś biegnie dla limitu a nie chce doznać kontuzji np. ,,skręcić kostki” warto o tym pomyśleć .Kończyłem już biegi przełajowe, triathlony ale najlepszym przygotowaniem do tego projektu ,,Droga na Biegun ” uważam ,że jest długi bieg górski. Po asfalcie za łatwo. Dla mnie ukończenie to wewnętrzna satysfakcja i praca nad kondycją chociaż byli tacy ludzie którzy mówili ,że nie ukończę po takiej malej ilości treningów. Ale to standard . Znam swój organizm i wiem ,że każdy mogę bieg ukończyć nawet na 100 km w limicie bo tak naprawdę wszystko rozgrywa się w głowie i wewnętrznej motywacji. Wiem o tym bo kiedy po trzech miesiącach płynięcia w canoe (nogi wcale nie pracowały) i następnego dnia pobiegłem 80 km w temperaturze plus 40 stopni –było to podczas wyprawy w Brazylii wiedziałem ,że dystanse można robić długie. Ważna jest motywacja ona zaczyna ewaluować po 20 kilometrze zazwyczaj. Bez niej nie istniej żadne projekt. Tak też jest w biegach. Biegi górskie to również fajna przygoda. Są ludzie którzy przyjeżdżają z rodzinami, biegną też parami. Kiedy wiedziałem ,że już po ostatnim check poincie ,że ukończę bieg be kontuzji to zacząłem bardziej podźiwać i rozmyślać o wyprawie . Tuż koło zamku Chojnik jedne z biegaczy doznał dużych skurczy. Razem z jego kolega przez 5 minuty próbowaliśmy wyprostować mu stopę, naciągnąć nogę. Wył jak wilk. Skurcze przychodzą podczas przegrzania organizmu, poprzez odwodnienie i utratę elektrolitów, do zmęczenia mięśni, niewystarczającego przygotowania i braku nawyku rozciągania mięśni przed wysiłkiem. Są to niemalże sytuacje losowe które mogą zdarzyć się każdemu. Ostatecznie niemalże dobiegliśmy razem. Jego kolega powiedział do niego zaczęliśmy razem i skończymy razem. Szlachetne sportowe podejście. Ale byli też tacy, słyszałem w tracie biegu ,że biegli razem i jeden do drugiego powiedział:,, za słabe masz tępo sorry zostawiam Ciebie”. Jak to zaczęliśmy razem! Odwrócił się plecami i jeszcze bezczelnie powiedział jak coś to dzwon….Pomyślałem sobie , ze w trakcie biegu będzie ktoś wyjmował tel i ma dozownic? Po cholerę. To typowe podejście chwilowej ambicji , która ani nie była sportowa ani nie była przyjacielska. Są i tacy biegacze ale na szczęście to wyjątki .Ci ludzie wiedza tyle o sporcie zespołowym co ja o locie w kosmos. Typowy egocentryzm jednostek . Warto natomiast zobaczyć jak Boge Ousland i Mike Horn dwaj najwięksi napieracze w sportowej eksploracji kończyli swój wielki plan ,,nocnego zdobycia Bieguna Płn”. Warto zobaczyć co znaczy prawdziwa przygoda razem i sportowe zachowanie:

 

https://www.youtube.com/watch?v=dRt3OxY52WU


Obaj silne osobowości. Mike Horn jako pierwszy człowiek przepłynął w całości samotnie Amazonkę , wcześniej obszedł przez 2 lata pieszo Arktykę . Borge trawersował Antarktydę , pierwszy zdobywca Bieguna Północnego. Ten ostatni w wywiadzie dla NGM w styczniu 2007 roku powiedział ,że takie wyprawy jak się zaczyna razem to się kończy. W trakcie tej ekspedycji Horn doznał problemów zdrowotnych ale Borge Ousland ani go nie zostawił ani nie myślał żeby go mógł helikopter zabrać-wyjaśnił w wywiadzie. Mimo , że on był głównym organizatorem.p Dla mnie maraton Chojnik był ostatnim etapem przygotowań kondycyjnych do wielkiego przedsięwzięcia, który odbędzie się w lipcu- przejścia 1026 km najdzikszych gór Mackenzie. Szczerze polecam ten bieg, bo fajne zorganizowany i piękna trasa. Niebawem wyjazd do pracy na statek gdzie będzie inny test-psychiczny ale co tam jak to mówią napieramy dalej. Od stania w miejscu nie jeden już zginał.


22 maj 2017

Projekt ,,Droga na Biegun Południowy” w obie strony to projekt życia. Większej wyprawy  już nie zrealizuje . Wiem jedno, jak to zrealizuję będę mógł zakończyć swój wędrowny los. Jeżdżę po świecie od 1997 roku. Wielka ekspedycja na Antarktydę to projekt życia jak i również mój ostatnia wielka wyprawa t. Nim to się stanie  chcę dopiąć swego. Jeżeli Bóg pozwoli i zdrowie-bo to tylko  to może zagrozić realizacji . Tym czasem   skupiam się na moim wewnętrznym Biegunie  Północnym, przejściu 1026  km przez najdziksze góry Kanady – Góry Mackenzie: http://solo-mackenzie.blog.pl/ Wielki trawers tego pasma. Właśnie od  tego przejścia dużo zależy. Tak na prawdę cały projekt na Biegun Południowy. Nie będę się rozpisywał. To nie ma sensu ale dużo od tego zależy. Jeżeli tego dokonam  będzie to zielone światło dalej. Współpracuję przy projekcie na Biegun Południowy z norweskimi polarnikami. Dla mnie są  najbardziej doświadczonymi podróżnikami w  tej strefie eksploracji. Treningi w Norwegii był również dobrym etapem przygotowawczym  do przejścia gór Mackenzie

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

 


21 maj 2017

Myślę ,że  w canoingu czas przejść na regatowe  łodzie. Wyprawy na canoe mnie już nie interesują. To co chciałem zrealizować zrealizowałem: http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

  Te canoe mi się marzy. Jeszcze nie wiem jak się przebija ona przez  fale i bystrza. Ale po smukłej sylwetce widać że  idzie szybko. Bardzo szybko. W Polsce niedostępne bo mało kto pływa w regatach na canoe. Ja takiej osoby nie znam a pływam już  12 lat…

Oczywiście  można  pływać  takim modelem jaki ja mam Mad River. Też w nim startowałem na Jukon River Quest  w 2013 roku. Gdzie przepłynąłem 320 km no stop bez spania w 31 godzin i 30 minut. Przepłyniecie no stop jeziora Labarge, 48 km w  9 godzin-no stop

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1WErKRfpv3qCAUzbTWyqjCECc574&msa=0&ll=62.287537988763965%2C-136.3071212255859&z=11

Na zdjęciu tak wygląda. . Jedna z moich łodzi jest w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku-zapraszam do obejrzenia:

 http://www.nmm.pl/aktualnosci/canoe-juz-w-muzeum Ale ta łódka  którą przedstawiam to typowe canoe regatowe. Mad River to  ekspedycyjna łódź. Oczywiście można też płynąć  dookoła świata  na łodzi takiej jak  np.;Delphia mowa o żeglarstwie   ale jeżeli się bierze udział w regatach Vendee Globe (https://www.youtube.com/watch?v=GLobesQDSAU) startuje się na  takiej jednostce która  rozwinie   dobrą  prędkość ,dostarczy  dobry wynik. Na takiej łodzi trzeba  mieć opływanie. Są żeglarze którzy startowali bez opływania na nowej jednostce i  to był błąd. Kończyło się to zawsze finiszem  przed wczesnym. Ale są również różne sytuacje losowe  gdzie nie można wcześniej zdobyć takiej łodzi dlatego niektórzy decydują się na start Last minut. Jednak to jest zbyt duże ryzyko.  Ten model to canoe regatowe na solo przebiegi. Niebawem kolejna edycja  Yukon River Quest. Najdłuższego wyścigu na canoe  przez dziewicze rejony Kanady. Zastanawiało mnie zawsze jedno . W canoe solo  które jest dopuszczane  w tym wyścigu tak na prawdę nie jest canoe  .Chociaż jest  to tak  kwalifikowane. Po pierwsze w canoe nie ma steru a  w modelach Clipper SEE-1 jest ster. Canoe  bardziej przypomina  kajak. Zobaczcie:  http://www.clippercanoes.com/sea-1/ W sumie wygląda jak kajak. Dla mnie to takie  połączenie   canoe z kajakiem. Teraz  zobaczyłem że  wyszedł model który jest i regatowy i  typowym canoe. Takim można zawalczyć o bardzo dobre przebiegi. I mieć świadomość ,że się płynie w canoe a nie kajakiem.Za kajakiem nie przepadam  Jednak tą lodź trzeba również dociążyć ażeby  ,,trzymała” się na  bystrzach.

Marcin Gienieczko

 


17 maj 2017


5 maj 2017

Ostatnio zaliczyłem trening 70 km Władysławowo - Hel- Władysławowo ze swoim wózkiem. Pamiętam jak z rodzicami jeździłem do Jastarni. Miałem wówczas 4 lata…Mój tata powiedział ,że moje podróże zaczęły się od Półwyspu Helskiego. W sumie ma racje. Tam przekraczałem swój pierwszy horyzont patrząc w morze. Teraz z wózkiem wędrowałem.  10 godzin w jedna stronę w druga 8 godzin, 35 km w jedna i  i 35 w druga testowałem tez nadajnik In Reach, używałem kuchenki-test MSR XGK EX oraz namiot Assault 2 to

2-osobowy namiot ekspedycyjny z odczepianym przedsionkiem z silikonowanego nylonu ripstop 30D. Czasza z materiału DryWall™ - bardzo dobrze oddycha. Posiada podwójną górną wentylację i słupki DAC Featherlite NSL™. Namiot łatwo sie rozbija. Konstrukcja umożliwia podwieszenie przedmiotów czy dodatkowego "poddasza" typu gear loft.

Nie polecam namiotu  Assault 3 .Ma po bokach szwy do których  wszyte są odciągacze  na szwach namiot przecieka. Robiłem testy. Lałem na niego wodę (ze szlauchu ogrodniczego) i przeciekał . Natomiast 2  tych szwów nie ma. Lepiej się sprawdza. Sprawdził się podczas intensywnych opadów deszczu podczas przepłynięciu całej Amazonki w canoe

Sprawdziłem kondycje. Wszystko po to ażeby zrealizować projekt myślę jak na tą chwile życia. Wielki Trawers gór Mackenzie: http://solo-mackenzie.blog.pl/

Polecam tez moja książkę gdzie opisywałem moje przejście Gór Mackenzi ale na dystansie tylko 350 km

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko

   

 


28 kwiecień 2017

Танец с Aмазонкой или как я преодолил Амазонку в каноэ.

W 2012 roku przepłynąłem syberyjska rzekę Lene w canoe projekt przedstawiał największy dziennik Rosyjski.
http://www.kp.ru/online/news/1216329/
ZDOBYWANIE RZEKI LENA PRZEZ MARCINA GIENIECZKO-TABELKA
https://maps.google.com/maps/ms…

Teraz przedstawi relacje z Amazonki. Projekt zostanie przedstawiony w Rosyjskiej Akademii Nauk,fragment ponizej.
Танец с Aмазонкой или как я преодолил Амазонку в каноэ.

Я нахожусь в Доусон - Северной Канады над рекой Юкон. После 50 часов гребли в легендарной гонке Yukon Quest River, организаторы были вынуждены забрвть меня из реки. Причина острой атаки правой почки. Во второй раз в моей жизни я заболел. Неудача или судьба? Я лежу в больнице в подавленом состоянии. Я принимаю вторую капельницу. На самолете уже я думаю о возвращении на реку. Экспедиции это мой наркотик. Для того, чтобы жить, я должен его принимать. -Надо сделать что-то большее, чем выиграть гонку .Только что? После того, как я уже был в доме, решил, что брошу вызов самой большой реке в мире, Амазонке.
Борьба с гигантом
Я стою возле моста через реку Апуримак . Это единственный и последний мост в системе реки Амазонки. Я упаковал все оборудование. Через зону наркоторговцов со мной плывет Гейдиел Санхез Ривера. Перуанчин не высокого роста. Метис друг, называется Хосэ. Средний рост, широкие плечи. После того, как был наркокурьером, он бросил эту работу, потому что хотел жить немного больше. Незаконный оборот наркотиков в зоне, это повседневные вещи. Гейдиел решает сопровождать меня в город Atalaya на реке Укаяли. Мы будем плыть вместе в моей лодке.

Он говорит на местном языке индейцев ашанинка. Он был также наркокурьером.
Мы идем быстрее и быстрее, байдарка набирает скорость. Река Акуирмак имеет большое снижение, несмотря на то, что мы уже прошли самые большие пороги. Вокруг горы, лес известный как тропические джунгли. Именно здесь растут листья коки, которые обрабатываются в белый порошок. Я нахожусь в так называемой красной зоне, в центре наркоторговцев в центре перуанских джунглей.

Кто-то кричит из берега: Акуи се Матан -здесь убивают. Мы начали быстрее плыть, сильнее грести, каноэ прорезает через волну за волной. Хосэ вес мокрый от удара первой волны, которая заливает нос. Ночью я слышу рев двигателей вертолета.
-Это ночный разведчик , ищут источников огня говорит Хосэ.
м вертолет дает этому месту серию выстрелов. Так сильно, что деревья рассыпаюсь. Мартин нет здесь предупреждения, добавляет . Я оставляю Апуримак и вплываем на мутные воды реки Мантаро, котурую считают некоторые яхтсмены как истоки реки Амазонки. Кроме того, что в верхней части она высохнет, и не можете назвать это постоянным источником. Поэтому Акуримак до сих пор в первую очередь источником. Сочетание Aкуримаку и Мантары дает начало реке Эне. Это самая опасная река в этой части Перу. Во всех отношениях. В ее бассейне живут воинственные племена индейцев Ашанинка, которые верят в культ Пелакары- местные жители считают, что белый контрабандист тела. -Они считают, что, как и вы в Иисуса Христа объясняет Габрель. Внезапно пороги на реке Эне стали гораздо более труднее к преодоленю. Я плыву в июне. В то время, в котором ни одна экспедиция не участвовала. Почему? Поскольку каждая хотела пересечь реку - один из Мантаро , другая Aкуримак, как технически сложные. Перейти в неделю после того, как прошли сезонные дожди, где быстрое течение бросаясь, захватывает меня каждый метр реки. Поскольку моя цель была триатлон, я начал в конце мая, и это был опасный шаг. В октябре река Эне имеет водовороты диаметром 10 метров их описали в книге «В водах Амазонки». Известно, что из Aндов в мае, наиболее течет вода. За это время, Эне и Тамбо это не равнинная река, хотя в описании так. Гигантские виры до 16 метров, которые могут спрятать внутри два иесла, соединенных с общей длиной до трех метров. Мы достигаем Понго, в которым каменные стены сужают реку Эне. Без моей гребли на каноэ течет со скоростью 11 км / ч, река начинает циркулировать и волновать. Местные жители называли это место ,, Переходные Семь дьяволов «из-за семи гигантских кратеров, с которым это было сказано, что может поглотить двигатель» Jonhson ". Мы пытаемся поймать самую высокую скорость, которая позволит нам пройти через завихрения, и воронки, пороги. Один из вихрей нас окручивает. С полок падают камни. Через некоторое время, вода успокаивает. Я слышу рев двигателя. Два Индейцы с красными лицами, проплывают мимо нас и смотрит враждебно. –Буэнос дияс! Вскрикивает Гадель, но ничего не говорят и плывут дальше. Они исчезли за поворотом реки. Река протекает быстрее и быстрее, набирает скорость снова. Вдруг я слышу выстрел, отворачиваются назад от Гадиэля. Я слышу второй выстрел. Гринго, гринго !!! кто-то кричит из глинистого склона размахивая руки. - Ashaninka- проблемы будут сказал напуганы Гадиэль. Мы пытаемся повернуть назад. Но быстрый поток нас забирает .Кто то дает больше выстрелов в нашем направлении .Слышу пули свист коле canoэ.-Бля ..! стреляють! Мой голос пытается прорваться через ревущию реку. Я не могу изменить курс. Каноэ впадает между два валуны. Застрываем . Наплыв воды становится сильнее, каноэ становится затопленно водой. Гадиель пытается выскочить на валун ближе к берегу и спасти. Но нет никаких шансов выплыть на берег. Течение выхватывает его в мгновение ока. Индейцы подают свою лодку с двигателем 15 лошадиных сил Johnson.- выходите! Они кричат. Их лица окрашены в красный цвет. У них есть три линии на обеих щеках. Это уса-Ягуара. Эти агрессивные, сказал Гадиель низким голосом. Мы покажем все оборудование. Есть ли у вас наркотики? Спрашивает один из индейцев. Нет, у нас нет. -Кто вы? Что ты здесь делаешь? Эта область ашанинки. Их оружие направлено на нас. Гадиель пытается успокоить ситуацию .- Вот наши документы от президента региона разрешения-Карэ -показует мой спутник. За четыре месяца до экспедиции Мирослав Райтер, который специализируется на поездках, организованных в Перу подготовил мне разрешения проплыть всю область. Мы показали здешнему деревенскому старосте. Он наблюдает, анализируя, пытаясь прочитать, хотя большинство индийцев не умеют читать. Особенно на испанском.- Есть ли у вас какие-либо подарки? Гадиэль дает нашим жителям лиофилизированной пищу. Для лидера швейцарского армейского ножа проходит небольшой фонарик и фару. Он смотрит мне в глаза. У вас есть 5 часов, чтобы покинуть наш регион. -Гадиель улыбается и говорит, что два хватит нам. Кто-то стреляет вверх, исчезают за поворотом реки. Мы должны быть осторожны, они могут удивить нас в ночи. В ночное время, не включаем наших фонариков, чтобы не звать нежелательных гостей. Мы входим в другой водоворот, который пытался поглотить нас .Силнее греби, силнее кричу, попадаем в гигантский вихрь, который потрясает нас, как в стиральной машине. Это огромные дыры в реке .Плывем по самому узкому месту в ширине Эна имеет 4 метра. Вихр сосет нас, идет борьба.- Силнее Гадиель, кричу изо всех сил . Я борюсь с полной силой, чтобы выйти из водоворота, который имеет диаметр 16 метров и глубину 2 метра. Каноэ погружается и выныряет, разврачивает нас на 180 градусов . Выходим, плывем к берегу. В глазах перуанского друга есть страх, я трясся весь. Один момент, и после экспедиции. Тамбо реки не вид, водовороты пытаются сбросить нас на каждом шагу. Мы плывем в каньоне. Скальные полки с обеих сторон .Сопки покрыты тропическими лесами .После 20 км мы должны просить помощью лодки, которая тянет нас на тросе до следующей деревни. Слишком высокий уровень воды, вихри настолько велики, что втягивают каноэ. От Пойэни река


28 kwiecień 2017

Moje życie zawsze było bardziej związane ze sportem niż podróżami. Gratuluje jeszcze raz i cieszę się ,ze projekt życia jest pod patronatem PKOL


13 kwiecień 2017r.

Marcin Gienieczko  postanawia samotnie bez  wsparcia z zewnątrz dokonać pieszego  trawersu gór Mackenzie przez Polaka . Przejście legendarnego szlaku Canol w  płn Kanadzie. Jest to najbardziej  dziki  szlak w  płn Kanadzie. Trasa liczy 600 km  od miejscowości Ross River  do miejscowości Norma Wells  nad rzeką Mackenzie. Przejście  Canol dla Marcina  to zdobycie wewnętrznego  ,,Bieguna Północnego”- tak to określił podróżnik. Przygotowanie mentalne do dalszego projektu który zwie się ,,Droga na Biegun Południowy”! Test kondycyjny, psychiczny . Na dystansie 390 km  ciągnie specjalnie skonstruowany wózek .Od rzeki Twitya River przez 210 km  będzie szedł z 30 kg plecakiem oraz  niewielkim pontonem który będzie służył do przeprawy przez dzikie  rzeki gór Mackenzie. Założenie tego  projektu to sportowe samotne  przejście w 25 dni. W miejscowości Norma Wells będzie odpoczywał trzy dni. Po kilku dniach odpoczynku ponownie zamierza  przejść Góry Mackenzie. Tym razem do Granicy z Jukonem 360 km  w towarzystwie swojego kolegi podróżnika z Kanady Ruperta Dook   który przyleci do Norma Wells 22 sierpnia z Yellowknife . Gienieczko chce dokonać podwojonego trawersu gór Mackenzie na dystansie 960 km (dystans taki sam jak na Biegun Północny) marszu w ciągu 45 dni. Będzie to pierwsze tego typu przedsięwzięcie w  przejścia gór Mackenzie w obie strony.


Zapraszamy na strone wyprawy:

http://solo-mackenzie.blog.pl


6 kwiecień 2017

Marcin Gienieczko, podróżnik i sportowiec, ambasador sportowy Gminy Kosakowo dokonał podwójnego trawersu  największego płaskowyżu w Europie Hardengvide

Wyprawy polarne to najwyższy szczebel eksploracji. Poniżej trasa z zapisem GPS ,przeprawy przez najwyższy płaskowyż Europy w Norwegii - http://www.gienieczko.pl/tracking/norway2017/ 12 dni przeprawy. Nocleg powyżej 1200 metrów. Temperatura  -15 stopni, wiatr 5m/s,240 pokonanej trasy w obie strony. W jedną stronę z zespołem ,w drugą samotnie ciągnąc kewlarowe sanie o wadze 70 kg. Teren górzysty. To tutaj trenował i przygotowywał się norweski polarnik Amundsen, pierwszy zdobywca Bieguna Południowego. Dla mnie była to mini wyprawa i trening. Wielu ludzi, również Norwegów pytało się mnie dlaczego pokonuję tą samą trasę w obie strony? Ta mini wyprawa to również budowanie wewnętrznej motywacji. Większość ludzi jak osiągnie cel chce wrócić do cywilizacji. Ja chciałem walczyć dalej. Głód pokonywania trasy ciągle we mnie jest. Mimo wszystko-cytuję na swojej oficjalnej stronie:gienieczko.pl

 Każdy kto marzy o zdobyciu Bieguna Południowego musi przejść tą trasę. Tutaj przeszedł ten szlak legenda polarnictwa Borge Ousland jak i również trenował przed próbą trawersu Antarktydy  Marek Kamiński.

Panują tutaj warunki iście polarne. Tą część Norwegii to poligon doświadczeń. Niskie temperatury, zamiecie śnieżne. Wędrowałem w jedną stronę z polarnikiem, z Norwegii , który  był leaderem grupy. Wcześniej odbyłem trening z innym polarnikiem Sventem, który przeszedł Grenlandię oraz zdobył Biegun Południowy i Północny. Norwescy polarnicy to najlepsi fachowcy w wyprawach polarnych. Od nich się uczą ci którzy marzą coś osiągnąć w świecie polarnym. Dla mnie  to był  krok do realizacji wielkiego przedsięwzięcia czyli zdobycia Bieguna Południowego w obie strony,  oraz do przejścia Grenlandii. mimo że wcześniej przeszedłem 600 km korytem rzeki Kołymy https://www.youtube.com/watch?v=eA5hDplTd3M  i miałem już do czynienia surową zimą to jednak moje doświadczenie jest małe .Wyprawa, marsz to 6.30 pobudka o 8.00 juz marsz.50 minut marszu i 10 minut postoju. Więcej się nie wytrzyma.10 minut wystarczy aby się napić gorącej herbaty, zjeść orzechy laskowe, czekoladę, kabanosy, baton. Dziennie wędrowałem po 7-8 godzin. Wieczorem włączałem swój nadajnik pozycjonowania trasy. Około 12.00 włączałem  drugi nadajnik który wisiał mi na pasie szelkowym  na piersi gdzie ciągnąłem sanie. ten nadajnik to tracker działał przez 50 minut i wysyłał pozycje co 10 minut włączając. po godzinie go wyłączałem ze względu na baterie. Testowałem też  inny nadajnik in reach który działa w systemie Iridium. https://inreach.garmin.com/textmessage/txtmsg?extId=732fd3af-8a5f-4304-a0b6-603eecb1b507&adr=perdido%40poczta.wp.pl Tego nadajnika będę używał na Antarktydzie. W odróżnieniu od realizacji wypraw  w cieple regiony baterie są bardzo ważnym źródłem funkcjonowania. nie może cały czas  działać tracker bo bym musiał zabrać  50-kilogramowy worek baterii. Również  w trakcie marszu w odróżnieniu  np. od poprzedniej ekspedycji gdzie przepłynąłem jako pierwsza osoba w canoe Amazonkę tracker działał non-stop .tutaj takiej możliwości nie ma  bo trzeba szanować baterie. dlatego pozycje włączałem w obozie ,w namiocie i w  południe .Ponadto w trakcie takiego marszu  gdzie pokonywałem 3km/godz dużej różnicy między  punktami nie było. Dziennie pokonywało się około 20-23 km. W trakcie drogi powrotnej było juz ocieplenie, zaczęły  puszczać lody. Wykonując przejście przez jeziora brnąłem niemalże po wodzie. Buty miałem z nartami zanurzone w kaszy lodowej.    .Hardengvide to również teren pagórkowaty, czasami trzeba było zejść w dół  i potem wciągnąć sanie w  górę. .Zjeżdżając w dół  sanie trzymałem  przy samej nodze i tak się zjeżdżało. Warto potrafić dobrze jeździć na nartach, to się na płaskowyżu przydaje. Można też pod płozy podwiązać linkę która by zmniejszała poślizg sań. Dziennie wypijałem około 4 litrów wody. Przejście  w obie strony zostało zrealizowane na szlaku  najwyższego  płaskowyżu w Europie – Hardangervidda. Na trasie Geilo – Rjukan i Rjukan – Geilo

 

W trakcie tego przejścia używałem nart Fishera .

Było to prawdopodobnie  pierwsze tego typu przejście płaskowyżu  w obie strony, dla mnie to wyłącznie trening Dla innych  może liczy się zbiór doświadczeń.

 Marcin Gienieczko już w lipcu wyrusza na główny cel tego sezonu przejście 1000 km w obie strony Gór Mackenzie, będzie to najważniejsze i największe przedsięwzięcie   tego roku:

 Korzystając z okazji chcę podziękować dla firmy Unibep oraz Polish Connetion (zakup San) i firmie Suprasat( doładowanie do tel satelitarnego)  za  wsparcie. Całkiem inny rodzaj podziękowań składam dla Żanety i Jarosława Skabary polskiej rodzinie mieszkającej w Norwegii za  to ,ze mogłem  te wszystkie moje rzeczy  wysuszyć  i przygotować do marszu . Całe przedsięwzięcie było pod patronatem portalu Kaszuby 24.pl a projekt,, Droga na Biegun Południowy” pod patronatem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.


31 marzec 2017

Marcin zrealizował podwójny trawers najwyższego płaskowyżu w Europie – Hardangervidda. Na trasie Geilo – Rjukan i Rjukan – Geilo o długości 240 km ciągnął 70 kg sanie. Znowu złapała go zamieć śnieżna. Ma mokrą całą kurtkę puchową, którą musi wysuszyć. Przyjaciel Jarek Skabara pomoże mu w wysuszeniu. Dla Marcina był to kolejny etap drogi na biegun. Nie wiadomo, czy ktoś z Polaków dokonał podwójnego trawersu najwyższego płaskowyżu w Europie i warto to sprawdzić. 

 


30 marzec 2017

Marcin pokonał 24 km trasy w ciągu 7 godzin i 40 minut, dotarł do m. Tuva przeciągając 70-kilogramowe sanie przez 2 wysokie przełęcze w zadymce śnieżnej. Śnieg jest bardzo mokry ,lepi się do nart i spodni, co jakiś czas musi zeskrobywać scyzorykiem śnieg z  nart. Aktualnie jest nie duża burza śnieżna.


28 marzec 2017

Jest potężna odwilż+ 6'C, ciągnę sanki przez jezioro Mar częściowo rozmrożone w wodze po kostki, jutro kolejne przejście odmrożonego jeziora, jeszcze planuje mieć 3 dni marszu przez góry, 4 dniu temu była tu potężna zamieć.
Marcin

25 marzec 2017

Marcin przechodzi przez najwyższy płaskowyż w Europie - Hardangervidda w towarzystwie norweskiego polarnika. Dotarł do Gvepseborg Panorama Café w miejscowości Rjukan i od jutra zacznie pokonywać tą samą trasę samotnie. Temperatura wysoko w górach  - 10° C i silny wiatr ze śniegiem. Wczoraj zasypało cały namiot, a dziś w nizinie O° C. Marcin uruchamia tracka rano i wieczorem.


16 marzec 2017 

Marcin Gienieczko wyrusza aby przejść najwyższy Płaskowyż w Europie. Chce dokonać podwójnego trawersu. Czyli przejść tą  samą trasę w obie strony.

W jedną  stronę z zespołem, drugą stronę samotnie.  Już od 17  marca będę  w śnieżnej zamieci. Trasa wyprawy przez Płaskowyż Hardangervidda to 240 km marszu. To tutaj przygotowywał się do  wyprawy na Biegun Południowy  Amundsen. W jedną stronę idę z norweskimi polarnikiem. Kjell będzie liderem przemarszu w jedną stronę. To żołnierz sił specjalnych norweskiej armii, nurek i kajakarz. Wcześniej będę miał też jednodniowe szkolenie w Drammen. Przerobimy lekcje ze sprzętem, nawigacją, techniką jazdy na nartach. Od 19 przenosimy się do Geilo  gdzie rozpoczniemy marsz  do miejscowości Rjukan przez Tuva, Heinseter, Rauhellern, Mårbu, Kalhovd i Helberghytta .W jedną stronę wychodzi 120 km.Czas marszu całkowitego to około 13 dni(w obie strony).Wszystko zależy od pogody. Na Płaskowyżu będzie  zima. Temperatura minus 15 stopni, silny wiatr. Marsz będzie na wysokości 1000 metrów npm. Dla mnie to test sprzętu, oswojenie się z zimą, doskonalenie  techniki narciarskiej i zdobycie  kolejnego doświadczenia. Też  fajna przygoda która ma mnie przybliżyć do przejścia  Grenlandii w 2018 roku. Dziennie planuję pokonywać 20 km . Logistycznie w Norwegii mnie wesprze mój serdeczny kolega  jeszcze z młodzieńczych czasów ze szkoły podstawowej Jarosław Skabara. Jarek to były mistrz Polski w zapasach. Lubi tak samo wyzwania jak moja osoba. Pomoże mi przetransportować sprzęt. Jarek bardzo Ci dziękuję  za pomoc i zaangażowanie.

W trakcie tej wyprawy będę używał swoich sań Acapulka Professional 210, nowej uprzęży. Wcześniej sprzęt był sprawdzony na szkoleniu polarnym w Górach Izerskich. Zapraszam do śledzenia całego projektu poprzez  obserwowanie marszu za sprawą dwóch nadajników satelitarnych» spot oraz jednego nadajnika(to będzie nowość) in Reach Explorer: http://www.gienieczko.pl/tracking/norway2017/

 Relacje będzie też można czytać na portalu Kaszuby24.pl Guinnnes World Records zniósł oficjalnie wpis dotyczący ,,niby” dyskwalifikacji mojego rekordu na Amazonce 

http://www.guinnessworldrecords.com/news/2016/12/guinness-world-records-statement

 

Dlaczego? Otrzymałem informację z przeprosinami od szefostwa Guinness World Record, że zbyt pochopnie podjął decyzję o zamieszczeniu wpisu nie znając wystarczająco dużo szczegółów i dowodów.

 

No cóż  napieramy dalej.


13 marzec 2017

Poważny portal żeglugi śródlądowej przedstawia moje przepłyniecie Amazonki w canoe. Polecam ten artykuł. Jak przepłynąłem w canoe Amazonkę?
http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=528

 

Guinnnes World Records zniósł wpis  dotyczący ,,niby” dyskwalifikacji  mojego rekordu.

http://www.guinnessworldrecords.com/news/2016/12/guinness-world-records-statement

 

Dlaczego? Otrzymałem przeprosiny ,że  GWR  , że zbyt pochopnie podjął decyzje o tym wpisie pod wpływem paru osób , które nie znały tematu. Okazały się mało wiarygodne. W związku z tym postanowił usunąć wpis.

 

No cóż dla mnie to wszystko naprawdę śmieszne. Te komisje, nagrody czy pseudo festiwale (ze środowiskami wzajemnej adoracji) itp. Polski Komitet Olimpijski oficjalnie przedstawił stanowisko w tej sprawie  gdzie wypunktował  manipulacje dla jednego z nich. Już kiedyś sam Zbigniew Boniek pisał. Czy Robert Lewandowski dostanie  złotą piłkę? Odpowiedział tak: ,,Takie konkursy ,nominacje , nagrody itp. żądzą się tym ,że są niektórzy ludzie  bardziej  lub mniej lobbowani lub lubienni .W grę wchodzą rożne układy a nawet manipulacje gdzie niektórzy nie mają na to wpływu ani nawet nie wiedzą . Dla mnie  najbardziej wiarygodną    sprawą jest to jak zrealizuje ekspedycje , wydam  o tym  książkę ,która sprzeda się z dodrukiem. Ktoś ją kupi za własne zarobione  pieniądze , poświeci swój czas  na przeczytanie . Po czym ten ktoś z czytelników do mnie napisze bo na przykład  dała mu radość , natchnienie i entuzjazm a może nawet pomogła wyjść z paru opresji. Tak było  w przypadku mojej książki ,,Kierunek Północ” czy też ,,Pokonać siebie”. To jest prawdziwa   nagroda i wyróżnienie . Wszystko inne to  przy okazji gdyż otoczone jest sztucznością . Aktualnie właśnie z takim założeniem pracuje nad kolejna książką tym razem  o Amazonce która jest zamówiona u wydawcy. Książka również ma być wydana na rynku  rosyjskim i  angielsko języcznym  .Wiec tylko tam wrócę do tematu Amazonki. Gdzie indziej nie ma sensu bo to tylko powtarzanie się jak widać a tak naprawdę trzeba robić swoje i iść do przodu.  A w sprawie rekordu? Może ktoś  pobije mój rekord w canoe na Amazonce (jak wyżej na certyfikacie)   i będzie temat  załatwiony. Z tego  co wiem szykuje się jedna ekipa z Kanady  z którą mam kontakt. Chcą Amazonkę przepłynąć  w canoe .Tyle ,że od  źródeł. Wiadomo muszą wyżej rozpocząć aby pobić rekord. Tego im życzę. Tym czasem moja głowa jest już gdzieś miedzy Norwegią a Kanadą….napieramy dalej.


12 marzec 2017

 

Zapraszamy  na śledzenie projektu przejscia najwyższego Płaskowyżu w Europie  HARDANGERVIDDA X2 2017

http://www.gienieczko.pl/tracking/norway2017/

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


7 marzec 2017

Dziękuje  dla Sebastiana  Cichomskiego  za przygotowanie specjalnego noża z toporkiem. Ten sprzęt przyda mi się na przejście gór Mackenzie latem tego roku.

http://www.ostrze.com.pl/

Mocny nóż dedykacją oraz najlepszą stal. Zawsze potrzebowałem  mocny dobry nóż do zadań specjalnych. Produkcja na zamówienie. Super sprawa bo ma od razu w futerale krzesiwo oraz ostrzałkę. Każdy nóż w komplecie posiada odpowiednią pochwę ze skóry wołowej impregnowanej.

W swoich nożach Sebastian nie stosuję szlifu typu "scandi" ostrzony na tak zwane zero.

 


4 marzec 2017

Wyszedł przepiękny album o Gminie Kosakowo gdzie zostałem mianowanym Ambasadorem sportowym Gminy na początku tego roku .
Przedstawia całą Gminę gdzie realizuje się marzenia. Gratuluje dla Pani Eweliny Paszke, kierownik Kancelarii Wójta za doskonale opracowanie Albumu przy udziale mieszkańców Gminy. Jest tez rozdział poświęcony mojej wyprawie Triathlon przez Amerykę Południową gdzie zrealizowałem w 2015 roku: http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-gui…/
Chce tez podziękować dla Pani Aleksandra F. Eriksen z Oslo szefowej firmy Polish Connection za sprowadzenie specjalnej uprzęży do ciągnięcia San .Uprząż firmy Acapulka to specjalna uprząż do ciągnięcia 150 kg sań przez Grenlandię i Antarktydę. Firma Polish Connection jest jednym z moich wierniejszych sponsorów w tym projekcie. Dziękuje


1 marzec 2017

Eksploracja z firmą SupraSAT.

Współczesna eksploracja zwłaszcza ta wyczynowa to również współczesna dokumentacja. Moja ostatnia wielka ekspedycja czyli Triathlon przez Amerykę Południową gdzie jako pierwszy człowiek przepłynąłem w canoe Amazonkę i wyprawa została nagrodzona przez wiele organizacji festiwale, PKOL oraz World Records Guinnes: http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-gui…/

Projekt był wówczas dokumentowany przez dwa nadajniki satelitarne Spot czyli pozycjonowanie projektu wraz z pokazywaniem prędkości, canoe ,trasy, miejsca położenia itp:
Linki tutaj– www.soloamazon.info/tracking
https://www.google.com/maps/d/viewer…
Dwa nadajniki były ze sobą połączone. Tutaj wam przedstawiam:
https://www.youtube.com/watch?v=6H-NqMVB8DE

Jeden nadawał co 10 minut , drugi dwa razy dziennie który potwierdzał ten pierwszy. Teraz kolejny mój projekt czyli sportowe przejście gór Mackenzie oprócz dwóch nadajników Spot czyli pozycjonowania projekt będzie wzbogacony o inny trzeci nadajnik systemu Iridium In Reach Explorer. To najnowsze urządzenie które będzie zapisywało przebieg wydarzenia w postaci pozycjonowania, live przekazu. Więcej o tym urządzeniu tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=dYRwCfI1DQ8

W odróżnieniu od systemu Spot działa to w systemie Irdium. Można z tego wysyłać krótkie wiadomości tekstowe. Będzie przedstawiona mapa Live i każdy mój krok. Ostatnio taką formę dokumentacji miał Mike Horn który przeszedł w poprzek Antarktydę.

Urządzenie sprowadził mi mój sponsor firma SupraSAT z Kielc. Pan Łukasz Zaborowski: http://www.telefonsatelitarny.pl/

SupraSAT to – polski dostawca urządzeń i usług telefonii satelitarnej
w sieciach: Globalstar, Iridium, Inmarsat, Thuraya. Zawsze też w firmie wykupuje minuty do telefonii satelitarnej w systemie Irdium. Polecam jego usługi. Jest to najlepsza firma w Polsce świadcząca tego typu działalność . Monitoruje też mój stan konta. Ile mam minut w telefonie sieci Iridium. Jeżeli braknie zawsze automatycznie mam doładowanie. Inne firmy tego nie mogą zapewnić. Dzięki uprzejmości firmy mój projekt na Biegun będzie nie tylko dokładnie monitorowany ale i będę mógł się z wami łączyć i przekazywać relacje tekstowe , filmowe ,zdjęciowe oraz pokazywał mój marsz w systemie LIVE jako trzeci nadajnik.


28 luty 2017

Czy ktoś jest  chętny na rejs?

Zapraszamy  do wspólnego żeglowania .

Szukam chętnych. Region pływania: Ustka- Gdynia.

Jacht do wynajęcia  od 6  maja do 1 lipca.

Proszę pisać  perdido@poczta.wp.pl


23 luty 2017

Wrócilem z treningów  w górach Izerskich które organizował Krzysztof Michalski, znakomity polarnik prowadzący firmę Narwal która zajmuje się szkoleniami polarnymi. Polecam jego  doświadczenie. Z pewnością jest to najbardziej poważna firma zajmującą się tego typu szkoleniami w Polsce.  Miedzy innymi z żoną Krzysztofa na Spistebrgenie wędrowała  Małgorzata  Wojaczka która w tym roku zdobyła Biegun Południowy. Dla mnie to był  pierwszy etap w drodze do Bieguna Południowego w obie strony. W  2009 roku przeszedłem 600 km korytem rzeki Kołyma film  tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=eA5hDplTd3M

 

Od tamtego czasu nie wracałem na zaśnieżone szlaki. Poświęciłem się canoeingowi gdzie przepłynąłem Lenę i  Amazonkę. Teraz jest droga na Biegun i poprzeczka wyższa. Trzeba przypomnieć  podstawowe zasady z zimy…. Dlatego wybrałem się w góry Izerskie. Ażeby podpatrzyć innych. Ich doświadczenie. Szkolenia są po to  w biznesie   w sporcie czy eksploracji ażeby się rozwijać. Takie też było założenie  tego wyjazdu. W ciągu  3  dni z grupą przeszedłem  40 km jednocześnie zagłębiając się w rożne aspekty w eksploracji począwszy od nawigacji  po biwakowanie. Później z grupą  się pożegnałem i ten sam dystans  tyle ,że samemu  zrobiłem w ciągu  2 dni. Łącznie  około 75 km w  5 dni po Izerach. Pogoda ,,mokra” ,dużo wilgotności. Wiec nie chciałem niszczyć puchowego sprzętu lecz bardziej sprawdzić już kondycje. Śnieg lepił się do  fok w mojej samotnej przeprawie. Temperatura była już plus 3 stopnie.  Dziękuje  również wczoraj też dla przybyłych na spotkanie  we Wrocławiu gdzie w Bibliotece opowiadałem  o triathlonie przez Amerykę Południową. Dziękuje dla Jacht Clubu Wrocław gdzie  w 2006 roku na jachcie Panorama z Wrocławia z  tego klubu wyruszyliśmy w rejs na Ziemie  Franciszka  Józefa. Jacht Club Wrocław zorganizował to spotkanie.  Niebawem  wyruszam na podwójne przejście największego Płaskowyżu w Europie Hardangervidda w Norwegii.


10 luty 2017

Zapraszam na spotkanie 22 Lutego we Wrocławiu  do Biblioteki Turystycznej  ul  Szewska 78 D, Wrocław na spotkanie z moja osobą   godzina  19.00 .Opowiem o   swoich wyprawach przepłynięciu Amazonki w canoe. Wyprawie przez Syberie oraz projekcie  na Antarktydę.

https://www.facebook.com/events/919282824869772/

Bardzo dziekuje za zaproszenie  przez Jacht Club Wrocław.

  


5 luty 2017

Marcin z certyfikatem Guinness World Records za przepłyniecie Amazonki na jachcie  w drodze do Oslo do Narodowego Muzem Morskiego.

Już  w poniedziałek zapraszam na godzine   11.00 ( 6.02.2017) do Radia Kaszebe na audycje poświecona   moim projektom.Przedstawiam  projekt Droga na Biegun oraz Amazonkę w canoe.


21 styczeń 2017

 

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Krasicki  odpowiada  na  apel podróżników , którzy zarzucili  ,,parę” nieprawidłowości  mojej osobie . Jak jest naprawdę? Czyli jak manipuluje  środowisko niektórych podróżników w Polsce. Pismo oryginalne .Proszę się nie dziwić ,że  nie odebrałem wyróżnienia na festiwalu  turystycznym Kolosy w kategorii wyczyn roku  2015:

 

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

Dołączam  się do życzeń  Pana Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego na  ten roku .

Komentarz Marcina Gienieczko: W książce Reinholda Messnera Moje życie na krawędzi w rozmowie z Thomasem Hüetlinem Reinhold Messner opowiada o środowisku alpinistycznym. Zadziwiające, jak bardzo można to odnieść również do niektórych osób ze środowiska podróżniczego w Polsce.

 

 

-Góry są czyste, alpiniści są lepszymi ludźmi. Kto przejmie ten stereotyp, zalicza się w końcu do takiej sekty, która w imieniu koleżeństwa wyklucza alpinistów o innych poglądach na życie. (...) Typowe kręgi Alpenvereinu, często towarzystwa o kiczowatych wartościach, dlatego stały się moimi zagorzałymi przeciwnikami, że ja ukazuję im te sprzeczności. Tutaj dobro – tam zło, tutaj światło – tam cień. Taka polaryzacja jakże często doprowadzała do katastrofy. Ja nie zamierzam podzielać poglądu: ,,My, alpiniści, jesteśmy lepszymi ludźmi”!

 Wolę być wykluczony niż dostosowany. Moją największą zdolnością byłoby – mówiąc krótko – stanowczo dawać się nie lubić.

 

- I to uważał pan za dobre?

 

 -Tak, uważałem to za bardzo dobre. I tak jest. Przy czym nigdy mi nie zależało na tym, żeby mnie lubiano. Tylko mówiąc, co myślę, obrażam tych wszystkich, którzy zasłaniają się ideałami, jakby musieli ukryć to, jakimi są naprawdę. Ja nie jestem skłonny do poświęcenia swojej niezależności dla ideologii ani ideału. Jestem upartym Południowotyrolczykiem, przynajmniej w tej sprawie.

PS

 Takiego podejścia życiowego Reinholda Messnera wcześniej nie mogłem zrozumieć .Podpisuje się pod tym światopoglądem  z imienia i nazwiska . Wierzyłem w bezgranicznie w czyste środowisko. Byłem naiwny. Teraz, kiedy zobaczyłem, jak to wszystko funkcjonuje od środka zdałem sobie sprawę, że tam gdzie ludzie tam i zawiść i rożnego rodzaju gry   całkowicie jak widać nie zrozumiałe dla wielu ludzi. Ale trzeba iść na przekór losowi chodzby    nie wiem co. Zdałem sobie sprawę ,że nie mogę wciągnąć się w sztuczną grę. Od stania w miejscu nie jeden już zginął. Wygra ten kto utrzyma  kurs do końca. W eksploracji  wyczynowej   jest tak:  ,,Jak za 10 lat będziesz robił to nadal a twoja kolejna  książką sprzeda się z dodrukiem. To wtedy jest wygrana. Resztę  to sprawa płynna ”.

 

Z  poważaniem.

MG.

 


18 grudnia 2016

Całe te zamieszanie z Guinnesem to przykrywka wielu spraw. Na pewno będę walczył o dobre imię ale już mi się nie chce tego no stop wałkować , wyjaśniać  bo to traci sens że  np. ,że zataiłem że jechałem na rowerze co jest absurdem. Film to potwierdza :

 

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

 

Więcej takich kwiatków się znajdzie na liczne  przekłamania. Idą święta więc teraz skupiam się na tym co jest dla mnie ważne. Do tematu  nie wracam bo to dla mnie jest cofaniem się do tyłu .Ale należy myślę ,że  do tego wrócić  w  inny sposób. Niemniej jednak dzisiaj w Polskim Radio Program I jest moja wypowiedz i wyjaśnienie między 20.00 a 21.00.Zapraszam wszystkich. Dziękuję dla Polskiego Radia za umożliwienie mi  przedstawienia  tej sprawy. Niektórzy mówią że Amazonka będzie płynęła …zgadza się ale  ponoć na niej mają być też i tamy. Nadal będę robił to co kocham  i nikt mnie nie powstrzyma czy hejterzy  czy oponenci jak zwał tak zwał. Wielu ludzi mnie wspiera. Liczne maile po spotkaniu w Górze Kalwarii są dla mnie bardziej znaczące niż nie jedna nagroda czy wyróżnienie. Dziękuję dla firmy  Agropol : Sp z o.o  http://www.agropol-potycz.pl/ dla Pana Prezesa  za pomoc w zakupieniu obuwia na rzecz zrealizowania projektu na Biegun Południowy, wcześniej przejście Grenlandii. Dla Pana Mariusza Cholewińskiego za pomoc w zorganizowaniu spotkania(mimo wszystko) i dla wielu ludzi którzy mi życzą   dużo   dobrego. Również Wam i innym życzę Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Wracając do domu w „Gazecie Prawnej” przeczytałem wywiad z Janem Żylińskim ”pytanie- ,,Pamięta  pan, co Piłsudski powiedział? Naród wspaniały, tylko…..

… ludzie” k…y”. Pamiętam, ale mam olbrzymią przewagę nad liderami i politykami, bo mi to nie przeszkadza, że ludzie mnie nienawidzą czy krytykują. Oni są jak mucha  , która brzęczy w drugim pokoju. Hołduje zasadzie gen .Wieniawy- Długoszewskiego, poety, prawej ręki Piłsudskiego ,,Dla własnej przyjemności, a durniom na złość”. Nie potrafię inaczej, to jest zaleta  , że jest się księciem , że się swoje wie i nie zważa się na to, co inni mówią. Polacy działają na emocjach, nie ma  co się odwoływać do logiki, filozofii, jakiś koncepcji, bo to tylko zawracanie głowy. Liczy się tylko pospolite ruszenie. Dla którego potrzebny jest dobry wróg…..  taka wypowiedz  daje  dużo  do zrozumienia. Jeżeli ktoś myśl ,że tutaj chodzi o jakiegoś Guinnesa , który w sumie WRG  sam już nie wie o co chodź to jest  w olbrzymim błędzie. To zemsta za wyraziste moje poglądy . Tak to wygląda,  a bieżąca sytuacja polityczna tylko to potwierdza : ,,dziel i żądz, jak podzielisz wroga będzie słabszy stara  definicja  polityki -mówił mój wykładowca kiedy studiowałem. Najlepszego teraz i na święta..

Pozdrawiam serdecznie.


7 gudzień 2016

OŚWIADCZENIE

W artykule autorstwa Dominika Szczepańskiego opublikowanym w dniu 02 grudnia 2016 roku na portalu wyborcza.pl, podano Czytelnikom nieprawdziwe informacje wymagające sprostowania.

 

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakoby odebrano mi przyznany rekord. Żadnej oficjalnej ani nie oficjalnej  informacji z Londynu na ten temat nie otrzymałem. Natomiast prawdą jest, że posiadam certyfikat potwierdzający oficjalnie przyznany rekord Guinnesa i nikt mnie nie prosił o odesłanie czy też na niego się nie powoływanie.

 

Nieprawdą jest sugerowanie w opisywanym artykule jakobym umyślnie ominął najtrudniejszy odcinek rzeki górskiej ułatwiając sobie zrealizowanie projektu. Przygotowując się do realizacji projektu nigdy nie brałem pod uwagę, że przepłynę górski odcinek rzeki  w otwartym canoe, które z przyczyn technicznych i konstrukcyjnych po prostu się do tego nie nadaje.  Pragnę podkreślić, ze od samego początku celem mojego projektu nie było przepłynięcie Amazonki, ale TRIATHLON przez Amerykę Południową : pokonanie rowerem 690 km od miejsca plaży Leon Dormido(Pacyfik) do miejscowości San Francisco, spłynięcie w canoe od miejscowości San Francisco do Belem 5978 km, bieg 80 km jednego dnia do zatoki Oceanu Atlantyckiego. Nie interesowało mnie przepłyniecie Amazonki lecz wielo wysiłkowy projekt i bardziej wszechstronny

 

Nieprawda jest ze  Amazonkę przepłynął w całości 11 osób. Tutaj pokazuje   autor  artykułu jak nie dokładnie sprawdza wiadomości. Amazonkę w całości przepłynęło 12 osób. Autor pominął legendę eksploracji Mika Horna. Piotr Chmielinski kajakarz z USA również twierdzi( może nie znosi wyższych notowań od siebie) ,że jego podwożono. Horn to zdobywca Bieguna Północnego nocą z Borge Ouslandem obie postacie  znana i szanowane. Film o przepłynięciu  Amazonki  przez mika Horna emitowały stacje we Francji, Kanadzie, Niemczech i National Geographic film tutaj:

 

https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

https://en.wikipedia.org/wiki/Mike_Horn

 

Kolejnym nierzetelnym zapisem w artykule jest zdanie, ze „Im bliżej było początku wyprawy, tym więcej zmieniało się w jej założeniach”. Mowa o współpracy z przewodnikiem Gadielem Sanchez Riverą. Autor artykułu insynuuje jakobym miał zataić fakt jego istnienia, a w rzeczywistości decyzję o zatrudnieniu Gadiela podjąłem dokładnie rok wcześniej, kiedy przepłynąłem rzeką Rio Napo z Łukaszem Czeszumskim, będącą przygotowaniem do wyprawy amazońskiej. Po przyjeździe do Limy dzięki zaangażowaniu Mirosława Rajtera - głównego logistyka ekspedycji spotkaliśmy się z Gadielem Sanchez Riverą w jego mieszkaniu w Limie w lipcu 2014 roku. Zobowiązał się wziąć udział w wyprawie przepłynięcia czerwonej strefy.  Założenie, że będę miał przewodnika na tym etapie ekspedycji  przez strefę handlu kokainą było od samego początku. Wie o tym doskonale Piotr Chmieliński, z którym konsultowałem się podczas organizacji tej ekspedycji, a który sam zachęcał do wzięcia przewodnika nie do Atalay, ale do samej Pucallpy. Ponadto Piotr Chmieliński był podłączony pod mój nadajnik pozycjonowania wyprawy aby śledzić przebieg projektu. Widział nie miał zastrzeżeń.

 

 

Kolejny nieprawdziwy zarzut to, że zataiłem wspólne płyniecie z Gadielem Sanchez Riverą na odcinku Pebas Tabatinga, w rzeczywistości bowiem tę wiadomość opublikowałem niezwłocznie na swoim facebooku, mam to zarejestrowane na filmie na kanale Youtube oraz był ten fakt przedstawiany na  festiwalu Kolosy oraz na festiwalu podróżniczym w Pszczynie w roku 2016. Żeby było ciekawiej prezentacja i projekt  na festiwalu Kolosy został wyróżniony w kategorii Wyczyn Roku gdzie w Jury był Piotr Chmielinski , który później za sprawa odkrycia nie prawidłowości tego festiwalu przez moja osobę postanowił zmienić zeznania w stosunku do mojej ekspedycji.

Poniżej film:

 

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

Następna wprowadzająca czytelnika w błąd informacja dotyczy pomocy z zewnątrz. Prawdziwa informacja dotyczy przebytych 30 km z pomocą(dystans 20 km - wyciągnięcie z wirów z pomocą innej łodzi , a później 10 km na łodzi motorowej). Zgodnie z tym, co napisałem do Piotra Chmielińskiego z Pucallpy oraz z tym, o czym informowałem na bieżąco.

 

Kolejna krzywdząca informacja i wprowadzająca czytelnika w błąd to ta, dotycząca samego rekordu Guinessa. Pragnę dobitnie podkreślić, że do uzyskania certyfikatu komisja zaliczyła pokonaną trasę od Atalaya, miejsca powyżej którego zakończyłem płynięcie z Gadielem Sanchez Riverą. Jest to kluczowe, ponieważ to od tego miejsca płynąłem sam. Uzyskanie rekordu nie dotyczyło pokonania całej Amazonki.  W uzasadnieniu rekordu Guinnesa jest napisane wyraźnie: „Najdłuższa podróż solo canoe rzeką Amazonką na dystansie 5573 km –osiągnięcie Marcina Gienieczko,  który płynął od Atalaya  region Ucayali Peru  do Belem stanu Para w Brazylii. Dystans pokonany 5573km”. Najpierw  niech sprawdza owi podróżnicy którzy uważają siebie za profesjonalistów gdzie leży miasteczko Atalaya.

 

Ta teza z manipulowana i zmyślona przez  Dominika Szczepańskiego

 

Z tym wiąże się kolejna kontrowersja dotycząca wspólnie pokonanych kilometrów z przewodnikiem Gadielem Riverą. On sam na swojej stronie w Wikipedii nazywa wyprawę (skan na stronie), w której uczestniczył jako ,,Solo Amazon”, a realizowana wspólnie tylko przez strefę  handlu kokainą, czyli odcinek 405 km. Oryginalny zapis istniejący do dnia dzisiejszego brzmi: 2015 - Solo Amazon. Gadiel is hired as consultant and guide by Polish adventurer Marcin Gienieczko to traverse the dangerous jungle areas controlled by the drug lords.[8]. Podkreśla, ze  był przewodnikiem Marcina podczas wyprawy. Jednak długo po zakończeniu wyprawy okazuje się, że zmienia zdanie i zamiast kilkuset kilometrów przebytych wspólnie przypomina sobie o kolejnych 2.000!

 

Propagandowy styl artykułu widoczny jest w sugestii, że „zależy (mi) tylko na znalezieniu się w "Księdze rekordów Guinnessa". Otóż jest sprawą oczywistą, że jeśli chcę osiągnąć cel, muszę się wcześniej zgłosić, poznać zasady, aby móc je później spełnić przedstawiając stosowną dokumentację. Nie ma w tym nic niestosownego i sugerowanie jakiś nieprawidłowości i niewłaściwych pobudek budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Jeżeli chcę otrzymać prawo jazdy  to tez musze  najpierw się zapisać i zgłosić. Takie panują we współczesnym świecie procedury.

 

Nieprawdziwą jest również informacja, że dziennikarz Gazety Wyborczej Dominik Szczepański prosił mnie o autoryzacje tego artykułu z dnia 2 grudnia 2016 r. Natomiast prawdą jest, ze wcześniej osobiście zasugerowałem rozmowę z   Dominikiem Szczepańskim i przyjazd do Warszawy na który się nie zgodził. Napisany tekst z 2 grudnia został opublikowany bez autoryzacji i jakiejkolwiek mojej wypowiedzi w sprawie rekordu Guinnesa.

Nieprawdziwe stwierdzenia, jak i pominięcie przedstawionych wyżej informacji w artykule, świadczy o jego nierzetelności i jednostronnym charakterze.

 

Z Gadelem Sanchez Rivera  przepłynąłem dystans 405 km,  później około 15 km( przedstawiłem to w pierwszej korespondencji wysłanej  do Dominika Szczepańskiego przed wydaniem I artykułu szkalującego w Gazecie Wyborczej  i  z miejscowości Pebas –Tabatinga: pokazany  film  z tą informacja w komis World Rekord Guinnes, festiwal Kolosy gdzie byli obecni aktualnie moi oponenci i  nie widzieli problemu.

Poniżej dokumentacja:

 

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

 

Opis  relacje za pomocą  I nadajnika który dwa razy dziennie przedstawiał moje płyniecie-pozycjonowanie

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Drugi nadajnik który co 10 minut przedstawiał moje płyniecie

 

http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Zapis dokładny  GPS oraz  dzień po dniu opis każdego dnia wyprawy

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

 Relacja  z wyprawy        

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/zatanczyczamazonkaorginal.pdf

 

Wszystkie relacje z wyprawy na które dziennikarz powołuje  się ze  cos zatajałem. Co jest nie prawdą.

https://drive.google.com/drive/folders/0B9jYLnqSHlsJMVZVekpsV2htc1U

 

https://docs.google.com/spreadsheets/d/1ZUopwAuVfz8GNwXNJXGHgferfcCngbiW-WsDnVULA8E/edit#gid=1857292492

 

Komunikat Ambasady Polski w Brazylii w sprawie przepłynięcia Amazonki w canoe przez Marcina Gienieczko:

 

https://www.msz.gov.pl/pl/p/brasilia_br_a_pl/aktualnosci/rekord_guinnessa_dla_marcina_gienieczko

 Film z wyprawy emitowany na festiwalu Kolosy

 

                   https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

-Ponad 30 godzin filmu  zostało wysłane do Komisji World Rekord Guinnes gdzie  miedzy innymi Gadiel Sanchez Rivera  opowiada o wyprawie i ze realizuje projekt SOLO. Być może później został sam przewodnik zmanipulowały a nawet przekupiony tego nie wiemy. Nie jest to rzadka sprawa w biednym kraju Ameryki Południowej. Jego oficjalny komunikat na stronie wikipedii zaprzecza jego słowom przedstawionym dla innych. Być może oponenci się nie zorientowali ,że ten wpis oficjalny  też trzeba zmanipulować. 

 

 Bardzo bym chciał ażeby  każdy miał tak udokumentowany projekt. Żadna z wcześniejszej ekspedycji nie posiada zapisów Live dwóch nadajników(niech mi ekspert wskaże chociaż jedna która ma dwa nadajniki pozycjonowania na pokładzie łódki)  –które pokazywały co 10 minut moje płyniecie w Internecie oraz był zapis GPS. Jak to wygląda? Tak:

Najlepiej ażby pokazał taką  dokumentacje Piotr Chmieliński. Całym założeniem tych spekulacji było ,że zbojkotowałem festiwal Kolosy i Piotr Chmieliński wraz z paroma innymi osobami zaczął podważać mój sukces. Pytanie jeżeli tak by było dlaczego jury Kolosy mi dało wyróżnienie? Jeżeli tak podważają komisje Guinnesa to jaka jest Komisja festiwalu Kolosy w Gdyni?

 

Jeżeli ja mam być honorowy  i oddać certyfikat Guinnesa do Londynu tak samo kapituła festiwalu Kolosy powinna być honorowa i podać się do dymisji mając na uwadze swoje  uchybienia i nierzetelną ocenę a przede wszystkim widzów i  głównego sponsora  czyli URZĄD MIASTA GDYNI. Tyle ,że nikt nie odebrał mi rekordu a w Kapitule Kolosy są nieprawidłowości .

Z wyrazami ubolewania,

Marcin Gienieczko.


4 grudzień 2016

W piątek wróciłem do Polski z długiego  kontraktu morskiego gdzie zarabiałem pieniądze na życie i kolejna wyprawę i ponownie  pojawiają się  jakieś spekulacje. Tym razem na temat mojego rekordu Guinnesa. O co chodzi? Pierwsze wyjaśnienie tutaj:

No właśnie o co tutaj chodzi….

Więc może tak. Nagrodę Guinnesa otrzymałem 2  marca, natomiast na Kolosach-corocznym przeglądzie dokonań podróżniczych, Kapituła Kolosów  przyznała  mi wyróżnienie za trawers Ameryki Południowej  z przepłynięciem Amazonki. Było to 13 marca, czyli po otrzymaniu rekordu  Guinnesa.

No ale jaki jest to związek?

Problem polega na tym, że nie odebrałem wyróżnienia na festiwalu Kolosy. Zbojkotowałem

Na filmie to jest widoczne: chyba ,że  ktoś żle to zmontował. Jak myślicie?

 

FILM O BOJKOCIE KOLOSOW PRZEZ MARCINA GIENIECZKO:

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

 W moim imieniu odebrał  Kacper Jurak, twórca oprogramowania  dokumentującego przepłynięcie Amazonki według wytyczonego szlaku wysłanego wcześniej dla komisji Guinnesa. Ja w tym czasie odebrałem inną nagrodę za całokształt  osiągnięć sportowych w Gminie Kosakowo. Było to dla mnie ważniejsze. Nagrodę  oddałem dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci gdzie została zlicytowana na rzecz najbardziej potrzebujących, napisała to do Pana Janowskiego i Chmielinskiego  prezes fundacji Małgorzata Bałkowska Prezes Hospicjum.

 Dlaczego?

Przecież byłem na wygnaniu w środowisku podróżniczym. Zakładano niewybredne blogi na mój temat, przecież wszyscy mnie opluwali- mówiąc delikatnie, a ja wiedząc, że całe gremium środowiskowe  oraz widzowie, to podróżnicy nie odebrałem tego znaczącego wyróżnienia w prestiżowej kategorii ,,Wyczyn roku”? Jak to możliwe? Przecież bym miał znowu uznanie i klepanie bynajmniej po plecach tego dnia…

No właśnie, jak to możliwe, dlaczego? A to dlatego, że na kolosach nagroda główna została przyznana niezgodnie z regulaminem, jako wynik układów. Ludzie, którzy nie byli wcześniej zgłoszeni do konkursu, nie byli  nawet w programie otrzymali nagrodę??? To tak jakby Justyna Kowalczyk  ubiegała się o tytuł sportowca  roku w Przeglądzie sportowym za rok 2015 a   mistrzostwo świata zdobyła w 2016.Czy tak jest? Na profesjonalnych  festiwalach? Albo inaczej  National Geographic tez tak przyznaje nagrody? Absurd. Aleksander Doba

z Targów „Wiatr i Woda” w sobotę dzień wcześniej wiózł dla nich laptop z prezentacją żeby  mogli mieć swoje wystąpienie. Sam go wiozłem samochodem z moim ojcem na sale Kolosów  w sobotę! I mi opowiadał ,że  wyszła nagła zmiana  i wiezie sprzęt. Co za przypadek. Jak to możliwe, że takie rzeczy dzieją się na ogólnopolskim festiwalu? Warunki udziału w nim były jasno określone. Do czasu…

Pan Chmieliński  jest mistrzem w lobbowaniu poszczególnych ludzi. Wyczułem to znacznie wcześniej, kiedy to namawiał wszystkich do promowania ekspedycji rowerzystów. Ja do samych rowerzystów, którzy przepłynęli 6 miesięcy po mojej ekspedycji Amazonkę(nie całą warto zaznaczyć!) nic nie mam do tych   rowerzystów , fajny pomysł i gratuluję ale nie znoszę i nie toleruję lobbowania  na  wyrost. Ten pomysł powinien być przedstawiony w roku 2017 zgodnie z regulaminem. Jednak Pan Janowski nagle w trakcie trwania Kolosów zmienia  regulamin(być może pod wpływem kogos tego nie wiem) po interwencji wielu ludzi do Urzędu Miasta w Gdyni później wyjaśnia. Między innymi naczelnik Grażyna Pilarczyk w nocy  około 24.00  dzien przed wręczeniem nagród  odpisuje  do Przemysława Szapara, któremu notabene odmówiono występu na Kolosach – uwaga –„z powodu braku miejsc, tej samej prezentacji itp”. To jest niesamowite ,ze  Urzędnicy pracują w sobotę z takim poświeceniem. Próbuje ugasić pożar wyjaśnić. A dzień wcześniej inni podróżnicy bez zapisu nawet w programie, nie dość, że biorą udział w festiwalu, występują, zgarniają główną nagrodę za wyczyn roku. Absurd i  czysty układ.

Ja to wiedziałem już miesiąc wcześniej. Dlatego też dla mnie przyznanie wyróżnienia  w takiej sytuacji było mało znaczące i nie chciałem go przyjąć.

Tak, jak wspomniałem-regulamin festiwalu - dzień  przed  wręczeniem nagrody został zmieniony!!! Zapis, że mogą być przyjęte i nagradzane tylko te wyprawy, które odbyły się w danym roku i zakończyły się w tym samym roku został złamany. Później to tez zostało zmienione. Przemysław Szapar  sportowiec i podróżnik z Gdyni  i kilka innych osób zdegustowanych napisało, że  to nie jest uczciwe, że ktoś z Gdyni nie jest przyjęty, a inni są aż za nadto lobbowani. Korespondencja tutaj:

Szanowny Panie
Dwa zgłoszenia w rzeczy samej świadczą że "nie wszystko było na
wyprawie OK". Pragnę jednak zauważyć, że pierwotnie przedstawiony
przez Państwa powód odrzucenia mojego zgłoszenia dotyczył ograniczeń
czasowych festiwalu z czego wyprowadzić można jedynie właściwy wniosek
że temat wyprawy nie był wystarczająco konkurencyjny w stosunku do
innych wypraw. Okazuje się że jednak wyprawa jest godna prezentacji na
Kolosach, ale nie moja. Pozwolę sobie na wyrażenie poglądu w którym
Państwa postawa rodzi poczucie niesprawiedliwości, gdyż decyzją
Państwa to jeden uczestnik jest faworyzowany, z drugiej strony Państwa
dwoiste i zaprzeczające sobie na wzajem argumenty za odrzuceniem
mojej prezentacji świadczą, że na Państwa wybór wpływ mają czynniki
nieobiektywne przez co mam niezbity dowód na to że moja osoba jest
ignorowana i traktowana nader niepoważnie.
W mojej ocenie, jeżeli doszło do takiej sytuacji, że są dwa niezależne
zgłoszenia dotyczące tej samej wyprawy, należałoby przyjąć obydwie
prezentacje lub odrzucić obydwie, lub weryfikację i porównanie obydwu
prezentacji pod kątem atrakcyjności z perspektywy widza. Jednocześnie
informuję, że moja prezentacja w formie filmu odnosi się do osoby Jana
Fasciszewskiego z uznanie a całość jest moim prywatnym zapisem z
dziennika wyprawy i zapewne jest skrajnie odmienna od prezentacji
mojego wyprawowego partnera.
Z przykrością stwierdzam że syndrom kumoterstwą, jakże popularny w
polskiej przestrzeni publicznej dotyczy także tak czystych idei
szeroko pojętej przygody.
Biorąc pod uwagę to wszystko,  staje się zrozumiałe że jest mi
niezmiernie ciężko zakończyć ten list stwierdzeniem "z poważaniem",
nad czym ubolewam niezmiernie.
Przemysław Szapar

 Widząc  to co się dzieje,  napisałem też do Pani Grażyny Pilarczyk- naczelnik wydziału. Warto zapytać Urząd Miasta Gdyni, czy takie sprawy były poruszane? Czy takie nieprawidłowości były? Ile korespondencji było, kto pisał? Warto zapytać Biuro Prezydenta, radnych Miasta , nie wszyscy są z tego samego obozu… itp. Bardzo mocno zabolało Piotra Chmielińskiego, kajakarza z USA przedstawiającego się za eksperta w dziedzinie Amazonki, że ktoś mógł coś mu zarzucić, źle ocenić jego postępowanie i skojarzyć z lobbowaniem.  Zirytowało to ,,wielkiego” podróżnika, tym bardziej, że sam mnie zachęcał do udziału w Kolosach. W korespondencji ze mną napisał, że  chce i może napisać rekomendację dla Guinnesa(korespondencja zachowana). Jednak, kiedy okazało się, że Marcin Gienieczko podważa uczciwość Kolosów, natychmiast Piotr Chmieliński zmienia zdanie i ocenę mojej ekspedycji. Współpracowałem z Chmielińskim przed i w trakcie wyprawy, wnikliwie śledził przebieg całej trasy na Amazonce, był podłączony pod mój nadajnik satelitarny, gdzie widział co 10 minut moje płynięcie. Kiedy miałem przerwę i  korzystałem z pomocy na rzece Tambo, od razu do mnie, napisał kiedy z Gadielem Sanchez  Rivera dopłynęliśmy w duecie  do Atalay. Zapytal „Co się stało, że miałem przerwę”? Wyjaśniłem, że korzystałem z łodzi . W każdej relacji to było zaznaczone-30 km. Rekord mój  był naliczany od Atalaya, gdzie było oficjalne rozpoczęcie i bicie rekordu, ale wówczas nie myślałem o żadnym Guinnesie, tylko o płynięciu. Z Gadielem spotykaliśmy się, bo płynął łodzią z Indianinem Aszeinka,  a później łodziami  motorowymi. Mirosław Rajter, logistyk ekspedycji  realizował i organizował  tego typu eskortę mając na względzie moje bezpieczeństwo: ttp://www.gienieczko.pl/pdf/Rajteroswiadczenie.pdf  Chmieliński też miał statek w części Brazylijskiej na trasie spływu Amazonką. Wszak spał,  na tej łodzi dostawał wyżywienie itp.  Mieli nawet lekarza który dbał  o ich życie. Czy ja miałem lekarza???? Nie nie, nie zabrałem ze sobą….zapomniałem. ups.. Chociaż moja mama dba o te sprawy o wiele lat ma do czynienia z medycyna . nie miałem takich sponsorów jak oni. Podobno sponsorował ich miliarder który drobil się na malowaniu pasow w USA….nieźle. Horn  zdobywca Bieguna Północnego z Borge Ouslandem lekarza nie miał ale Chmielinski twierdzi ze był podwożony i w tabelce na portalu Explorer sam wpisuje  gdzie płynął   ……a gdzie płynął łodzią motorową a warto zaznaczyć ze nie płynął łodzią motorową tylko w canoe od Santarem co jest widoczne na filmie. Pewnie tez kłamie? Wszystko to pokazuje jaka to manipulacja i ze nie warto ufać komuś tylko dlatego ze się sam mianował  na ojca chrzestnego Amazonki chociaż to mi  określenie bardziej się kojarzy z  książką  Mario Puzo ,,Ojciec chrzestny”))))

Od Kolosów zaczęła się misterna strategia linczowania mnie. Jeżeli Ty Gienieczko podważyłeś kapitułę, w której ja byłem przewodniczącym,  jeżeli Ty zbojkotowałeś i nie odebrałeś nagrody, to ja ci pokażę jako wielki ,,Grand Father” Amazonki, jak mało masz do powiedzenia. I zaczęło się  zmienianie tego, co wcześniej pisał.

To ja za każdym  razem pisałem do Chmielińskiego że prześlę materiały, zapisy gpsa na co sam odpowiedział „Ja Marcinie nie potrzebuję, widziałem jak płynąłeś”-cytat korespondencji Chmielińskiego. Więc co trzeba było zrobić aby mi zamknąć usta i  żebym przestał być  wiarygodny i żebym nie mógł się za bardzo się  rozpędzić w swojej wyrazistości na pewne poglądy?….podważyć rekord.

Jako ,że Dominik Szczepański, autor książki o Olku Dobie, to serdeczny druh Chmielińskiego, posłużył się właśnie nim. Chmieliński pisał wstęp do książki Szczepańskiego i generalnie wzajemnie się promują.- Sam  do mnie Chmielinski  pisze:,, Byłem na wręczaniu książki Olka Doby gdzie pisałem wstęp do książki Szczepanskiego”… Ten natomiast, ze mną nie był w dobrych relacjach, bo ja z kolei jemu odmówiłem napisania relacji, którą sam mi zaproponował o przepłynięciu Rio Napo. Cytuję „Marcinie, u ciebie zbyt dużo zagrożeń życia”. Po  czym kilka miesięcy później robi wywiad z Edem Starfordem, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki. Ten opisuje na każdym kroku stres i rozpacz. Zresztą sam był ratowany (Dominik Szczepanski  był na wyprawie w duecie):  przez siły rządowe Kolumbii, gdy jego partner niefortunnie został ukąszony przez węża. Mogło się również skończyć źle. Tamten podróżnik   Maciej Tarasie był bardziej doświadczony i wiedział jak reagować. Szczepanski tylko był asystą. A ja mam zarzut, że za dużo przedstawiam zagrożeń w podróżowaniu i wyprawach. Oczywiście jest 40 milionów Polaków, jedni kochają PIS drudzy PO, a trzeci są  chorągiewkami, którzy kochają się na FB i taka ich wyrazistość. W sumie Wybrocza tak naprawdę nie wie o co chodz zaufała Szczepanskiemu i tyle. Ja odmówiłem Szczepańskiemu pisząc mu  otwarcie, że nie będę zmyślał historii że było fajnie i miło i cieplutko kiedy mało na starcie nie straciłem canoe, co może poświadczyć mój wówczas partner Łukasz Czeczumski. Płynęliśmy kilka dni po porze deszczowej. Poziom wód wysoki Spirala się nakręciła. Zebrałem trochę przeciwników, którzy poczuli możliwość  rewanżu, pokazania kto tu rządzi  i tak powstała nagonka.

A że innym z kolei z  mojego obozu,  nie spodobała się decyzja, jaką zafundowała Kapituła-ten mem, wysłany przez jednego z  rozczarowanych obserwatorów festiwalu Kolosy mówi za siebie. Niestety tak to wygląda , tu nie chodzi o Guinnesa. Może teraz  już tak, ale głównie chodzi o zemstę za  wyrazistość poglądów bardzo otwartych,  a za wyrazistość poglądów kto pracował w korporacji, wojsku, na statku, w jakiejś grupie wie że jeżeli taka osoba się wyłamie zacznie być traktowana inaczej i linczowana. Ja wolę być wykluczony niż dostosowany. To jest też odpowiedź na całe te zamieszanie. Los nie jest nikomu przeciwny, po prostu teraz tak jest i tyle. Jeśli tego nie rozumiemy, musimy się poddać, jeśli rozumiemy walczyć. Ja wybrałem to drugie. Za walkę dużo płacę, ale trudno.       Nie jestem uzależniony od tych, na których Szczepański w swoich artykułach się powołuje psychologicznie, tlum to takie rzeczy poprze -Sponsorów. Większość ludzi tak myśli, że sponsorzy dla mnie wazna jakas rzecz stek bzdur(jestem marynarzem/bosmanem, zarabiam tam dobre  pieniądze i jestem niezależny), a że będą pisać niech piszą.

 

Zbyt długo jestem w tym temacie/branzy  abym nie wiedział jak to funkcjonuje, a że tekst ma ograniczoną możliwość czytania to trzeba ułożyć tak, aby czytelnik zrozumiał że ten facet to „sciema”- czyli propaganda na zlecenie. Typowa manipulacja faktami. Tak jest z wieloma sprawami w życiu i  tak jest z tą nagonką .Wszystko zależy kto jaką ma psychikę i jakich ma przyjaciół i  z kim jest.

Piotr Chmieliński w korespondencji ze mną podważał  przepłynięcie solo Amazonki Mika Horna, legendy eksploracji który samotnie przepłynął Amazonkę -film tutaj emisja National Geographic: https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

Zrozumiałem to wówczas, kiedy mnie prosił o korespondencję z żoną Mika Horna Caty Horn  Oczywiście  sam nie napisał, bo mu nie wypadało żeby sam napisał do takiej legendy. Zadał pytania  mailowo i przesłał mi, czy Mike Horn przepłynął kanion, czy wydał książkę  ale wcześniej napisał: ,,Marcinie zrób to dyplomatycznie” . Jakże ważna wskazówka w działaniu  lobbystycznym  i strategii pozyskiwania  rzetelnych odpowiedzi nie naruszając czyjegoś dobrego  imienia. To wówczas dało mi dużo do myślenia jaki to styl działania prowadzi kajakarz. Wiedziałem po tej korespondencji z kim mam do czynienia i jak będzie to wyglądało później ze mną. Tak samo zostałem oszukany przez Chmielińskiego kiedy się zgłosiłem do Magazynu Canoe Kayak żeby opublikować materiał. Redakcja była zainteresowana do momentu, kiedy nie dowiedział się o tym Piotr Chmieliński. Zapytałem się Chmielińskiego o co chodzi, a on odpowiedział-„każda redakcja ma swoją strategię”. Próbuj odpowiedział ale  piszac to wiedział ,że już zblokował temat. Nastawił   redakcje inaczej. Później tych samych ludzi nasłał na mnie. Naród pewnie  zrozumie ze  kas redakcja się zainteresowała mna….bzdura  na zlecenie zainterweniowała. Tak jak wiele innych rzeczy później.

Wiedziałem, że zataja bo zaznaczył już wcześniej żeby nie publikować tej relacji Dlaczego? Za dużo mnie wszędzie było, a Chmieliński-pierwszy zdobywca Amazonki odchodzi w cień….no i zrobiłem to bez jego zgody. Chmieliński tego nie toleruje. Toż to ,,Ojciec Chrzestny „Amazonki…. Zresztą sam Chmieliński od 1996 roku walczył za plecami  ,piersią  do przodu nigdy z  Jackiem Pałkiewiczem, obaj powoływali się na odkrywców Amazonki.

Chciałbym uzyskać odpowiedź - dlaczego tak się stało? właśnie po akcji z Kolosami? Dlaczego 6 miesięcy później taka nagonka, a wcześniej było wszystko jasne. Przecież sam Pan Janowski pisał do wielu ludzi ,że u  Pana Gienieczko wszystko jest jasne i klarowne. Jako jedyna osoba występująca na Kolosach miałem ponad 12 pytań, na które odpowiedziałem. Nikt nie pokazywał zapisów GPSA. Wszystko było jasne i nawet to płynięcie łodzią motorową rzeką Tambo, o której wszędzie mówiłem i zaznaczałem. Kiedy pytałem się innych uczestników czy mieli zapisy GPSA, odpowiedz była: „no co ty, zwariowałeś?’ Nikt mi nie kazał. Ja nic nie miałem i nie mam do ukrycia, w przedstawieniu tematu wszystko przesłałem. Przecież znając moją przeszłość mogłem być nie przyjęty na festiwal Kolosy, a jednak zostałem przyjęty(wcześniej  zaznaczano ze ja na kolosy nie mam wstępu…hm… a jednak) i  później przez to samo środowisko pod kierownictwem kajakarza z USA Piotra Chmielińskiego mój wyczyn został podważony. Za co? Za wyrazistość poglądów-których nigdy nie zmienię. NIGDY!!! Za interwencję w Urzędzie Miasta Gdyni.  Jeżeli mają rację ci, którzy oceniają i mówią że „Guinnesowy” arbitraż jest do kitu, to jaki jest arbitraż festiwalu Kolosy, skoro to samo się dzieje? A może prawda leży gdzie indziej? Po powrocie z ekspedycji Piotr Chmieliński napisał do mnie maila: ,, Uważam że nic nie ma poważnego a zwłaszcza profesjonalnego w "pokazywaniu kuchni" jeżeli ktoś nie jest kucharzem”. Mądre, pomyślałem…

Pytanie czy to dotyczyło tych badań Amazonki którzy co roku zmienia położenie źródeł Amazonki właśnie  ci wielcy podróżnicy przedstawiających się za odkrywców? Czy też kogoś, kto za kulisami się przedstawia za badacza? A może wówczas już mnie? Ale nie no chyba nie…, sam Piotr Chmieliński pisał do mnie wiele maili, że wyjątkowo starannie i profesjonalnie podchodzę do założeń przedsięwzięcia, ale może zmienił zdanie… Wszak w życiu wszystko płynne jest.

Pytanie  na czym polega profesjonalizm w badaniu, ocenianiu, propagowaniu? Amazonka jest tak samo płynna jak wszyscy jej odkrywcy. Na szczęście ja do nich nie należę, ale w dobie Google Earth teraz to już nie wiadomo kto nim jest. Polemiki już nie ma. Jest teraz lobowanie swoich racji. Niektórzy w tym są bardzo dobrzy.

z poważaniem dla czytelnika.

 

PS

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta  wyrazistość a niech szczują oby nie Jorkami chociaż tą rasę lubię.

Z poważaniem

2)PS  nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi  w sumie nie wiem dlaczego.

3)zdjecie zauważyłem na portalu Podróżnicy. Tam tez pojawiły się pytania.

 

1) znając życie będę znowu szczuty za ta wyrazistość a niech szczują
2)PS nikt z centrali Guinnesa z Londynu nie napisał mi ze rekord jest nieważny czy odebrany. Natomiast otrzymałem certyfikat Guinnnesa. Już drugi w sumie nie wiem dlaczego.
3)zdjęcie zauważyłem na portalu Podróżnicy ze zródla festiwalu Kolosow. Tam tez pojawiły się pytania.
4) w tym tekście w odróżnieniu od redakcji która chciała mi zrobić PR pytam nie oskarżam .Tak jak mnie ludzie pytają tak i ja pytam
5)Bzdura ze komuś odmówiłem rozmowy w stosunku do napisanego tego tekstu. Klamstwo! Wczesniej to nawet sam proponowalem przyjazd do WarszawyJeżeli będą napaści, ostry hejt w stosunku do tego tekstu będę blokował tak jak ludzie nie umożliwili mi wypowiedzi w stosunku do tego tekstu z piątku. Sprawa będą zajmowały się też inne osoby gdyż nie pozwolę sobie na takie podejście do wielu spraw.

z powazaniem dla czytelnika

CDN.


2 grudzień 2016

Wczoraj wróciłem z długiego kontraktu. Odcięty od netu nawet tel na Tankowcu zbytnio nie można używać jedynie na mostku i w kajucie a czas płynął inaczej. Liczył się świt i zmierzch i przerwa 30 minutowa w południe. Jak było? pracowałem po 14/15 godzin dziennie .Robota ciężka ale chociaż dobrze płatna -z czegoś trzeba żyć...Za co odpowiadałem za cumowanie, maszynownie, czasami prace analityczne na mostku i balastowanie. Po co te balastowanie? Większość tankowców oraz statków przewożących towary potrzebuje balastu, aby uniknąć wywrócenia, zwłaszcza, gdy nie są załadowane. Najwygodniej stosować do tego wodę morską, pobieraną po rozładunku tuż zza burty i wypompowywaną przed pobraniem nowego ładunku – często tysiące kilometrów dalej. Raz rura pękła zalała pokład nafta i oblała mnie raz ciśnienie czyszczące strzeliło po załadunku itp Był to mój ostatni kontrakt. Teraz skupiam się na przygotowaniach na Biegun Południowy. Idzie zima....Zapraszam do obejrzenia tego filmiku jak wygląda mostek kapitana nowoczesnej barki.
 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

 

 


20 listopad 2016

Płynę do Francji. Dzień na statku przypomina mi dzień na wyprawie, liczy się świt i zmierzch, codziennie praca po 12/15 godzin. Opłynąłem już całą Europę niemalże. Praca na tankowcu to ciężka i niebezpieczna praca. Transport nafty czy olejów i różnych chemikaliów  to tak jakby płynęło się na bombie. Dlatego zarobki są tu lepsze od pracy na kontenerowcu. Podłączam olbrzymie rury ,cumuję, balastuje statek itp. Ciągle jest coś do zrobienia, moje ręce to największy mój sponsor. W ten sposób zarabiam też na swoją ekspedycję na Biegun Południowy. Czytam też w wolnych chwilach książkę Marka Kamińskiego o wyprawie na Biegun Południowy, notuję, analizuję na odległość przez sms/netu brak, zamawiam sprzęt bo zima idzie, to mój ostatni kontrakt w życiu. Po powrocie liczy się już tylko jeden cel, droga na Biegun Południowy. Wcześniej Grenlandia i Góry Mackenzie.

Pozdrawiam wszystkich.


12 listopad 2016

Płynę do Amsterdamu. Wczoraj była wymiana załogi. Przeszedłem też na inny statek na tankowiec. Dla mnie to nowość, praca codziennie po 14 godzin. Harówka, ale wyrabiam wytrwałość.  Kajuta zasypana książkami. Wstaję, na początek 20 pompek i robota. Jak starcza siły piszę książkę o Amazonce bo w sumie to tutaj wszystko się zaczęło ,mam na myśli rok 2013 r. na statku i zamiar przepłynięcia Amazonki w canoe. Teraz myślę o Biegunie Południowym. Sterówka jak na zdjęciu. Udaje mi się czasami poprowadzić. Reszta to maszynownia. Pozdrawiam wszystkich.


12 październik 2016

Udowadnianie na sile? Co powoduje  tłumaczenie? Redaktor naczelny miesięcznika Żagle wyjaśnia :

Niestety trzeba  mieć twardą skórę na dupie i plecach! Niekończąca się polemika z adwersarzami i krytykami jest oznaką słabości. Co więcej, taka polemika jest podtrzymywaniem ognia w palenisku zawiści, zazdrości i kołtuństwa. Jak za daleko w to zabrniesz, to skończysz jak Henryk Jaskuła, który trzy czwarte swojego życia poświęcił na udowadnianiu, że samotnie opłynął świat bez zawijania do portu („Dar Przemyśla” â 344 dni Gdynia â Gdynia). Choć w Polsce nikt w to nie wątpił! W przeszłości byli jednak ludzie, którzy wiedząc, że to wywoła u Henryka furię, starali się insynuować, że jego rejs do była wielka ściema… I tak Pan Henryk walczył z cieniem przez całe życie… Jak będziesz w redakcji pokażę Ci opasłe tomy po tytułem „Obrona konieczna” i „Druga obrona konieczna”. Napisał ponad 1000 stron tekstu, bo udowodnić, że jednak opłynął świat…  Staram się przekonać Cię, do radykalnej zmiany podejścia do tych spraw. Twoi synowie nie powinni patrzeć jak ich Tata szamoce się i co krok, to udowadnia zawistnikom, że jest Wielkim Podróżnikiem…

Inny przykład: Wanda Rutkiewicz   środowisko jej zarzuca ze nie weszła na Anapurnne. Nie wolno  się dac podpuszczać i nie wchodź w nic nie dającą polemikę. Wanda Rutkiewicz długo żałowała swojej polemiki ze środowiskiem i mediami w sprawie Annapurny… Robiłem film dokumentalny o Wandzie (pod tytułem „Ślady na śniegu”) i przegadałem z nią setki godzin…

 Ściskam

 Waldemar Heflich     

PS  ps moja odpowiedz na to jest jedna. Jeżeli za 10 lat będziesz mimo rożnych takich gier i podejrzeń robił to co robisz to jest odpowiedz na to ze prawda sama się broni. Dlatego nie wchodzę w  dyskusje bo to nic nie da…mowa o eksploracji.


5 październik 2016

KIERUNEK POLNOC RECENZJA http://lubimyczytac.pl/ksiazka/167706/kierunek-polnoc: Marcin Gienieczko jest podróżnikiem kontrowersyjnym. W internecie można znaleźć skrajnie różne opinie na jego temat. Obrońcy murem stają za szczerością autora książki, zaś przeciwnicy zarzucają mu mały stopień wiarygodności wielu wypraw będący skutkiem konfabulacji.

Książka pt. „Kierunek Północ” w związku z tym zaczyna się od rozliczenia autora ze swymi kolegami po fachu. Mało miejsca poświęcono opisom samych przeżyć na trasie, a więcej przygotowaniom i relacjom z osobami, z którymi autor miał styczność, a z którymi wspólna podróż nie doszła do skutku. Prawdopodobnież w późniejszym okresie osoby te oczerniały pana Marcina. Wymienione z imienia i nazwiska zostały w książce przedstawione jako ludzie zazdroszczący autorowi ambitnych planów i sponsorów.

Zdaję sobie sprawę, że w celu usprawiedliwienia się, książka jest bardzo dobrym nośnikiem informacji i przedstawienia punktu widzenia Marcina Gienieczki na drażliwy temat. Jednakże czułam się zniesmaczona tym, że mnie jako czytelnika autor wciąga w tego rodzaju rozgrywki. Do kolejnych rozdziałów podchodziłam zatem z ogromnym dystansem, a mimo to zostałam pozytywnie zaskoczona, ponieważ dalsza część książki broni autora bardzo skutecznie. Swoją szczerą postawą wobec czytelnika. Do tego stopnia, że autor wzbudził moją sympatię. Dlatego że to taki pozytywnie nakręcony wariat, dlatego że się wyróżnia, dlatego że się nie zniechęca, dlatego że cały czas napiera. Jedyną plamą na tej jednostronnej przychylności są nieszczęsne pierwsze rozdziały. Sam pan Marcin momentami wydaje się być lekko zadufany, jednak dalsze podróże nie są na szczęście skażone taką cechą. Tak, jakby autor nabierał pokory wobec natury i świata. Gdyby nie tego typu moje zastrzeżenia, oceniłabym książkę o jeden punkt wyżej.

W „Kierunku Północ” znalazłam wszystko, czego oczekuję od tego typu literatury. Obcując z książką przeżyjemy z Marcinem Gienieczko bardzo ekstremalne wyprawy. Zobaczymy, jak człowiek walczy z naturą, jak walczy ludzki organizm z niezmiernie trudnymi warunkami atmosferycznymi, do jakich ciało człowieka nie przywykło. Przekonamy się, jak można przezwyciężać swe słabości poprzez wykorzystywanie umiejętności i hartu ducha, psychicznej walki z samym sobą.
Podziwiam pasjonatów, którzy ryzykują życiem, by zrobić więcej niż inni, by wytyczać nowe szlaki dla ludzkości, by pokazać ludziom Ziemię, jakiej nie znają, by zmierzyć się ze sobą, czuć adrenalinę w trakcie wyprawy i mieć satysfakcję ze zwycięstwa.

Niezmiernie istotne jest, że autor nie jawi się jako Superman, a potrafi przyznać się do faktu, jeśli nie wszystko przebiegło zgodnie z jego planem, np. musiał skorzystać z pomocy z zewnątrz przy przekraczaniu jednej z rzek na trasie Canol w Górach Mackenzie. To mocno uwiarygodnia autora.

Smaczku do relacji z samych ekspedycji dodają opowieści o historii danej trasy i regionu. Niesamowicie ciekawe są informacje związane z Syberią, z jej mieszkańcami i ich umiejętnością radzenia sobie w bardzo ciężkich warunkach bytowych, gdy temperatura spada do -50°C. W książce znajdziemy też ciekawe informacje na temat organizacji ekstremalnych wypraw: pożywienia, sprzętu i ubioru.

Do książki dołączona jest płyta z nagraniem przeprawy przez Canol w górach Mackenzie. Warto ją obejrzeć, ponieważ ładnie obrazuje książkę oraz pozwala lepiej poznać i zobaczyć jej autora.

Nie trzeba być podróżnikiem, by z przyjemnością czytać „Kierunek Północ”. Można być jedynie marzycielem zza biurka, a Marcin Gienieczko zabierze czytelnika ze sobą w kierunku przygody. Wspaniała książka i świetny człowiek. Jego natura to wyzwania. Dzięki temu, że jest osobą zorganizowaną i zdeterminowaną, potrafi dopiąć celu. I pokazuje nam, że można spełniać nawet szalone marzenia.

 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


19 wrzesień 2016

W Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku odział w Tczewie znajduje się moje canoe wraz z certyfikatem http://www.guinnessworldrecords.com/

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-gui…/

http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca…

Canoe wraz z dokumentem zostało przekazane dla Muzeum. Wszystko po to ażeby ślady przetrwały po czymś- udanej ekspedycji z 2015 roku…. Dzisiaj pierwszy raz zobaczyłem wraz z rodziną w nowo oddanym 1 lipca tego roku Muzeum moje canoe wraz z dokumentem. Zapraszam wszystkich serdecznie do Tczewa do Narodowego Muzeum Morskiego do obejrzenia tych eksponatów. Amazonka to historia liczy się tylko teraz :,,Droga na Biegun”!-okres wędrówki -3 lata


10 wrzesień 2016

Cóż trzeba napierać .Przemeblowałem trochę cały projekt aby bardziej do niego się zbliżyć. Czekają teraz na mnie Góry Mackenzie, najbardziej extremalny szlak w Kanadzie, dobry korytarz do przejścia Grenlandii. Na tym szlaku moje zimowe projekty się zatrzymały i od tego miejsca chce ponownie zacząć. Temat Mongolii już zapomniany, temat Amazonki tym bardziej. Nie będę już wcale wracał do niego bo nie ma po co, nie ma sensu , szkoda czasu i energii. Było, minęło ,liczy się przyszłość. Trzeba myśleć o tym co będzie a nie co było. Szlak Gór Mackenzie- 370 km przeszedłem z Rupertem Dook ale jeszcze nikt nie zrobił pełnego trawersu Ross River- Norman Wells-600 km marszu pieszo przez najdziksze góry świata. To było w planie od początku tyle że najpierw miała być Grenlandia ale po analizie na pierwszy plan pójdzie Północna Kanada .Jak trudny to szlak? Rwące rzeki , trudna nawigacja, niedźwiedzie grizzly, zimno, potężne góry, przejścia bagien, mokradeł i cztery trawersy wielkich górskich rzek w małym pontonie….Wybieram się też na przejście 120 km -marzec 2017r, płaskowyżu Norweskiego- Hardangervidda -12 dni. Miejsce treningu Amundsena przed Biegunem Południowym. Długoletni projekt ma cel finalny zdobyć Biegun Południowy. Nie zrezygnuje z tego bez względu na wszystko. Trzeba się zmotywować, zacząć już działać.
Pamiętam jak oglądałem niezłomność włoskiego boksera Rocky Ballboa. Ten film podnosi mnie na duchu ,a was?
Trzeba iść mocno do przodu. Kto z was pamięta ten film?
Zobaczcie to i czas znowu zacząć działać ,prawda?
https://www.youtube.com/watch?v=PtWafYfzTIQ
Czas wstać i iść dalej. Bez względu na wszystko. Od stania w miejscu nie jeden już zginął, zawsze to powtarzam. Czytam kapitalną książkę ,,Kukuczka” która pokazuje mi co znaczy być fighterem. Mocno zachęca do dalszego działania. Tego potrzebowałem.

Marcin


9 wrzesień 2016

Minął rok  i pierwsza rocznica triathlonu. 4 września 2015 roku po 700 km rowerem, 94 dniach płynięcia przepływam system rzeczny Amazonki(60 km Apurimac, Ene, Tambo, Ukayali, Amazonka=5980 km w 94 dni a później  80 km  biegu jednego dnia  .Wówczas zrobiłem trawers Ameryki Południowej. Mija rok od tego wyzwania który został ukoronowany prestiżowym i światowym wyróżnieniem  World Records Guinness a wcześniej krajowym wyróżnienie w kategorii ,,Wyczyn Roku”…

http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-(kayak)-solo

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

Co się  wydarzyło od tego czasu?

Canoe   wraz z certyfikatem  WRG zostało przekazanie do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku:

http://pomorskie.naszemiasto.pl/artykul/muzeum-morskie-w-gdansku-dostalo-canoe-od-marcina,3595310,artgal,t,id,tm.html

Zebraliśmy pieniądze dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci.

Wyprawa była transmitowana live  przez  dwa nadajniki satelitarne które co 10 minut śledziły przebieg wydarzenia. Pokazywały również prędkość płynięcia oraz  bazy noclegowe.

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

          http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Żadna z wcześniejszych ekspedycji nie posiada takiej  dokumentacji.-dwa nadajniki spot współpracujące ze sobą . Opracowany program i zapis dodatkowo  dwóch GPSÓW

 

 

Polski Komitet Olimpijski za  zrealizowany Triathlon-700 km rowerem, 5980 km oraz 80 km biegu jednego dnia opisał  to wydarzenie. Podjął dalsza współprace udzielając patronat nad wyprawa na Biegun Południowy

 

http://www.olimpijski.pl/pl/aktualnosci,89/1181,niezwykla-proba-zakonczona.html

 

Polskie Biuro Rekordów  przedstawiło projekt wśród wielu rekordów:

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

 

Projekt został opisany w  miesięczniku Żagle, tygodniku Angora  oraz  Fit Forma Focus(wydawnictwo Burda Media to samo co wydaje National Geographic) oraz relacje  filmowe w TVN24.

 

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-z-sukcesem-zakonczyl-energa-solo-amazon-expedition,575429.html

 

Przeanalizuj dokładny zapis ekspedycji dzień po dniu. Cały Triathlon: pozycje Gpsa, noclegi bazy przebyte dystanse  miejsca noclegowe nazwy itp:

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

Relacje w Dzienniku Bałtyckim:

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/tekstdziennikbaltycki1.pdf

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/tekstdziennikbaltycki2.pdf

 

Relacja autorska:

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/zatanczyczamazonkaorginal.pdf

 

Film emitowany na festiwalu podróżniczym w Gdyni i Pszczynie: https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

Głównym logistykiem był Mirosław Rajter na terenie Peru (tylko on)  który  przedstawia   współprace w  swoim  oświadczenie dotyczące ekspedycji:

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/Rajteroswiadczenie.pdf

 

Portal Explorerwebsite relacjonował przebieg wydarzenia a  tłumaczył podsumowującą relacje  kajakarz Piotr Chmielinski z USA(na swoja prośbę).Po  festiwalu Kolosy  gdzie  zostało odkryte  nieprawidłowości  w  nominowanych (informacje o otrzymali radni miasta  ,Prezydent Miasta Gdynia  oraz  Naczelnik Grażyna Pilarczyk - sprawa w Urzędzie Miasta Gdyni jest analizowana) kajakarz zmienia zeznania  i  chce  oczernić mnie  w gazecie przy okazji reklamując ponownie wyprawę z  1986 roku zapominając o takich autorytetach Amazonki jak Mike Horn  który dokonał pierwszego solowego przepłynięcia całej rzeki- wpław!!!!- https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 Chmieliński również jemu nie wierzy tyle ,że nie chce powiedzieć o tym oficjalnie  i głośno gdyż za duży to autorytet  w świecie www.mikehorn.com.Opisy w 2007 roku w NGM zdobycie zimą Bieguna Północnego a porównać  Amazonkę z Biegunem to  bajka .Wiem co mowie bo byłem na Amazonce… . - Mike Horn ma w dupie tabele  na portalach ustalone przez jedną osobę(która jeszcze zmienia  według swojej niewiedzy).Najpierw pisze ,ze płynął  łodzią   motorową do Manaus a później do Santarem.  Jacek Prokapiewicz który pływa z Hornem na jachcie Pangea. Aktualnie płynie na Antarktydę ażeby zrobić wielki trawers.

 

Wiec co się wydarzyło? No właśnie to.  W ten sposób próbują ludzie zamknąć usta niektórym za interwencje w Urzędzie Miasta Gdyni  gdzie jest poruszany temat Kolosów . Tu nie poszło o Guinnesa a zemstę z a Kolosy i każdy zakuma jeżeli nie będzie widział tematu z lotu ptaka. Totalna kontra….w stylu ja ci kurwa ….pokaże)))) Portal Explorerwebsite zmienia relacje mimo ,że wcześniej tak opisywał: linki poniżej

 

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-i-won-the-fight-agains_144309682

 

 Do portalu nic nie mam  bo on działa tak jak inni zasugerują. Przykład Mika Horna mówi za siebie .Aby cos zrozumieć trzeba być w centrum wydarzeń.

 

Wszystko za sprawa kajakarza Chmielinskiego (który sam chciał napisać rekomendacje do Guinnesa) , który oburzony sprawa Kolosów(uderzyło to w niego) postanowił  zemścić się na mojej osobie i wszystko jeszcze raz odkręcić i na nowo przedstawić ,,swoją” prawdę. Swoja. Sam wcześniej też chciał napisać rekomendacje do Kolosów  mimo mojej wyrazistości na temat tego festiwalu. Dziwny jest ten świat…oj dziwny… Ja wcześniej znając mechanizm działania(zbyt długo jestem w tym świecie,,eksploracji”) będąc oburzony  całą tą sprawa nie chciałem odebrać nagrody wiec ją zbojkotowałem. Takie nagrody za takie rozdawanie mnie wcale nie interesuję. Wole  nie mięć z  takim towarzystwem nic wspólnego niż odebrać coś takiego. No i się zaczęło….Ale  życie dalej się toczy ja jestem w drodze z myślami na Biegun i ci którzy byli są nadal i będą. Guinnes  nie przyjął do wiadomości zażaleń. Gdyż tej instytucji nie interesują Polskie intrygi. Jednym słowem  ma to w dupie. Kiedyś sam  Chmielinski(korespondencja zachowana) napisał- Marcin nie tłumacz się  ze  wszystkiego bo to nie ma sensu  .Z tym się zgadzam  wiec idę  ta drogą. -Trzymając się słów kajakarza. To nie ma sensu. Trzeba robić swoje. Natomiast redaktor naczelny miesięcznika  Żagle który poparł moja osobę napisał: Waldemar Helflich redakcja Żagli : Marcin  usunąłem zastrzeżenia  człowieka z USA  gdyż jest zupełnie niezrozumiałe dla naszych czytelników, którzy nie mają pojęcia kim jest ten facet....,,Wybitny Polski podróżnik Marcin Gienieczko nie musi tłumaczyć się ze swoich dokonań, bo ma na to światowy Certyfikat! I to wszystko w tym temacie! Nie daj się podpuszczać i nie wchodź w nic nie dającą polemikę. Wanda Rutkiewicz długo żałowała swojej polemiki ze środowiskiem i mediami w sprawie Annapurny(posądzona ze nie weszła na szczyt)… Robiłem film dokumentalny o Wandzie (pod tytułem „Ślady na śniegu”) i przegadałem z nią setki godzin… „”

 

Refleksja:

-Jak widać Amazonka  to  rzeka a rzeka jest płynna  i  temat Amazonki też. To  tak jak temat  z źródłami Amazonki  co roku wielcy  podróżnicy odkrywcy zmieniają pozycje źródeł Amazonki ale co roku  są z ekspertami którzy wiedza wszystko i najlepiej. Tak było w 2001. Międzynarodowa wyprawa opisana w NGM  same autorytety jada  i ekspercji aby ustalic kosc niezgody miedzy Chmieliński i Pałkiewiczem a później znowu gdzie indziej źródła…. I  a później  znowu  jep  ,popierdoliło się znowu i  gdzie indziej są źródła Amazonki….koszmar i obciach. Dla Ed Straforda czy  Mika Horna liczy się szczyt  Nevado Mismi a nie jakieś  tam cieki… Wiec temat całej Amazonki  jest płynny tak jak odkrywcy. Oj ci wielcy podróżnicy….))))No ale oki  to badacze i trzeba tez  to uszanować.

Po tym wszystkim dlatego ja nie chce nic mieć wspólnego z takim środowiskiem. NIC!!! Koniec. Pamiętam jak Kaczynski  miał przeciw  sobie i Wyborcza i TVN ,Newsweek  i  cale środowisko  .10 lat przegrywał  wybory z rzędu(lud zrozumiał   gdzie jest prawda po aferze taśmowej-odkryty przekręt)  a tu jep i wygrał…..na czym polega ten fenomen? Na tym ,że w życiu  się nie kuca przed innym, nie jest się płynny i trzeba  mimo wszystko  być  wierny swoim ideałom. SWOIM.I to jak to mówią marynarze żeby skały srały nic to nie zmieni…..nic. Tyle.  Uściski.

PS znowu nakręcę innych uwielbiam.

 

 Inne relacje to: Pismo Ambasada Polski w Brazylii informacja oficjalna

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/ambabraz.pdf

 

Relacje angielsko języczne Explorerwebsite:

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczkos-south-american-crossi_143214253

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=the-most-dangerous-month-in-my-life-gien_143316775

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-through-red-zone_1434471557

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-canoe-update-ucaycli-river-comple_143569017

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-marcin-gienieczko-arrived-_143800607

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-marcin-gienieczko_1439579958

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-completed-south-americ_144163555

Aktualnie pisze książkę o  tej ekspedycji , która przedstawi kulisy całego przedsięwzięcia od przepłynięcia Rio Napo w 2014  r, dotarcia na szczyt Góry źródłowej Amazonki oraz całego Triathlonu. Moje canoe można  z certyfikatem  Guinnesa zobaczyć w Narodowym Muzeum Morskim w Tczewie-Muzeum Wisły. Zapraszam wszystkich serdecznie.

.

Keep going Never stop!

Marcin


28 sierpień 2016

Miałem możliwość przejść ,,Marsz śledzia” rekreacyjny jak dla mnie marsz gdzie się idzie i płynie z Jastarni do Rewy przez Zatokę Pucka…uwaga MORZEM…

Jako ,że mieszkam w Gminie Kosakowo czyli tam gdzie się kończy marsz chciałem poczuć się bliżej morza.

Więcej o marszu tutaj:

http://www.dziennikbaltycki.pl/wiadomosci/puck/a/marsz-sledzia-2016-czyli-przechadzka-przez-zatoke-pucka-zdjecia-wideo,10561096/

http://www.tvp.info/26709170/pieszo-przez-morze-marsz-sledzia-z-kuznicy-do-rewy


Fajna sprawa -12 km marszu i płynięcia. Życie bierze się z wody a po każdym upadku trzeba zmartwychwstać wiec najlepsze miejsce to woda. Dla każdego cos innego znaczy ten marsz. Dla mnie mały krok ku dużym krokom. Mieszkam w nadmorskiej Gminie gdzie do Rewy co drugi dzień biegam wieczorem z Mechelinek. Pomysł na marsz wziął się w leniwy wieczór bo bez ruchu trudno mi się żyje. Gmina Kasakowo to jest to miejsce gdzie mi się najlepiej żyje a mieszkałem i na Alasce i trochę na Jukonie i w wielu innych miejscach Polsce (urodzony na Mazurach).Myślę ,że marsz dla wszystkich był fajnym doświadczeniem. Teraz zaczyna się wrzesień czyli najlepszy czas na profesjonalne ujeżdżanie kitesurfingu w Polsce właśnie Rewie .

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


13 sierpień 2016

Po przejsciu 300 km dotarciu za miejscowosc Tariat niestety musze przerwac wyprawe. Zerwala sie mi totalnie uprzaz do ciagniecia wozka.Ponadto w trakcie nawalnicy , silnego wiatru, gradu i deszczu pekly stelaze w namiocie. Mysle ,ze marka The North Face nie wytrzymala ze mna tego napierania do konca. Nie wiem czemu namiot z serii limitowanej Assalut 3 wogole sie niesprawdzil. Przy nawalnicy deszczowej kubkiem ze srodka musialem wybierac wode.Tym bardziej dziwne , ze Assalut 2 na Amazonce przy bardzo silnym deszczu nie mial zadnych uszkodzen I zachowywal sie poprawnie. Byc moze cos bylo z tym modelem nie tak…Dodatkowo przy schodzeniu ze stepowej gory noga mi sie przekrecila I nie wiem czy mam zwichnieta kostke czy tez to zwykle wykrecenie. No coz nie zawsze sie osiaga cel.Tym razem musze sie poddac.Moj projekt jest dlugi i wyczerpujacy nie skladajacy sie z jedenej wyprawy wiec to mnie pociesza. W tym roku juz w trakcie rejsu powrotnego z Norwegii na mojej wachcie stracilem po sztormowej pogodzie kil i urwal sie ster. Jacht jest w naprawie. Stalo sie to 18 czerwca w nocy w dniu moich urodzin. Z Kapitanem Trzaska pozniej analizowalismy sprawe.- Czasami jest tak ,ze wyprawa ktora zapowiada sie latwa staje sie bardzo trudna-stwierdzil wowczas Remigiusz Trzaska moj mentor morski. Warto dodac, ze ten odcinek w 2013 roku przeplynalem w 27 godzin w canoe a tutaj na duzym jachcie byl taki psikus. . Niestety w Mongolii juz nic nie osiagne . Moze czasami tak jest ,ze trzeba sie poddac aby byc osignac inny cel. Wszak Mongolie traktowalem trennigowo I testowo. Teraz wiem co trzeba np dodakowo poprawic w uprzezy w trakcie ciagniecia san np na Grenlandii. Od 20 lat jezdze po swiecie, niektore marki upadly jak Alpinus a ja mimo przeciwnosci losu ciagle to robie ale czasami trzeba odpuscic. Jestem tym razem totalnie rowniez wyczerpany psychicznie. Byc moze za duze tempo sobie narzucilem od razu po Amazonce? Ostatnie miesiace nie byly dla mnie latwe.Musze wziasc duzy wdech, przenalizowac ta porazke. Moze tak jest ,ze co roku sukcesu nie mozna odniesc? Bylo by to za piekne i latwe. W zeszlym roku byl udany triathlon wczesniej w 2014 udane przeplyniecie Rio Napo i trek na Newado Mismi i jazda rowerem. W tym roku osiagniety cel na morzu . Mysle , ze trzeba sie bardziej zmotywowac ,odzyskac sily. Przenalizowac i dalej napierac. Uprawiam eksploracje sportowa w stylu padni –powstan. A w sporcie jest tak jak na tegorocznej olimpiadze wzloty I upadki. Ale mimo wszystko zawsze wierny jestem swojej misji. Bo prawdziwa pasja nigdy nie umiera. Bo los wybiera zawsze w kolysce I tak naprawde wszystko zawsze zalezy tylko ode mnie jak dalej to poprowadze mimo roznych przeciwnosci takich jak np w Mongolii. Wiec teraz biore wdech, gleboka analiza. Trzeba przelknac temat, odpoczac I dalej napierac.Czyli tak jak zawsze. Dzieki tej intesywnej wyprawie duzo zrozumialem. Wiec wyjazd kazdy czegos uczy. Dziekuje wszystkim za doping I zyczliwosc. Do poki walczymy jestesmy zwyciezcami.

Pozdrawiam Was serdecznie z Mongolii

M.

ps wybaczcie bledy pisze w biegu, nie ma tutaj europejskiej czcionki. Wogole w Mongolii gdzies na peryferiach wogole trudno cos wyslac ,napisac. Dzikszy region niz Amazonia.Po 17 latach zuwazylem tylko wiecej hoteli w Ulan Bator.Na peryferiach ludzie dalej koczuja tak jak kiedys.Netu brak.

 

 

7 sierpień 2016

Dotarłem do m.Korgho po pokonaniu 280km,w prawym kole pękły 2 szprychy ale realizuję dalszą trasę.

Marcin Mongolia 2016


3 sierpień 2016

Już pokonałem 130km docierając do m.Cecerleg.Ta wyprawa to nie jest wyprawą po rekord Guinnesa czy świata.Jest po to aby się nie poddawać,tylko realizować wyznaczony cel i marzenia.Mam przed sobą 500 km do m.Numrug,temperatura codziennie około +35stopni,otarłem do krwi nogi,maszeruję co dzień około 9godzin,wypijam prawie 9 litrów wody.Zobaczymy jak będzie dalej.
Marcin-Mongolia

1 sierpień 2016

Rozpocząłem samotne przejście Mongolii ciągnąć specjalny wózek przygotowany na tą wyprawę w którym  mam cały sprzęt,wodę i żywność.Start z m.Karakorum Xapxopnh,jest bardzo gorąco,temperatura ponad +30stopni, dotarłem do osady Khotont Xotont gdzie nocuję u spotkanych nomadów.
Jutro ruszam dalej.
Marcin-Mongolia 2016r

Chcę podziękować  Jackowi Kucharskiemu za książkę którą mi podarował w tą podróż:

A w niej ten wiersz  Anny Nawrockiej ,który daje nadzieje mi na lepsze jutro i dla wielu innych

ZWĄTPIłEŚ

Zwątpiłeś.

Bez miłości, bez radości

Nie przeżyjesz.

Wytykają cie palcami,

Na ulicach

Ludzie  z banknotami

Uklęknij gdy masz  cos do powiedzenia

I wreszcie ktoś  Cie wysłucha

Da Ci nadzieje, która wiary  Ci doda.

Bo do życia każdy ma prawo

Nie lękaj  sie i powiedz to śmiało

Nie pozwól, by  dłużej to trwało

Spójrz,

Jak nie wiele czasu zostało

Pomyśl - jakie życie Cie czeka

Gdy Ci odbiorą miano człowieka

Nareszcie widzę.

Zadrżała Ci powieka,

Spod  której leź popłynęła rzeka

Dla innych skreślony.

Dla mnie będziesz zbawiony

Tylko przyjmij ta rękę,

Ktora Pan ci podaje

I badz z siebie dumny

Bo niewielu wstaje……………

Ps wybaczcie pisanie bez polskich znakow w Mongolii ich nie ma.

 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

 


30 lipiec 2016

Relacja Marcina Gienieczko z wyprawy „Mongolia 2016r”

Jestem w Ułan Bator, po 17 latach wróciłem  do Mongolii. Czy się zmieniła? Drogi nadal są dobite, jeżdżą dobre toyoty, kiepskie by się tu nie sprawdziły. Kupiłem żywność, sprawdziłem kuchenkę. Niestety kuchenka  „prymusa” słabo  pracuje .Generalnie nie polecam nikomu tej kuchenki, zawiodła na Amazonce i teraz też. Mam „colamana” i „ msr „jeszcze.

Kupiłem paliwo 98 czyli najlepsze, 29 wyjeżdżam do dawnej stolicy Mongolii Karakorum  i  30 lipca w południe mam zamiar wystartować i maszerować. Dużo sprzętu  i żywności do tego jeszcze muszę mieć ze sobą   12 litrów  wody -7 litrów paliwa itp. Mam nadzieję że wózek to wytrzyma. A tego nie wiem mimo że był sprawdzany ,okaże się w praniu. Myślę że będzie miał na sobie około 90 kg wraz z wodą.

Odebrali mnie przyjaciele mojego  serdecznego kolegi Pawła Korczyka znakomitego wędkarza i podróżnika , który jest podłączony pod mój nadajnik satelitarny Spot Tracker i będzie analizował wyprawę i wam również przekazywał informacje. -Samgzam  to były wojskowy,  jego córka  Solongo pracuje  w firmie lotniczej, będą   czuwać nad przebiegiem  mojej ekspedycji. Inne wyprawy to już przeszłość liczy się teraz tylko marsz przez Mongolię. Jak będzie? Nie wiem, przyzwyczajam się do samotności  bo to  wyprawa samotna, idę sam bez nikogo. To jeden  z etapów  wyprawy w drodze na szczyt czyli Biegun Południowy. Ostatnio przez 3 lata  pływałem po rzekach Północy i Ameryki Południowej. Marsz to inna logistyka. Muszę wszystko ograniczyć od żywności, elektroniki po paliwo. Płynąc w canoe nie było takiego problemu , mogłem zabrać wszystko co chciałem  bo nośność canoe to 200 kg a wózka...mam nadzieję że 90 kg...

Jest  gorąco 28 stopni. Otrzymałem  w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Mongolii akredytację dziennikarską z upoważnieniem że mogę wchodzić w takie miejsca gdzie inni nie mogą czy zamknięte strefy tzw. „zony” .Ubiegałem się o to 4 miesiące. Otrzymałem! Również przedłużyłem wizę z miesiąca na 2 miesiące bo liczę że tyle tutaj będę. Do Mongolii można otrzymać wizę na 30 dni a sam marsz zajmie, liczę że 52 dni. Oby.

Różnica czasowa między  Mongolią a Polską to +7 godzin  czasu wiec jestem do przodu. Dzisiaj jadąc  po paliwo do kuchenek   zobaczyłem jak Ułan Bator się rozrosło, na peryferiach stoją setki jurt -białych namiotów. Reasumując na razie  wszystko jest okey. a jak będzie to zobaczymy dalej. Ja tutaj  robię Mongolię a mój partner Marek Polchowski już organizuje dla nas Grenlandię. To bardzo fajny człowiek  ,dzięki Marku że jesteś.

Moje relacje  będzie można słuchać na antenie Radia” Kaszebe”na które już dzisiaj zapraszam oraz będzie można czytać w Magazynie i profilu facebookowym” Made in  Warmia/Mazury”. Moi patroni medialni  będą przekazywać  relacje. Dziękuje firmie „Intour Polska” za pomoc w zorganizowaniu noclegu w Ułan Bator oraz firmie „SupraSat” za umożliwienie zdawania relacji za pośrednictwem   łączy satelitarnych właśnie na antenie „Radia Kaszebe”. To moi od lat stali partnerzy. Dziękuję firmie” Kan-Therm „ i „Krispol” za pomoc w zorganizowaniu ekspedycji.

Myślę że kolejne relacje będą niebawem chociaż  zaznaczam ,Mongolia jest dziksza od Amazonki i  nie będzie takiej możliwości aby cały czas  pisać i wysyłać zdjęcia bo poruszam się   po dzikim terenie gdzie jest więcej koni niż ludzi a internetu nie będzie ani miasteczek . Chcę już być  w drodze bo nie cierpię siedzenia w jednym miejscu bo wtedy są złe myśli a tak liczy się świt,  pot i zmierzch . Trzeba iść aby gdzieś dojść i osiągnąć cel. 

Pozdrawiam, Marcin Gienieczko

   

 

 


23 lipiec 2016

Wyprawa do Mongolii .To wyprawa  w poszukiwaniu przygody. To wielki powrót do kraju od którego wszystko się zaczęło. Jak miałem 21 lat(1999 rok)  przemierzyłem Mongolie konno-600 km konno .Więcej tutaj: http://arch.voltahorse.pl/articles.php?id=669

 

Później opisałem tą wyprawę w Polskiej Edycji Playboya zarabiając  pokaźne honorarium. Wówczas takie były. Tak to się wszystko zaczęło. Jadę do Mongolii ażeby wejść w inny rytm eksploracji napierania. Nie będę wracał już do poprzedniego projektu Amazonka(chyba ze przy pisaniu książki którą w miedzy czasie tworze o Amazonce ) : http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/marcin-gieneczko-wzial-amazonke-za-rogi-i-pobil-rekord,3672190,artgal,t,id,tm.html

 

To już przeszłość ,historia . Ja nie lubię jak inni podróżnicy ciągle wracać do wyprawy która się zrobiło w młodości  i opowiadać na festiwalu  lub na blogu….To bez sensu. Trzeba cały czas iść do przodu. Taki jest Borge Ousland (pierwszy zdobywca Bieguna Północnego solo0czy Mike Horn(pierwszy zdobywca Amazonki solo)- wzory do naśladowania. Większość ludzi z eksploracji  po założeniu rodziny ,,siada”. Ja nie potrafię. Wręcz przeciwnie jeszcze większą chęć mam  napierania. Wracam do Mongolii ażeby przygotować się w marszu do Grenlandii a później  Antarktydy. Cel jeden przejść 1300 km z  85 kg wózkiem przez stepy i góry. Nie będzie to łatwa wyprawa .Zdecydowanie dziksza od Amazonki. Wielkie przestrzenie .W sierpniu będzie plus 20 we wrześniu minus 12. Trzeba przejść taki sam dystans jaki się robi na Biegun Południowy .Eksploracja wyczynowa to  umiejętność gry w szachy :nim zrobisz jeden ruch trzeba wiedzieć jaki będzie kolejny po to ażeby osiągnąć cel  .Trzeba taktycznie się przygotowywać i rozsądkowo. Musisz wejść w  odpowiedni rytm działania. Ten rytm musi być zgodny tylko z TWOJA filozofią a nie kogoś innego. Kiedyś kajakarz Chmiliński namawiał mnie abym płyną Rio Napo do Belem odmówiłem. Nie trzeba się słuchać ludzi którzy nie znają twojej misji . Chociaż powierzchownie uważają ,że wiedza więcej niż ty sam. Musisz się słuchać własnego ja. Ja ten projekt opracowywałem już będąc w delcie Amazonki. Ponadto robię też   film na  międzynarodową prezentację . Dzienny dystans jaki chce robić to 25 km ale  zobaczymy. Zaczynam z dawnej stolicy   Mongolii Karakorum. Czas znowu zacząć napierać! Zamienić się w nomada. Czyli wrócić do swoich. Swoją drogą zapraszam do Narodowego Muzeum Morskiego w Tczewie gdzie znajduje się moje canoe. Można odwiedzić i zobaczyć wiele lodzi i  kajaków oraz moja kanadyjkę.

 


22 lipiec 2016

Zapraszam do oglądania   na bieżąco marszu  przez Mongolie :1300 km pieszo przez step, góry i las. Przejście jest etapem wielkiego projektu ,,Droga na Biegun”. Śledź  live przebieg ekspedycji. Dzień po dniu!

 

http://www.gienieczko.pl/tracking/mongolia2016/


18 lipiec 2016

Światowy dokument   World Records Guinness dołączy do zbiorów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku!

 

W dniu 18 lipca   Marcin Gienieczko  podróżnik i sportowiec  przekazał swój certyfikat   World Records Guinness – gdzie ustanowił przepłynięcie Amazonki  w 2015  roku w canoe na dystansie 5573 km od Atalaya do Belemhttp://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-%28kayak%29-solo do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

 

Dyr. Muzeum  Dr. inż. Litwin zaznaczył ,że  jest to zaszczyt otrzymać taki dokument do zbiorów Muzeum. Warto dodać że Marcin Gienieczko w grudniu zeszłego roku przekazał swoje  canoe  w którym przepłynął Amazonkę. Czytaj tutaj:

http://www.nmm.pl/aktualnosci/canoe-juz-w-muzeum

 

 Canoe  oraz prestiżowy certyfikat firmujący wielki wyczyn Pana Marcina Gienieczko będzie  w zbiorach muzeum . -Jesteśmy dumni ,że będziemy mieli taki dokument wraz z  legendarnym canoe Marcina Gienieczko twierdzi dyrekcja Muzeum Narodowego w Gdańsku Maria Dyrka.

 

Canoe i  certyfikat będzie znajdował się od 20 lipca w  oddziale Narodowego Muzeum Morskiego w  Tczewie w Centrum Konserwacji Wraków i Statków .Ekspozycja dokumentu  i lodzi  jest obok jachtów – "Dali", "Opty" i "Kumki IV" – jednostek, odnowionych w ramach projektu budowy infrastruktury Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Wszystko przemija ale dzieła i materiały  zgromadzone  w Muzeum są dla pokoleń- twierdzi Marcin . To więcej warte niż napisanie książki.

 

-Od dnia dzisiejszego certyfikat nie jest moją własnością oddałem go tam ażeby wielu ludzi mogło zobaczyć światowy, prestiżowy dokument. U mnie na ścianie byłby tylko dla moich synów a tak jest dla wielu młodych ludzi. Wcześniej przekazałem polska nagrodę   otrzymaną na festiwalu podróżniczym w Polsce  dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci w celu zlicytowania dla najbardziej potrzebujących więcej tutaj:

 

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/marcin-gienieczko-przekazal-nagrode-na-rzecz-hospicjum,1_17570.html

 

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

Mimo  światowego sukcesu Piotr Chmieliński kajakarz mieszkający na stałe w USA  postanowił  podważyć komisję World Records Guinnes twierdząc ,że  ten  rekord się nie należy dla Marcina Gienieczko gdyż nie zrealizował projektu tak jak zaplanował.. Światowa niezależna komisja z Londynu oddaliła  oficjalnie podważanie  kajakarza z USA  twierdząc:

 

 ,,Nie interesują nas podejrzenia, rozgrywki miedzy podróżnikami, czy też inni fachowcy. Dla nas liczą się nasze wymogi, nasze standardy i nasi eksperci. Pan nam dostarczył właściwą dokumentację, którą przeanalizowaliśmy tym samym uznając to za nowy rekord”.

 

Aby było ciekawiej  kajakarz sam wcześniej chciał  napisać  oficjalną rekomendację do Komisji World Records  Guinnes  jak i również  był w Kapitule festiwalu podróżniczego „Kolosy” w Gdyni  gdzie Marcin Gienieczko również otrzymał wyróżnienie  od polskiego środowiska podróżniczego. Warto dodać że słynnej himalaistce  Wandzie Rutkiewicz zarzucano(,,środowisko),że nie weszła na   ośmiotysięcznik Annapurnę.  –To po prostu ludzka zawiść  twierdzi Arkadiusz Pawełek, zawodowy nurek i żeglarz, który był świadkiem innego wyczynu dokonanego przez Marcina Gienieczko w 2013 roku kiedy to Gienieczko przepłynął tym samym otwartym  canoe w  27 godzin i 30 minut Bałtyk z Bornholmu(Dania) do  Polski(Darłowo). -Marcin robi to co inni chcą robić ale jakoś im się nie udaje tak jak jemu  a  w dodatku  jeszcze pomaga  dzieciom- twierdzi Prezes Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci w Gdańsku Małgorzata Bałkowska.

 

Gienieczko tłumaczył, że przekazując swój  dokument, certyfikat World Rekord Guinnes Muzeum chce pokazać np. młodzieży, że „nie trzeba się dobrze urodzić żeby realizować wielkie projekty”. „Większość ludzi szuka okrężnych i łatwych dróg w życiu, Amazonka pokazuje, jak długie i skomplikowane mogą być projekty” - dodał. Powiedział, że np. aby odebrać swoje canoe z urzędu celnego w Ekwadorze wysłał 977 maili. Przygotowania do wyprawy trwały dwa lata. A później jak się otrzyma  dużą nagrodę,  zdobędzie się mistrzostwo to ten tytuł trzeba jeszcze obronić. Czasami życie z dnia na dzień w Polsce  i  jest  trudniejsze niż przepłyniecie Amazonki i ustanowienie światowego rekordu. W trakcie  wyprawy zebrał pieniądze dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci gdzie jest wolontariuszem od 7 lat.

 

   Marcin Gienieczko ma 38 lat. Specjalizuje się w dużych projektach eksploracyjnych, jest dziennikarzem, podróżnikiem , zawodowym marynarzem śródlądowym. W 2003 roku przepłynął pontonem największą rzekę Alaski, Jukon. Pokonał góry Mackenzie i rzekę Kołymę. W 2012 roku samotnie przepłynął w canoe największą rzekę Syberii, Lenę, w 2015 roku dokonał trawersu Ameryki Południowej 700 km rowerem, 5980 km w canoe i  80 km marszobiegu. Marcin Gienieczko  niedawno powrócił jachtem” Krispol”  z Norwegii  w celu odebrania san  specjalnie zbudowanych na przejście Antarktydy i Grenlandii.

 

25  lipca  2016 rusza  w  2 letnią  etapową ekspedycje   przez Mongolię ,Laponie,  Grenlandie , Kanadę  oraz Antarktydę wszystko pieszo o własnych siłach gdzie celem jest zdobycie Bieguna Południowego w 100 rocznicę Niepodległości Polski.

   


6 lipiec 2016

Mongolia  2016

Zapraszamy na   nowe strony projektu:

Strona FB: https://www.facebook.com/GlobalProjectGienieczko

Oraz  na stronę gdzie będzie można obserwować marsz przez Mongolię 1300 km pieszo z wózkiem przez stepy, góry, przełęcze, las , bagna i najdalej na północy wysuniętą pustynię. Dystans taki sam jak na Biegun Południowy z wyspy Berknera.

Track Mongolia: http://www.gienieczko.pl/tracking/mongolia2016/

Pozycje będą wysyłane  2 razy dziennie w ramach dokumentacji projektu. Ciągnę 85 kg wózek ze sprzętem. Wyprawa rusza już 25 lipca. Założenie to w ciągu 60 dni pokonać wyznaczony dystans od dawnej stolicy Karakormu ( w 1999 roku tam byłem).Wówczas przejechałem 800 km konno przez Mongolie. Ciekawe jak się zmieniła Mongolia? Czy ktoś ostatnio tam był? Relacja poniżej : http://arch.voltahorse.pl/articles.php?id=669

 Teraz będzie marsz. W ramach  globalnego projektu ,,Droga na Biegun”. Przygotowanie  tracka zostało wykonane przez mojego  super kolegę Kacpra Jurak który  to również przygotowywał szlak według wytycznych World Records Guinness http://www.guinnessworldrecords.com/ na przepłyniecie Amazonki oraz odbierał moje wyróżnienie na festiwalu Kolosy kiedy ja odbierałem inna nagrodę:

 

Poniżej  dokumentacja:

 www.soloamazon.info/tracking

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Cały  track przedstawiamy wam  przed ekspedycją. Mowa o Mongolii bo Amazonka to już historia (ja do starej   historii nie lubię wracać  pragnę tworzyć nową!) liczy się teraz tylko to co jest przed mną a nie to co za mną. Wraz z moim partnerem   Markiem Połchowskim analizujemy moje sanie na przejście Grenlandii  i Antarktydy. Kacper Jurak z Adamem Wasilewskim moim serdecznym kolegą i kartografem opracowali mi szlak według moich wytycznych. Szlak jest już w Gpsach. Niebawem  rozpocznie  się długa wyprawa  wśród Nomadów…czyli wracam do swoich….Dziękuje firmie Krispol za wsparcie  i ,że  mnie dopingujecie!

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


5 lipiec 2016

Film przedstawiający odebranie nagrody na Kolosach a ponizej komentarz czyli kto z kogo robi jaja????

 

https://www.youtube.com/watch?v=jVqACeyTGj0

 

 

Gienieczko zdobywa Amerykę Południową ,700 km rowerem przez Andy, 5980 km w canoe, 80 km marszobiegu .Gienieczko Ustanowił World Records Guinness przepłynięcie Amazonki w canoe na dystansie 5573 km od Atalaya do Belem,

 

Całość została oceniona przez NIEZALEŻNĄ, światową komisję, która nie wnika w personalne rozgrywki i pomówienia. Tu liczą się fakty. Komisja stwierdza:,, Nie interesują nas podejrzenia, rozgrywki miedzy podróżnikami, czy też inni fachowcy. Dla nas liczą się nasze wymogi, nasze standardy i nasi eksperci. Pan nam dostarczył właściwą dokumentację, którą przeanalizowaliśmy tym samym uznając to za nowy rekord”

Każdy wniosek o uznanie rekordu jest poprzedzony dokładną weryfikacją i musi być poparty szczegółową dokumentacją. Dla poszczególnych kategorii rekordów opracowane zostały odrębne regulaminy, których przestrzeganie ma bardzo istotne znaczenie i decyduje o ewentualnym wpisie do Księgi Rekordów. Od tamtych wydarzeń Księga Rekordów Guinness World Records™ stała się powszechnie rozpoznawalną marką, a jej wydawca zyskał pozycję lidera w gromadzeniu informacji na temat rekordowych wyczynów. Żadna inna organizacja na świecie, nie może poszczycić się zbieraniem, weryfikacją, autoryzacją i upowszechnianiem informacji światowych rekordów o porównywanym zasięgu, wiarygodności i tematyce




Polskie środowisko podróżnicze również Marcina Gienieczko wyróżniło na festiwalu Kolosy doceniając to przedsięwzięcie 13 marca 2016 roku, a jury Guinnessa uznało rekord 2 marca, czyli 11 dni wcześniej. Komisja Kolosów wiedziała o przyznanym rekordzie Guinnessa (Marcin przesłał jej członkom stosowną dokumentację). Wyróżnienie, które przyznano na Festiwalu Kolosy (13 marca) odebrał Marcina przyjaciel Kacper Jurak- twórca całego oprogramowania przepłynięcia Amazonki dla World Records Guinness: http://www.soloamazon.info/tracking/




Marcin tego dnia odbierał inną nagrodę (za całokształt osiągnięć sportowych), która została mu przyznana dużo wcześniej i której to odbiór potwierdził 1 lutego 2015. Po bojkocie jak to niektórzy powiedzieli przez Marcina Gienieczko festiwalu 2 osoby zaczęły podważać wyróżnienie Guinnesa. Rodzaj zemsty. Tym bardziej ,że Biuro Prezydenta Miasta Gdyni naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej i Informacji Grażyna Pilarczyk przesłała do Przemysława Szapar informacje prostujące , gdzie ten był oburzony postawa organizatora który nie przyjął (według Janusza Janowskiego brak miejsc) na pokaz jego prezentacji . Biuro Prezydenta Gdyni otrzymało informacje wówczas o podejrzeniach, nieprawidłowości na tegorocznym na festiwalu. Dzień wcześniej organizator znajduje miejsca i wstawia innych podróżników ci tym samym wygrywają festiwal w kategorii Wyczyn Roku. Marcin w odniesieniu się do tego zajścia zostaje podejrzany. Niestety nie trafnie.
Wyjaśnienie tutaj: http://mlodagdynia.pl/czytaj/gdynia-m...
Następuje rodzaj zemsty. Teraz pytanie kto z kogo robi jaja i w jaki sposób ? Najpierw wyróżniają a później się zastanawiają. Polskie piekiełko? Przedstawiający się za fotografa ,,extremalnego” Marek Arcimowicz napisał na swoim FB na ile są warte Kolosy. Po czymś takim. Opinia jest u odbiorców.
Gienieczko swoje wyróżnienie parę dni później po otrzymaniu oddał dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci w celu zlicytowania na rzecz najbardziej potrzebujących:

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-micha...

Marcin jest wolontariuszem Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci od 7 lat . Informacje przekazał dla Janusza Janowskiego oraz Piotra Chmielińskiego ,którzy analizowali płyniecie Amazonką oraz red naczelnego miesięcznika Żagle Waldemara Heflicha ,że wyróżnienie zostanie zlicytowanie właśnie na rzecz najbardziej potrzebujących czyli DZIECI:

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/ma...

Warto dodać ,że na festiwal Kolosy 2015 został zgłoszony oficjalnie przez Małgorzate Bałkowską Prezes Pomorskiego Hospicjum , która napisała w oficjalnym piśmie ,że Marcin jest dla nich ,,KOLOSEM”!
Marcin Gienieczko na gdyńskim festiwalu odebrał wyróżnienie w następujących latach:
1-przepłyniecie Mackenzie rok 2005. Fragment film poniżej emisja Kolosy 2005
https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2...

2-wyprawa żeglarska wraz z Kapitanem Remigiuszem Trzaska na jachcie Panorama za rok w roku 2006

3-wielki triathlon przez Amerykę Południowa raz z rekordowym przepłynięciem Amazonki w canoe. Rekord wcześniej doceniła komisja Guinnesa 2015 i Polskie biuro rekordów.


29 czerwiec 2016

Moja wizja:

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-w-tvn24-opowiada-o-podrozy,600628.html

 

Postawa  Jakuba Blaszczykowskiego  jest imponującą. Dużo człowiek doświadczył. Jego mam została zamordowana, wychowywała go babcia. Wujek uczył grac w piłkę .Będąc już zamożnym człowiekiem trzymając się słów  ,że ,,dzielny człowiek myśli o sobie   na końcu pomagał i pomaga innym. Właśnie  postanowił przekazać ćwierć miliona   złotych na pomoc dla chorego chłopca. Lewy  czas na ciebie!

Wyprawy wyprawami ludzie robią rekordy ale nie  myślą  o innych. Ostania mój projekt  zebrał sumę dla dzieci łącznie  około 30 tyś złotych. Tyle udało mi się  żebrać za sprawa Amazonki. Może to mało. w porównaniu z Bałszczykowskim ale  zawsze coś. Przekazałem swoje honorarium   z  firmy Oceanic 10 tys  złotych dla Pomorskiego Hospicjum. A już niebawem licytacja moje nagrody otrzymanej za wyczyn roku na festiwalu ,,Kolosy”:

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/marcin-gienieczko-przekazal-nagrode-na-rzecz-hospicjum,1_17570.html

 

Mi  taka nagroda nie potrzebna a  innym   wsparcie potrzebne. Kasa zawsze jest przy okazji Człowiek zapiernicza cale życie  a później okazuje się ze jest chory na raka i …i koniec wizji  na świat.


 

Pozdrawiam,


22 czerwiec 2016

Nasz  rejs   do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo  zakończył się szczęśliwie ale też nie obyło się od morskich przygód. W dniu 4.06.16r kiedy wypływaliśmy do Oslo , wypływał  także Bartek Czeresiński w  samotny rejs dookoła świata.

 Niestety w cieśninach duńskich zderzył się ze statkiem. Kiedy stałem przy sterze i prowadziłem jacht na zmianę z Remigiuszem Trzaską  tak ruchliwego akwenu morskiego nie widziałem. Statek jeden za drugim płynął. To właśnie w tym miejscu młody żeglarz miał morską kolizję. My dopłynęliśmy do Oslo 10 czerwca po 5 dniach płynięcia. To bardzo szybko. Mieliśmy sprzyjające wiatry. Przed wejściem do Oslofiordu złapał nas silny wiatr w porywach do 8B  Tutaj ster przejął Kapitan  Żeglugi Wielkiej Remigiusz Trzaska który uczestniczył w  takich rejsach jak z Sydney do Świnoujścia a aktualnie jest kapitanem na dużych żaglowcach. Pokazał nam jak się żegluje pod wiatr. Fale były duże  około 4 metrów. Musieliśmy halsować. Walka trwała  około 24 godzin aby wpłynąć do Oslofiordu. Nasz jacht zacumowaliśmy pod Muzeum Polarnym Fram. To z tego miejsca  wyruszył legendarny podróżnik Borge Qusland wraz ze swoimi towarzyszami w rejs dookoła Bieguna Północnego w jednym sezonie. Udało im się to zrobić ,przejść Northwest Passage  oraz  North  East  na niewielkim katamaranie. To tutaj jest miejsce narodzin wielkich wypraw. Stoi tratwa Kon-tiki  Thor Heyerdahl .Legendarny Fram gdzie Amundsen jako pierwszy człowiek zdobywa Bieguna Południowego w 1911 roku dokonał. Też stoi statek „Goja” na którym pokonał legendarne przejście NorthWest Passage. Dlatego też musiałem się tutaj znaleźć, w miejscu narodzin wielkich wypraw i z tego miejsca  ruszyć dalej w stronę Bieguna Południowego. W Narodowym Muzeum Morskim w Oslo zostały oficjalnie przekazane przez dyrekcję tego Muzeum sanie na Biegun Południowy. Po 3 nocach postoju ruszyliśmy w  drogę powrotną. Powrót przez Kattegat zażądał nieco większego wysiłku przy przebijaniu się pod przeciwny wiatr. Tuż za Skagen złapał nas silny porywisty wiatr  wiejący do 7B.Płyneliśmy na  foku i refowanym grocie. W drodze do Oslo urwał się nam ref grota i od tej chwili płyneliśmy na refowanym grocie no i całe szczęście bo mieliśmy cały czas silne, porywiste  wiatry.16 czerwca  dopłynęliśmy do Nexo na Borholmie. To z tego miejsca w 2013 roku w swoim canoe przepłynąłem  Morze Bałtyckie na trasie Bornholm –Darłowo w  27 godzin i 30 minut. Niestety głęboki niż który pojawił się nad wybrzeżem Polski nie pozwolił nam wyjść  tego samego dnia. Postanowiliśmy przeczekać. Wypłynęliśmy 17 czerwca o godzinie 17.30.Morze było spokojne .Około 1-ej w nocy nasilił się wiatr. Prowadziłem jacht, miałem nocną wachtę  na zmianę z Remigiuszem Trzaską z którym już płynąłem w 2006 roku na Ziemię Franciszka Józefa. To Remigiusz uczył mnie żeglarstwa  i wszelką wiedzę jemu zawdzięczam. Około drugiej w  nocy kiedy sam w ciemnościach  prowadziłem jacht, wszyscy spali(próbowali zasnąć)   ster przestał reagować  na wyznaczony kurs. Raptownie  jacht  zszedł z kursu i okręciło go o 180 stopni .Próbowałem korygować lecz nic to nie dało. Płynąłem na foku i refowanym grocie. Bom zaczął latać na  obie strony dlatego założyliśmy kontra szot. Obudził się Remigiusz i przejął ster mając już wcześniejsze takie doświadczenia. Siła wiatru wzrasta ,za plecami pojawiły się  3,5metrowe  fale. Remigiusz włączył silnik próbując ustawić kurs jachtu. .Niestety ster nie reagował. Spojrzał na mnie i w spokoju powiedział ,nie mamy steru! Wszyscy  zamarli , w takich warunkach, w ciemnościach, nasilający się wietrze  straciliśmy ster.

 

Jak to widział kapitan Trzaska?

 

W prognozach pojawił się sztormowy niż nad południowo-wschodnim Bałtykiem, postanowiłem przeczekać w Nexø na Bornholmie, aż pójdzie dalej na NE. Dzięki temu po zachodniej stronie odchodzącego niżu pojawiła się strefa umiarkowanych wiatrów z NW-W. Nic lepszego nie mogło się trafić komuś, kto chce płynąć w kierunku Rozewia. Prognoza sprawdziła się jak rzadko i przy wietrze NW-W 4-5 oB mknęliśmy baksztagowym kursem z prędkością 5,5 do 6 węzłów dokładnie w pożądanym kierunku.

Niestety w połowie drogi wydarzyło się coś, co nie powinno mieć miejsca w tych warunkach. Straciliśmy ster. Nie mam na myśli zacięcia maszynki sterowej, urwania sterociągu, ani nic podobnego, co moglibyśmy zastąpić sterowaniem awaryjnym. Zgubiliśmy płetwę sterową i próba wpływania na kierunek poruszania się okazała się całkowicie nieskuteczna. Mogłem jeszcze czekać, aż wysztranduję w pobliżu Rozewia, a przy odrobinie szczęścia nawet minąć przylądek i wejść na Zatokę Gdańską. To jednak odsuwało problem w czasie, a nie rozwiązało go. Nie pozostało nic innego jak wezwać holownik i udać się do najbliższego portu. Tak tez się stało. Z braku odpowiedniej jednostki holowniczej w tym rejonie statek ratowniczy Orkan podjął się doprowadzić nas do portu w Ustce. Nie było to proste, bo jacht, który spokojnie dryfował, nie miał ochoty podążać za ratownikiem i ustawiał się bokiem do ustalonego kursu. Jednak dzięki ekipie SAR-u dotarliśmy bezpiecznie do portu wzbudzając zainteresowanie licznych już turystów i poszukującej śladów sztormu sprzed ok. doby ekipy TVP Gdańsk.

 

Remigiusz B. Trzaska

Poniżej materiał  TVP Gdańsk

 

http://gdansk.tvp.pl/25835053/uszkodzony-jacht-zatrzymane-kutry

 Reasumując   rejs który zapowiadał się dość łatwy okazał się czasami extremalny, Dzięki niemu zdobyłem jeszcze większą wiedzę w zakresie żeglarstwa. Sanie na Biegun Południowy dostarczone. Dopłynęliśmy do Ustki 18 czerwca w dniu moich 38 urdzin o godzinie  14.00 Jak na  moje urodziny było dość dużo emocji  ale i szczęścia.  Teraz kolejny etap projektu niebawem ruszam na przejście  pieszo Mongolii -1300 km ciągnąc  specjalnie skonstruowany wózek. Korzystając z okazji chcę podziękować dla Remigiusza Trzaski za  wielka pomoc i rozsądkowe podejście do każdej sytuacji , oraz dla Firmy „Krispol” oraz  „Than Kerm” za wsparcie .Również dziękuję dla zespołu Jana Przechodzeń, Rafała Wojdy oraz Stefana Czerwińskiego za to że mogliśmy wspólnie żeglować  mając jeden cel, przywieść specjalnie wybudowane sanie na Biegun Południowy.

 


18 czerwiec 2016

Dziś, 18 czerwca dopłynęliśmy do Ustki. Tym samym misja została zakończona, choć nie obyło się bez emocji.
O 2.00 w nocy na mojej wachcie zerwały się linki steru. Łódka nie miała możliwości manewru. Staliśmy w dryfie.
Kapitan Remigiusz Trzaska zadecydował poprosić o pomoc SAR. Byliśmy 25 mil od Ustki. Z pomocą SAR-u dotarliśmy do portu. Tu kończymy naszą morską przygodę. Na Bałtyku sztormowa pogoda 7-8B
 
Już jutro zapraszam wszystkich do Bydgoszczy, gdzie będę opowiadał o przepłynięciu Amazonki i ostatnich morskich wydarzeniach. Festiwal nazywa się "Ster na Bydgoszcz". Zapraszam.

16 czerwiec 2016

Jacht Krispol dopływa do Bornholmu.  W 2013 roku z tego samego miejsca, właśnie z wyspy Bornholm, Marcin dopłynął w canoe do Gdyni w 27 godzin. Teraz będzie czekał na przejście głębokiego niżu, który przesuwa się od Świnoujścia.   

Jutro, w piątek zapowiadany jest sztorm 9b w porywach do 10b. Decyzja kapitana jest następująca: Wypływamy w piątek o 19.00 w kierunku Gdyni. Załoga składa się z: kapitana Remigiusza Trzaski, nauczyciela żeglarstwa Marcina, Rafała Wojdy, Stefana Czerwińskiego ... Jacht Krispol. Zespół mały, ale zgrany. Na pokładzie, w kajucie kapitana sanie na biegun, które transportujemy z Oslo.


15 czerwiec 2016

Marcin z załogą jachtu "Krispol" znajduje się niedaleko Kopenhagi,wczoraj wiało 7B.Musieliśmy w nocy wpłynąć do portu u wybrzeży Danii.
W piątek jest przewidywany sztorm na Bałtyku.Marcin marzy aby  dopłynąć do Polski na swoje 38 urodziny tj.18.06.2016r .

14 czerwiec 2016

Dzisiaj ostro wieje,jacht Krispol już koło Danii, mamy 4-metrowe fale.


11 czerwiec 2016

Dopłynęliśmy 9 czerwca do Oslo. Zacumowaliśmy tuż pod legendarnym muzeum Fram, poświęconemu „najsilniejszemu statkowi świata-Fram”. To nim Amundsen dopłynął do Antarktydy, skąd rozpoczął morderczy wyścig na biegun południowy, który jako pierwszy zdobył. Wczoraj je właśnie zwiedzałem.
Spod muzeum Fram, Borge Ousland, legenda współczesnej eksploracji wyruszy w rejs dookoła bieguna północnego. Borge będzie wspierał mnie w trakcie trawersu Grenlandii.
Dziś, czyli 11 czerwca odebrałem swoje sanie na Biegun Południowy. Sanie zostały przywiezione do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo, gdzie oficjalnie zostały przekazane przez Panią Aleksandrę Eriksen z Polish Connection, która to finansowała zakup sań.
Spotkałem się też z polarnikiem, który dokonał już 3 trawersów Grenlandii.
Droga do Oslo początkowo była gładka jak stół, ale przed wejściem do Fiordu Oslo, mocno powiało. W porywach do 8B. Nocne wachty, po 2 godziny snu, ale dotarliśmy. Planowaliśmy dzisiaj, 11 czerwca wypłynąć, ale na Morzu Północnym jest silny wiatr, który uniemożliwia nam spokojne przepłynięcie. Remigiusz Trzaska, z którym płynąłem w 2007 roku na Ziemię Franciszka Józefa zadecydował, że wypłyniemy jutro po 12.00. Nasz jacht Krispol jak na razie spisuje się dzielnie, choć na Bałtyku zerwał się nam fał grota. Popłynęliśmy na dwóch refach.
Chciałbym podziękować firmie Krispol za pomoc w trakcie wyprawy. Kibicujemy Naszej drużynie, w której gra Łukasz Piszczek. Łukasz Piszczek i ja jesteśmy ambasadorami firmy KRISPOL.

 


9 czerwiec 2016

Marcin wraz z załogą jachtu "Krispol" dopłynął do Oslo,zacumował koło Narodowego Muzeum Morskiego i blisko szkunera "Fram"
Tutaj znajduje się popiersie Amundsena pierwszego zdobywcy Bieguna Południowego i opis jego wyprawy.
W dniu 11.06.2016r(sobota) o godz .13-tej odbędzie się oficjalne przekazanie sań przygotowanych na zamówienie których produkcja trwała 3 miesiące. Sanie zostały przygotowane dzięki firmom Polish Connection i Unihouses. Zapraszamy wszystkich Polaków mieszkających w Oslo na to spotkanie.

4 czerwiec 2016

Marcin rozpoczyna swój globalny projekt płynie jachtem Krispol


2 czerwiec 2016

Marzenia się spełniają wystarczy tylko być wiernym sobie…a może aż tylko? Czas znowu zacząć napierać!
Podróżnik/sportowiec postawił sobie za cel przemierzyć pieszo Mongolię, Kanadę (góry Mackenzie) oraz Grenlandię. W dniu 4 czerwca o godzinie 10.00 wyrusza jachtem Krispol (z pod Hotelu Hilton) w I etap morski projektu do Norwegii. Aby taką wyprawę zorganizować trzeba się przygotowywać jak do Igrzysk Olimpijskich. Wielki proces przygotowań. Na Antarktydzie nie mam możliwości popełnienia błędu. Jeżeli się popełni to jest to pewna śmierć dlatego proces przygotowań jest tak bardzo duży. To globalny projekt. Płynę do Oslo jachtem Krispol ażby odebrać moje sanie na Biegun Południowy .Były specjalnie budowane na tą okoliczność. Norwegia to kraj najlepszych explorerów , polarników. Tam w Narodowym Muzeum Morskim gdzie będzie spotkanie z najlepszymi miedzy innymi z Borge Ouslandem zostaną przekazane sanie. Bankiet jest planowany na 13.00, 11 czerwca. A później? Przejście Najpierw planuję przejść 1400 km ze specjalnie przygotowanym na te przejście wózkiem. Obciążenie takie same jak bym ciągnął sanie na Biegun Południowy-100 kg. Dystans taki sam jak na Biegun Południowy. Trzeba wchodzić bardzo dokładnie i stopniowo z rozsądkiem w cały projekt. Liczyć na siebie, skupić się, przygotowywać kondycję. Później przejście Laponii 240 km. Następnie projekt przejścia Grenlandii to 1200 km. Ciągnę takie same obciążenie jak na Biegun Południowy(mowa o saniach).Cel przedsięwzięcia to podwójny trawers. Jest to bardzo ważne gdyż zamierzam przejść z partnerem (na Grenlandii nie można iść solo, przepisy bezpieczeństwa nie pozwalają ).Jeżeli przejdę 600 km później, dochodzę do cywilizacji i muszę się skupić aby wrócić tą samą drogą .Dlaczego? Gdyż moim celem jest zdobyć Biegun Południowy w obie strony. Wiąże się to z dużą kondycją, motywacją i jeżeli zdobywca Bieguna dojdzie do stacji Scotta musi mieć świadomość że musi wrócić do wybrzeża Antarktydy. Nie może zmienić planu i powiedzieć że mu się już nie chce. Dlatego tutaj jest niezbędna motywacja i bardzo dokładnie zaplanowana logistyka. Grenlandia jest bardzo podobna do Antarktydy. Rozłożenie takich sił jak i również motywacji jest bardzo ważne. Grenlandia będzie swoistym korytarzem do Bieguna Południowego. Później po Grenlandii jest przejście Gór Mackenzie. Ktoś by się spytał a po co ci góry Mackenzie? Między Grenlandią a Antarktydą. Warto dodać że przejście Grenlandii mam zamiar pokonać z partnerem. Aby później swoją psychikę skupić tylko na samym sobie i na tym ,że jestem w stanie powrócić do przemyśleń i rozwiązań solowych ,trzeba znowu wrócić do przedsięwzięcia samotnego bez pomocy osób trzecich. Ponadto Góry Mackenzie to swoisty test psychiczny a między tymi przedsięwzięciami wyrobienie jeszcze mocniejszej kondycji. Tego typu przedsięwzięcie to ciągle doskonalenie swojej postawy, sprzętu i psychiki łącznie z kondycją.10 października 2018 roku moim celem jest wyruszyć na Antarktydę i zdobyć Biegun Południowy w obie strony z wyspy Berknera i powrócić do wybrzeża co jeszcze nikomu się nie udało zrealizować taka trasę. Warto dodać ,że Marek Kamiński zdobył Biegun Południowy w jedna stronę. Czy tak się stanie? Czy tyle będę miał siły? Zobaczymy bo wszak na elementy prawdziwej przygody ma wpływ jeszcze zdrowie, motywacja, kondycja, psychika i budżet. Ostatnio ustanowiłem World Records Guinnes na canoe przepływając Amazonkę . Wierze ze misja się powiedzie tym razem również ale mając duży optymizm ,rozsadek i samozaparcie. Koszt przedsięwzięcia to 600 tyś złotych. Taniej się nie da. Same uszycie żagli to koszt 18 tyś złotych, koszt sań to 14 tyś złotych …itp. Budżet nie jest zapięty ale jeszcze czasu trochę mam. W trakcie tego projektu do Kanady mam zamiar zabrać dzieci z Domu Dziecka.
Honorowy patronat nad przedsięwzięciem objął Polski Komitet Olimpijski


29 maj 2016

Marcin Gienieczko z oficjalnym certyfikatem World Record Guinness!!!

http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-%28kayak%29-solo


http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/


Komisja analizowała płyniecie według dwóch nadajników satelitarnych spot , które przekazywały prędkość płynięcia i przebyty dystans co 10 minut. Żadna ekspedycja zrealizowana wcześniej na Amazonce takiej dokumentacji nie posiada. Co istotne, kilometraż był naliczony z traca dwóch GPSA i spot LIVE- dwa spoty.  Komisja Guinnessa ma swoje zasady, swoich analityków i ekspertów i to ona uznała mój wyczyn za rekord. Tym samym poprzedni rekord w tej kategorii należący do Helen Skelton z Wielkiej Brytanii wynoszący 3234 km został pobity. Środowisko, (w tym kajakarz  West Hanse , który już jest znany komisji Guinnessa) również kwestionowało jej wyczyn. Na co komisja odpowiedziała: Degree of controversy surrounds the speed for distance claim but Guinness World Records defended the award saying "We are aware of explorers who have achieved longer distances, but Helen Skelton’s application was the first that Guinness World Records had received specifically for the distance".  Warto dodać, że startowałem w kategorii canoe, Amazonka, fabryczne canoe ,wyznaczony wcześniej dystans na Amazonce itp. To wszystko jest brane pod uwagę. Wielu ludzi nie rozumie analizy Guinnessa, wielu liczy na rekord, swój rekord w kategorii Guinness. Każdy wie, że to prestiż i uznanie światowej rangi. Większość, (patrząc w kategorii World Records Guinness ) myśli tylko o samym przepłynięciu, przejeździe rowerem lub jakimś skoku, a na rekord składa się wiele czynników. Wcześniej należy np. podać zalotny szlak płynięcia i zrealizować go dokładnie według tej wytycznej. Każdy, kto choć zetknął się z eksploracją wie jak niezwykle jest to trudne. Prawdziwą przygodę nie sposób zaplanować . Dlatego docenienie tego projektu jest dla mnie dużym i szczególnym wyróżnieniem.  Zarejestrowana trasa całego mojego projektu


 http://www.soloamazon.info/tracking/


 http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf


 https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1TRb_qsPUUqWU0VKDuMCd8V-5Q9w


 Całość została oceniona przez NIEZALEŻNĄ, światową komisję, która nie wnika w personalne rozgrywki i pomówienia. Tu liczą się fakty.
 Warto przypomnieć historię powstania rekordów Guinnessa.
 Podczas polowania w 1951 roku w Irlandii w hrabstwie Wexford Sir Hugh Beaver (obecny dyrektor firmy Guinness) wdał się w dość zażarty spór na temat europejskich ptaków łownych. Podczas dyskusji próbowano ustalić, który ptak – siewka złota, czy szkocka kuropatwa jest najszybszym łownym ptakiem Europy. Podobny spór miał miejsce jeszcze jakiś czas później, gdzie dyskutujące osoby spierały się o to, czy szybszy jest głuszec właściwy, czy też złota siewka. W tym właśnie momencie narodził się pomysł na stworzenie książki, w której można by znaleźć informacje na takie właśnie pytania. Sir Hughan postanowił spisywać wyniki sporów i dyskusji, jakie toczyły się w pubach, a następnie wydawać je w formie książki. 
 Każdy wniosek o uznanie rekordu jest poprzedzony dokładną weryfikacją i musi być poparty szczegółową dokumentacją. Dla poszczególnych kategorii rekordów opracowane zostały odrębne regulaminy, których przestrzeganie ma bardzo istotne znaczenie i decyduje o ewentualnym wpisie do Księgi Rekordów. Od tamtych wydarzeń Księga Rekordów Guinness World Records™ stała się powszechnie rozpoznawalną marką, a jej wydawca zyskał pozycję lidera w gromadzeniu informacji na temat rekordowych wyczynów. Żadna inna organizacja na świecie, nie może poszczycić się zbieraniem, weryfikacją, autoryzacją i upowszechnianiem informacji światowych rekordów o porównywanym zasięgu, wiarygodności i tematyce.
 Polskie środowisko podróżnicze również mnie wyróżniło na festiwalu Kolosy doceniając to przedsięwzięcie 13 marca 2016 roku, a jury Guinnessa uznało mój rekord 2 marca, czyli 11 dni wcześniej. Komisja Kolosów wiedziała o przyznanym mi rekordzie Guinnessa (przesłałem jej członkom stosowną dokumentację). Dlaczego zatem zostało mi przyznane wyróżnienie? Dlaczego nikt wówczas nie kwestionował rekordu?
 Zostałem mile przywitany na festiwalu Kolosy. Pan Chmieliński zadzwonił do mnie po prezentacji o 12.00 w nocy, w sobotę 12 marca złożył podziękowania i wyrazy uznania dla prezentacji. Poprzedzone to było taką oto korespondencją:
 )! Nie mam pytan - cieżkich tym bardziej. 

 

2)Jeżeli potrzebujesz jakiegoś mojego potwierdzenia przy składaniu dokumentów do Kolosów to takie oświadczenie mogę napisać. 

3)Marcin,Ja nic nie potrzebuje. Widziałem co zrobiłeś.

 Rób coś nowego - Amazonka i tak będzie płynęła dalej.

 
  Gdzie zatem geneza problemu ? (podziękowanie dla Pana Piotra za podesłany link !!!):

 https://klubpodroznikow.com/forum/51-prasa-/13739-czy-na-festiwalu-kolosy-sa-uklady-i-kumoterstwo#14033


 Ktoś wysyła maile i oficjalne pisma z pytaniem do Prezydenta Gdyni, czy na festiwalu Kolosy są jakieś nieprawidłowości. Nastał jakiś konflikt interesów. Wystosowano pytania do których organizator Festiwalu musiał oficjalnie się odnieść. Pojawił się również komentarz na portalu podróżniczym. Ja zostałem poinformowany o zaistniałej sytuacji przez znajomą z biura Prezydenta Gdyni. Zdarzenie skomentowałem na swoim blogu i FB i wówczas to stałem się podejrzanym. Od wielu lat jestem zastraszany rożnymi sprawami a w 2011 moja sprawa zajął się prokurator. Postanowiono zatem ukarać potencjalnego sprawcę. Sprawa jest analizowana.


 Wyróżnienie, które przyznano mi na Festiwalu Kolosy (13 marca) odebrał mój przyjaciel Kacper Jurak- twórca całego oprogramowania przepłynięcia Amazonki dla World Records Guinness. Ja tego dnia odbierałem inną nagrodę (za całokształt osiągnięć sportowych), która została mi przyznana dużo wcześniej i której to odbiór potwierdziłem. Kacper poinformował o przyczynie mojej nieobecności. Ktoś znowu niewłaściwie to zinterpretował, co skutkowało kolejną falą oszczerstw. I nagle mój rekord staje się kontrowersyjny. Po powyższych zdarzeniach następuje kolejna analiza mojej wyprawy mimo, że była już analizowana, zatwierdzona i doceniona wyróżnieniem przez to samo grono. Powstaje artykuł, który ma na celu podważenie mojej wiarygodności, a którego głównym ekspertem jest członek grona, który ów wyróżnieniem mnie nagrodził, zaś autorem publikacji jest dziennikarz, który z nim współpracuje. 

 Nie wiem kto i jaki ma w tym wszystkim cel, wszak wrogów mam wielu. Takich jak ja, ludzi o innych (mniej poprawnych) poglądach na życie często się wyklucza. (...) Dobro, to dobro, zło, to zło, czarne jest czarne, a białe jest białe, a wartości są kwestią nadrzędną. Wolę być wykluczony, niż dostosowany. Moją największą zdolnością jest – mówiąc krótko – nie ulegać. Wolałbym utonąć z niezłomnymi zasadami , niż unosić się na powierzchni jako oportunista.
 Wypowiedź komisji World Record Guinness: "Nie interesują nas podejrzenia, rozgrywki miedzy podróżnikami, czy też inni fachowcy. Dla nas liczą się nasze wymogi, nasze standardy i nasi eksperci. Pan nam dostarczył właściwą dokumentację, którą przeanalizowaliśmy tym samym uznając to za nowy rekord". Tak stwierdziła komisja World Record Guinness. W tym roku jest realizowana kolejna ekspedycja na canoe , która zamierza pobić mój rekord (żeby było ciekawej współpracuje z nimi dzieląc się swoim doświadczeniem) http://www.otasurvivalschool.com/down-the-amazon/ , bo takie według mnie jest właściwe podejście, taka jest moja definicja zdrowej konkurencji. Ten rekord jest dla mnie ukoronowaniem całokształtu, nie tylko przepłynięcia Amazonki, ale całych lat pływania na canoe. Wcześniej przepłynąłem w canoe Makcenzie, Lene, Rio Napo, startowałem wyścigu na Jukonie  River Quest (wycofanie się z powodu kamicy nerkowe po przepłynięciu 400 km w tym 320 km no stop bez spania w 31 godzin i 30 minut. Przepłyniecie no stop wietrznego jeziora Labarge (Yukon Terytorium), 48 km w 9 godzin pod wiatr -no stop canoe cargo czyli nie wyścigowym canoe, czy przepłyniecie non stop Bałtyku na trasie Borholm -Darłowo 110 km w 27 godzin i 30 min a dopiero później była legendarna Amazonka.


 Kto chce, niech funkcjonuje w świecie rozgrywek. To nie mój świat, nie moja bajka. Dla mnie temat Amazonki jest zamknięty. Mam kolejne cele, a ich realizacja jest moim światem i w takowym chcę funkcjonować. Będąc poza. Poza wszelakimi personalnymi potyczkami. Aktualny cel- jasny i zimny. Biegun Południowy !
 Dla wszystkich przysyłam piosenkę, którą kończyłem prezentację na festiwalu KOLOSY:
 Urodziłem się w Polsce!


https://www.youtube.com/watch?v=5RO2mvOSGpU


28 maj 2016

Czy nagrody są ważne?

Odbiór tegorocznego wyróżnienia na festiwalu Kolosy( w moim imieniu Kacper Jurak) za trawers Ameryki Południowej od Pacyfiku po Atlantyk -przepłynięcie Amazonki w canoe , które również zostało docenione przez światową organizacje World Rekords Guinnes
 
 
 
, osobiście nie mogłem odebrać gdyż równolegle w tym samym czasie odbierałem inną nagrodę. W swoim życiu otrzymałem trzy takie tabliczki- wyróżnienia. Przepłynięcie Mackenzie, rejs z Remigiuszem Trzaską na Ziemię Franciszka Józefa gdzie 4 czerwca wypływamy ponownie, wspólny rejs i wspomniana Amazonka. Nagrodę kilka dni później oddałem najbardziej potrzebującym czyli dzieciom z Pomorskiego Hospicjum .Informacje te przesłałem dla jury Kolosów. Ponieważ moim zdaniem najważniejsze to dawać radość innym ,a nie sobie.

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/marcin-gienieczko-przekazal-nagrode-na-rzecz-hospicjum,1_17570.html

A co inni myślą o nagrodach, przyjęciach do klubów, festiwalach itp itd.? Pisze Arkadiusz Pawełek, uczestnik regat Sydney-Hobart

-Miałem być przyjęty do The Explorers Club. Do Wrocławia przyjechał Majcherczyk, kajakarz, który przepłynął kanion Colca, byliśmy nawet razem u profesora Rogowskiego na obiedzie. Majcherczyk powiedział, że została podjęta decyzja, że do TEC zostanie przyjęty Koperski i ja. Potem pojechał na spotkanie z Koperskim, do Krakowa. Kilka dni później zadzwonił Romek z gratulacjami z okazji przyjęcia do klubu. Rozmawiałem o tym z rodziną i moimi przyjaciółmi we Wrocławiu. A parę dni później Majcherczyk zadzwonił do mnie i powiedział, że decyzja o przyjęciu mnie do Klubu została odwołana, bo „rozpowiadam” o tym. Pytanie brzmi: Za co w takim razie przyjmują do klubu? Za osiągnięcia czy za coś innego? A ja przecież nikogo nie informowałem o tej decyzji klubu... Więc kto?
Rozmawiałem o TEC z J. Pałkiewiczem. Stwierdził, że postąpiłem dobrze, nic nie robiąc w tej sprawie. Bo i co tu można było zrobić? Myślę, że moimi dokonaniami dodałbym tylko splendoru polskiemu oddziałowi TEC. Teraz to ja nie jestem zainteresowany-relacjonuje Pawełek. -Kiedy byłem komandorem rajdu Poland Trophy, pojawiły się tysiące postów na różnych forach, gdzie ludzie się kłócili, opluwali, zastanawiali, czy jest to najlepszy rajd w Polsce, bo organizując Poland Trophy, taki postawiliśmy sobie cel. NIGDY nie odpowiadałem na żadne zaczepki. Robiłem swoje. Co prawda już nie pracuję przy rajdzie, a i sama impreza w zasadzie upadła, ale bardzo wiele osób ze środowiska off-roadowego kojarzy mnie z tym rajdem i nawet ci, którzy przedtem pisali niezbyt pochlebne komentarze, mówią, że szkoda, że imprezy już nie ma, bo to był NAJLEPSZY rajd w Polsce, który ustanowił standardy, jak powinna wyglądać dobra impreza. Rafał Król podróżnik z Trójmiasta który zrealizował wyprawę na Kamczatkę powiedział kiedyś kiedy go wiozłem swoim samochodem że jego wielka wyprawa na Kamczatkę nawet nie otrzymała wyróżnienia na Kolosach i nie chce więcej pokazywać swoich projektów w Gdyni. Bardzo dziwne podejście człowieka a może nie? Czasami trzeba pokazać swoją kuchnię pod warunkiem że jest się dobrym kucharzem(ktos mi tak powiedział..). Tak ja uważam. Natomiast inny podróżnik Przemysław Szapar z Gdyni poczuł się urażony że nie został przyjęty na prezentację podczas tegorocznych Kolosów i wszedł w dyskusję z Panem Janowskim mając pretensje że jego partner z ekspedycji był na prezentacji a on nie był i jak mi powiedział nie popiera tego typu rozwiązań. Gdyż to nie jest sprawiedliwe. Czy nagrody są ważne i wyróżnienia? Sławek Skalmierski który przepłynął North West Passage powiedział że kurz tylko na nich osiada , nawet są czasami z nimi problemy. Ja nadal upieram się ,że czasami warto niebawem będę przedstawiał projekt na światowym festiwalu.Moja refleksja:

Dla mnie największą nagrodą i wyróżnieniem jest to jak moja książka sprzeda się z dodrukiem i wielu ludzi ją przeczyta i wyda opinię nawet tą najgorszą ale wyda. Bo wtedy wiem że nawet najgorsza opinia jest wydana przez kogoś kto poświęcił swój czas , umysł i parę złotych rezygnując z innych rzeczy. Dlatego też zacząłem pisać książkę o Amazonce. Choć bez wątpienia z Arkadiuszem Pawełkiem się zgadzam. Keep going never stop!

 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


22 maj 2016

Serdecznie zapraszam na  moje wykłady które odbędą się w Chełmie i Sieradzu

-Spotkanie odbędzie się dnia 24 maja o godz. 10.30 w IV im. J. Młodowskiej przy ul. Św. Mikołaja w Chełmie. Temat  przepłyniecie Amazonki canoe wraz z Trawersem Ameryki Południowej

-Powiatowa Biblioteka Publiczna
ul. Żwirki i Wigury 4
98-200 Sieradz godzina 18.00

http://pbp.sieradz.pl/ks-589.html

Temat dwa bieguny rzeczne przepłyniecie Amazonki i Leny w canoe


6 maj 2016

Serdecznie   zapraszam do przeczytania  relacji z Triathlonu przez Amerykę Południowa ;690 km rowerem  przez Andy, 5980 km w canoe, 81 km marszobiegu=111 dni napierania

Relacja w magazynie Fit Forma Focus Extra. Zapraszam!

Poniżej  trasa  udokumentowana za sprawa dwóch nadajników satelitarnych SPOT

http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf

http://www.soloamazon.info/tracking/

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1TRb_qsPUUqWU0VKDuMCd8V-5Q9w

 

 

Również  mija rocznica jak w 2013 roku przepłynąłem w canoe z  Bornholmu do Darłowa -110 km-27 godzin i 30 minut! no stop!

 

https://www.google.com/maps/d/viewer?msa=0&ie=UTF&mid=1WAnptpzAS_Wq0OpyQ1ab4EyQ3A8

 

Poniżej   swoje wrażenia z tego rejsu przedstawia Arkadiusz Pawełek  który był w  zespole logistycznym. Warto dodać ,że   Arek Pawełek  to drugi człowiek na świecie , który przepłynął samotnie pontonem na żaglach Ocean Atlantycki. Uczestnik regat Sydney -Hobart, zawodowy nurek, poszukiwacz przygód

 

,, Marcin od samego początku tego wyczynu przejawiał ogromną wolę osiągnięcia celu oraz determinację. Równocześnie nie było to rzucenie się na oślep w przepaść - przedsięwzięcie zostało perfekcyjnie zaplanowane a termin dobrany tak, żeby dać jak największe szanse powodzenia. Od samego startu z Bornholmu Marcin samodzielnie wiosłował na canoe (tym samym, które później zabrał do Ameryki Południowej) ani na chwilę nie korzystając z obcej (naszej) pomocy. Osobom, które nie znają specyfiki pływania na canoe, należy w tym momencie przedstawić, że jest to łódź bardzo wywrotna (jest mniej stabilna od kajaków, z którymi jest często mylona) i bardzo podatna na boczne wiatry, gdyż nie posiada stępki, kilu ani steru utrzymującego łódź na kursie. Mając to wszystko na  uwadze, można dopiero w pełni docenić wyczyn Marcina”.


4 maj 2016

Misja  sanie na Biegun” czyli rejs do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo.

 Tym razem celem jest Biegun Południowy oraz podwójny  trawers Grenlandii na nartach . Już 4 czerwca wypływamy jachtem Krispol spod Hotelu Hilton w Gdańsku do Oslo.  Kapitanem tego rejsu jest Remigiusz Trzaska, bardzo znana, ceniona i doświadczona osoba w świecie żeglarstwa, pływał na dużych żaglowcach, przepłynął Jachtem z Sydney do Polski. Liczne rejsy morskie i oceaniczne, w tym 9-cio miesięczny Sydney – Świnoujście na s/y Panorama. Arktyczny rejs do Ziemi Franciszka Józefa "Henri Lloyd Arctic Direct Expedition 2006" Prowadziłem rejsy na jachtach o długości od kilku (s/y Bagatela 9m) do kilkudziesięciu (s/v Concordia 56m) metrów. Od 2007r współpracuję z Gdyńską Szkołą Morską, prowadząc zajęcia z nawigacji, meteo, manewrowania i przepisów według wymagań International Yacht Training na stopień Master of Yacht 200GT.W ostatnim czasie jego  zainteresowania koncentrują się na żaglowcach rejowych. Aktualnie  przygotowuje się do budowy żaglowca.

W 2006 roku Marcin przepłynął z Kapitanem Trzaską na Ziemię Franciszka Józefa. Wyprawa została  wyróżniona na wielu festiwalach . Tym razem Kapitan Trzaska wspiera projekt Marcina. W Oslo mamy spotkanie z Legendą Polarnictwa Borge Ouslandem www.ousland.com , oraz norweskimi żeglarzami, którzy dokonali w jednym roku opłynięcia Bieguna Północnego pokonując przejścia North West Passage oraz North East. Dopływamy do Narodowego Muzeum Morskiego w Oslo, gdzie stoi jednostka wybitnego polarnika Fiorda Nansena –Fram. W Muzeum nastąpi przekazanie sań na Biegun Południowy, które aktualnie są w budowie. Wypłynięcie z Gdańska 4 czerwca. Planowane przypłynięcie 10 czerwca. Ceremonia spotkania oraz przekazania sań 11 czerwca. 12 czerwca planujemy wypłynąć z Oslo i 18 czerwca być ponownie w Gdańsku. Jacht typu Huzar. Więcej o jednostce na stronie http://www.gienieczko.pl/komercyjne .


29 kwiecień 2016

Psy szczekają karawana idzie dalej. Dosłownie .I tak już od 1997 roku. Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej relacji,, Poskromić Amazonkę”. Wydawnictwo Burda Media. To samo które wydaje legendarne „ National Geographic”…..Przedstawiam według GPSA moje płynięcie, spostrzeżenia itp. Fit Forma FOCUS EXTRA. To jest mój ostatni reportaż ale myślę chyba ,że najważniejszy i we właściwym czasie się ukazuje. Kończę z pisaniem tekstów dziennikarskich. Tak jak zapowiadałem! W sumie napisałem ponad 700 reportaży w 70 tytułach prasowych. Aktualnie poświęcam się pisaniu książki o Amazonce. Ostatnia moja książka ,,Kierunek Północ” sprzedała się z dodrukiem mam nadzieje ,że kolejna czyli III będzie lepsza. Przedstawi kulisy eksploracji na Amazonce.
A w sprawie ostatniego wpisu to; Panie Marcinie od kiedy stałem się autorem najlepiej sprzedającej się serii książkowej (Masa bez tajemnic)w kraju. Ale może tak musi być – sukcesom zawsze towarzyszy jakiś plangton. Zawistnymi ludźmi proszę się nie przejmować.Niech Pan machnie na to ręką. Artur Górski naczelny magazynu FOCUS.


 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


29 kwiecień 2016

Ostatnio pojawił się na mój temat tekst, który miał mi zaszkodzić lub coś zarzucić, dlatego postanowiłem się do tego odnieść. Już Wandzie Rutkiewicz zarzucano(,,środowisko),że nie weszła na Annapurnę.  Polecam ten film :

 

https://www.youtube.com/watch?v=ViitKrGmemE

 

Zacznę od stwierdzenia ogólnego. Tam, gdzie ludzie, tam i zawiść i różnego rodzaju gry- czasem niezrozumiałe dla kogoś z zewnątrz. Welcome to Poland!  

 

1).Wszystkie informacje, dokumenty, materiały zostały wysłane do siedziby World Record Guinnes zgodnie z wymaganiami. Po 5 miesiącach analizy został oficjalnie przyznany światowy rekord. Jest to niezależna instytucja, która ma swoich ekspertów w danej dziedzinie i zgodnie ze swoimi kryteriami ogłasza wyniki.

 

2).Te same dokumenty, materiały, ten sam raport został przedstawiony Jury Festiwalu Kolosy, na który zostałem zaproszony przez organizatorów, a później mój projekt został wyróżniony w kategorii „Wyczyn roku”. Odpisałem na wszystkie pytania zgodnie z przebiegiem ekspedycji. To samo wcześniej zrobiłem dla World Record Guinness. Obie instytucje różnią się i mają swoje kryteria oceniania. Niemniej jednak obie instytucje nagrodziły projekt. Swoją drogą, w ostatnich latach Kolosy przyznały mi trzy wyróżnienia –w kategorii Wyczyn roku za przepłynięcie Mackenzie, następnie zespołowo za dopłynięcie na Ziemie Franciszka Józefa jachtem Panorama z kapitanem Remigiuszem Trzaską i trzeci za Amazonkę. Czy za każdym razem jury widziało coś innego, a przyznawało mi nagrodę za nieprawidłowości?.

 

 

3).Członek Jury Kolosy - Piotr Chmieliński był oficjalnie jedną z kilkunastu osób, które posiadały stały wgląd w przebieg mojej wyprawy za pomocą łącza z nadajnikiem satelitarnym SPOT. Widział każde 10 minut płynięcia. Zarówno w trakcie, jak i po zrealizowaniu wyprawy sam wysyłałem zdjęcia, cały raport ekspedycji oraz zapis tracka gps. Chmieliński odpisał, że widział, jak płynąłem i nie ma żadnych zastrzeżeń. Również to Chmieliński sam zaproponował, aby zredagować tekst na portal Explorersweb

 

Poniżej link:

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-i-won-the-fight-agains_144309682

 

Ponadto portal Explorersweb relacjonował przebieg projektu i przedstawia dokumentacje projektu.

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-documentation_1448539876

 

Portal nigdy nie złożył mi żadnych zarzutów ani podejrzeń. Został nawet zamieszczony kolejny materiał o mojej przyszłej wyprawie na Biegun Południowy. http://www.explorersweb.com/polar/news.php?url=marcin-gienieczkos-adventure-plans_1454673009

 

4).Temat przepłynięcia solo upadł w jakimś  stopniu. Tego w żaden sposób nigdy nie ukrywałem, dlatego też nie podawałem informacji, w żądnym raporcie - zarówno dla Guinnesa, jak i na festiwal Kolosy.  Kilometry przebyte z partnerem zostały szczegółowo podane i przesłane do redakcji gazety,(która mnie ostatnio ,,promowała”) do Jury Kolosów jak i do Biura Rekordów. 

 

Poniżej materiały i dokumenty:

 

http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-(kayak)-solo

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

http://www.soloamazon.info/tracking/

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-z-sukcesem-zakonczyl-energa-solo-amazon-expedition,575429.html

          http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

http://www.gienieczko.pl/pdf/tekstdziennikbaltycki1.pdf

http://www.gienieczko.pl/pdf/tekstdziennikbaltycki2.pdf

Filmy;

a)      https://www.youtube.com/watch?v=yRHoOD_Dm-Y

b)      https://www.youtube.com/watch?v=TUSW8H-SxxE

c)      https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

d)     https://www.youtube.com/watch?v=HEZpaTWqJkU

e)      https://www.youtube.com/watch?v=9z7TrD8oSw4

f)       https://www.youtube.com/watch?v=0uuNv0pbvWQ

          http://www.olimpijski.pl/pl/aktualnosci,89/1181,niezwykla-proba-zakonczona.htm

 

 

5).Wydawnictwo Burda Media, to samo, które wydaje magazyn National Geographic w dniu 28 kwietnia opublikowało  artykuł z mojej wyprawy. Magazyn Fit Forma Focus Ekstra. Przedstawiam tam zrealizowaną ekspedycję. Ten sam raport otrzymało jury Kolosy, Piotr Chmieliński, World Record Guinness i inni. Żadna z tych osób i organizacji nie widziała wówczas nieprawidłowości. Sam Pan Piotr Chmieliński zadeklarował napisanie rekomendacji do World Record Guinness, ale odmówiłem, gdyż dla Guinnesa liczą się pozycje GPSA oraz live spot( dwa nadajniki śledzące co 10 minut  płyniecie). Żadna z wcześniejszych wypraw nie posiadała i nie posiada takiej szczegółowej dokumentacji w postaci relacji dwóch spotów.

 

Gadiel Sanchez Rivera podpisał oświadczenie dotyczące zrealizowanego przedsięwzięcia oraz za wsparcie logistyczne otrzymał uzgodnione wynagrodzenie wraz ze sprzętem+  premie. Wyraził duże zadowolenie i podziękowanie, co jest udokumentowane na kamerze Gopro.

 

 

Tekst, który przedstawia projekt, napisany jest nieobiektywnie i jednoznacznie, w sposób zmanipulowany, bez możliwości mojej oceny sytuacji. Jest mi bardzo przykro, że takie standardy dziennikarstwa obecnie obowiązują. Rozmawiałem z szefem wydawców  stacji TVN24  gdzie powiedział ,że to czytelnik powinien móc ocenić gdzie jest prawda, gdzie fałsz.

Podobnych sytuacji historia zna wiele. Mike Horn www.mikehorn.com, legenda eksploracji, zdobywca Bieguna Północnego nocą z Borge Ouslandem (opis w styczniowym National Geographic 2007) również został posądzony o to, że nie przepłynął solo Amazonki (był „ podwożony”, kanionów nie przepłynął- twierdzi Piotr Chmieliński. Warto dodać, a autor tekstu tego nie ujął, że właśnie Horn, jako pierwszy człowiek na świecie przepłynął Amazonkę solo od źródeł po ujście. Film z tego wydarzenia emitowała stacja National Geographic. Być może National Geographic Channel też kłamie?

https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8

 

West Hansen zarzucił również wioślarzom z Anglii, którzy przepłynęli Amazonkę od Nauty , że też nie powinni otrzymać Guinnesa. Jest nagroda, więc muszą być i wątpliwości.  Komunikowałem się z tymi ludzi. Odpowiedz: Ten Pan nas tylko punktował  nie znając zasad  Guinnessa.  Natomiast  Helen Skelton poprzednią  rekordzistkę  również oskarżał: https://www.youtube.com/watch?v=J1fDt8xlioI

 

 Tego Pana już znamy w World Record Guinness-informacja z biura rekordów.

http://www.rowtheamazon.com/

 

http://dawnontheamazon.com/blog/2013/11/14/guinness-world-record-first-to-row-amazon-river/

 

Odpowiedź Guinnesa na tego typu donosy, spostrzeżenia , oceny.  ,,Nie interesują nas podejrzenia, rozgrywki miedzy podróżnikami czy tez inni fachowcy. Dla nas liczą się nasze wymogi, nasze standardy i nasi eksperci. Pan nam dostarczył właściwą dokumentację, którą przeanalizowaliśmy". World Record Guinness

 

Wielu ludzi zastanawia się o co poszło? Skoro do 15  marca  przed nagrodzeniem było wszystko w porządku i  sam Pan Chmieliński  dźwonił po prezentacji  na Kolosach  gdzie wyraził pochlebna opinie. Być może tutaj chodzi o cos innego? Rodzaj zemsty? Ale  za co…myślę ,że czas niebawem pokaże.

 

Więcej informacji tutaj;

 

http://www.gienieczko.pl/obecnie

 

 Ja nie wnikam ale kule są wymierzone w niewłaściwą osobę. Pomimo ataku na mnie i moje dokonania, nadal będę robił to, co jest moją życiową pasją. Swoją drogą zapraszam do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku gdzie można zobaczyć moje canoe.

 

Życzę wszystkim najlepszego

Marcin Gienieczko.


26 kwiecień 2016

(warto przeczytać to do końca gdyż będzie to też komentowane)Powód jest jeden nagrodzony człowiek World Rekord Guinnes za przepłyniecie Amazonki w canoe gdzie światowa komisja  (gdzie nie ma żadnych koneksji i układów ani nikt mnie nie lobuje) analizowała (a Pan zapewne  aktualnie wie jakie są współcześnie Polskie komisje…) ktoś znowu próbuje podważyć . Przykro mi jest podwójnie ze  ryzykując życiem i poświeceniem całej swojej (jestem ojcem dwóch synów 4 i 6 lat ) rodziny gdzie jako wolontariusz Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci  zbierałem i zebrałem finanse dla dzieci umierających gdzie  Pani Prezes wszędzie to zaznacza i pisze ile zrobiłem ktoś znowu próbuje  zaszkodzić. O co chodzi??? W sumie o to samo O podejrzenia… czyli tam gdzie ludzie tam zawisc podejrzenia i rozne gry czasami nie zrozumiale dla wielu ludzi a JEDNAK...

 

Warto to odsłuchać  gdzie mowie o potrzebie umierających  dzieci. Sam mam dzieci wiec wiem jak to jest w potrzebie…

 

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-w-tvn24-opowiada-o-podrozy,600628.html

 

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/projekt-marcina-gienieczko-solo-amazon-wesprze-pomorskie-hospicjum-dla-dzieci,1_13782.html?p=4

 

Bardzo Państwu dziękuję za uwagę.

 

 

Informacja do Pana  Dominika Szczepańskiego :

 

Dominiku na samym początku to Ci bardzo dziękuję  że  na prawdę ze mną się skontaktowałeś. Nie ukrywam że byłem mile zaskoczony. Dlatego mimo różnych zajęć  np. z dziećmi swoimi postanowiłem Ci poświecić czas. Pozwolę się ustosunkować  do tego. Gdyż zapewne będziesz pisał artykuł. Zgadzam się z Tobą  pytania są proste i stare jak świat tylko  chcę wyjaśnić innym i to będzie wyjaśnione wszystkim  jakie jest podłoże tego wszystkiego. Bo to nie jest przypadek że na mnie to  trafia. O czym doskonale wiesz.  Są różni podróżnicy , narciarze i żeglarze. Przecież  Pan Paszke też  ma oponentów(ale nie w tym rewirze).Dominiku ja za długo żyję  i za  długo już jestem  w tym środowisku aby  nie znać mechanizmu działania poszczególnych osób. Więc wolę wyjaśnić aby dać Ci  szersze spektrum widzenia tematu skoro chcesz poświecić swój czas  na napisane artykułu o mnie i  jak zaznaczasz mogę nawet się bronić za co ci na prawdę bardzo dziękuję. To mile z Twojej strony. Mowa co napisałeś poniżej:

 

Piszesz tak:

 

Marcin,
czekam na odpowiedzi do konca dnia. To sa proste pytania, albo cos mialo miejsce albo nie. Sa zarzuty, masz szanse sie obronic. Pytasz o czym bedzie artykul - kiedy pojawily sie wypowiedzi Gadiela to sprawa sie skomplikowala, wiec mam zamiar napisac osobny artykul o twojej wyprawie. Sprawa logotypu - nie robimy takich rzeczy.
Pozdrawiam,
Dominik Szczepanski

 

Więc  tak  zarzuty  są zawsze do wielu ludzi. Nie biora  się  z nieba ,  muszą się wziąć i ktoś musiał zasiać je  przecież Gadiel do ciebie z Peru (on nawet nie wie o co chodzi)nie zadzwonił i powiedział ej Gienieczko nie lubię ciebie  i musze ci coś powiedzieć….Dominiku .Prawda? Nic nie jest  o tak. No ale to jest mi znana już  to taktyka  oponentów  czyli :,,Jak nie zdobędziemy od  strony Tybetańskiej góry to od Nepalskiej….”…

 

 

Piszesz że są zarzuty. To wróćmy do początku. Piszesz zarzuty? Hm są  od zawsze od 2007 roku .Dlaczego ? Poniżej odpowiedz oraz ,, fragment mojej książki ,,Kierunek Północ” gdzie przedstawiam tego  typu  niemalże kopie  zarzutów. Czyli po 10 latach znowu wracamy do tego samego…Tyle że akcja wówczas się działa na Mackenzie. Mówiono   mi nie jaki oszust Marcin K ,ze nie przepłynąłem Mackenzie .Ale nie wszyscy tak myślą. Myślę że do nich też możesz zadzwonić skoro złapałeś Gadiela to i ich także złapiesz.

 

Poniżej  film i ludzie wypowiadają się w filmie. Dzwon i się pytaj  tak jak Gadiela!!!

 

Film z Mackenzie-fragment wypowiedzi o  płynięciu Marcina:

 

https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

 

 

Najlepsi napieracze z Kanady posłuchaj (pamiętaj  że  oni są   profesjonalnymi canoistami)jak oceniasz to oceniaj wszystko nie tylko wybranych ludzi. Zarówno ty i ja  znamy się na dziennikarstwie trochę… więc  wiemy jak można  oceniać ludzi. Znaczy jak? Poprzez znak zapytania ,poprzez  skazanie ,poprzez wybranych ludzi, poprzez ustawionych ludzi i  ludzi którzy działają  w białych rękawiczkach za plecami aby tylko zaszkodzić komuś a sami biorą mąkę w rękę i pokazują że są czyści że to nie JA…..(tak działa miedzy innymi system zachodnich korporacji i jak widać współcześnie w naszej Polsce  i  nie tylko)

 

 

Nie będę się bronił bo już się na broniłem w swoim życiu ( choć  Fighter jestem) ale mogę  odpowiedzieć na pytania. Pamiętaj o jednym Dominiku  tam gdzie ludzie tam i zawiść i różnego rodzaju gry czasami nie zrozumiałe dla wielu ludzi.. Czy mam się bronić? Przed kim alb przed czym. Załączam ci  fragment  i Państwu  w załączniku wypowiedzi ludzi) ze środowiska czy mają bronić się przed atakiem innych którzy ich nie cierpią, nie darzą szacunkiem życzliwością  i wszystkim innym (np. stylem bycia, rozmowy, pewnością siebie , czasami arogancja  a najbardziej nie cenieni są  ci którzy nie kraczą jak stado wron , najlepiej ażeby mieli taki sam styl bycia wtedy watacha przygarnie itp. Itd.).Tylko nie każdy chce być w takim ,,układzie”…..

 

 

Nim odpowiem na twoje pytania , które wiadomo były od początku takim założeniem  pozwolisz że  przypomnę parę spraw tak abyś ty i inni mieli  szersze spojrzenie na temat. Mianowicie:

 

Jak wiesz  Sport.off gdzie redagujesz  był patronem wyprawy na Rio Napo. Oficjalne i podpisane przez Ciebie pismo zachowane .Później  było już inaczej ,dlaczego?

Dlatego

1)      że wówczas napisałeś:

Cytuje:

 

         Co do napierania  i eksponowania ryzyka - tutaj problem polega pewnie na tym, że mamy inne odczucia. Nie wiem, czy można to nazwać wrażliwością. W każdym razie, nie chcę takich rzeczy na off.sport.pl, bo przekazywanie ludziom, że decydując się na ekstremalną wyprawę w każdej chwili jej trwania mogą zginąć pozbawione jest dla mnie dobrego smaku. Jeździsz po to, by codziennie pisać o tym, jak było blisko śmierci? Nie rozumiem.
Jeśli wciąż masz ochotę - podeślij relację zbierającą całą wyprawę. Jeśli będę miał z nią jakiś problem, to Ci napiszę. Być może zgodzisz się na zmiany.


Od kilku lat rozmawiam z wieloma podróżnikami, himalaistami, nurkami, narciarzami, którzy zjeżdżają z ośmiotysięczników, ale nikt tak dużo nie pisze o niebezpieczeństwie i możliwości śmierci jak ty. ,,Budzi to we mnie pewnego rodzaju sprzeciw”.

 

Teraz  zapewne będziesz chciał być obiektywny mając na uwadze tamte skojarzenia .Twoje odczucia rozumiem .Jest 40 milionów Polaków jedni kochają taka partie drudzy kochają taka partie i naród podzielony….a przecież wielu ludziom WŁASNIE o to chodzi.



CUTUJE----- Oryginalna wiadomość -----
Od: "Marcin Gienieczko" <perdido@poczta.wp.pl>
Do: "Dominik Szczepański" <dominik.szczepanski@agora.p

 

Parę miesięcy później robisz wywiad  z podróżnikiem Ed Straffordem, żeby było ciekawiej to ty ten wywiad robisz :

 

Czułeś, że robisz coś wyjątkowego?

 

Bardzo krótko. Nikt nie chciał mnie przeprowadzić przez „czerwoną strefę” w Peru, gdzie kwitnie handel narkotykami. W końcu znalazłem przewodnika. Był nim 16-letni chłopiec, któremu kilka dni wcześniej zamordowano matkę. Gdy go spotkałem, to zrozumiałem, że mój głupi marsz nie jest tak naprawdę ważny. Każde takie spotkanie dodawało mi sił, bo przypominałem sobie, co ma znaczenie w życiu.

 

 

Wypowiedz o zagrożeniu i  śmierci:

 

Zawsze było tak pokojowo?

 

Nie, bo wszystko co złe, kojarzyło im się ze mną. Strzelali do mnie, gonili mnie, aresztowali za przemyt narkotyków. A raz nawet za morderstwo, bo skoro jestem biały, to na pewno moja sprawka. Czterech uzbrojonych strażników przesłuchiwało mnie przez osiem godzin. Mówili, że mój paszport jest podrabiany, bo nie ma w nim podpisu królowej brytyjskiej. Próbowałem ich przekonać, że królowa nie podpisuje każdego paszportu.

 

Komentarz:

 

I tutaj nikomu i śmierć nie przeszkadza….. a wcześniej pisałeś ze o śmierci mało kto mówi.

 

 

Warto dodać że jak ja przedstawiłem swoje zagrożenia  uważałeś  że one właśnie są  gdzieś w  wyobraźni (mój odbiór)a tutaj przeprowadziłeś wywiad i facet mówi o zagrożeniach śmierci i jest ok. Jak wiesz od wielu lat mam oponentów którzy wszystko wybaczą byle nie sukces(Amazonka to jeden rozdziałów tylko) im większy sukces tym większa podejrzliwość i atak. Tak było jest i już zawsze będzie. Z tym się pogodziłem i traktuje to  jako kolejny etap w  działaniu  nawet w rozwoju . Kiedy podjąłeś  współpracę jako patron nie wiedząc że mam oponentów (warto to zaznaczyć dokument podpisany od ciebie posiadam)gdyż wówczas zjedliśmy w Warszawie jakieś ciastko popiliśmy i opowiadałeś o Tomaszu Mackiewiczu , który mówiąc delikatnie nie darzy mnie sympatią i nie lubi(twój kolega   którego lobbujesz) i o wszystko podejrzewa później jest jeszcze Pan Waldasso który też pisał i parę innych osób. Tyle że jak kradli mi zdjęcia  jak nazwali moją  żonę kurwą, jak  robili fałszywe  filmy. Ja zakładali konta na FB  jak kradli zdjęcia filmowe jak wysyłali do ludzi  e maile z zastraszaniem .To nie były zarzuty?  Ta sprawą zainteresowała się prokuratura w Gdańsku. Jak policja przesłuchiwała wiele osób bo ktoś kogoś skrzywdził, o tym wiedziałeś czy nie??? .To są zarzuty? No chyba że  nie traktujesz poważnie zarzutów prokuratora. Bo ktoś wówczas powiedział  że coś nie zrobił a wcześniej jury Kolosów przyznaje wyróżnienie za wyczyn roku, ogląda film. Są fragmenty wypowiedzi jak wyżej. Łatwo  przerobić  kogoś lub  namówić albo jeszcze łatwiej właśnie  tak napisać są zarzuty ale możesz się bronić….Pamiętaj że skąd to się bierze nie tylko od jednej osoby  .To tak jak  z  sytuacją w sprawie  katastrofy  smoleńskiej. Był zamach czy nie było zamachu. O co chodzi? Podzielić  ludzi  to jest cel paru oponentów. I tak jest tutaj Jak zakładali bloga  po czym   Pan Mackiewicz pisze  (po usunięciu bloga) cytuje : nie co martwic .Lub z Prezydentem Lechem Wałęsą podpisał czy nie podpisał, współpracował (po 30 latach)czy nie współpracował z SB w latach 80 tych ,był kochany teraz punktują bo  coś komuś się teraz nie podoba…. Itp. Itd.  Za co się nie lubi i za co się   szuka się haków?  ludzie którzy  mówią otwarcie o wszystkim są  zagrożeniem DLA INNYCH  więc trzeba co zrobić zwiększyć te zagrożenie a  w jaki sposób?- podważyć wiarygodność .Przecież nikt teraz z kijem bejsbolowym nie chodzi  i nie zwraca się ej mów prawdę! I ty mi teraz piszesz o zarzutach??? Ty nie wiedziałeś o tym? Ja wiem że kiedy napisałeś oficjalne pismo jako Sport off Ty chciałeś jak najbardziej przedstawić projekt za co rozumiem i ci dzisiaj również dziękuję. Tyle że  po  przepłynięciu Rio Napo miałeś już tyle uwag(mimo że próbowałeś na FB wypośrodkować temat. Byłeś trochę po środku. Gdyż nikt nie chce  aby ktoś komuś powiedział ej  żurnalista jesteś zły .Stan po właściwej stronie .Później ja zrezygnowałem   (pisałeś abym napisał artykuł o tym ale ja już nie chciałem bo wiem że  opinia zapadła gdzieś w głowie. Twojej. a ja nawet nie chciałem no bo weszły zakłócenia na ,,linii” ale bez  jakiś  emocji. Takie normalne. Wszak wiesz dokładnie że  jak możesz starasz się promować  ludzi np.: mojego oponenta. Co jest rzeczą naturalną każdy z nas wybiera sobie ludzi. Jednych się bardziej lubi drugich mniej itp. To zrozumiałe. Ja też mam takich sojuszników. Tyle że nie zrozumiałe wówczas dla mnie było że  mówisz że  ja  mówię o zagrożeniach, niebezpieczeństwach i to  nie powinno być tak jak ja piszę  poczym robisz wywiad z mocnym podróżnikiem i on mówi o zagrożeniach w sposób naturalny bo były i to tolerujesz. A wiesz dlaczego ?bo on  w Polsce jest obcy nie ma przeciwników i tu jest różnica w temacie.

 

 

Inny przykład:  Jak Twojego kolegę  wąż ukąsił  w Kolumbii  to  od razu była ewakuacja i mowa o tym nawet w głównych  stacjach TV(http://o2.pl/galeria/kolumbijskie-wojsko-uratowalo-polakow-5943448485971073g)

 w Polsce i jest mowa o zagrożeniu śmierci itp i to jest tolerowane. Ktoś może a ktoś nie…Wolę to wyjaśnić bo żeby było jasne wszystkim bo wiadomo  jak może  być  w tym opisie skoro wtedy to było  to i teraz będzie w ocenie mojej osoby Daję ci cały czas podłoże do analizy.

 

W sprawie pytań:

 

Dominik  no super pytania bo wcześniej jak pamiętasz ludzie  zarzucali mnie że w ogóle mnie w tych miejscach nie było. No teraz chociaż jestem co?)))Nie ma jak się przyczepić skoro dwa spoty(nadajnik satelitarne pokazujące moje płyniecie dla rejestru Guinnesa gdzie Pan Chmieliński był oficjalnie podłączony) relacjonowały to trzeba inaczej i tak w kółko Aż się w głowie kręci))).

 

Mój komentarz w tej sprawie:

 

Przepłynąłem rzeki :Mackenzie, Jukon, Lenę ,Bałtyk w canoe z Bornholmu do Darłowa. Możesz się spytać np. Arkadiusza Pawełka , który przepłynął pontonem Atlantyk itp. Może też nie płynałem solo? Na Targach „Wiatr i Woda”  w Warszawie w 2013 roku przedstawiam prezentacje  przepłynięcia Leny. Z grona obserwujących  wstaje Kazimierz Rabiński przedstawiający się za  kajakarza. Nie wysoki, z wąsem w okularach  słuchacz. –Gienieczko, ty nie przepłynąłeś Leny!

 

Trasa Leny:

 

ZDOBYWANIE RZEKI LENA PRZEZ MARCINA GIENIECZKO-TABELKA

 

Przeanalizuj płyniecie Marcina Gienieczko rzeka Leną

 

https://maps.google.com/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004c074236e1d66b5582&msa=0

 

 Nie wierzę ci ! Rzucam ci wyzwanie na dowolnej rzece. Muszę cię sprawdzić- dodaje. –Wstaję, podnoszę ręce. Przyjmuję  wyzwanie.  Sprawę zna naczelny Żagli Waldemar Heflich-możesz też się spytać. Za tydzień się widzimy na Dunajcu-dodaje. Wówczas miałem tam treningi. Nie przyjechał. To jeden z  moich oponentów który daje mi siłę i motywacje .Wbrew pozorom bez nich nie istnieję. Moich oponentów przekułem w  osobistą motywację. Na statku „Discovery” na którym pływałem jako marynarz na rzece Ren (bo z czegoś też trzeba było żyć miedzy wyprawami  )   oznajmiam kapitanowi ,że rzucam  pracę bo chcę się poświęcić projektowi- Amazon. Kapitan przyjmuje to ze zrozumieniem. -Rób to co kochasz dodaje. 1 września 2013 roku rozpoczynam przygotowania do wielkiego triathlon czyli trawersu Ameryki Południowej

 

Później to zrealizowałem: Proszę o podanie linków w tym materiale

 

   https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

   http://www.soloamazon.info/tracking/

 

             http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

 

             http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf

   

PYTANIA:

 

1) Mówiłeś wczoraj, że łódź motorowa przeciągnęła was na rzece Ene na odcinku ok. 30 km między Puerto Prado a Poyeni. Rivera mówi, że to było 90 km. W dodatku nie chodziło o przeciągnięcie po rzece, a o wciągnięcie canoe na pokład łodzi motorowej. Jaka jest twoja wersja?

 

ODP1: Po  pierwsze była to rzeka Tambo. Jak już analizujesz to na prawdę  popatrz na mapę. Nie wystarczy usłyszeć  tylko co ktoś ci powie. System rzeczny to nie jedna nazwa. Jak wejdziesz w Gogle  i zobaczysz  przerwę: http://www.soloamazon.info/tracking/ to się zorientujesz jak nazwa jest rzeki. Skan w załączniku Podpowiem była to Tambo River. Na Ene były wiry ,topienie canoe i dzięki mojemu doświadczeniu  na canoe Gadiel żyje, tego zapomniał ci powiedzieć???. Inaczej by się wywrócił i wessały by go olbrzymie leje które wówczas po porze deszczowej były 14 metrów   szerokości. W czerwcu są znacznie większe niż w innych miesiącach. Gadiel odpowiadał za kontakty między ludzkie nie za płyniecie!!!

 

Odp  2)Na  te pytania to wszystkim odpowiadałem i dla Pana Piotra Chmielińskiego (od razu w Atalaya bo zadał mi to pytanie kiedy byłem w Atalaya- korespondencja poniżej,to samo co ty ) i dla Jury Kolosy które oceniło moją wyprawę a później wyróżniło w  kategorii Wyczyn Roku. Być może Jury zle ocenia? Nie wiem. No chyba że wobec  jury są zarzuty też bo już sam nie rozumiem tego poważnie. Drugi raz już takie podejście. Raz za Mackenzie teraz za  Amazonkę….Wszak dobrze weryfikują i są  to profesjonaliści. Nikt tam nie daje nagrody że kogoś ktoś kocha  lub coś  zrobił i ma jakieś chody tylko że na prawdę coś zrobił. Więc przesyłam ci  kopię odpowiedzi do organizatora abyś miał to na uwadze i  ocenie. Nie będę się powtarzał w tym przypadku więc ta sama odpowiedz poniżej.

 

Informacja  dla Pana Janowskiego z festiwalu Kolosy który zadawał pytania w imieniu jury Kolosy:

 Konkretne pytanie konkretna odpowiedz. Tak jak Panu powiedziałem wszystko było tłumaczone i wysyłane dla Pana Chmielińskiego. Ale moim obowiązkiem jest wyjaśnić wiec wyjaśniam

 

 To była rzeka Tambo:

 

 1)To samo pytał mnie Pan Piotr Chmieliński odpowiedziałem załączam odpowiedz i pytanie?

 Fragment poniżej

 Korespondencja i wyjaśnienie dla jury  Pana Piotra Chmielińskiego z Atalaya

 Proszę zobaczyć daty wyjaśnienia.

 Dnia Poniedziałek, 15 Czerwca Marcin,

 Jedna sugestia - ważna - jak patrzysz na mape - to przegladaj ją tylko do nastepnego duzego miasta. Nie patrz dalej.

Teraz bedzie to Iquitos. TO JEST TWÓJ CEL NA NAJBLIZSZE DNI (moze tygodnie). Nastepnie bedzie Leticia/Tabatinga, Manaus itd ..... .

Tak jest łatwiej. To jest jednak ogromny kontynent!!!

 Pozdrawiam, Piotr

 

 PS: Jak masz kilka minut to prosze wyjasnij jak płynęliści na Rio Ene, pomiedzy Puerto Ocopa i miejscowoscia Poyeni? Co spowodowało przerwe w GPS Track na tym etapie. Czy płynęliście pomiedzy tymi dwoma miejscowościami w dniu 2015-06-03 od godz. 17:06 do godz. 20:28?

 

 Odpowiedz Marcina Gienieczko dla Pana Piotra Chmielińskiego to co Pan mi teraz poprosil o odp,

 

 Dnia Czwartek, 18 Czerwca 2015 03:52 Marcin Gienieczko <perdido@poczta.wp.pl> napisał(a)

 

Pisownia oryginalna wysłana z Pucallpy, informacje ma członek Jury z 18 czerwca 2015 roku Piotr Chmielinski

doplynelem do contamany

 

  ws poyeni plynalem w asekuracji lodki  byly duze wiry. okolo 20 km km lodz mnie przecignela.

  wpadłem w duzy lej płynąłem z choe

 

 później  wziąłem   10 km na lodke i przy lodce płynąłem burta w burcie ale tutaj nie dalem rady na canoe

  ws tracka  używam dwa  spoty zawsze jeden jest potwierdzeniem tracka ostatnio np wysiadły mi baterie a ten nowy spot działa   najlepiej  miałem schowane baterie w beczce wyciągnięcie   wszystkiego co jest  wszystko związane  zajmuje  okolo godziny a ja plyne nie ukrywam i mowie wszystkim na czas

Uwaga pisze w kawiarence szybko ażeby tylko powierzchownie  znac

 

 nie mysle o belem mysle o FRANCICO DE ORLENA TERAZ JESTEM W BAZIE B MARYNARKIA  POZNIEJ ZNOWU  FRANCISCO I DO PRZODU I QUITS MARZE   O IQUTSO.

To była odpowiedz i w sumie też do Pana Chmielińskiego który monitorował temat, jest odpowiedz. Podłączony pod nadajnik spot

Dnia Czwartek, 11 Lutego 2016 12:20 Marcin Gienieczko <perdido@poczta.wp.pl> napisał(a)

Odpowiedz Kolosy:

 

 Witam  Panie Januszu

jeszcze raz:

 

1)Trasa jest 80 km  nie  90 tak jak Pan napisal i trzeba dodac ze to dystans  az z a Pojeni Puerto Prado Poyeni jest

4

4

03,06,2015 r

Puerto Prado – Poyeni, Poyeni – Capitiri

11°15'01.3"S 73°40'19.6"W

89,000

11°05'42.8"S 73°43'30.9"W

23,000

112,000

355,000

220,587

 A do  Poyeni było  około 20 km do Capitiri

proszę o jednoznaczną odpowiedź. To już ostatnie pytanie. Czy na odcinkach Puerto Prado – Poyeni i Poyeni – Capitiri Pana kanu zostało przeciągnięte przez inną łódź?

 

 Na Kololsy odpowiedz:- ,,dystans 20 km -przeciagniete  z wirow z pomoca innej lodzi ,a pozniej 10 km na lodzi  motrowej mailem canoe  . 30 km z Pomoca. Tak jak napisalem do Pana Chmielinskiego z Pucalpy. Reszte   mimo wielkch lejow w tym czasie(7 dni po porze deszczowej)  płynęliśmy”

 

 Warto dodać ze naliczanie  wyniku było od Atalaya!.


2) Mówiłeś wczoraj, że ten odcinek 30 km między Puerto Prado a Poyeni był jedynym, w którym pomogła ci łódź motorowa. Rivera twierdzi, że przed Orellaną był drugi taki przypadek. Łódź marynarki wojennej Peru miała ciągnąć twoje canoe ok. trzy godziny. Jaka jest twoja wersja?

 

Nie  było  chyba że Gadiel  już robi na złość o czym później napiszę. Teraz odpowiadam na pytania.

Wtedy  płynąłem w nocy i  było spotkanie z łodzią wojskowych około 22 .  łodzi i moje canoe  przed Orlleana  zaplątaliśmy się w jakieś sieci i że światła były jakiś statków   płynących (łódz płynęła na mnie) 2 km płynąłem przy łodzi  trzymając się burty i puszczając burtę, tylko po to aby mnie statek na tym samym torze nie rozjechał, który wówczas płynął. Chyba Gadiel przypomina sobie akcje z siećmi!!! Kręciliśmy się w kółko. Gdyż łódz marynarki także zaplątała się w sieci. Niech sobie Gadiel przypomni! Wiec nie wiem skąd Gadiel wziął trzy godziny lub ocenił tak sytuację .Wszak nawet nie miał Gpsu i jak sam mówił na tym się nie zna .Fajnie Dominku byłoby abyś innych też tak  pytał jak pytasz o detale mowa innych  uczestników rożnych wypraw z Kolosów (mam nadzieję że się spytasz, sprawdzę to)  


3) Powiedziałeś wczoraj, że razem z Gadielem wiosłowaliście w sumie 705 km. Najpierw 405 km od San Francisco do Atalayi, a potem 300 km z Pebas do Tabatingi. Gadiel mówi, że to nieprawda i że wiosłował z tobą przez ok. 2700 kilometrów, aż do Sao Paulo de Olivenca. Jaka jest twoja wersja?

 

Wersja jest taka  że   Gadiel postanowił się jakoś odegrać  to czuje najwidczniej bo chyba honorarium było za małe. Gdyż  narzekał że mi  pomógł a później  mało zarobił wszak on nie robił tego dla przygody tylko dla pieniędzy co jest zrozumiałe w tej części świata . Więc tutaj  widać chodzi o coś innego. Ale za pomoc logistyczną otrzymał  umówione honorarium. Z Gadielem płynąłem do Atalaya. W załączniku zdjęcie później od Atalaya  sam gdzie on płynął łodzią i się spotykaliśmy. Jak zobaczysz dokładnie, zobacz jakie były chociażby pokrowce  na canoe na tym etapie. Chociaż to  może dać do myślenia że  ja później miałem pokrywę ,,deck „na  indywidualne płynięcie. Gadiel wsiadł w  moje  canoe za  W Pucalpie (2 km) przed  Iqiuitos .Przesyłam ci filmik abyś miał jeszcze bardziej  czarno na białym. Przed Iquitos 3 km płynął .Załatwiałem z innym kolega który mi pomagał  lodzie marynarki Wojennej ażeby miały możliwość od czasu do czasu monitoringu  projektu. To tez było ważne dla Guinnesa jako świadkowie wydarzenia. Wiec Gadiel   tez z nimi płynął. Wysłałem ci wcześniej filmik jak na jednej z lodzi był.

 

Pózniej 3 km za Iqitos płynął i później od Pebas do granicy. Później była łódz  marynarki więc  płynął łodzią .A w Peru jak zobaczysz na załączonych zdjęciach kto robił mi zdjęcia? też  Gadiel bo się spotykaliśmy i robił foty płynąłem  jak widzisz  sam. No chyba że to nie ja to wtedy byłem może ktoś podobny do mnie? To już sam nie wiem. Może się mylę. Ale Okey  myślę że to ja bo ta sama koszula i  czerwone canoe….))).Gadiel  to dobry człowiek jak każdy w Peru pomagał mi logistycznie  i jemu dużo zawdzięczam(zawsze to podkreślałem) on mi też bo  znal mentalność Indian Aszeninka  znal hiszpański i pomagał mi w logistyce gdzie przepłynąć, gdzie nie nabrać szybko wody, gdzie łódz przypilnować  itp. Nawiązywał też kontakt przed moim przypłynięciem. W miejscowościach pilnował canoe  kiedy ja zdawałem relacje  z dowolnej kafejki internetowej wysyłając na bieżąco zdjęcia i filmiki. Moim zadaniem było płynąć jak najszybciej bo w sportowym  stylu .Nie miał pojęcia o nawigacji na rzece. Pojęcie miał tylko ja i mój kartograf Adam Wasilewski.  Tabelka z trasą płynięcia 4 miesiące wcześniej została wysłana dla Pana Piotra Chmielińskiego(korespondencja zachowana również  z Tabating ).To ja mu mówiłem ile km  mam zrobić łodzią, gdzie się spotkać ile przepłynęliśmy itp.

 

 Posłuchaj, popatrz , ocen FILMY Z AMAZONKI

 :

https://www.youtube.com/watch?v=6H-NqMVB8DE

 

tutaj jest pokazane jak Gadiel siedzi na przodzie i wiosłuje a ja  jestem w  canoe)))) Tak jest?

 

https://www.youtube.com/watch?v=yRHoOD_Dm-Y

 

Tutaj kolejny film zobacz  canoe no jak płynął ze mną Gadiel to gdzie on jest w tym canoe?

 

https://www.youtube.com/watch?v=0uuNv0pbvWQ

 

Kolejny film emitowany na Kolosach

 

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

 

Ponadto jeżeli będziesz się trzymał definicji  solo  samotnie indywidualnie itp. Itd. Ja to wszystko zgłaszałem i naświetlałem mówiłem że płynę łódz że mam asystę czy wsparcie Gadiela. Dla Guinnesa zgłosiłem Tak też zaznaczyłem dla Kolosów (km  zostały odliczone) i podałem na swoim info czy Guinnesa. Raport był przesłany też dla Pana Chmielińskiego i Kolosów. Gadiel  później był zły że  mu za mało zapłaciłem mimo że taka była umowa (chciał moje canoe ale obiecałem ze zabiorę do Polski bo chciałem zlicytować dla Dzieci z Pomorskiego Hospicjum) i teraz widząc że może  coś od siebie dodać to ma okazję a że on z  bycia przewodnikiem żyje  i ma tego  profity więc widząc że ma okazje coś dodać więc  mówi teraz  to. No niech będzie i tak. Przypomina mi się książka „Z nurtem Amazonki” gdzie  pierwszy lider projektu  Francisco  Odendaal (  W Londynie ogłosił że za plecami innych uczestników ,że przepłynął więcej  niż inni. Robiąc to za plecami pózniejszego zdobywcy Amazonki) Bo wiadomo lepiej taki dystans powiedzieć niż inny(mniejszy) wszak lepiej jest to widziane że jest, staje  się  ekspertem na canoe i tyle .Sam Gadiel pózniej mówił że chce mieć turystów na canoe. .Nie ważne  chłopak fajny tak ja uważam.  Taka moja ocena.Poz tym  mam nagrania jak  sie  wypowiada ze plyne solo.To bez sensu takie podejscie....

 

Jak widać Amazonka od zawsze budziła  różne  podejrzenia i pytania. Zaczynając od  źródeł Amazonki tutaj moja wypowiedz i moja wyprawa:

 

https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc (pewnie też nie szedłem tutaj tylko osły mnie niosły…..trzymając się słów piosenki  z filmu Pana Kleksa :,, Widziano pewnie osła którego mrówka niosła” ..pewnie znasz)

 

 

która na bieżąco jest komentowana tak jak inne  ekspedycje. Pamiętam jak prosił mnie Pan  Piotr Chmieliński  czy aby Mike Horn który w 1997 roku przepłynął Amazonkę czy na prawdę czy kanion na Apurimacu

Piotr uważa że jest inaczej dlatego w statystyce  zaznaczył że nie   za Manaus   nawet nie płynął solo(to już ocena innych pewnie również zbadana sprawa a w filmie jest podane to Warto  dodać ze film emitowany przez stacje National Geographic: https://www.youtube.com/watch?v=izjkiCVqFo8 )

 

  a płynął łodzią motorową  z kolej  sam podróżnik a warto dodać że to jest zdobywca Bieguna Północnego z Borge Ouslandem pisze jak poniżej –korespondencja zachowana. Więc widzę że chyba to tak jest wszędzie ,  z początku myślałem że tylko mnie to tyczy….Były też pytania  a człowiek nie ma co ukrywać potęga wśród eksploracji. Zapytałem się Horna co o tym myśli na co  odpowiedział nie mam czasu na podejrzenia robię swoje. Warto zaznaczyć że z nim pracuje Jacek Propakiewicz(wkrótce będę miał spotkanie, jacht ma przypłynąć do Polski Pangen   https://www.youtube.com/watch?v=9aOcowgJaSs

 

) który jest zastępcą  kapitana na jachcie …warto też się spytać.No jak się pytać  to wszystkich i o wszystko a nie skupiając się na jednej osobie i szczuć  jedną osobę. Niech opublikuje na  swoim twietrze  gdzie ma 200  tys ludzi lub swoim FB gdzie ma 180 tys odbiorców informacje i ustosunkuje się do tego co?  To też nie w porządku. A teraz będzie okazja do bardziej konkretnych pytań.

Pytania:

 

 . Czy opublikował coś na ten temat. Książki, artykuły?? 

2. Opis jego spłynięcia Acobamba Abyss. Czy opublikował coś na ten temat. Książki, artykuły?? 

 

Jeżeli jest coś na ten temat, gdzie i jak można zdobyć te materiały?

 

 Horn canion

Dnia Czwartek, 7 Listopada 2013 10:06 Cathy Horn <cathy@mikehorn.com> napisał(a)

Hello Martin,

 

Mike will be on another expedition in September 2014 so unfortunately will not be available to make it to Poland.

He never wrote a book about the Amazon expedition but he did do the ENTIRE length of the Amazon river, crossing from the south American coastline, climbing up to the Peruvian Andes and swimming all the way down until the mouth of the Amazon River with a hydrospeed, changing to a pirogue at the end when the current because stronger. The expedition took him 6 months to complete. There was a film made and you can find the link in the photo gallery.

http://www.mikehorn.com/en/mike-horn/expeditions/amazon-expedition/

 

So yes, Mike did do the black Canyon (attached is a photo of Mike in the Black Canyon). Please send me your questions and I shall Mike to answer them when I see him next.

With kind regards,

Cathy

 

From: Marcin Gienieczko <perdido@poczta.wp.pl>
Organization: Poznaj Poczte WP http://poczta.wp.pl/info-start.html
Date: Wednesday, November 6, 2013 11:27 PM
To: Cathy <cathy@mikehorn.com>
Subject: SOLO AMAZON EXPEDITION- answers

 

Wiec  taka wersja wydarzen.Ale sa obie I to rozumiem.

 

 

11 czerwca widzę się z Borge Ouslandem i Hornem  w Narodowym Muzeum Morskim w Oslo gdzie przypływam swoim jachtem z moja załoga na  przekazywanie sań  na Biegun Południowy  na moja przyszłą wyprawę zapytam się. Będzie tez Kapitan  Jacek z Pangea . Musimy się wszyscy pytać z imienia i nazwiska. Powiem tak tam gdzie ludzie tam  zawiść i różnego rodzaju GRY  czasami całkowicie nie zrozumiale wszystko po to aby utrudnić życie, może się potarzam ale tak jest.

No dobrze  to zadasz czwarte pytanie Marcinie  dlaczego tak się dzieje właśnie w stosunku do Twojej osoby???? Bo to stałe pytanie  właśnie w takim dochodzeniu. Ostatnio miałem wywiad że  ktoś posadził mnie że zle trzymałem wiosło od canoe…. Dobre co?????

 

To tak jak Małysz nie latał w stylu V znaczy że nie może mieć sukcesów ….żenada.

Odpowiedz jest  tutaj:

W załączniku też skan mojej  książki ,,Kierunek Północ” Jeżeli będziesz cytwać możesz to tylko za sprawą mojej książki.

***

W książce Reinholda Messnera Moje życie na krawędzi w rozmowie z Thomasem Hüetlinem Reinhold Messner opowiada o środowisku alpinistycznym. Zadziwiające, jak bardzo można to odnieśćrównież do niektórych osób ze środowiska podróżniczego w Polsce.

-Góry są czyste, alpiniści są lepszymi ludźmi. Kto przejmie ten stereotyp, zalicza się w końcu do takiej sekty, która w imieniu koleżeństwa wyklucza alpinistów o innych poglądach na życie. (...) Typowe kręgi Alpenvereinu, często towarzystwa o kiczowatych wartościach, dlatego stały się moimi zagorzałymi przeciwnikami, że ja ukazuję im te sprzeczności. Tutaj dobro – tam zło, tutaj światło – tam cień. Taka polaryzacja jakże często doprowadzała do katastrofy. Ja nie zamierzam podzielać poglądu: ,,My, alpiniści, jesteśmy lepszymi ludźmi”!

 

Wolę być wykluczony niż dostosowany. Moją największą zdolnością byłoby – mówiąc krótko – stanowczo dawać się nie lubić.(i za to  mnie nie cierpią ludzie ,Dominiku za to są podejrzenia ciągłe, gry  ,plucie, oskarżenia i wszelkie inne zło do którego się już przyzwyczaiłem nawet nie mogę już bez tego żyć bo wtedy tracę motywację)

- I to uważał pan za dobre?

 

-Tak, uważałem to za bardzo dobre. I tak jest. Przy czym nigdy mi nie zależało na tym, żeby mnie lubiano. Tylko mówiąc, co myślę, obrażam tych wszystkich, którzy zasłaniają się ideałami, jakby musieli ukryć to, jakimi są naprawdę. Ja nie jestem skłonny do poświęcenia swojej niezależności dla ideologii ani ideału. Jestem upartym Południowotyrolczykiem, przynajmniej w tej sprawie. Takiego podejścia życiowego Reinholda Messnera wcześniej nie mogłem zrozumieć. Wierzyłem w bezgranicznie w czyste środowisko. Byłem naiwny. Tak jak niektórzy podejmując swoją pierwszą prace w korporacji. Teraz, kiedy zobaczyłem, jak to wszystko funkcjonuje od środka zdałem sobie sprawę, że zawiść ludzka nie zna granic. Ale trzeba iść na przekór losowi chodźby   nie wiem co Zdałem sobie sprawę ,że nie mogę wciągnąć się w sztuczną gre.Mimo ,że cierpiałem trzeba  robić swoje. Od stania w miejscu nie jeden już zginął.

 

UWAGA:

 

Warto dodać że napisałem sam od siebie też po zakończeniu projektu  do Pana Chmielińskiego który był podłączony pod mój nadajnik satelitarny spot który obserwował  moje płynięcie:

Dnia Wtorek, 6 Października 2015 21:37 Marcin Gienieczko <perdido@poczta.wp.pl> napisał(a)

jako że Pan jest w jury Kolosów pierwszym zdobywcą Amazonki   i śledził Pan moje losy przesyłam swoje dane rejestrujące płynięcie

żeby ktoś nie myślał że  nie chcę pokazać zapisu spota i  gpsow

 

do analizy

pozdrawiam

ps poniżjej opis

Pan Piotr odpisał

 

Marcin,

 

Ja nic nie potrzebuje. Widziałem co zrobiłeś.

 

Rób coś nowego - Amazonka i tak będzie płynęła dalej.

 

Pozdrawiam, Piotr

 

Piotr Chmielinski, MS, CIH

 


On Oct 17, 2013, at 9:42 AM, "Marcin Gienieczko" <perdido@poczta.wp.pl> wrote:

Może dla ciebie to mało ważne to co piszę ale skoro chcesz mieć  artykuł   może warto przedstawić tych oponentów  i  wszystko  tak abyś miał podgląd na sprawę. Oczywiście że ocenisz po swojemu. Bo już masz  na pewno w głowie werdykt tylko pamiętaj o jednym aby coś zrozumieć trzeba być w centrum wydarzeń(wy z Kolumbii nie wiedząc jaki to dokładnie waż ukrasił  szybko chcieliście być zabrani) Tlko uczestnictwo wydarzeniach pozwoli ci zrozumieć wiele spraw. Trochę jeździsz po świecie i widzisz. Twój kolega już przed wejściem na szczyt  Naga Parbat zasiał taką niepewność a może Simone nie był na szczycie  a pózniej okazuje się że był. I jak wiesz było to bardzo zle  odebrane, komentarz poniżej:

Komentarz Wspinanie.pl

Polecamy też film, w którym uczestnicy (ustami Simone Moro) przekazują pierwsze wrażenia po zejściu do bazy: Pierwsze pozdrowienia spod Nanga Parbat.

PS Nie sposób przy okazji publikacji zdjęć szczytowych nie wspomnieć o żenującym „śledztwie” przeprowadzonym w czasie, gdy wspinacze schodzili ze szczytu do obozu czwartego.  Na facebookowej stronie agencji Pakistan Explorer zaczęto kwestionować wejście na podstawie śladu GPS. Niestety, „dowody” te wsparł Tomek Mackiewicz i publikowały różne media. Jak widać, czasami warto poczekać…

Więc Dominiku widzisz jak jest. Dostarczam ci w załączniku trochę pogłębienia fabuły o świecie podróżniczym. Bo zaznaczyłeś że piszesz o tym naszym ,,podróżowaniu” no to ci przesyłam. Tekst  mojego autorstwa. Więc jak przeczytasz jak widać to nie tylko Gienieczko. Może warto się skupić też na innych? No chyba ze masz już ofiarę???.

  Jeżeli będziesz twierdził  albo po prostu napiszesz mi zarzut pamiętaj  że ja nie mam wpływu  na  jury Kolosy które oceniało mój projekt, nie mam wpływu  na  działania Guinnesa oni też niezależnie oceniali(mimo że Pan Piotr chciał napisać swoją opinię ja się na to nie zdecydowałem, niech oceniają ludzie bez żadnych opinii aby później mi ktoś nie zarzucił że coś dostaje za układy) np.: moją wyprawę. Bo chyba nie sądzisz że mam jakieś układy w Londynie u Guinnesa? Bo wtedy ja nie wiem kto jest wiarygodny. Wałęsa nie jest , ja nie jestem itp.. Jeżeli masz jakieś uwagi kieruj też do tych organizacji(Guinness  Kolosy no bo II razy Kolosy mogły mi przyznać prestiżowe  wyróżnienie ? Wszak miałem trzy za dopłynięcie z Remigiuszem Trzaska na Ziemie Franciszka Jozefa tez odbierałem…Remigiusz mzoe potwerdzic jakim jestem  nabieraczem razem teraz płyniemy do Oslo.) bo być może moje będą dla ciebie   mało wiarygodne   (tak jak wcześniej już pisałeś  o  tych „zagrożeniach” moich)

Mówisz o    tym czy  byłem ciągnięty(no chyba ze za jeżyk teraz) co jest absurdem to tak jakby Pan Chmieliński się tłumaczył  z tego że zatrzymał się na Ukajali  przy tratwie gdzie  płynął razem z tubylcami i pił kawę a w tym czasie nie wiosłował. To absurd przecież. Podaj mi jedną tylko wyprawę, jedna,któramiała takopracowany przebieg  w dokumentacji wyprawy(dwa nadajnik satelitarne spot DWA  dwa GPS, opracowanie kartograficzne tabelki (zobacz te tabelki    http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdfhttp://www.soloamazon.info/tracking/http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf 

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

wykresy pozycje jak w  załączniku to przekaże ci 20 tyś złotych dla Domu Dziecka ale jak mi nie przedstawisz takiej wyprawy to ty wpłacisz 30 tyś złotych dla Domu dziecka. Dwa spoty tabelki z pozycjami dokładnymi płyniecie od południa do południa  track live a nie ze jest nie widoczny itp. itd kartografia szlak trasa zaznaczona to co innego niż sobie myślisz. Żeby później  nikt Nie robiłl przypuszczeń tak jak zrobił Twój kolega o Naga Parbat…W załączniku tabelki z przepłynięcia, dwa nadajniki  spot. DWA. itp itd. Wcześniej mi zarzucano że nie mam pozycji z  Mackenzie  że  nie robie takich dokumentacji to zrobiłem  teraz aż za duzo!!!!.Nie na jednym spocie tylko  na dwóch spotach. Myślisz  że  Guinnes  by tego  nie widział? Ja napisałem dla Pana Chmielińskiego w sprawie rekomendacji dla Guinnesa że im się nie liczą takie papiery lecz pozycje GPSA i LIVE SPOT (DWA!!!). Moj przypadek to jeden z miliona u Guinnessa. To co by się stało jakby jakiemuś  hodowcy  koni (Nie daj boze z Półwyspu Arabskiego)ktoś  kto otrzymał rekord za największe  przyrodzenie jego konia posądził ktoś inny że  ktoś ma większe przyrodzenie????? Świat by się skłócił  gorzej niż za sprawa uchodźców aktualnie w Europie! Warto się zastanowić ale polemika będzie to tak jak z tymi źródłami Amazonki które podróżują  po Andach….

 

Reasumując  cale wydarzenie nie  będę  wyjaśniał już nic więcej ani pisał(nikomu nigdy!!! koniec!), czy to tyczy Amazonki czy tyczy  innych spraw bo to nie ma sensu , bo ciągle się powtarzam już od 2007 roku. To mnie już nawet nudzi nie czuje motywacji w tej  polemice .Doceń tylko że poświęciłem swój czas właśnie Tobie zamiast iść z dziećmi na spacer to wyjaśniłem tobie i odpowiedziałem z szacunku do Twojej pracy(mimo że wcześniej już wątpiłeś ty jak   młody człowiek pisz mi do 23 .00 pisz dzisiaj no człowieku trochę szacunku nie każdy  jest kawalerem ktoś ma rodzinie  i życie prywatne ) nie po to żeby cos wyjaśniać i tłumaczyć  bo jeżeli byłoby coś nie tak  pewnie byłbym teraz marynarzem (jak wcześniej i  robiłbym schemat życia,  ja w każdej chwili mogę wrócić na statek ,pracować  i być bardziej ceniony przez żonę bo inni to mało mnie interesują szczerze mówiąc).Liczy się misja i rodzina A nie tam tłumaczenie ).Przypominają mi się słowa  Pana Piotra(poniżej wypowiedz ) i to jest odpowiedz   na wszystko. Na te pytania zarzuty . Niemniej jednak jeżeli będziesz chciał mnie ocenić i napisać artykuł nawet ten najgorszy ( ja tego nie wykluczam )to proszę prześlij mi bezwarunkowo do autoryzacji. Zgodnie z zasadami dziennikarstwa .Artykuł o mnie. Nie wypowiedzi  moje, ale artykuł. Bo ja się zgodziłem na korespondencję  z Tobą i rozmowę bo zakładałem że jest to materiał o Kolosach tak jak zaznaczyłeś w rozmowie  telefonicznej(z szacunku dla tej organizacji zgodziłem się) o ludziach nagrodzonych i wyróżnionych (gdzie zostałem wyróżniony) a nie o mnie ale teraz nastąpiła zmiana   o 180 stopni .Więc to daje dużo do myślenia….

 

Jak inni podchodzą i co myślą o takiej obronie?

 

Piotr Chmieliński Pisze do Marcina Gienieczko:

 

Dlaczego chcesz wszystkim udowadniać że zrobiłeś trawers Ameryki Południowej na rowerze, canoe i wreszcie na nogach prezentując sterty papierów. 

 

Czy ktoś Ciebie zmusza do tego?

Czy ktoś sugeruje że tego nie zrobiłeś? 

 

Jeżeli tak nie jest to proponuje abyś nie udowadniał całemu światu że to wykonałeś bo to stwarza podejrzenia - "dlaczego On się tłumaczy". 

Z mojego punktu widzenia robisz sobie niedźwiedzią przysługę. 

 

Moje oświadczenie zrobię dla jakiejś konkretnej organizacji jak będziesz potrzebował np. Record Guinnessa ale nie po to abyś wstawiał na FB - bo to oznacza że - czegoś nie zrobiłeś (tłumaczenie jak powyżej).

 

Zastanów się nad tym co napisałem. Ja też mogę się mylić.  Tylko ci przedstawiają jakieś dokumenty potwierdzające ze coś zrobili, ci którym zarzuca się że w czymś oszukali. 

 

 

Pozdrawiam Ciebie i Twoją kapitalną Rodzinę.

 

 

Wbrew pozorom dla mnie  najważniejsze jest takie podejście gdyż mam dzieci i wiem jak to jest z dziećmi  i problemami .Jak będziesz miał dzieci(może masz) to zrozumiesz co jest najważniejsze, jaka jest misja itp.

 

http://natemat.pl/164325,wyruszyl-w-podroz-dla-chorych-dzieci-nie-trzeba-byc-synem-wielkiego-prezesa-zeby-robic-wielkie-rzeczy

 

Chcę też dodać że  materiał powyższy biorąc pod uwagę że piszesz że są zarzuty zostanie również opublikowany  jako szersza wizja  całego tematu w innym dzienniku. Tak aby była równowaga. Temat zostanie skomentowany w stacji TV. Gdyż to ciekawe jest jak się pytać to trzeba się pytać o wszystko i wszystkich. Bo wcześniej mówiłeś coś innego teraz mówisz coś innego a wiadomo(mam na myśli że najpierw o  wyróżnionych teraz  skupienie na mnie a Gadiel wiadomo  to jest tylko przykrywka)

.Dominik ja zbyt długo żyje aby się na to nabrać  że  zamysł był jeden.

 

Obronić się mogę w tylko  jeden sposób jak za 8 lat będę robił  nadal projekty. To jest perswazja. Nie sposób zrobić jedna wyprawę lub kilka i kupony odcinać i mówić  jak nasi piłkarze w latach 80 tych ej  my byliśmy lepsi graliśmy lepiej .Sposób  to robić do końca tak jak to robi P. Wielicki, Pawlowski czy Doba. Mój Kolejny cel  to Biegun Południowy. Samotnie. Dobrze że tam nie ma ludzi więc nikt mnie nie  powie ze ktoś był….obok lub też  nie.

 

Bo jeszcze ktoś  powie że ciągnął za mnie sanki tak  jak powiedział  partner Reinholda Messnera(znienawidzili go za to że był lepszy i  szybszy ) o samym Mesnerze przy trawersie Antarktydy. Ja ci dziękuje za te pytania bo dzięki nim uzmysłowiłem  ze trzeba  pisać książkę o Amazonce  co też uczynię. Bardzo dziękuje za motywacje.

 

Z poważaniem

 

PS a propo zarzutów  opowiesz  mi temat z przeszłości o Wandzie Rutkiewicz. No skąd  to się Dominku bierze prawda??? No  Gienieczce zarzucają coś (co jakiś czas)na ale żeby Rutkiewicz zarzucali… hm. Pamiętam słowa Marcina Jamkowskiego ówczesnego naczelnego National Geographic ,,Marcin  pamiętaj im większy sukces osiągniesz tym więcej będziesz miał oponentów” .i teraz po Mackenzie jest Amazonka….to  normalka.

 

Warto odsłuchać: o  8 minuty i 13 sekundy wszak zajmujesz się taką  tematyką  więc  zapewne to ciebie zainteresuje .,,W Cieniu Everestu” o zarzutach środowisku, osobowości itp.

 

https://www.youtube.com/watch?v=ViitKrGmemE&list=PL565F6A971E8214B5

 

Oceniaj z  głową. Każda decyzja jest rezygnacją z czegoś lob kogoś. A to co prawdziwe samo przetrwa i obroni. Powodzenia!!!

Marcin Gienieczko

PS

UWAGA:

1)publikacja zdjęć z wizerunkiem Marcina Gienieczko jest odpłatna(każda fotografia nawet ściągnięta z Internetu gdyż wszystkie należą do Agencji Perdido.)

 

DZIEKUJE ZA UWAGE

SCISKAM DLON


25 marzec 2016

Trzeba robić swoje  mimo  rożnych wojen. Polecam fragment tej wypowiedzi .Mojej  również wypowiedzi w książce ,,Kierunek północ”  .Rozdział jest odpowiedzią na wiele pytań. Jakich? Tam gdzie ludzie tam i zawiść i rożnego rodzaju gry całkowicie nie zrozumiałych dla wielu ludzi.

Ktoś powiedział z Guinnesem się nie dyskutuje ,a jednak są tacy…ci sami co zawsze.

http://puck.naszemiasto.pl/artykul/marcin-gieneczko-wzial-amazonke-za-rogi-i-pobil-rekord,3672190,artgal,t,id,tm.html


19 kwiecień 2016

Mój wózek na przejście  1400 km  przez góry  i stepy Mongolii. Jaki to wózek? Będzie mi zastępował moje pulki ,  w trakcie ekspedycji przez Mongolie. Konstrukcja stalowa spawana. Aby uzyskać jak najniższą wagę, wykorzystałem rury cienkościenne. Zrezygnowałem z elementów aluminiowych, ponieważ tylko nieznacznie zmniejszyłyby wagę, a zdecydowanie osłabiłyby konstrukcję. Dyszle wykonane są ze stali nierdzewnej z możliwością odpięcia, tak aby ułatwić transport całości. Konstrukcja wykonana z uwzględnieniem wzrostu użytkownika, by przewożony ładunek zawsze znajdował się w poziomie. Koła o średnicy 26 cali, takie jak w rowerze górskim, ze wzmacnianymi obręczami przeznaczonymi do dużych obciążeń. Zamiast nakrętek zastosowane są szybkozłącza umożliwiające łatwe wypięcie kół do transportu lub do wymiany ogumienia. Tak zawieszona konstrukcja pozwoli na swobodne omijanie wystających z ziemi kamieni lub korzeni.

Dziękuje firmie MMPJ Transport Logistic oraz  firmie Multilog Transport i Logistyka za pomoc  w  przygotowaniu tego wózka i dostarczeniu. Osobne podziękowania Pani Kamili Bruchwalskiej za pomoc od serca dla projektu.

   


17 kwiecień 2016

Rosyjskie media oraz Bułgarskie w tym międzynarodowy festiwal sportów extremalnych w Bułgarii przedstawia mój rekord Guinnesa. Tym razem opis w języku rosyjskim. Było już w hiszpańskim , portugalskim, polskim , angielskim, niemieckim a teraz. w rosyjskim. Rekord poszedł w świat….

http://banskofilmfest.com/ot-amazoniya-v-knigata-na-gines/

Natomiast są już chętni do pobicia rekordu i to jest super w sporcie. Kolejna ekspedycja zmierza na Amazonkę: http://downtheamazon.com/home/

http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca…

Ci którzy nie czytali o ekspedycji zapraszam na światowy portal Explorersweb
http://www.explorersweb.com/oceans/news.php…


15 kwiecień 2016

Co z dziennikarstwem w Polsce?

Kończyłem rożne szkoły, kursy marynarskie, elektromechanike,  dziennikarstwo itp. Ale jak było z tym dziennikarstwem? Parę miesięcy wcześniej uczestniczyłem w konferencji prasowej na Uniwersytecie Gdańskim, na Wydziale Socjologii i Dziennikarstwa. Było to spotkanie ze studentami dziennikarstwa pod hasłem „Pokonać Północ”. Sam studiowałem dziennikarstwo i wiem, jak to wygląda od strony praktycznej, od drzwi kuchennych. Zaczęło się to tak. Mój ojciec kiedyś kupował ,,Playboya”. Nie dla ładnych panienek, ale dla dobrych tekstów, bo wówczas pisali tam między innymi Tomasz Lis, Kapuściński, Kydryński, Pałkiewicz, Messner. Magazyn ,,Playboy” opiera się na znanych nazwiskach. Kiedy przejechałem konno północną Mongolię, postanowiłem, że zrelacjonuję to właśnie na łamach ,,Playboya”. Miałem 21 lat i wczytywałem się na łamach tego pisma w reportaże Marcina Kydryńskiego. Przebijałem się do świata dziennikarstwa warszawskiego. Zadzwoniłem do redakcji na Pruszkowskiej, przedstawiłem się i powiedziałem, że chciałbym nawiązać z nimi współpracę, zapytałem też, czy mógłbym rozmawiać z redaktorem naczelnym lub prowadzącym. To stara prawda, że do redaktorów naczelnych w ogóle trudno się dodzwonić. Są na ogól nieuchwytni. Znanym mi wyjątkiem od tej reguły jest były naczelny „National Geographic Polska” Marcin Jamkowski, który zawsze przyjmował ludzi z ulicy i rozmawiał z nimi, bo chciał jako naczelny poznawać pasje i poglądy innych. W redakcji „Playboya” sekretarka o anielskim głosie widocznie nie dosłyszała mojego nazwiska i pomyślała, że zadzwonił znany rysownik Andrzej Mleczko, który wówczas miał kontakt z ich pismem. Dzięki temu nie zostałem spławiony, tylko poproszono mnie, żebym poczekał. Kiedy zostałem połączony, zacząłem się przedstawiać, tłumaczyć, że jestem młodym, ale dobrym fotografem itd. I tak w wieku 21 lat zostałem wkrótce przyjęty przez redaktora Piotra Strzałkowskiego, który później uczył mnie pisania reportaży. W redakcji omówiliśmy temat. Zdjęcia wszystkim się spodobały, ale tekst uznano za słaby. Pracowałem nad nim następnie sześć miesięcy. Po pewnym czasie Piotr uznał, że jest czytelny. I tak opublikowałem w tej redakcji swój pierwszy tekst i zdjęcia: ,,Dwustu Indian z Mongolii” za 3400 zł netto(uwaga:! teraz takich stawek już nie ma), obok takich nazwisk jak Mario Puzo, nieżyjący już autor Ojca chrzestnego, Kamil Sipowicz, Mariusz Szczygielski i wielu innych. Później zrealizowałem kolejne reportaże dla „Playboya”, i to za dobre honorarium. Wkrótce zaprzyjaźniłem się z tym pismem i ta przyjaźń trwa, bo Marcin Meller, obecny naczelny, chętnie dopingował  moim wyprawom . Zresztą z Kydryńskim przemierzył Afrykę z Kairu aż po Przylądek Dobrej Nadziej, wiec rozumiał to moje pragnienie eksploracji. Ja ze swej strony zamierzałem trzymać się słów Honoriusza Balzaka: „Nie ma czegoś takiego jak wielki talent bez wielkiej siły woli”. Niestety dziennikarstwo już upadło. Liczą  się Social Media o czym z każdym dniem przekonuje się mój kolega Jarek Kuźniar. Niebawem ukaże się mój bardzo duży reportaż. Ostatni. Gdzie? Tajemnica ale będzie to bardzo duże  ,wysokonakładowe pismo i największe w Polsce wydawnictwo. Tym reportażem zakończę pisanie   teksów dziennikarskich  a skupie się właśnie teraz  na książce. Ksiązka się obroni i ma przyszłość .Zwłaszcza  dla mnie.


11 kwiecień 2016

Syberia 2016

Kto chce zemną wyruszyć do źródeł rzeki Leny? Kto chce podróżować zemną po Syberii?, Kto chce ruszyć nad jezioro Bajkał?

Zapraszam serdecznie. Więcej informacji tutaj:

http://intourpolska.pl/index.php/oferta/wyjazdy-turystyczne/rosja/wyprawa-na-syberie


3 kwiecień 2016

Serdecznie wszystkich zapraszam do Pszczyny(MOSIR) na spotkanie z przygodą gdzie   9 kwietnia o 20  .00 opowiadam o swoim triathonie przez Amerykę Południową.

Program:

http://www.moris.pszczyna.pl/aktualnosci/a1136,pszczynskie-spotkania-z-przygoda

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


31 marzec 2016

Ostatnio otrzymałem dziwnego maila z jeszcze bardziej  dziwnym linkiem ws podróżniczego eventu ,, Kolosów 2015 ”… Poniżej link:

 https://klubpodroznikow.com/forum/51-prasa-/13739-czy-na-festiwalu-kolosy-sa-uklady-i-kumoterstwo#14033

 

Co o tym  można myśleć? W mailu byli załączeni ludzie jak Romuald Koperski, Polski Klub Przygody czy Andrzej Bargiel itp. Cóż mogę powiedzieć? Tam gdzie ludzie tam i zawiść i różnego rodzaju gry  czasami całkowicie nie zrozumiałe dla wielu ludzi. O takich sytuacjach to ja juz wiedziałem dawno temu pisząc  moją drugą książkę ,,Kierunek Północ” gdzie przedstawiłem zawiłości  podróżniczego świata w Polsce. W nawiązaniu do tego linku pozwolę przypomnieć  innym ten rozdział.  Reinhold  Messner, zdobywca  wszystkich  ośmiotysięczników w Himalajach, w książce ,,Moje życie na krawędzi” w rozmowie z Thomasem Huetlinem opowiada  o środowisku alpinistycznym z którym miał kontakt . Jest to bliskie prawdy a nawet prawda, jak bardzo można to odnieść również do niektórych osób ze środowiska podróżniczego w Polsce. Fragment wypowiedzi oraz moje  odniesienie  do tej sprawy jest na załączonym skanie ,  fragmentu ksiązki wydanej UWAGA w 2013r: http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-gienieczki,1_13323.html

 

Podpisuje się z imienia i nazwiska pod takim światopoglądem jaki ma Reinhold Messner. Kiedy  poruszyłem  ten wątek co o tym myślę w jednej korespondencji   polski kajakarz mieszkający w USA napisał do mnie :,,Ciekawy z ciebie człowiek    trzeba wypić  piwo lub wino”. Z tym się zgodzę.  No cóż .Jestem wierny swojej ideologii i nigdy jej nie zmieniam. Nie przyzwyczajam się do ludzi ani do kasy i żadnych pochlebstw. Jestem dożywotnio skazany na bycie w drodze. Właściwej drodze. Nie zmieni się były prezydent   Lech Wałęsa ,Prezes Kaczyński czy Władymir Putin…i ja również. Przetrwa ten kto stworzy swój świat i będzie do końca życia napierał i wierny swoim zasadom. Koniec .Kropka. A co do nagród lub innych podobnych spraw? Dla mnie najważniejsza nagrodą jest to jak moja książka sprzeda się z drugim dodrukiem to wtedy jest to PRAWDZIWA nagroda . Dlatego postanowiłem pisać książkę o Amazonce. Teraz  liczy się Biegun, a wcześniej przejście Mongolii 1400 km przez stepy  i góry. Tam chociaż czyste jest powietrze….


 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

 


24 marzec 2016

 


21 marzec 2016

Rusza Globalny projekt Marcina Gienieczko

Pamiętam jak byłem 12 letnim chłopcem i oglądałem film „Rocky” o bokserze który chciał osiągnąć wielki sportowy szczyt. Zaczynał od zera ale miał serce do walki. Pamiętam te zdanie:,, Nic nie uderzy cię tak mocno jak Życie. Nieważne jak mocno bijesz, ale ile jesteś w stanie znieść i nadal iść do przodu. Na tym polega zwycięstwo. Jeśli wiesz, na co cię stać , rób to, na co cię stać. A jeśli nie jesteś tym , kim chcesz być, nie szukaj winny w innych, tak robią tchórze” -bokser Rocky Balboa…mimo ze to fikcyjna postać uniosła mnie wówczas w strefę mocnego napierania.

Sprawy się wyklarowały, już wiadomo jak będzie wszystko wyglądać to co poniżej przedstawiam będzie realizowane w globalnym projekcie o nazwie „Global Project Krispol Expeditions”
4- czerwca wypływam jachtem o nazwie „Krispol” do Oslo, kapitanem jest Remigiusz Trzaska jak dowódca. Z Remigiuszem płynąłem w 2006 roku na Ziemię Franciszka Józefa i Spitsbergen ,dobry żeglarz i rozsądny kapitan. Wracamy 18 czerwca do Gdyni. Wypłynięcie spod Hotelu „Hilton „w Gdańsku gdzie 3 czerwca odbędzie się konferencja prasowa, już dzisiaj wszystkich zapraszamy

25 lipca wylatuję do Mongolii. Powrót 1 pażdziernika w ciągu 60 dni cel jest przejść 1400 km (ilość km tyle ile na Biegun Południowy)pieszo ciągnąc specjalny wózek przez góry i stepy Mongolii .od dawnej stolicy Mongolii Karakorum(byłem tam w 1999 roku w trakcie mojej wyprawy konnej przez Mongolię).

W marcu 2017 wykonuję przejście Gór Sarek z Mikaelem Starndberg

W kwietniu od 2 kwietnia do 30 maja 2017 jestem na Grenlandii gdzie zamierzam pokonać podwójny trawers Grenlandii( 1200 km pieszo) razem z partnerami(dogaduje się i temat się rozwija). Niebawem ogłosimy skład!

Od 25 lipca do 1 września 2017 robię solowe przejście Gór Mackenzie (600 km pieszo)

Rok 2018 to przygotowania, treningi, szkolenia a od 4 listopada ruszam na swoją główną ekspedycję Narodową- wyprawa na Biegun Południowy. Tak będzie właśnie to Narodowa wyprawa na Biegun Południowy w tą i z powrotem w 100 rocznice Niepodległości Polski!!! Solo bez pomocy z zewnątrz. Cel Start Berkner Island do Bieguna i powrót do Herkules Inlet. Czyli zdobyć Biegun Południowy od morza Weddela i powrót do morza. Początkowo myślałem o trawersie ale zdecydowałem się na takie rozwiązanie w kilometrażu nawet dalej. Bo trawers to 2000 tys. km a to 2700 km.. Więc większe wyzwanie a poza tym zawsze marzyłem o tym aby zdobyć coś wielkiego i powrócić z tego zdobywania do punktu startu. Tak jak się wykonuje atak na ośmiotysięczniki. To już moje ostatecznie ułożenie planu ,nic w tym już nie zmienię będę tylko konsekwentnie dążył do wyznaczonego celu. Decyzja zapadła .Koniec dyskusji w tym temacie. W załączniku pismo od Polskiego Komitetu Olimpijskiego który patronuje przedsięwzięciu. Ponadto głównym sponsorem została firma „Krispol” drugim sponsorem jest firma „Than Karm” z Białegostoku, ponadto wspierają mnie firma Supra-Sat , Hobby 4Man, marka firmy Kolter oraz The North Face. Koszt całego przedsięwzięcia to 600 tys. złotych.Dzialamy


 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


17 marzec 2016

Marcin zaczyna  pisać kolejną książkę. Tym razem o Amazonce!!!

 Dla mnie najważniejszą nagrodą nie jest nagroda ale uznanie  ludzi którzy poświęcają swój czas na czytanie moich książek .Co mam na myśli? Największą nagrodą jest to jak twoja książka  po wyczynie  się sprzeda się z drugim dodrukiem. Wtedy to jest nagroda. Napisałem w swoim  życiu dwie książki ,,Pokonać siebie” i ,,Kierunek Północ”

 http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-gienieczki,1_13323.html

 Zastanawiałem się długo czy pisać książkę o wielkim triatlonie  przez Amazonkę. Nawet powiedziałem ,że nie będę pisał .Nie miałem i nie mam zbyt dużo przelanych na papier myśli. Płynąłem sportowo w odróżnieniu od innych  realizowanych wypraw na Amazonce w stylu sportowym większość ludzi podziwiało tamtejsze widoki a ja napierałem .Nie miałem zbyt dużo czasu na pisanie  notatek gdyż liczy się w  wyczynowej eksploracji /sporcie świt i zmierzch. Jednak  przekonaliście mnie. Dlaczego? Poniżej informacje jakie otrzymuję od różnych osób  ,które mówią same za siebie. Tak .Postanawiam że od 1 kwietnia  2016 zacznę  długą podróż  po Amazonce tym razem zacznę pisać książkę o tej wyprawie. Wszystko po to aby przedstawić  czytelnikom jaka jest współczesna Amazonka, co w meandrach tej rzeki się kryje. Jakie są losy  wcześniejszych wypraw w przepłynięciu Amazonki? Jak jest ze źródłami Amazonki? Co trzeba zrobić aby odebrać kontener z łodzią w Ekwadorze? Z kim współpracowałem przy tym projekcie? Jak ludzie podchodzili do projektu? Jacy są dualistyczni ludzie broniąc swojego ja o Amazonce itp.  Trzeba pokazać współczesną eksplorację na Amazonce ale i również sam projekt bo  ja się nie skupiałem tylko  na przepłynięciu Amazonki  w canoe  ale na wielkim trawersie Ameryki Południowej z zachodu na wschód. Wyprawa została uznana przez  World Rekord Guinness wiec trzeba innym pokazać  to przedsięwzięcie. W maju wyjdzie mój ostatni reportaż  i skupiam się teraz tylko na pisaniu tej książki. Więc znowu popłynę z Amazonką. Tym razem machając piórem.

A co  inni myślą o mojej twórczości? Poniżej odpowiedz.

 

Informacja od jednego z czytelników:

 

„ Cześć Marcin ,chciałem napisać do Ciebie po przeczytaniu twojej książki "Pokonać Siebie" ( pewnie myślisz -kurczę  taka stara książka a on dopiero przeczytał) poniekąd tak książkę tę podarowałem Ojcu na któreś tam urodziny i później leżała w domu do momentu kiedy po raz któryś musiałem się spakować i ruszyć za chlebem, londyńskim chlebem po za tym książkę tę podarowałem Ojcu na urodziny jak juz wspominałem i była on z dedykacją od "nas" ode mnie i mojej byłej żony. Ale do rzeczy.

 

Strasznie ratowała mi dupsko kiedy jechałem o 5-tej godzinie rano żeby dostać się na 8-mą do pracy, czytałem i byłem razem z tobą na Alasce ,w Kanadzie chciałem powiedzieć że świetna książka i życzyć Ci wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok ,Nie wiem co teraz robisz, co planujesz ale książka ta dała mi moc i ducha, podróżuj spokojnie i niech wiatry oraz ludzie Ci sprzyjają pozdrawiam. Arek.”

 

Powyższy tekst mnie przekonał że trzeba napisać kolejną książkę!

 


15 marzec 2016

Marcin jak ,że ,,ważną” nagrodę wyróżnienie ,,wyczyn roku” przekazuje Pani Prezes Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci Małgorzacie Bałkowskiej. Tabliczka zostanie zlicytowana na rzecz Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci tak jako zostało to zapowiedziane na scenie głównej przez reprezentującego Marcina- Kacpra Jurak .W tym samym czasie Marcin Gienieczko odbierał inną ważną nagrodę. Mamy nadzieje ,że ona komuś się przyda i przyniesie jakieś drobne finanse na rzecz najbardziej potrzebujących. O takim geście Marcin marzył od 8 lat….Jak widać marzenia można realizować. Jeszcze raz dziękujemy Jury za docenienie tego wielkiego przedsięwzięcia- Kapitule ,,Kolosy”.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


14 marzec 2016


Odbiór wyróżnienia za wyczyn roku na Kolosach. W moim imieniu zrobił to Kacper Jurak twórca oprogramowania szlaku przepłynięcia Amazonki www.soloamazon.info Bardzo dziękuje JURY za docenienie mojego przedsięwzięcia. Było to moje ostatnie wystąpienie na Kolosach. Wcześniej napisałem o tym do Pana Janowskiego(ORGANIZATOR) i na swoich stronach www. Ten etap mam już za sobą. Po osiągnięciu światowego wyróżnienia World Records Guinness :
http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca…
uważam ze nie powinienem się uwsteczniać .To co JA chciałem osiągnąć tutaj osiągnąłem. Kolejny cel to festiwal światowy w Banff gdzie z Mikaelem Strandberg będziemy przygotowywać film z wyprawy na Biegun Południowy. Film z pewnością da Państwu dużo do myślenia. Co jest najważniejsze w tym życiu? Przede wszystkim co myślę o tej nagrodzie? Najlepszego i powodzenia dla organizatorów w kolejnych edycjach ….
 

Tym czasem zapraszam na moje spotkanie do Rybnika juz w ten piatek godzina 18.00.


13 marzec 2016

Co za tydzień. Odbiór nagrody światowej World Records Guinness .

 

Wczoraj nagroda na Targach Wiatr I Woda

 

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-gui…/

 

http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca…

 

http://puck.naszemiasto.pl/…/marcin-gieneczko-wzial-amazonk…

 

, później wyróżnienie wyczyn roku a i w tym samym czasie nagroda przyznana przez mój region. Niestety nie mogłem być w dwóch miejscach na raz. Następnym razem wiedząc ,że mam takie oblężenie co do nagród to się ,,skolnuje”. Bardzo dziękuje dla Kacpra Jurak , który w moim imieniu odebrał wyróżnienie za wyczyn roku na Kolosach. Ja w tym samym czasie byłem na odbiorze innej nagrody gdzie już wcześniej miałem zaproszenie(w załączniku pismo) i nie mogłem być w dwóch miejscach naraz. Region Pucki przyznał mi nagrodę i

ambasadorostwo naszej Gminy Kosakowo. Co jest najważniejsze? Najważniejsze to jest to ,że mogłem pomóc wielu ludziom. Kacper Jurak powiedział na Kolosach ,że ta nagroda-wyróżnienie zostanie zlicytowana dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci co też potwierdzam. No bo po co mi ona…Jeszcze raz dziękuje wszystkim za kibicowanie a już w przyszłym tygodniu zapraszam do Rybnika na moją opowieść jak przepłynąłem jako pierwszy człowieka na świecie w canoe Amazonkę.

 

Napieramy dalej bo prawdziwy Explorer to taki nie który zdobywa nagrody ale taki który za 10 lat będzie nadal to robił a z tego środowiska jest kilku: jak Krzysztof Wielicki czy Olek Doba a inni którzy od czasu do czasu zanurza się w mętnych odnogach napierania wciąż wracają do tego samego tematu. Jeszcze raz wielkie dzięki! Napieramy dalej!

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko

      

 


13 marzec 2016

Wróciłem z Targów Wiatr i Woda w Warszawie. Fajna wyjazd gdyż wracałem razem z kolegą Olkiem Doba do Gdyni. Porozmawialiśmy o wyjazdach Olek opowiadał jak ledwo uszedł z życiem na Amazonce i co go czeka na ciężkiej przeprawie przez Atlantyk. Ja opowiedziałem o Biegunie. Dziękuje dla Waldemara Heflicha za pomoc oraz dla Pauliny i Mariusza Bartosinskich ( z Mariuszem w maju biegnę w biegu Mustanga) z Warszawy moich serdecznych przyjaciół na których mogę zawsze liczyć. Zdjęcia poniższe są autorstwa Pauliny Bartosinskiej znakomitej fotografii. Dzięki Paulina. Na targach odebrałem zegarek Alpina dedykowanej serii Race for Water- ilość sztuk tylko 400 na całym świecie. Zacny prezent firmy Janeba reprezentującej tą prestiżową markę w Polsce. Nie wiem czy go będę nosił(żart) bo mi mogą rękę obciąć z tym zegarkiem bo sam zegarek ma wartość 12 tyś złotych jak dla mnie to dużo. Zegarek będzie odmierzał czas do wyprawy narodowej na Biegun ale i jest również to nagroda za ustanowienie światowego wyczynu uznanego i docenionego przez Informacja World Records Guinness :
http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca…
Zegarek jest za to uznanie przez niezależna instytucje. Warto dodać ze to najwyższa nagroda jaka można otrzymać! Firma Smart przekazała mi natomiast radioboję kannad marine , która będzie mi służyła podczas przejścia Grenlandii. Po latach spotkałem się z serdecznym moim sponsorem Kapitanem Zdzisławem Uherek , który kiedyś mi powiedział pamiętaj Marcin morze jest dla ryb nie dla ludzi. Facet 25 lat pływał jako kapitan na największych kontenerowcach świata. Chce też podziękować dla mojego nowego partnera i głównego partnera firmy KRISPOL za pomoc w przygotowaniu I etapu czyli wielkiego przejścia przez Mongolie. Od tego projektu zaczynamy naszą wspólną podróż. Razem z firma Krispol przez najbliższe trzy lata będziemy współpracować przy globalnym projekcie. Dziękuje dla Pani Kasi Kozłowskiej szefowej marketingu i Pana Prezesa Pana Karola Krysińskiego. Spotkałem i porozmawiałem z napieraczami z Energa Team Piotr Myszka, świeżo upieczony mistrz świata w windsurfingowej klasie RS:X, i Przemysław Miarczyński pierwsze tytuły Mistrza Świata w klasie Mistral (pretendenci do tytułów Mistrzów Olimpijskich w Rio 2016).Co jeszcze? Jutro o 18.00 mam prezentacje w Pierwoszynie w Gminie Kosakowo na którą już dzisiaj zapraszam!


8 marca 2016

Będzie się działo!

 

Wiec tak:

1)      serdecznie dzisiaj  zapraszam do wydania Dziennika Bałtyckiego gdzie jest przedstawiony mój World Rekord Guinnes’s canoe. 9 marzec

 

2)      10 marca o godzinie  9.00 w Dzień Dobry TVN  opowiadam o rekordzie Guinnesa , który ustanowiłem              http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-%28kayak%29-solo

  

3)      11 marca zapraszam na godzinie 21.00 do Gdyni gdzie na festiwalu Kolosy opowiadam o trathlonie przez Amerykę Południową  https://vimeo.com/147495523

 

                        Kilkuetapowy trawers Ameryki Południowej z użyciem roweru i canoe i własnych nóg, rozpoczęty na pacyficznej Playa Cerro La Virgen w Peru, z metą â pokonaną biegiem â w miejscowości Moskiero nad zatoką Marajó u wybrzeży Atlantyku w Brazylii. Pierwszą fazą wyprawy był rowerowy przejazd przez Andy. Marcin Gienieczko pokonał w ten sposób ok. 700 km( 13  dni) i dotarł do peruwiańskiego San Francisco nad rzeką Apurimac. Tu rozpoczął się etap drugi â spływ systemem rzecznym Amazonki. Podróżnik, zmagając się m.in. z popowodziowym stanem wody, przemierzył w canoe blisko 6000 km, co zabrało mu 94 dni . W początkowej  części wyprawy towarzyszył mu Gabriel Sanchez Rivera. Ostatni odcinek ekspedycji Gienieczki to  14 godzinny (81 km) bieg z Belém na finisz. W deszczu i z polską flagą. Więcej o tym wydarzeniu na stronie www.soloamazon.info

 

 

4)Później przenoszę się do Warszawy na Targi  Wiatr i Woda http://www.wiatriwoda.pl/?gclid=CLPJnYa2scsCFacLcwodk7cGPA

 gdzie w sobotę 12 marca o godzinie 14.00 na scenie głównej opowiadam  o  wyżej wymienionym przedsięwzięciu oraz co trzeba zrobić ażeby ustanowi światowy rekord World Rekord Guinnness? Scena Główna. Spotkanie poprowadzi red. naczelny miesięcznika Żagle Waldemar Heflich.  Serdecznie  zapraszam

 

5) 13  marca  w mojej ukochanej miejscowości Gminie Kosakowo o godzinie  18.00 odbędzie się prezentacja z przepłynięcia Amazonki canoe. Również odbieram tutaj nagrodę przyznaną przez Wójta Gminy Kosakowo. Nagroda jest przyznana za wysokie wyniki sportowe. Sala w Domu Kultury  w Pierwoszynie  godzina  17.30 .Zapraszam wszystkich mieszkańców Gminy Kosakowo  i nie tylko. W załączonym wpisie  pismo od Wójta Gminy Kosakowo

 

Uwaga: Polecam moja prezentacje na Kolosach , gdzie zostałem zgłoszony przez Pomorskie Hospicjum Dla Dzieci przez  Panią Prezes Małgorzatę Bałkowska. Załączam pismo  od Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci. Co  Hospicjum myśli o mojej misji? Chce zaznaczyć , że to moja ostania taka prezentacja. Organizatorzy o tym wiedza gdyż  ich wcześniej powiadomiłem. Pisze to ażeby ktoś później nie wymyślił  sobie ,że nie robie takich prezentacji bo  mnie ktoś nie zapraszam co jest bzdurą. Czy to Targi Wiatr i Woda czy Kolosy itp. To są moje ostanie takie prezentacji. Po uznaniu przez World Rekord Guinness skupiam się  na innych odsłonach moich przedsięwzięć. Między innymi  wraz z moim kolega Mikaelem Strandberg rozpoczynamy  globalny projekt(4 czerwiec –Bałtyk Norwegia, Mongolia, Grenlandia, Kanada, Chile, Antarktyda) i film na światowy festiwal w Bannff. Zobaczcie to: https://www.youtube.com/watch?v=bHnqUQ1c6yc

 

Serdecznie zapraszam!

Marcin Gienieczko

www.gienieczko.pl

 


8 marzec 2016

On the 2nd of March 2016 Marcin Gienieczko was officially awarded Guinness World Record  in the category: the canoe longest journey across the Amazon.
The certificate will be delivered in 2-3 weeks. However, the official statement was published on the homepage of Guinness World Records, as well as Martin has been notified by the email and the phone:

Information about the record:

http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-%28kayak%29-solo

Polishofficeof Guinness World Records also informs about it:

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

It is really hard to believe. Or maybe it is a dream? The fact is that the global and independent institution such as Guinness World Records officially announces that Marcin Gienieczko set a world record crossing the Amazon river in a canoe, beginning from Atalaya and ending in Belem (in the attached document you can find the route confirmed by Guinness World Records with the description). For logistic reasons Marcin was awarded the Guinness World Record for the distance of 5573 km from Atalaya to Belem. The result is much better than the previous one in that category, belonging to Helen Skelton https://www.youtube.com/watch?v=ZP0mj4iRwdI  from The Great Britain. She did it on the distance of 3234 km in a kayak. Marcin Gienieczko decided to apply for a record in a canoe.

Verification of all materials and the whole documentation took 4.5 months. Marcin Gienieczko provided phones, addresses of the witnesses, recordings from two GPS users, recordings from two live spots, about 15 hours of film, more than 400 photographs, confirmation from the local authorities, the police and the Navy in Peru and Brazil. The recordings from two spots are the most reliable and the best documentation of modern exploration. It is very important that one of the spots confirms the other at the same time, both need to record the speed of the paddling, everything must be transferred "live".


Below you can find the recordings from two transmitters and the table that shows the whole trip through South America from the Pacific to the Atlantic.

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

http://www.soloamazon.info/tracking/

 

the whole expedition – the triathlon

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

 

the canoe stage – the second part of the expedition

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf

 

How to document the World Records Guinness, recently?
 

Satellite relationships:


One signal is sent every 10 minutes and the other one was sent two times a day as a confirmation of the first one.

The travelers, guys from TVN 24, the people from the editors of "Sails", office records, my family, local village leaders, missionaries in Peru and Brazil, the Polish Embassy in Peru and Brazil, my friends and finally the first winner of the Amazon, Peter Chmieliński the US-member of the "Kolosy" board, all of them were able to follow my expedition very closely thanks to the connection  with the transmitters. Mirosław Rajter – responsible for the logistic of the project, ethnographer, famous from his engagement in the search of the missing canoeists in 2011.

 

Miroslaw prepared the meeting with the mayor of Atalaya city and he also prepared the monitoring of the expedition in consultation with the local authorities, the military and the village leaders.  Atalaya was a place where we officially start to beat the Guinness Record, although Gienieczko had previously sailed 405 km from the San Francisco. Expedition was supported by Gadiel Sanchez Rivera, the first man, who walked along the banks of the Amazon river with Ed Strafford. Ed Strafford walked the length of the Amazon river in South America from the source to the sea. No-one had ever done what he attempted.

 

http://www.walkingtheamazon.com/

 

Finally, about 30 people were connected to Marcin’s satellite transmitters. Moreover, the project was also reported by the global extreme sports portal such as Explorersweb.com 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-i-won-the-fight-agains_144309682

Requirements: "witness testimony" (min 2 pieces). Guinness ultimately must keep all documents completed by hand, with original signatures and everything must be completed in English.
Gienieczko is the only man in the world who crossed the two largest rivers on the Earth: Lena 4300 km in a canoe:


http://wyprawy-gienieczko.blogspot.com/


The relationship from the satellite transmitter spot:


https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0


and Amazon for a distance of 5573 km, distance from Atalaya to Belem. He crossed both of the rivers in a canoe.


The struggle with the Amazon river Gienieczko started in Kimbiri / San Francisco by the Apurimac River. He paddled for 60 km before he reached the Ene river. Gadiel Sanchez Rivera accompanied Marcin for the distance of 405 km.  At a later stage Gienieczko also had to benefit from the support of the partner, like in Pebas (it was shown in the film). These kilometers were deducted from beating of the record. Marcin Gienieczko floated according to pre-determined route that was sent to the Center of the World Guinness World Records - according to the guidelines. The materials were submitted three months before the expedition, these are the requirements of Guinness, if we want to apply for the record. It was necessary to develop a special trail with the dedicated GPS-route with the every day stages after 80 and 100 km. Gienieczko was obligated to present each day of the route, both in the form of description, table of mileage and the drawn route. He was also obliged to give the approximate time of completing the distance / assumption. The whole project was previously developed and submitted by the following persons: Kacper Jurak, Adam Wasilewski, the developed the route across the Amazon according to Guinness World Records guidelines and Marcin Gienieczko.

After the expedition Marcin Gienieczko donated the National Maritime Museum in Gdansk the canoe as a symbol of the triumph of the human being over the river. With the Amazon project Gienieczko decided to finish the long-distance canoe expeditions. Currently he is preparing to conquer the South Pole.

Marcin Gienieczko expedition was dedicated to patients of Pomeranian Hospice for Children, Marcin managed to collect funds for children. It was the biggest success of Marcin Gienieczko !!!


5 marzec 2016

Elitarne wyróżnienie - World Records Guinness

 

Księga rekordów Guinnessa świętuje w sierpniu swoje 61 urodziny. Po raz pierwszy wydano ją w 1955 roku. Publikacja miała nakład 1000 egzemplarzy i stała się bestsellerem. Prób bicia rekordów było wiele. Jedne zakończyły się powodzeniem, inne - całkowitą klapą. Polacy też mają na koncie kilka znakomitych sukcesów. Guinness World Records szacuje, że co roku wpływa do nich około 60 tys. wniosków z całego świata. Niektórym się udaje niektórym nie.

Wśród Polaków, których osiągnięcia zasłużyły na prestiżowe wyróżnienie znalazła się m.in. kpt. Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, która w 1976 roku, jako pierwsza kobieta na globie, wypłynęła w samotną podróż dookoła Ziemi. Na liście rekordzistów znalazł się też m.in. Ignacy Paderewski, który wsławił się tym, że został najlepiej zarabiającym klasycznym . Król strzelców i najlepszy zawodnik eliminacji Euro 2016, Robert Lewandowski, trafił do Księgi Rekordów Guinnessa .Wszystko dzięki pięciu bramkom, które Lewandowski zdobył w dziewięć minut w pamiętnym meczu z Wolfsburgiem 22 września 2015 roku. Valerjan Romanovski, rekordzista Guinnessa w nieprzerwanej jeździe rowerem górskim, pochodzi spod wileńskich Gudel. Do Polski wyjechał w 1992 roku na studia i już został. Obecnie mieszka w Busku w województwie świętokrzyskim. W ubiegłym roku przejechał 748 km w 48 godzin, bijąc tym samym rekord Guinessa w nieprzerwanej jeździe rowerem górskim.

Jak stać się rekordzistą? Najpierw trzeba się zgłosić do Biura Rekordów i przedłożyć swój pomysł. Jeśli dana kategoria już istnieje, mamy z górki. Gorzej, jeśli chcemy ustanowić nową. – Wtedy trzeba zwrócić się z oficjalną prośbą do Guinnessa na Wyspach. Wyroki potrafią zaskakiwać.

Marcin z rekordem World Records Guinness

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/marcin-gienieczko-oficjalnie-z-rekordem-guinnessa,1_17515.html

 

Żeby ustanowić rekord, postanowiłem 12 lat pływania na canoe. Moje canoe znajduje się w Narodowym Muzeum Morskim. Jak się tworzy historie? Wszystko w tym filmie.

 

https://www.youtube.com/watch?v=7iEGVoTwgwk


4 marzec 2016

Jakie wymagnia Guinness postawil wyprawie Marcina Gienieczko?

 

 


3 marzec 2016

W dniu 2 marca 2016 roku został oficjalnie przyznany światowy rekord Guinnessa w kategorii: najdłuższa podróż w canoe Amazonką dla Marcina Gienieczko!!!

Certyfikat przyjdzie do Marcina za 2-3 tygodnie. Niemniej jednak oficjalny komunikat został podany na stronie głównej World Records Guinness jak i również Marcin został powiadomiony drogą  mailową i telefoniczną:

 

Informacja World Records Guinness :

 

http://www.guinnessworldrecords.com/world-records/longest-journey-by-canoe-%28kayak%29-solo

 

Informuje o tym również Polskie Biuro Rekordów:

 

http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-guinnessa/

 

 

Aż trudno w to uwierzyć. A może to sen? A więc światowa niezależna instytucja, World Records Guinness, oficjalnie informuje, że Marcin Gienieczko ustanowił światowy rekord w przepłynięciu Amazonki w canoe na dystansie: Atalaya-Belem (w załączonym dokumencie uznana trasa przez World Records Guinness-opis). Ze względów logistycznych rekord Guinnessa został przyznany Marcinowi za odcinek 5573 km od Atalaya do Belem, jednak i ten wynik jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego w tej kategorii, należącego do Helen Skelton z Wielkiej Brytanii i wynoszącego 3234 km tyle ze w kajaku. Marcin Gienieczko ubiegał się o rekord w canoe

 

Weryfikacja wszystkich materiałów, dokumentów trwała 4,5 miesiąca. Marcin Gienieczko dostarczył telefony, adresy świadków, zapisy dwóch GPS-ów, zapisy dwóch spotów live, około 15 godzin materiałów filmowych, ponad 400 fotografii, potwierdzenia miejscowych urzędów, policji i Marynarki Wojennej w Peru i Brazylii. Najbardziej wiarygodna i najlepsza dokumentacja we współczesnej eksploracji to zapisy dwóch spotów. Pod warunkiem, że jeden potwierdza drugi w tym samym czasie, oba muszą rejestrować prędkość płynięcia, muszą być przekazywane na „żywo” bez ukrycia dla opinii publicznej.

 

Poniżej zapis dwóch nadajników oraz tabelka dotycząca przepłynięcia i całego triatlonu przez Amerykę Południową od Pacyfiku po Atlantyk.

 

 

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Całość ekspedycji- triatlon:

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

 

Płyniecie w canoe- II etap projektu

 

http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf

 

Jak się dokumentuje współcześnie World Records Guinness?

 

Relacje satelitarne:

 

Jeden sygnał był wysyłany co 10 minut, a drugi 2 razy dziennie jako potwierdzenie tego pierwszego. Pod nadajniki były podłączone osoby ze środowisk podróżniczych, TVN 24, redakcja ”Żagle”, biuro rekordów, rodzina,  miejscowi sołtysi, misjonarze w Peru i Brazylii, Polska Ambasada w Peru oraz Brazylii, przyjaciele jak i również pierwszy zdobywca Amazonki na całości trasy Piotr Chmieliński z USA-członek kapituły „Kolosy”. Na bieżąco śledził trasę wg. nadajników również Mirosław Rajter - logistyk projektu, etnograf, badacz, który wsławił się w szukaniu zaginionych kajakarzy w 2011 roku. To Mirosław przygotowywał spotkanie w miejscowości Atalaya nad rzeką Ukayali, spotkania z burmistrzem miasta oraz monitorował płynięcie w porozumieniu z miejscowymi władzami, wojskiem oraz wodzami poszczególnych wiosek. To w Atalaya był oficjalny start bicia rekordu Guinnessa, mimo, że Gienieczko wcześniej już przepłynął 405 km od miejscowości San Francisco. Wyprawę wspierał Gadiel Sanchez Rivera, pierwszy człowiek, który wraz z Ed Straffordem przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki ustanawiając wraz z nim również rekord Guinnessa, tyle, że w wędrówce pieszej wzdłuż największej rzeki świata.  http://www.walkingtheamazon.com/

 

Jednym słowem około 30 osób było podłączonych pod nadajniki satelitarne Marcina Gienieczko. Projekt ponadto był relacjonowany przez światowy portal sportów extremalnych Explorersweb.com

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-i-won-the-fight-agains_144309682

 Wymogi: "zeznanie świadka" (min 2 sztuki). Guinness docelowo musi wszystkie dokumenty trzymać wypełnione odręcznie, z oryginalnymi podpisami i w języku angielskim.

 

Gienieczko, jako jedyny człowiek na świecie przepłynął dwie największe rzeki na obu półkulach Ziemi: Lena 4300 km w canoe,

 

(http://wyprawy-gienieczko.blogspot.com/

 

Relacja  satelitarna z nadajnika spot:

 

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0

 

oraz  na dystansie 5573  km Amazonką, dystans  Atalaya- Belem obie rzeki w canoe.

 

Chcąc pokonać Amazonkę, Gienieczko wystartował z miejscowości Kimbiri/San Francisco rzeką Apurimac przepłynął 60 km przed wpłynięciem do rzeki Ene. Na tym dystansie płynął z Gadielem Sanchez Rivera-405 km. Na dalszym etapie Gienieczko musiał również skorzystać ze  wsparcia partnera, między innymi w miejscowości Pebas (przedstawia to na filmie). Te kilometry zostały odliczone od bicia rekordu. Marcin Gienieczko płynął w stylu sportowym na canoe. To znaczy według wcześniej ustalanej trasy przesłanej do Światowego Centrum World Records Guinness - według wytycznych tej instytucji. Materiały zostały przekazane 3 miesiące przed wyprawą :Marzec 2015(takie są wymogi Guinnessa, o ile chcemy się ubiegać o rekord). Trzeba było opracować specjalny szlak z programami GPS-trasą, etapy każdego dnia po 80 i 100 km na rzece Amazonce do Manaus. Gienieczko musiał dokładnie przedstawić każdy dzień trasy zarówno w postaci opisu, tabelki z kilometrażem oraz narysowanego szlaku płynięcia w poszczególnych kanałach rzecznych na Ukajali czy Amazonce, podając przybliżony czas pokonania dystansu/założenie. Cały projekt przepłynięcia był wcześniej opracowany i zgłoszony przez następujące osoby: Kacper Jurak, Adam Wasilewski i Andrzej Golubskiâ którzy opracowali trasę przepłynięcia Amazonki według wytycznych World Records Guinness i Marcina Gienieczko.

 

 

Poniżej opis Biura Rekordów Guinnessa w Polsce:

 

Polski podróżnik, Marcin Gienieczko, 4 września zakończył wyjątkowy projekt. Składał się z trzech etapów i polegał na  trawersie Ameryki Południowej, od Pacyfiku po Atlantyk. W trakcie wyprawy Marcin Gienieczko ustanowił nowy rekord Guinnessa. Jako jedyna osoba na świecie pokonał 5573 km w CANOE po niebezpiecznych wodach największej rzeki na świecie, Amazonki.

 

Wyprawa Gienieczki rozpoczęła się niedzielę 17 maja 2015 o godzinie 12.00 (czasu peruwiańskiego) na plaży Cerro La Virgen nad Pacyfikiem, a zakończyła 4 września tuż przed godz. 22.00 u wybrzeży Oceanu Atlantyckiego.

 

Podczas 111 dni nieustannej walki z dziką naturą i własnymi słabościami, podróżnik pokonał łącznie  blisko 7 tysięcy kilometrów.

 

Pierwszy etap trwał 13(2 dni postoju w miejscowości Ayachucho) dni i polegał na dotarciu rowerem przez góry Andy do rzeki. Podróż liczyła 6 90 km. Drugi, nagrodzony rekordem Guinnessa, etap polegał na przepłynięciu Amazonki w canoe. Wyczyn, zajął 94 dni, w trakcie których Marcin Gienieczko przepłynął 5986 km wiosłując po 12 godzin dziennie. Ostatnim etapem był bieg od Belem do brzegu Oceanu Atlantyckiego z polską flaga olimpijską na plecach. 80-kilometrowy odcinek zakończył się 4 września.

 

Cała wyprawa była rejestrowana przez dwa satelitarne SPOT’y. Jeden nadawał pozycję co 10 minut, drugi dwa razy dziennie. Żadna wcześniejsza ekspedycja nie rejestrowała płynięcia takim systemem.-dwa spoty. Cała podróż, a także sam rekord Guinnessa, były niezwykle niebezpiecznym doświadczeniem.

 

Marcin Gienieczko na peruwiańskim odcinku najpierw wpadł w ogromne wiry rzeczne, potem tego samego dnia próbowano go postrzelić.

 

Zaatakowały go też dwa jadowite węże i zaliczył jedną wywrotkę.

 

Gienieczko ma na swoim koncie następujące sukcesy w pływaniu długodystansowym na canoe ::

 

1) Przepłyniecie największej w Polsce rzeki Wisły -1000 km

 

2) Przepłyniecie rzeki Jukon pontonem na Alasce 3100 km

 

3) Przepłyniecie systemu rzecznego Mackenzie w canoe: rzeki Athabasca,Niewolnicza i Mackenzie) 4000  tys. Km https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

 

4) Przepłyniecie rzeki Leny 4300 km https://www.youtube.com/watch?v=scE89I26uAw

 

ZDOBYWANIE RZEKI LENA PRZEZ MARCINA GIENIECZKO-TABELKA

 

5) Opłyniecie kajakiem Półwyspu Kolskiego spływ rzeką Ponoj(Rosja)

 

6) Reprezentowanie Polski w wyścigu Jukon River Quest

 

http://maps.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004de67b8a8ca4057f4b&msa=0&ll=64.633292,-138.339844&spn=2.367823,10.821533

 

       https://maps.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004dfbc708107a9f47f8&msa=0

 

7) Przepłyniecie rzeki Pelly River(Jukon)

 

8) Przepłyniecie Morza Bałtyckiego na dystansie 108 km Bornholm-Dania do Darłowa 108 km -27 godzin i 30 minut pod silny wiatr.

 

https://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=202444880938611850051.0004dc4ad4344a30e75c4

 

9) Przepłyniecie dopływu Amazonki rzeki Rio Napo 800 km w 11 dni

 

https://www.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0005004c0f052206f16bd&msa=0&dg=feature

 

10) Przepłyniecie Amazonki na wspomnianym dystansie 5980 km

 

http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Ściągnij cały ślad GPS SPOTâ ˘

 

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

http://www.gienieczko.pl/pdf/mgAmazon.pdf

Fragmenty filmu: https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

Gienieczko ponadto jako przewodnik na rzekach Jukonu prowadził ludzi po rzekach Nisutlin, Jukon, Pelly River i wielu innych- Północna Kanada

 

Canoe którym Marcin Gienieczko przepłynął Amazonkę zostało przekazane i udostępnione do zwiedzania Narodowemu Muzeum Morskiemu w Gdańsku jako triumf człowieka nad żywiołem rzecznym. Gienieczko projektem Amazonką zakończył pływanie długodystansowe na canoe. Aktualnie przygotowuje się do zdobycia Bieguna Południowego.

 

Wyprawa Marcina Gienieczko dedykowana była pacjentom Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci, gdzie  Marcin Gienieczko zebrał fundusze dla najbardziej potrzebujących dzieci .To największy sukces Marcina Gienieczko!!!

 

http://natemat.pl/164325,wyruszyl-w-podroz-dla-chorych-dzieci-nie-trzeba-byc-synem-wielkiego-prezesa-zeby-robic-wielkie-rzeczy

http://www.gienieczko.pl/pdf/wymogi guinnessa.pdf


2 marzec 2016

To jest news chyba tego miesiąca.Tego by się nikt nie spodziewał !!!! W dniu 2 marca 2016 roku oficjalnie został przyznany światowy rekord Guinnessa w kategorii -najdłuższa podroż w canoe Amazonka dla Marcina Gienieczko!!! Szok, szok, szok...!!!!!,Ale Jeszcze my żyjemy wszystkim wkoło pokażemy jak wojować jak wygrywać sprawiedliwie i gorliwie”! Urodziłem się w Polsce! Komunikat: Dzień dobry Panie Marcinie, cieszę się, że w końcu mogę przekazać Panu dobre wieści - Pana rekord został uznany! Na potwierdzenie przesyłam linki do wpisów w bazie Biura Rekordów oraz w bazie Guinnessa: http://www.guinnessworldrecords.com/…/longest-journey-by-ca… i http://biurorekordow.pl/najdluzsza-podroz-canoe-rekord-gui…/. Gratuluję!

Basia Dydymska ps niebawem więcej informacji szczegółowych o tym sukcesie!!! Opis uznanego odcinka tabelka:


27 luty 2016

Moje marzenie Antarktyda. Cel życia jak to mój kolega z North Faca powiedział koronkowa robota. Większego projektu w swoim życiu już nie zrobię. Są dwa tylko bastiony godne uwagi i poświecenia w wyczynowej eksploracji zimowa wyprawa na K2 i trawers Antarktydy ze zdobyciem Bieguna Południowego. To cel życia i szczyt życia. Wszystko inne kuca. Jako ,że jestem patriotą  data projektu finalnego ataku  to 100 Rocznica Niepodległości Polski -2018.  Trwają cały czas przygotowania i organizacja wrze…Trzymając się  słów mojego hymnu:   ,,Ale Jeszcze my żyjemy wszystkim  wkoło pokażemy jak wojować jak wygrywać sprawiedliwie i gorliwie”! Urodziłem się w Polsce!

https://www.youtube.com/watch?v=ZssiwkN86u0&list=RD5RO2mvOSGpU&index=2


23 luty 2016

Polski Komitet Olimpijski przyznaje wyróżnienie i patronat nad wyprawa

 

 


14 luty 2016

Droga na Biegun to droga od zera. Pamiętam jak spędzałem wakacje jak miałem 3 lata  z rodzicami nad morzem. Wczoraj razem z moim kolega Przemysławem  Szapar, sportowcem , który ostatnio przeszedł Bajkał(  https://www.facebook.com/Bajkal2015/info?tab=page_info)

zimą na nartach i pieszo , zwyciężył też rajd Harpaga, ukończył Bieg Rzeźnika, ukończył też Bergson Winter Challenge oraz Herbalife Triathlon Gdynia

zrobiliśmy  z Helu do Władysławowa 50 km po piachu z pleckami i kijkami. Fajna integracja z naturą  i szumem morza. Przemek jak  zwykle na czele a ja jak czołg za nim. Przy okazji dowiedziałem się ,że robie małe kroki-trafna ocean treningu. Bo z treningu zawsze trzeba cos  wynosić, nowe spostrzeżenia ażeby być lepszym później. Przy okazji sprawdziłem naprawioną kuchenkę. Aktualnie jestem  w fazie wyborów ale zostanę raczej przy MSR. Dzięki Przemek za  wspólne napieranie

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


 


1 luty 2015

Jak inni oceniaja  profesjonalizm Marcina?

Ponizej odpowiedz.


19 styczeń 2016

Jeżeli ktoś nie chce się wybrać ze mną nad Bajkał to inną mam propozycje. Zapraszamy do wspólnego żeglowania w sezonie 2016.Czy ktoś chce płynąć  naszym Jachtem z Oslo do Gdańska?

Opis tutaj naszej jednostki

 

http://www.gienieczko.pl/komercyjne

 

Mamy jedno może  dwa miejsca termin10 czerwiec-17 czerwiec -7/8 dni rejsu .Przypłynięcie  w południe na 18 czerwca do Gdańska. Koszt 1200 zł.  W tej cenie wszystko oprócz  wyżywienia. Ja wypływam  jachtem 4 czerwca z pod Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Będę tam cumował  10  czerwca. Cumujemy pod Narodowym Muzeum Morskim w Oslo. Do Stolicy Norwegii trzeba dolecieć lub dojechać autem. Dodatkowa przyjemnością ,że w cenie jest UWAGA wizyta w legendarnym muzeum  jest np. statek "Gjøa", na którym Roald Amundsen w latach 1903–1906, jako pierwszy człowiek na świecie, pokonał Przejście Północno-Zachodnie. Prowadzi jacht Remigiusz B. Trzaska: jachtowy kapitan żeglugi wielkiej, motorowodny kapitan żeglugi wielkiej, liczne rejsy morskie i oceaniczne w tym 9-cio miesięczny rejs z Sydney do Świnoujścia, za który otrzymał III nagrodę Rejs Roku 1988 przyznawaną przez Głos Wybrzeża. Grotmaszt Bractwa Szyprów przy Wrocławskim Okręgowym Związku Żeglarskim. Z Remigiuszem płynąłem w 2006 roku  w Arktyczny rejs do Ziemi Franciszka Józefa "Henri Lloyd Arctic Direct Expedition 2006".Każdego może nauczyć fachowej nawigacji gdyz jest wykładowca na WSM. Ktoś kto oprócz  przygody chce  się nauczyć dobrego żeglowania to warto płynąć. ŻAPRASZAM perdido@poczta.wp.pl


14 styczeń 2016

Wyjedz na Syberie  do źródeł LENY z Marcinem Gienieczko

 

Wyprawa na Syberie Grupa docelowa ilość osob:6-7 osób+ przewodnik

Termin wyjazdu 10 lipiec-25 lipiec,15 dni.

Wyjazd Rosja: Podróż koleją transyberyjską  przez Rosję, jezioro Bajkał ,wyprawa trekkingowa  do źródeł największej rzeki Syberii, Leny:

 

1)Podroż samolotem do Irkucka przez Moskwę 1 dzień

2) Pobyt w Irkucku dwa dni  zwiedzanie Miasta 2 dni

3)Podroż nad Bajkał do Listwianki 1 dzień

4)Podróż łodzią  do  Rezerwatu Bajkalsko- Leńskiego po Bajkale  Powojniki 1 dzień lub 2 dni w zależności od pogody.

5)Wędrówka piesza do źródeł Leny  4 dni. Nocleg w namiotach w tajdze.-4 dni wyprawy

6)-powrót lodżią do Listwianki po Bajkale -1 dzień

7)-jeden dzień podroży na wyspę Olchon-1 dzień

8)-jeden dzień pobytu na wyspie Olchon-1 dzień

9)-powrót do Irkucka-1 dzień

10)-wylot do Warszawy -1 dzień

Uwaga może uczestnicy chcą wrócić koleją transsyberyjska ale już bez Marcina Gienieczko to wówczas trzeba dodać 6 dni podróży do Polski

Czas wyprawy 15 dni

 

 

Koszt wyjazdu

Termin 10 lipiec -25Lipiec .

 

UWAGA:

1)Uczestnicy sami wykupują  dla siebie ubezpieczanie polisę na Zycie od nieszczęśliwych wypadków

 

Uczestnicy biorący udział w wyprawie przyjadą na wyznaczone miejsce .

 

KOSZTORYS WYJAZDU KOMERCYJNEGO DO ZRÓDEŁ NAJWIEKSZEJ RZEKI SYBERI- LENA 2016

 

Dostarczam Państwu opis wydatków na wyjazd na Syberie , tak ażeby  każdy uczestnik wiedział za co płaci i jakie są to koszty takiego wyjazdu.

 

1)Wynajęcie przewodnika, wcześniej M. Gienieczko zarezerwuje zorganizuje do zrodeł Leny-4 000zł na jedna osobę wynosi=

2)Samolot w obie strony 4000 zł na osobę

 

 Wylot 10 lipiec  powrót25 lipiec . Wykup biletu w biurze 5MS.Bilety zakupuje  każdy osobno na ten sam rejs. Organizuje to Marcin Gienieczko

 

3)Bilet dla przewodnika musi być opłacony przez uczestników wyjazdu  

 

4) Dojazd do Warszawy koszty w zależności od transportu-każdy za siebie płaci lub samolot cena 300  zł

5) Koszty paliwa do kuchenek  50 zł od osoby

7) Koszty żywności zakupuj się 30 porcji żywności na osobę żywności  lilifilizwna-20 zl za sztukę- 600 zł

8) przewodnik  700 zł żywność  lilifizowna rozłożenie tej żywności dla przewodnika w tym przypadku jeżeli biorą udział 6 osób to po 100 zł

9) Koszty żywności trzeba  zakupić w Irkuck -500 zł na osobę

10) Koszt  żywności dla przewodnika 200 zł  od osoby w Irkucku

11) Koszt powrotu do Irkucka -800zł(lub wyjecie samochody-2 dni jazdy)po 150 zł na osobę

12) pokrycie kosztów powrotu przewodnika

13) Koszt tel. satelitarnego(radio odbiornik użycza bezpłatnie  przewodnik) ilość minut to 100 koszt 700 zł podzielone na  uczestników wyjazdu nie biorąc przewodnika.

Czyli po 150 zł na osobę.

 

14) Koszt radioodbiornika FIDE spot 100 zl na osobę.

15) Nadbagaż opłacany jest przez wszystkich uczestników wyjazdu-jako wspólną opłata. Po zwarzeniu: kuchenki namioty śpiwory 400 zł na osobę. Cena może ulec zmianie jeżeli dna osoba wżnie więcej bagaż. Bagaż ten jest liczony na trasie Wwa-Irkuck . Nie  znana jest aktualnie cena  na trasie Polska Irkuck  

16) Koszt wynajęcia łodzi  2000 podróż przez Bajkał do Pokojnik(Rezerwat bajkalsko-lenski)  340zł na osobę

 

Organizator zabezpiecza wyprawę w:

Namioty, tel. satel, (nadajnik) kuchenki, race, worki wodoodporne, menażki, śpiwory, nadajnik fide spot, gps, , liny, worki wodoodporne 100 l-1 sztuka , karimaty,

17) Wynajęcie sprzętu campingowego

 

Jezeli ktos jest zainteresowany prsze  o kontakt na perdido@poczta.wp.pl

Lub 604 659 858

Z poważaniem

Organizator wyjazdu

Marcin Gienieczko

www.gienieczko.pl

http://www.gienieczko.pl/pdf/zrodlaleny.pdf

http://www.gienieczko.pl/pdf/Wyjazd Syberia koszty.pdf

http://www.gienieczko.pl/pdf/Program wyjazdowy dla Intour Polska.pdf


5 styczeń 2016

Dostaje duzo takich listow.Wazne sa dla mnie to znak ze ludzie mi ufaja daja sile a ja im musze to oddac.
Szanowny Panie,

Do napisania tego listu skłonił mnie obejrzany przed paroma tygodniami, a konkretnie w dniu 6 grudnia br., krótki wywiad z Panem na antenie stacji TVN24, dotyczący Pana podróży canoe, ale także ogólnie dokonań podróżniczych.

Jest Pan osobą znaną, z wieloma dokonaniami, opisywanymi w książkach, artykułach, reportażach. I nie będę fałszywie udawał, że Panu nie zazdroszczę, albowiem to co Pan robi jest mi bardzo bliskie duchowo i emocjonalnie, uważam, że nie ma lepszego sposobu na życie, a przy okazji zarabianie, aczkolwiek w moim przypadku, w przypadku moich pasji, ważny jest cel, a podróżowanie, zarówno luksusowe i cywilizowane, jak i najdziksze, najprzeróżniejszymi środkami lokomocji i na piechotę, w słońcu i deszczu, łatwe i trudne, jest tylko środkiem do osiągnięcia celu.

Ale jest pomiędzy nami, oczywiście, jedna zasadnicza różnica, a właściwie dwie. Jedna polega na tym, że Pan jest znanym i uznanym podróżnikiem, dziennikarzem, organizatorem wypraw etc., ja zaś nie jestem znany szerszemu ogółowi, druga zaś na tym, że Pan ma za sobą już wiele mniej lub bardziej spektakularnych wypraw i wyjazdów, ja zaś jestem na początku drogi.

Powiada się, że dżentelmeni nie mówią o pieniądzach, cóż, być może albo nie jestem dżentelmenem, albo jestem zbyt zdeterminowany, by brać sobie owo powiedzenie do serca. Tak czy owak, nie ukrywam, że pytanie moje dotyczy, prosto z mostu, finansowania takich wypraw i ekspedycji. Nie chcę, Boże broń, stwierdzić, że w Pana obecnej sytuacji może Pan już w tej kwestii leżeć na brzuchu, a pieniądze same do Pana przyjdą, na pewno tak nie jest (jak mniemam), niemniej zgodzi się Pan ze mną zapewne, że w przypadku, gdy ma się już za sobą pewne osiągnięcia i doświadczenia, mimo wszystko zazwyczaj nieco łatwiej jest zainteresować potencjalnych inwestorów i sponsorów oraz patronów medialnych. Co zrobić jednak, gdy dopiero rozpoczyna się tę drogę (i w najmniejszym nawet stopniu nie zamierzam z Panem "rywalizować", nie tylko ze względu na Pańskie nieporównywalnie większe doświadczenie, ale też, jak powiedziałem, gdyż moje podróże i wyprawy miałyby mieć nieco inny charakter i co innego mieć na celu)?

Zastanawiam się, czy - czerpiąc z doświadczenia swoich własnych pierwszych wypraw, pierwszych wyjazdów - miałby Pan dla początkującego w tej kwestii jakieś porady czy pomysły... Szczególnie zaś chodzi mi właśnie o finansowanie wypraw, które ze względu na swój charakter, nazwijmy to odkrywczo-badawczy, wymagają sporych środków ponieważ należy zakupić różnego rodzaju specjalistyczny sprzęt (oczywiście niekoniecznie od razu cały). Przyznaję, że to właśnie brak środków finansowych, brak być może wiedzy, jak je zdobyć, wpływa w 99% na fakt, że o swych wyprawach marzę nieustannie, a nie jestem w stanie ich zrealizować, stąd moja zazdrość (ale nie zawiść) wobec osób, które to robią, choć przypuszczam, że początki nigdy nie są szczególnie proste. Chciałem dodać, że pracuję obecnie na etacie, z zarobkami marginalnie poniżej średniej krajowej, zaś z powodów rodzinnych nie mogę wyjechać, na przykład w celach zarobkowych, na dłużej, niż kilka-kilkanaście tygodni (na tyle też maksymalnie mogę wyjeżdżać na wyprawy, i to zapewne nie raz czy kilka razy do roku). Czy w ogóle jest dla mnie jakaś szansa, czy też na zawsze już podróże i wyprawy pozostaną jedynie moim marzeniem?

Jeśli ma Pan jakiekolwiek idee, pomysłu, podpowiedzi, wskazówki lub zna Pan miejsca albo osoby, z/od których mógłbym się czegoś dowiedzieć czy nauczyć, byłbym niewypowiedzianie wdzięczny za kontakt. Czuję bowiem, że wiele dłużej nie zniosę życia sprzecznego całkowicie z tym, co chciałbym robić (zresztą kto jeśli nie Pan wie o tym aż nadto dobrze, nawet jeśli czasem nie jest to wcale takie proste czy łatwe, jak by się zdawało??)...

Serdecznie Panu z góry dziękuję, życząc jednocześnie bardzo spokojnych i zdrowych Świąt, przepełnionych miłością, przyjaźnią, spokojem i zdrowiem, a w Nowym Roku wielu jeszcze wspaniałych i niezapomnianych wypraw i przeżyć oraz pomysłów na kolejne.

Z poważaniem i pozdrowieniami

 

sob. 20:49

Arkadiusz
Cześć Marcin ,chciałem napisać do Ciebie po przeczytaniu twojej książki "Pokonać Siebie" ( pewnie myślisz -kurcze tka stara książka a on dopiero przeczytał) poniekąd tak książkę tę podarowałem Ojcu na któreś tam urodziny i później leżała w domu do momentu kiedy po raz któryś musiałem się spakować i ruszyć za chlebem, Londyńskim Chlebem po za tym książkę tę podarowałem Ojcu na urodziny jak juz wspominałem i była on z dedykacją od "nas" odemnie i mojej byłej żony. Ale do rzeczy
Arkadiusz
Strasznie ratowała mi dupsko kiedy jechałem o 5 godzinę rano żeby dostać się na 8-mą do pracy czytałem i byłem razem z tobą na Alasce ,w Kanadzie chciałem powiedzieć że świetna ksiażka i życzyć Ci wszystkiego dobrego na ten Nowy Rok ,Nie wiem co teraz robisz co planujesz ale książka ta dała mi moc i ducha podróżuj spokojnie i niech wiatry oraz ludzie Ci sprzyjają pozdrawiam Arek
 

1 styczeń 2015


Czas nową wyprawę realizować. Bez celu nie istnieje!
Będzie to największe extremum w dziejach eksploracji!

,,Człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał. Musi przez te warunki się przebić. Siłą przebicia nie jako talent kombinowania ale jako siła tkwiąca w człowieku. Wynikające z jego wartości wobec której wszyscy muszą zamilknąć”….

Jeżeli chcesz być w tym co robisz najlepszy musisz poświęcić całe Życie. Nie sposób zrobić jedną rzecz i później kupony odcinać( wracać niczym niegdyś nasi piłkarze z lat 80- tych i powtarzać ej Piotrek a my w 80- tych latach graliśmy lepiej byliśmy lepsi…potwierdź to teraz! a nie wracaj do tego cały czas co było ), nie sposób specjalizować się w jednej dyscyplinie .Aby być najlepszym trzeba być wszechstronnym. Teraz tylko tacy ,,przetrwają”. Wtedy można pokazać prawdziwą klasę napieracza i Explorera. Tylko tacy mogą przejść do historii w światowej eksploracji. Na dzień dzisiejszy w świecie przygody jest tylko jedna taka osoba –M i k e/ H o r n: http://www.redbull.com/…/13…/meet-mike-horn-adventure-legend
Czy ich będzie więcej? Wszystko zależy od siły, entuzjazmu i motywacji oraz spartańskiej dyscypliny i zdrowia. Jeżeli to się ma -pieniądze są zawsze przy okazji…

Projekt- ,,Solo Antarctica - Marsz przez pustynię lodu”
,,Ostatnia wielka podróż na Ziemi”


Pozdrawiam,


24 grudzień 2015

 

Serdecznie wszystkim polecam  mój reportaż w miesięczniku ,,Żagle”- ,,Zatańczyć z Amazonka”. Jest to dwuczęściowa opowieść  przedstawiającą jak przepłynąłem Amazonkę w canoe? Jest to doskonałe skitowanie tematu z Amazonką jak i również podsumowanie. Zapraszam  do aktualnego wydania  miesięcznika ,,Żagle”. Pamiętam jak wróciłem  z  zawodów na Jukon River Quest. Naczelny ,,Żagli” był  wówczas z Dominikiem Życkim  w marine w Gdyni gdzie często jestem z moimi chłopcami. Jeden  nich niebawem będzie już żeglował. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Byłem załamany  bo musiałem opowiedzieć jak się to stało ,że nie ukończyłem Jukon River Quest gdzie tak mi dobrze szło. Po raz pierwszy w życiu zachorowałem. Heflich powiedział: ,Marcin musisz takie  sytuacje wpisać w to co robisz .Zajmujesz się sportem ,przygodą ,wyprawami a to jest nieodzowny element takiej działalności ”.Mowa o takiej nagłej ,,kontuzji zdrowotnej”. Później pojechałem na statek na Ren. Tam wszystko przemyślałem. Od 1 września rzuciłem się w wir  przygotowań do projektu Amazonka. W 2015 roku 1 września równo po dwóch latach od startu  przygotowań  przepłynąłem Amazonkę w canoe, gdzie było ukoronowanie w pływaniu po rzekach świata. Chce podziękować również dla naczelnego jak i również dla Dominika Życkiego znakomitego sportowca partnera Mateusza Kusznierewicza   w klasie Star za wiele lat wsparcia, zaufania i  życzliwości. Dziękuje  dla całej redakcji  ,,Żagle” która zawsze wierzyła i wierze we mnie. Gdyż to co prawdziwe przetrwa wszystko.Polecam tez ten film na swieta https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE


Dziękuje.


20 grudzień 2015

Projekt Antarktyda to mój największy projekt. Większego nie zrobię już w swoim życiu ani nie wymyślę ani nie zrealizuje. Bo po prostu na ziemi nie ma nic większego niż przejście Antarktydy wraz ze zdobyciem Bieguna Południowego z Jachtu. Koszt projektu to 500 tyś złotych. Taniej się nie zrobi bo to Globalny Projekt. Ale ci którzy szukali i szukają łatwych dróg w życiu by się odważyli o tym myśleć? Aby wydobyć moje canoe z Urzędu Celnego w Ekwadorze napisałem 956 maili. Ludzie się pytają jak się tworzy przygodę? Kasa to nie wszystko liczy się całkowite poświecenie. Mika Strandberg powiedział. Marcin będę robił o projekcie film na festiwal w Cannes .Bo chce tworzyć historię. Ale w tym biegu nie można zapominać o tych gdzie ich największym extremum jest przetrwać (tak jak moje na Amazonce czy Górach Mackenzie czy Antarktydzie). Ida święta proszę was pomagajcie innym, dołóżcie się do paczki dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci. Ich konto:
KRS 0000296652
Numer konta: 61 1050 1764 1000 0090 6025 9513

Pamiętajcie o jednym trzymając się zasad ludzi morza. Tych najbardziej cenie:


,,Dzielny człowiek myśli o sobie na końcu”

 

wiecej tutaj:

 

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-w-tvn24-opowiada-o-podrozy,600628.html

 

Zycze wszystkim zdrowych wesolych swiat i najlepszego na Nowy Rok


19 grudzień 2015

SPROSTOWANIE 14.12.2015 KOSAKOWO

Nie wiedziałem ,że mam na imię Marek. Pisze sprostowanie. Bo  media czasami podają mylna informacje a ,że lubię jasne kobiety i jasne sytuacje wiec ja Jako Marcin Gienieczko pisze:

http://gdansk.tvp.pl/23026960/lodzia-wioslowa-canoe-z-amazonki-do-gdanska

31  Maja Marcin Gienieczko  rozpoczyna spływ z Gadielem Snchez Rivera z miejscowości San Francisco. Po 5 dniach płynięcia przepłynięciu 405 km rzeka Apurimac, Ene , Tambo  podróżnicy dopływają  do Atalaya.6 czerwca Gienieczko wypływa solo do Pucalpy później  Iqiutos  i  płynie do Granicy z Brazylia  do Tabatinga od miejscowości Pebas do Granicy z Brazylia płynie z Gadielem Sanchez Rivera. Później znowu solo. Opis zdarzeń

 

 

LOG BOOK – REJESTR ZDARZEŃ trasa naliczana od miejscowości Atalaya. Trzeba dodać do tego dystansu 405 km od miejscowości San Francisco

Start point

Miejsce rozpoczęcia odcinka

Date and time

Data i godzina rozpoczęcia odcinka

Finish point

Miejsce zakończenia odcinka

Date and time

Data i godzina zakończenia odcinka

Distance covered kilometers / miles

Dystans danego odcinka kilometry/mile

Total distance travelled so far kilometers / miles

Dystans całej dotychczasowej trasy kilometry/mile

Comments/unexpected break/rest break

Komentarz/niespodziewane zdarzenia/przerwa na odpoczynek

Atalaya

06,06,2015 r / 08,00

Pucallpa

12,06,2015 r / 11,00

531,000 / 329,948

531,000 / 329,948

Stay in Pucallpa 2 days.

Pobyt w Pucallpa 2 dni.

Pucallpa

15,06,2015 r / 10,00

Iquitos

27,06,2015 r / 14,17

1117,000 / 694,072

1648,000 / 1024,020

Stay in Iquitos 2 days.

Pobyt w Iquitos 2 dni.

Iquitos

30,06,2015 r / 08,19

Tabatinga

04,07,2015 r / 19,06

504,000 / 313,171

2152,000 / 1337,191

Stay in Tabatinga 3 days.

Pobyt w Tabatinga 3 dni.

Tabatinga

08,07,2015 r / 08,31

Manaus

24,07,2015 r / 12,41

1594,000 / 990,465

3746,000 / 2327,656

Stay in Manaus 3 days.

Pobyt w Manaus 3 dni.

Manaus

28,07,2015 r / 14,06

Santarem

10,08,2015 r / 12,12

783,000 / 486,534

4529,000 / 2814,190

Stay in Santarem 2 days.

Pobyt w Santarem 2 dni.

Santarem

13,08,2015 r / 11,39

Belem

01,09,2015 r / 15,25

1044,000 / 648,712

5573,000 / 3462,902

Peru and Brazil - hours local time.

Peru i Brazylia – godziny czasu miejscowego.

 

 

W założeniu całego projektu było, że będę się przemieszczał  rowerem w canoe i na końcu pobiegnę. Aby tak się stało, musiałem przejechać rowerem przez Andy. Przemierzałem  Andy na rowerze oraz później rzeki systemu rzecznego Amazonki Ene Tambo Ukajali, Amazonka. W miarę szybko przepłynąłem Ukajali w 19 dni a później  pociągnąłem również szybko. Najcięższy etap jak dla mnie Była Amazonka po stronie Brazylijskiej. Problem polegał  ,że płynąłem  kilka  tygodni po porze deszczowej gdzie Amazonka wylała  jakieś 15 km w głąb  lądu. Nie miałem możliwości rozbicia  namiotu spałem w canoe u ludzi oraz na statkach. Ciężko było   w trakcie płynięcia znalezienie miejsca na rozbicie namiotu. W lipcu jest to praktycznie nie możliwe. Dookolna woda. Udało się przepłynąć dzięki szczęściu  po  94 dniach 5980 km. Później pobiegłem  z Polska flagą oraz Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyznanej jako wyróżnienie projektu gdyż projekt miał charakter sportowy. Chce zaznaczyć ze :

 

1)       405 km przepłynąłem z Gadielem Sanchcez Rivera San Francisco Atalaya

2)       300 km z Pebas do Santa Rosa(Peru)-ostatnie miasteczko przy granicy z Brazylia z Gadielem Sanchez Rivera

3)       Asystę wsparcie miałem Marynarki Brazylijskiej od Tabatinga do Tefe, spotykaliśmy  się co 150 km na rzece  w poszczególnych miasteczkach. Płynąłem sam w tym samym czasie oni czekali na mnie i obserwowali mnie w danym miasteczku za sprawa nadajnik satelitarnego spot  gdzie było widoczne moje płynięcie co 10 minut.

4)      Marcin Gienieczko definiuje swoja  wyprawę

 

Trawers Ameryki Południowej o własnych siłach gdzie nurtem przewodnim i głównym było przepłyniecie Amazonki na dystansie 5980 km od San Francisco  do Belem w CANOE!

 

Łącznię  solo bez  ludzi przepłynąłem 4500 km(o ile można nazywać solo bez ludzi bo Amazonka to ruchliwa rzeka i cały czas się spotykało ludzi ale  bez asysty to taki dystans). Za sobą miałem ponad 6800 km fizycznego wysiłku w 111 dni, kilkaset ukąszeń komarów i mrówek, 13 świecących meszek w oczach,  jedna wywrotkę, dwa ataki jadowitych węży, wypite 250 litrów elektrolitów.  Patrząc w Polską flagę która łopotała na wietrze nie mogłem uwierzyć, że to już koniec. 4 lipca Marcin Gienieczko  dopływa do  miasteczka Tabatinga w Brazylii, graniczącego z Kolumbia i Peru.

5) 24 lipca  po przepłynięciu 4151 km Marcin Gienieczko dopływa do Manaus

6 10 sierpnia Marcin Gienieczko dopływa do miasteczka Sntarem.Za sobą ma przepłynięte  4934 km. Na rzece spędzone 61 dni wiosłowania-72 dni na  rzece.

7)Po 94 dniach na rzece z czego 81 dni wiosłowania(łącznie miałem 13 dni odpoczynku) 1 września o godzinie 15.26 dopłynąłem do miejscowości Belem. Gdzie zakończyłem płyniecie Amazonka

8) 4 września rozpocząłem bieg z Belem do miejscowości Moskiero nad zatokę Baia de Marajo , która  jest już częścią Oceanu Atlantyckiego.

9) o 21.46 po 14 godzinach biegu , przebiegnięciu 81 km z Polska  flaga dobiegłem do plaży w miejscowości Moskiero. Zakończyłem swoja wyprawę która trwała 111 dni.

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


17 grudzień 2015

The first-ever crossing of the Antarctic on a yacht
You can’t just do one thing and then live off that (like our footballers from the 80s, who keep saying, „Jacek, we used to be better in the 80s, we played well… say it now instead of dwelling on the past”), you can’t specialise in one discipline. To be the best, you have to be versatile. Only then can you survive. Only then can you show the true colours of an Explorer. Only then can you make history in world-class exploring.
Today, there is only one such person–Mike Horn. Will there be more? It all depends on strength, enthusiasm, motivation, health and Spartan discipline.
„I beileve in what I do, and that gives me strenght” Marcin Gienieczko
• PROJECT: "Solo Antarctica"
- A walk through the icy desert
PROJECT: "Solo Antarctica"
- A walk through the icy desert
Below, I present the preparatory programme and the expedition itself. I can’t afford small projects anymore. I have too much will to fight. When in 1911 Amundsen, and soon after him Scott, conquered the South Pole, their rival, Ernest Shackleton, set off in 1914 on
„the last great journey in the world” – to cross the Antarctic from one end to the other. His plan failed, the ship got stuck in the Antarctic ice.
• PROJECT: "Solo Antarctica"
Year 2016
• Training to finish a half-marathon (May 2016), a 22 km long run in mountain boots with weights at the ankles.
• Since 5th January 2016, gathering specialist equipment.
• 4th – 18th June – sailing on a yacht: start – Gdańsk (National Maritime Museum);
finish - Oslo (Fram Museum)
Gdańsk – a meet-up with the legend of polar exploration, Borg Ousland – 12-14 days
of sailing across the Baltic Sea. Training before the Southern Ocean.
• 25th July – 2nd October – hiking 1500 km solo with a cart
and a backpack over the Altai Mountains in Mongolia
Traversing the Altai Mountains – a passage over the Mongolian Range to Kazakhstan
(along the crest). The first-ever passage over the Altai in the world
(walking distance equal to the distance from the Southern Ocean to the South Pole).
Year 2017
• Winter training on cross-country skis in the Bieszczady Mountains (January 2017)
• March 2017: 10 day long passage over the Sarek Mountains in Sweden, 300 km in -20°C
• Crossing Greenland from east to west, 600 km on skis with a partner (May 2017),
a sporting expedition - 25 days.
• Solo crossing of the Mackenzie Mountains (northern Canada), on foot, with a cart and a backback. Ross River –Norman Wells solo 600 km through the mountains (August 2017) – training. Sporting style - 21 days.
• PROJECT: "Solo Antarctica"
Year 2018
• February – winter training (8 days) on cross-country skis – the Tatra Mountains.
• June – finishing a competition/marathon, "Rzeźnik" run – a 76 km long run (competition) through the Bieszczady Mountains in 1 day - training. Final fitness test.
• 1st August 2018 – 8 day long gathering in the Tatra Mountains (Centralny Ośrodek Przygotowań Olimpijskich – the Olympic Sports Centre)
• Training – attaining spiritual unity with nature – 14 hour long walks with a backpack (30 kg), every day for 5 days.Arek Pawełek – the second man in the world to sail solo through the Atlantic Ocean on a pontoon. A professional diver and adventurer, he has taken part in the Sydney-Hobart regatta:
Marcin has this amazing ability to inspire people to follow him, to get their support for his goals. Why do this, then? There are as many answers as there are people, but the most accurate comes from a mountaineer who, when asked why he climbed mountains, said simply: „because they are there”.
Marcin Gienieczko is a traveller who aims
high. He doesn’t follow the beaten track,
even to the summit of Mount Everest.
That would be too easy!
He’s a man who’s had the guts to challenge
the world, who won’t tolerate
the low-spirited. The world of adventure
is only there for those who have the will
to fight, survive and… improvise.
You can’t plan everything!

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


14 grudzień 2015

Zapraszamy do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Można zobaczyć canoe którym przepłynęło  system rzeczny Amazonki i Rio Napo(dopływ Amazonki)łącznie  6780 km po rzekach Amazonii oraz Bałtyk który dokonał Marcin Gienieczko na szlaku wodnym  Borholm- Darłowo w 27 godzin i 30 minut. Od 9 grudnia canoe juz można dożywotnio oglądać w Muzeum na Ołowiance w Gdańsku. Zapraszamy!

 

http://www.pap.pl/aktualnosci/news,443147,gdanskie-muzeum-morskie-bogatsze-o-canoe-w-ktorym-pokonano-amazonke.html

 

 Zapraszam  do mojej książki  ,,Kierunek Północ”. W sam raz  na gwiazdkowy prezent.

Tematem nowej książki znanego podróżnika,.Marcina Gienieczko, jest przemierzanie dalekiej północy. Pieszo, w kanoe, na nartach, skuterem, kajakiem - od północnych rubieży Norwegii po Półwysep Kolski, Góry Mackenzie w Kanadzie, skutą lodem rzekę Kołymę w północno-wschodniej Syberii oraz największą rzekę Syberii - Lenę. Od brzegów Bajkału po Ocean Arktyczny!

Jest to wieloetapowa podroż przez miejsca, gdzie oprócz strzelających od mrozu świerków nie słychać nic. Czasami można tylko usłyszeć własne bijące serce.

Książka, nakładem wydawnictwa Bellona, nie jest tylko podróżniczą opowieścią. Autor próbuje przedstawić zasady przetrwania na Dalekiej Północy, pokazuje świat zachodu i wschodu na Dalekiej Północy. Posiada dużo osobistych refleksji, spostrzeżeń, doświadczeń, walki z samym sobą.

W książce pada też pytanie:

- Czy autor chce przeżyć tylko dziką, męską i romantyczną przygodę? Czy może to  wyrafinowana chęć dokonania wyczynu, który zostanie odnotowany w światowych kronikach podróżniczych zdarzeń? Gienieczko zwleka z odpowiedzią. Podczas tych wypraw sam nie może się zdecydować, którą ścieżkę wybrać.

Etap samotnej wędrówki przez daleką Północ jest kluczowym wątkiem dramaturgicznym książki. Gienieczko ma zaledwie wyobrażenie o tym, co może go na tej ?drodze prawdy" spotkać. Reszta jest wielką niewiadomą. Również dla książki - dotarcie do celu i końcowy sukces nie jest tak ważny jak fakty zarejestrowane uszami, oczami i innymi zmysłami, które się wyostrzyły w głuszy syberyjskiej zimy. Książka jest niepowtarzalną okazją wyrażenia swojego stanu ducha, swoich emocji-właśnie tam, daleko od ludzi, w królestwie ciszy i pustki. To walka nie tylko z naturą, ale z ludźmi żyjącymi w wielkich metropoliach. Opowiada, że trzeba czasami iść na przekór losowi mimo różnych życiowych sytuacji nie koniecznie kończących się w iście hollywoodzkim stylu. Dzięki tej wieloetapowej  podróży ożywił nie jeden  wątek wyczytany z książek Jacka Londona. Odpowiedział też na pytanie do czego jest zdolny człowiek w ekstremalnych sytuacjach zdany tylko sam na siebie. Staje się obserwatorem przypominającym wałęsającego się bezdomnego psa. U kresu tej wieloletniej podroży po Dalekiej Północy podróżnik stwierdza, że tam, wśród żywiołów, wyłania się fundamentalna mądrość - naprawdę najważniejsze  rzeczy w życiu to rodzina, zdrowie i miłość, a sama wędrówka liczy się bardziej niż jej cel. Tę lekcję podróżnik odrobił będąc pogrążony w samotności na Dalekiej Północy. Książa również przedstawia konsekwencje bycia podróżnikiem w Polsce - jakie są wyrzeczenia i jakie są z tym związane przeciwności losu.


Do książki jest dołączona płyta DVD z filmem  autorstwa Marcina Gienieczko ,,Zagubiony na Jukonie”  gdzie kamera pokazuje jeden z etapów wielkiej włóczęgi-przeprawa przez Góry Mackeznie. Film też uzupełnia obrazowo książkę.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


11 październik 2015

Najnowysz projekt Marcina
Czas nową wyprawę realizować. Bez celu nie istnieje!

Będzie to największe  extremum w dziejach eksploracji!

,,Człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał. Musi przez te warunki się przebić. Siłą przebicia nie jako talent kombinowania ale jako siła tkwiąca w człowieku. Wynikające  z jego wartości wobec której wszyscy musza zamilknąć”….

 

Jeżeli chcesz być w tym co robisz najlepszy musisz poświęcić całe Życie. Nie sposób zrobić jedną rzecz i później kupony odcinać(  wracać niczym niegdyś nasi piłkarze z lat 80- tych i powtarzać ej Jacek a my w 80- tych latach graliśmy lepiej byliśmy lepsi…potwierdź to teraz! a nie wracaj do tego cały czas co było ), nie sposób specjalizować się w jednej dyscyplinie .Aby być najlepszym trzeba  być wszechstronnym. Teraz tylko tacy ,,przetrwają”. Wtedy można pokazać prawdziwą klasę  napieracza i Explorera. Tylko tacy  mogą przejść do historii w światowej  eksploracji. Na dzień dzisiejszy w świecie przygody jest tylko jedna taka osoba –M i k e/ H o r n: http://www.redbull.com/en/adventure/stories/1331645726155/meet-mike-horn-adventure-legend

 Czy ich będzie więcej? Wszystko zależy od  siły, entuzjazmu i motywacji oraz spartańskiej dyscypliny i zdrowia. Jeżeli to się ma -pieniądze są zawsze przy okazji…

 

Projekt- ,,SoloAntarctica - Marsz przez pustynię lodu”

          ,,Ostatnia wielka podróż na Ziemi”

Pod koniec lipca zatrzymał się u nas polski podróżnik pan Marcin Gienieczko. Przypłynął sobie w canoe. Może nie byłoby w tym nic niezwykłego, ale on tym swoim canoe do nas przybył z Peru,. Kim jest ten dzielny Polak? Na jednej z jego stron internetowych można przeczytać, że jest dziennikarzem, fotografem i podróżnikiem specjalizującym się w sportach ekstremalnych. No cóż, dla mnie to, co robi jest rzeczywiście wyjątkowo ekstremalne. Nawet nie umiem sobie wyobrazić jednego dnia takiego wiosłowania w canoe. Dla niego zaś to najwyraźniej rozrywka. Kiedy w Manaus dopłynął do Hotel Tropical na Ponta Negra, to sobie po prostu wyskoczył ze swej łódki i, jakby nigdy nic przez ponad godzinę rozmawiał z dziennikarzami, udzielił kilku wywiadów. Jest człowiekiem bardzo wierzącym. To zaś jest przecież najważniejsze. Ufam, że wiara dała mu siłę, aby zmierzyć się z każdym niebezpieczeństwem i pozwoli mu ze wszelkich opresji wyjść cało i zwyciężyć.
 

Pozdrawiam,

 


9 grudzień 2015

Do eksponatów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku dołączyło canoe, w którym podróżnik Marcin Gienieczko spłynął największą rzeką świata Amazonką. Łódź została przekazana do muzeum jako symbol pasji i triumfu człowieka nad żywiołem wodnym.Dodatkowo swoja zawziętością Gienieczko wywalczył 10 tyś złotych od firmy Energa dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci!To wbrew pozorom tylko jego zasługa.


http://www.pap.pl/…/news,443147,gdanskie-muzeum-morskie-bog…
Szukać rozwiązań w każdej sytuacji


Gienieczko tłumaczył, że przekazując swoją łódź muzeum chce pokazać np. młodzieży, że „nie trzeba się dobrze urodzić żeby realizować wielkie projekty”. „Większość ludzi szuka okrężnych i łatwych dróg w życiu, Amazonka pokazuje, jak długie i skomplikowane mogą być projekty” - dodał. Powiedział, że np. aby odebrać swoje canoe z urzędu celnego w Ekwadorze wysłał 977 maili w języku hiszpańskim. Przygotowania do wyprawy trwały dwa lata.

http://www.trojmiasto.pl/…/Canoe-z-rekordowego-splywu-Amazo…


http://gdansk.naszemiasto.pl/…/muzeum-morskie-w-gdansku-dos…


http://kfp.pl/page,propozycja,id,14834,tytul,CANOE%20MARCIN…


http://www.tvn24.pl/…/pierwsze-canoe-ktorym-przeplynieto-am…


http://stooq.pl/n/?f=1011907


http://radioem.pl/…/2868943.Anakonda-piranie-i-grozni-India…


http://www.trojmiasto.pl/…/Canoe-z-rekordowego-splywu-Amazo…


http://www.gazeta.gdansk.pl/…/muzeum-morskie-w-gdansku-dos…/

 

Dzisiaj był ważny dzień w moim życiu. Zakończyłem pływanie na canoe ale nie zakończyłem realizować coraz większych projektów. Od jutra liczy się tylko Antarktyda. Zamykając drzwi Narodowego Muzeum Morskiego zamknąłem rozdział canoe, rzeki, śródlądzie. Teraz tylko Biegun Południowy.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


7 grudzień 2015

Serdecznie zapraszam do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku gdzie będzie przekazane moje canoe.9 grudzień godzina 13.00 Spichlerz na Ołowiance.

Poniżej  film z przepłynięcia Amazonki.

 

https://www.youtube.com/watch?v=OGiM3PRuziE

 

Zapraszam do tygodnika Angora gdzie jest moj reportaz z Amazonni.


"Ta wyprawa pokazała mi, że aby przeżyć trzeba szukać rozwiązań w każdej sytuacji. Trzeba przełamywać bariery, stawić czoło przeciwnościom, warto realizować marzenia" â mówi Marcin Gienieczko, dla którego przepłynięcie Amazonki było jednym z życiowych celów. "Amazonka jest idealną rzeką na bicie rekordu świata w canoeingu i zrobię wszystko, aby tego dokonać", zapewniał podróżnik. Od początku przedsięwzięcie miało charakter sportowy, ale podczas wyprawy podróżnik mierzył się z wieloma wyzwaniami. „To wciąż rzeka dla poszukiwaczy przygód ale i dla piratów. Tu wszystko jest niebezpieczne. Natura, nawigacja, handlarze narkotyków, bagna, jadowite węże, malaria, piranie i potężna rzeka, która ma 100 km szerokości w dolnym biegu", wylicza Gienieczko.

Canoe
Canoe, którym Marcin Gienieczko spłynął samotnie Amazonkę to dwuosobowa kanadyjka o długości 4,95 metra i wadze 40 kg. Łódź wykonana jest z royalexu â kompozytowego materiału, wytrzymałego na urazy i odgniecenia, składającego się z winylu jako warstwy zewnętrznej i wytrzymałego tworzywa sztucznego ABS jako warstwy wewnętrznej. Dziób i rufa canoe jest wypełniona pianką poliuretanową, która w razie wywrotki ma zapewnić lepszą pływalność i poprawić bezpieczeństwo. W tej łodzi Gienieczko przepłynął m.in. rzekę Río Napo (lewy dopływ Amazonki) i Bałtyk z Bornholmu do Darłowa. 9 grudnia 2015 roku canoe zostanie przekazane do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, jako symbol pasji i triumfu człowieka nad żywiołem wodnym.

Eksponat
- Systematycznie powiększamy muzealną kolekcję jednostek, które są przykładem niezwykłego hartu ducha i ogromnej determinacji swych kapitanów. Mamy już np. w swoich zbiorach ponton, na którym Arkadiusz Pawełek przepłynął Atlantyk â mówi dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego, dr inż. Jerzy Litwin â Kanadyjka będzie prezentowana zwiedzającym w siedzibie głównej Muzeum, w Spichlerzach na Ołowiance. Planujemy, aby w przyszłości eksponować łódź obok naszych trzech zabytkowych jachtów, w nowobudowanym tczewskim oddziale Muzeum. Odnowione dzięki projektowi budowy Centrum Konserwacji Wraków Statków "Kumka IV", "Dal" i "Opty" będą doskonałym towarzystwem dla canoe â dodaje dyrektor Litwin.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


5 grudzień 2015

Portal ExploreresWeb  jest światowym liderem na rynku mediów elektronicznych w dziedzinie ekstremalnych przygód i sportowej eksploracji oceanów, obszarów polarnych, pustynnych, przestrzeni kosmicznej i przede wszystkim gór wysokich. Jest bardzo prestiżowy wielu bardziej ten portal ceni od National Geographic. Przedstawia profesjonalna dokumentacje przepłynięcia Amazonki  w dowód uznania projektu przez Marcina Gienieczko

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-documentation_1448539876


27 listopad 2015

Witajcie spotkanie które miało być wczoraj 26 listopada jest przełożone i odbędzie się 4 grudnia w przyszły piątek godzina 17.00. Serdecznie zapraszam:
Wybaczcie ,że wczoraj nie dotarłem ale o szczegółach opowiem na miejscu. Życie z dnia na dzień w Polsce czasami jest bardziej extremalne niż przepłynięcie całej Amazonki w canoe….Jako rozgrzeszenie przekaże najbardziej aktywnym książkę z moim autografem ,,Kierunek Północ”

Spotkanie Gdańsk Biblioteka Filia nr 16 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku, wspólnie z Radą Dzielnicy Brzeźno zapraszają na Spotkanie z podróżnikiem Marcinem Gienieczko pt. „Niemożliwe nie istnieje odkąd dokonałem przepłynięcia Amazonki w canoe”. Spotkanie odbędzie się 26 listopada 2015 (czwartek) o godzinie 17:00, w siedzibie Filii przy ul. Dworskiej 27 Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę? oraz promocja książki ,,Kierunek Północ”


25 listopad 2015

Zapraszamy na 

Spotkanie Gdańsk  Biblioteka Filia nr 16  Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku, wspólnie z Radą Dzielnicy Brzeźno zapraszają na Spotkanie z podróżnikiem Marcinem Gienieczko pt. „Niemożliwe nie istnieje odkąd dokonałem przepłynięcia Amazonki w canoe”. Spotkanie odbędzie się 26 listopada 2015 (czwartek) o godzinie 17:00, w siedzibie Filii przy ul. Dworskiej 27    Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę? oraz  promocja ksiązki ,,Kierunek Północ”

 

Legendarne canoe Marcina Gienieczko już w Polsce!

No i stało się moja łódź wróciła do swojego portu ,,Gmina Kosakowo” .Tym samym  zrobiła tour  dookoła Ameryki Południowej. Dwa razy w kontenerze przepłynęło Atlantyk…. Najpierw nią  spłynąłem Wisłą, później z moimi  synem Igorem Krutynią, później przepłynąłem Zatokę Pucką, później szkoliłem na niej  kadrę  zarządzającą dużej firmy, później na niej trenowałem do  wyścigu Jukon River Quest(Dunajec, Warta itp.), następnie przepłynąłem nią  Bałtyk na trasie Bornholm –Darłowo, później wysłałem ją do Ekwadoru: Koszt 45 tyś złotych(dziękuje dla firmy Hartwig Szczecin za wsparcie ).Aby to logistycznie dokonać wykonałem 847 e-mail do  Ekwadoru. Wszyscy powiedzieli ,że niemożliwe  łącznie z człowiekiem który tam jest konsulem a jak nie możliwe dopiero  zaczynam  się nakręcać.).Później spłynąłem nią Rio Napo dopływ Amazonki(800 km w canoe przez Ekwador i Peru ) z  lewej strony. Później wysłałem ja  samolotem  z Iquitos do Limy. Tam  była przez 6 miesiecy trzymana w Ambasadzie Polskiej w Limie. Następnie na dachu terenowej Toyoty została przetransportowana nad rzekę Apurimac gdzie na mnie  czekała kiedy ja pedałowałem przez Andy. Później spłynąłem tym canoe   rzekami systemu rzecznego Amazonki:60km Apurimac, Ene,Tambo, Ukajali, Amazonka…=5980 km. Później znowu była transportowa  do Polski. Kosz kolejne 30 tyś złotych. A teraz jest u mnie w ogrodzie w Gminie Kosakowo a 9  grudnia  będzie w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku(jej ostatni port) i każdy  będzie  mógł ja zobaczyć…. Po przepłynięciu Amazonki Marcin kończy z pływaniem na canoe. –Co o tym wszystkim myślę? Niemożliwe nie istniej .Nie widziałem nigdy granic ale słyszałem ,że istnieją w umysłach innych ludzi....Trzeba żyć i walczyć ze swoimi słabościami i innych  do końca... zawsze...! Jest to trudne ale nigdy nie wolno się poddać. Walczyć z ludźmi o dualistycznym podejściu ale robić swoje. Czas Ucieka ... Wolność Czeka!!! Głównym sponsorem całego projektu była  firma  Uniqa Ubezpieczenia. Matka chrzestną łodzi była Pani dyrektor marketingu Uniqa Ubezpieczenia  Katarzyna Ostrowska. https://www.facebook.com/pages/Marcin-Gienieczko/192576324147090

 

 

 

Wyprawy  rzeczne, na canoe pontonem i w kajaku Marcina Gienieczko

 

Przepłynięcie Biebrzy. Tutaj  się wszystko zaczęło….

 

 

1) spływ pontonem typu Zodiak  Wisły: 1000 km w ciągu 18 dni.

2) Samotny spływ rzeką Jukon - 3100km w ciągu 2,5 miesiąca – Alaska

  • 3) Spływ canoe górską rzeką (klasy 4) Tomphson River Brytyjska Kolumbia
  • 4)- spłynięcie rzeką Nisutlin River canoe (Jukon Terytorium)
    5)- spłynięcie rzeką Teslin River canoe (Jukon Terytorium)

       6)  Spływ canoe całym systemem rzecznym rzeki Mackenzie:4 tys. km od Gór Skalistych  po Ocean Arktyczny. (Athabaska, Niewolnicza, Mackenzie w tym jezioro Athabasca oraz Wielkie Jezioro Niewolnicze )

7) Spływ dziką rzeką Ponoj i opłynięcie południowej części Półwyspu Kolskiego kajakiem - dwieście kilometrów rzeką oraz trzysta czterdzieści kilometrów Morzem Białym.

8)Szczecin-Sopot 500km wybrzeżem Polski : 60% ribem ( Fast Rescue Boat"-czyli tak zwaną szybką łodzią motorowo-ratowniczą).,40% kajakiem morskim,

9)·  760 km w canoe rzeka Pelly River oraz Jukonem

·  http://www.zagle.com.pl/artykul/czytaj/marcin-gienieczko-na-dalekiej-polnocy,10445/

10)·  Przepłyniecie samotnie w kanoe 4300 km rzeką Lena w 63 dni.
ZDOBYWANIE RZEKI LENA PRZEZ MARCINA GIENIECZKO-TABELKA

Przeanalizuj płyniecie Marcina Gienieczko rzeka Leną

https://maps.google.com/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004c074236e1d66b5582&msa=0

11)·  Maraton Bałtycki 2013".Przepłyniecie Bałtyku z  portu w Nexo na Borholmie(Dania) do Darłowa w Polsce. Solo o własnych siłach w canoe.110 km w 28 godzin- no stop!

·  https://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=202444880938611850051.0004dc4ad4344a30e75

  • 12) Przepłyniecie 806 km  Jukonem na  trasie Whitehorse-Dawson jako zawodowy przewodnik oraz przepłyniecie w ramach wyścigu Jukon River Quest (jako pierwszy Polak, reprezentant Polski) 400 km w tym 320 km no stop bez spania w 31 godzin i 30 minut. Przepłyniecie no stop jeziora Labarge, 48 km w  9 godzin-no stop w canoe  cargo

         http://maps.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004de67b8a8ca4057f4b&msa=0&ll=64.633292,-138.339844&spn=2.367823,10.821533

         https://maps.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0004dfbc708107a9f47f8&msa=0

  • 13) Przepłyniecie rzeki Rio Napo przez dżunglę w Ekwadorze i Peru, 800 km w canoe Przeanalizuj płyniecie Rio Napo

https://www.google.pl/maps/ms?msid=202444880938611850051.0005004c0f052206f16bd&msa=0&dg=feature

·         http://raportcsr.pl/z-nurtem-rio-napo/

       13)  Gienieczko dokonuje przepłynięcia Amazonki w canoe. Staje się pierwszą osobą na świecie która pokonuje największą  i najdłuższą rzekę na Ziemi w canoe.

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

http://www.soloamazon.info/tracking/

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


22 listopad 2015

Amazon Expedition to ogromny sukces Marcina Gienieczko. Aby udowodnić, jak ciężką drogę przebył podczas pokonywania największej rzeki świata, przedstawiamy dokładny zapis wielkiego triathlonu przez Amerykę Południową - dzień po dniu 700 km rowerem, 5980 km w canoe oraz 80 km biegu. Zapis był realizowany przez dwa systemy SPOT dla Guinness World Records.

 

Pierwszy nadajnik SPOT 1  MARCIN NAPIERA

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Drugi Nadajnik potwierdzajacy pierwszy  AMAZON EXPEDITION 2015

http://www.soloamazon.info/tracking/

 Relacje filmowe w TVN24

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-z-sukcesem-zakonczyl-energa-solo-amazon-expedition,575429.html

Fakty TVN i TVN24

https://www.youtube.com/watch?v=85v0EROIdLw

Tabelka z zapisem  Gpsów.

          http://www.gienieczko.pl/pdf/triatlon.xls.pdf

POLSKI KOMITET OLIMPIJSKI MÓJ PROJEKT NAGRADZA ORAZ WYRÓŻNIA.

http://www.olimpijski.pl/pl/aktualnosci,89/1181,niezwykla-proba-zakonczona.html

  • Relacja z ekspedycji Marcina Gienieczko

         http://www.gienieczko.pl/pdf/zatanczyc_z_amazonka.pdf

W załączniku  wypowiedz Mirosława Rajtera  który był uczestnikiem do źródeł rzeki Amazonki 2014.Ponzije film: https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

 

Redakcja Żagle publikuje cały zapis trasy:

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/energa-solo-amazon-expedition-rekord-guinnessa-dzien-po-dniu-tabela,1_16961.html

Cieple maile od znaczących ludzi w zakresie  eksploracji Amazonki:

Cześć Marcin,

 

WIELKIE GRATULACJE!!!! Bardzo się cieszymy, że wszystko się udało na Amazonce! Arcytrudna i super niebezpieczna wyprawa, cieszę się, że jesteś w miarę cały i w miarę zdrowy!!

 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie!!!

 

Dominik Życki

 

PS Wszystkie newsy od Ciebie wstawialiśmy na portal "Żagli", ostatnie miałem zaszczyt i przyjemność wstawiać osobiście. Andreas wyjechał na urlop i go przy tym zastępuję.

 

Andrzej Piętowski (ur. 1954 w Krakowie) – polski podróżnik, kajakarz, zdobywca i odkrywca. Członek grupy Canoandes'79 (nagroda Super Kolosa 2000), kierował trwającą 33 miesiące akademicką wyprawą kajakową krakowskiego klubu "Bystrze", która dokonała spływów 35 (w tym 13 po raz pierwszy) rzekami amerykańskimi. W 1981 wraz z Jerzym Majcherczykiem, Piotrem Chmielińskim, Stefanem Danielskim, Krzysztofem Kraśniewskim, Jackiem Boguckim i Zbigniewem Bzdakiem spłynął rzeką Colca (Peru) w najgłębszym kanionie ziemi

 

Marcinie,

 

wielkie i zasłużone gratulacje!!!!  Przez cały czas wyprawy wierzyłem w Ciebie i trochę się niepokoiłem bo płynąłeś samotnie a bandytów nad Amazonka teraz nie brakuje. Miałeś szczęście, że Cię omijali.

 

Jeszcze raz, serdecznie gratuluje, odpocznij chwile i przybiegnij do Santa Cruz! Trzymaj sie dzielnie!

 

Andrzej Pietowski

Santa Cruz, Boliwia

Amazon - 2000

with National Geographic

 


Również cieple słowa otrzymałem  od Pana Piotra Chmielińskiego pierwszego zdobywcy Amazonki, który był podłączony pod nadajnik spot co 10 minut .Można się jego spytać jak widział moje płynięcie.

Kiedy dostarczyłem mój zapis mojego tracka GPS  Pan Piotr Odpisal:

 

Marcin,

 

Ja nic nie potrzebuje. Widziałem co zrobiłeś.

 

Rób coś nowego - Amazonka i tak będzie płynęła dalej.

 

Pozdrawiam, Piotr

 

Piotr Chmielinski,

 

A najpiękniejsze  i  wielkie  uznania  jakie otrzymałem od Pana Piotra  ze  mam wiedze o Amazonce bardzo duża.

 


14 listopad 2015

Zapraszamy na spotkania z Marcinem Gienieczko  gdzie podróżnik opowie jak przepłynął Amazonkę? Dlaczego wybiera się o Antarktydę?

O czym jest jego  książka ,,Kierunek Północ”

 

SPOTKANIA

 

1- Olsztyn  18 listopad Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę? oraz  promocja ksiązki ,,Kierunek Północ” Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Olsztynie godzina 17.00
Wypożyczalnia Główna
ul. Stare Miasto 33
10-026 Olsztyn

2-Spotkanie Biblioteka Giżycko 20 listopad  15.30 Miejsce pracy: Miejska Biblioteka Publiczna w Giżycku   ul. Mickiewicza 35, 11-500 Giżycko;   Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę?


3- gdzina 17.15  20 listopad Miejsce - Klub Integracji Społecznej "Pełna Chata" ul. Gdańska 11. Giżycko Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę?.


4-Spotkanie z Marcinem Gienieczko Reszel Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę? oraz  promocja ksiązki ,,Kierunek Północ”
19 listopada 2015 r. godz. 16.30

ul. Kolejowa 2a
11-440 Reszel

 

5- Spotkanie Gdańsk  Biblioteka Filia nr 16  Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Josepha Conrada Korzeniowskiego w Gdańsku, wspólnie z Radą Dzielnicy Brzeźno zapraszają na Spotkanie z podróżnikiem Marcinem Gienieczko pt. „Niemożliwe nie istnieje odkąd dokonałem przepłynięcia Amazonki w canoe”. Spotkanie odbędzie się 26 listopada 2015 (czwartek) o godzinie 17:00, w siedzibie Filii przy ul. Dworskiej 27    Temat: Jak przepłynąłem Amazonkę? oraz  promocja ksiązki ,,Kierunek Północ”

Zapraszamy do przeczytania książki Marcina Gienieczko ,,Kierunek Północ” która przedstawia zmagania człowieka z śniegiem który zaciera wszelkie Granice. Można zdobyć cenna wiedze dzięki informacji jak do takiej wyprawy się przygotować. Książka bardziej jest przedstawieniem ,że aby cos zrozumieć trzeba być w centrum wydarzeń. Marcin przeszedł góry Mackenzie 350 km pieszo i 600 km pieszo przez najzimniejszy region Kołymy gdzie temperatura była minus 53 stopnie. Jak on to zrobił?
Właśnie jest to tutaj przedstawione:

http://www.zagle.com.pl/…/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-g…

Książkę można również nabyć u autora:
perdido@poczta.wp.pl

Niech Was nie zwiedzie tytuł ani osoba autora - to nie jest książka o podróżach. Naprawdę! To książka o odkrywaniu świata przygody. To relacja, a właściwie szereg opowiadań, o dążeniu do celu, poznawaniu samego siebie, swoich słabości, i przełamywaniu ich. Czyż nie powinniśmy cenić ludzi, którzy potrafią się przyznać do strachu, a mimo wszystko pokonać go i przeć naprzód?

Marcin ma tę niezwykłą cechę, która pozwala mu porywać za sobą ludzi, potrafi ich zjednać dla realizacji jego celów.

Po co więc to robić? Tak naprawdę, to odpowiedzi jest tak dużo, jak wielu jest ludzi. Najtrafniej chyba jednak można odpowiedzieć, jak któryś z alpinistów, zapytany po co idzie w góry: bo są.

Marcin Gienieczko jest podróżnikiem, który stawia sobie wielkie wyzwania, wielkie cele. Nie podąża przetartym szlakiem, nawet jeśli ma on prowadzić na Everest. To dla niego zbyt proste! Poznajemy człowieka, który miał odwagę rzucić wyzwanie światu, który nie toleruje ludzi o słabej duszy. Świat przygody toleruje tylko tych, którzy mają niezwykle silną wolę walki, przetrwania i... improwizacji. Nie da się wszystkiego zaplanować!

To, co wyłania się z kart tej książki, to człowiek, który miał czelność marzyć i żyć marzeniami. Marzeniami, które spełnia dla siebie i dla NAS.

Zapraszam na spotkanie z niezwykłym światem Marcina Gienieczko.

Arek Pawełek Drugi człowiek na świecie , który przepłynął samotnie pontonem na żaglach Ocean Atlantycki. Uczestnik regat Sydney -Hobart, zawodowy nurek, poszukiwacz przygód.


11 listopad 2015

Milo mi poinformować: ,że odebrałem nagrodę w Gminie Kosakowo za krzewienie przywiązania do tradycyjnych wartości. Nagroda ,,Złotego Kłosa” jest przyznawana najbardziej uznanym mieszkańcom przez społeczność lokalna Gminy Kosakowo . Co roku Kaszubi ludzie morza wraz z Wójtem Jerzy Włudzikiem(na zdjęciu) wyróżniają i doceniają poszczególne osobowości naszej lokalnej Małej Ojczyzny.Marcin z nagrodzonymi miedzy innym z Komendantem Głównym Policji w Sopocie .   

Najnowszy projekt Marcina!

Czas nową wyprawę realizować. Bez celu nie istnieje!

Będzie to największe  extremum w dziejach eksploracji!

 

,,Człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał. Musi przez te warunki się przebić. Siłą przebicia nie jako talent kombinowania ale jako siła tkwiąca w człowieku. Wynikające  z jego wartości wobec której wszyscy musza zamilknąć”….

Jeżeli chcesz być w tym co robisz najlepszy musisz poświęcić całe Życie. Nie sposób zrobić jedną rzecz i później kupony odcinać(  wracać niczym niegdyś nasi piłkarze z lat 80- tych i powtarzać ej Jacek a my w 80- tych latach graliśmy lepiej byliśmy lepsi…potwierdź to teraz! a nie wracaj do tego cały czas co było ), nie sposób specjalizować się w jednej dyscyplinie .Aby być najlepszym trzeba  być wszechstronnym. Teraz tylko tacy ,,przetrwają”. Wtedy można pokazać prawdziwą klasę  napieracza i Explorera. Tylko tacy  mogą przejść do historii w światowej  eksploracji. Na dzień dzisiejszy w świecie przygody jest tylko jedna taka osoba –M i k e/ H o r n: http://www.redbull.com/en/adventure/stories/1331645726155/meet-mike-horn-adventure-legend

 Czy ich będzie więcej? Wszystko zależy od  siły, entuzjazmu i motywacji oraz spartańskiej dyscypliny i zdrowia. Jeżeli to się ma -pieniądze są zawsze przy okazji…

 

Projekt- ,,SoloAntarctica - Marsz przez pustynię lodu”

,,Ostatnia wielka podróż na Ziemi”

 

Poniżej przedstawiam program przygotowawczy oraz samą wyprawę. Nie stać mnie już na małe projekty.Za duży duch walki.Gdy Amundsen w 1911 roku i zaraz po nim Scott zdobyli biegun południowy, ich rywal sir Ernest Shackleton wyruszył w 1914 roku w „ostatnią wielka podróż na ziemi” - by przebyć od jednego do drugiego brzegu Antarktydę. Misja się nie powiodła statek utknął w lodach Antarktydy .To jest moim celem!

11 listopada 2015 ,,Dzień Niepodległości” Marcin Gienieczko  rozpoczyna nowy

Projekt-przygotowania!

Rok 2016

-Trening ukończyć pół maraton (maj 2016)-22km biegu  w butach górskich i z ciężarkami przy kostkach   .Od 5 styczna 2016 ,gromadzenie specjalistycznego sprzętu.

-Czerwiec:5.06-17.06.2016, żegluga  jachtem :Gdańsk(Narodowe Muzeum Morskie Start )- (Oslo Narodowe Muzeum Morskie Norwegia- ,,FRAM”- finisz)- Gdańsk. Spotkanie się z legendą polarnictwa Borgiem Ouslandem-12/14 dni żeglugi przez Bałtyk. Trening przed Oceanem Południowym.

-Przejść 1500 km pieszo  solo z wózkiem i plecakiem(odcinek w marszu tyle ile droga na Biegun Południowy z Oceanu Południowego).Przejście 1500 km przez góry Ałtaju w Mongolii. Trawers Gór Ałtaju przejście przez Pasmo Gór Mongolii do Kazachstanu Granią. Pierwsze Polskie przejście gór Ałtaju. Rok 2016, 25 lipiec  /  2 październik

Rok 2017

-trening zimowy w Bieszczadach  na nartach biegowych(styczeń 2017)

-przejecie Grenlandii ze wschodu na zachód 600 km na nartach z partnerem(  maj 2017) test sprzętu, ostateczny egzamin ,wyprawa sportowa-25 dni.

-solowe przejście  z wózkiem oraz plecakiem  pieszo gór Mackenzie, płn Kanada. Marsz  w ramach treningu. Ross River –Norman Wells Solo 600 km przez góry. (sierpień 2017)-trening. Ostateczny test psychiczny. W stylu sportowym-21 dni .

ROK 2018

-Luty zimowy trening (8 dni) na nartach biegowych-Tatry.

-Czerwiec 2018  ukończyć zawody /maraton, bieg ,,Rzeźnika” -70 km biegu (zawody)przez Bieszczady w jeden dzień.- trening. Ostateczny test kondycyjny.

-1 Sierpień 2018 ,8 dniowe zgrupowanie w Tatrach(Centralny Ośrodek Przygotowań Olimpijskich) - trening, duchowe zjednanie się z przyrodą-14 godzinne wędrówki z 30 kg plecakiem, codziennie przez 5 dni

EXPEDITION  SOLO  Antarctica 2018

 

11 Wrzesień  2018 wyjazd.  16 września wypłynięcie jachtem z Chile w stronę Antarktydy. Przepłynięcie jachtem Oceanu Południowego, opłyniecie przylądka Horn. Wywalenie sprzętu na pak lodowy(sań) .Zaatakowanie Bieguna Południowego w stylu pioniersko- sportowym- wejście na Płaskowyż Antarktydy z Oceanu Południowego. Przejść trasę  2700 km z sańmi od Morza Wedella przez biegun południowy do Morza Rossa (lub odwrotnie) w temperaturze minus 30/40 stopni! Próba ustanowienia  najszybszego w historii zdobycia pieszo Bieguna Południowego. Jest to pierwsza tego typu ekspedycja z użyciem jachtu. Jedynie Mike Horn wcześniej realizował-2009 r. (ale nie trawers Antarktydy! –nie myl ze zdobyciem bieguna). Niespełnione marzenie Marka Kamińskiego oraz  Ernesta Shackeltona Irlandzkiego podróżnik. Kategoria Extreme. Koszt 450 tyś złotych. Po przepłynięciu Amazonki wiem ,że jest to możliwe. Gdyż granic nigdy w życiu nie widziałem ale słyszałem ,że istnieją w umysłach innych ludzi….

Kim jest ten szaleniec  który podejmie to wyzwanie?

http://o2.pl/hot/title-5925767993578625a

Marcin Gienieczko


26 październik 2015

 

Zatańczyć z Amazonką

 

Znajduję się  Dawson Płn. Kanada  nad rzeką Jukon. Po 50 godzinach wiosłowania w legendarnym wyścigu Jukon River Quest  organizatorzy zabrali mnie z rzeki. Powód ostry atak prawej nerki. Drugi raz w życiu zachorowałem. Pech czy przeznaczenie? Leżę w szpitalu załamany. Przyjmuję drugą kroplówkę.  W samolocie już myślę  o powrocie na rzekę. Ekspedycje to mój narkotyk.Aby żyć musze go zażywać. -Trzeba zrobić coś większego niż wygrana w wyścigu .Tylko co? Będąc już w  swoim domu postanawiam ,że rzucę wyzwanie największej rzece globu  AMAZONCE.

 

 

Kilkanaście  lat wcześniej w  2002 roku spotykam się z Piotrem  Chmielińskim , człowiekiem który jako pierwszy w międzynarodowym składzie w kajaku przepłynął Amazonkę od źródeł. W Warszawie na wernisażu wydania książki ,,Z Nurtem Amazonki” rozmawiamy o rzece. Do wydanej książki otrzymuję  wpis :,,Powodzenia na Kongo”. Miałem wówczas 23 lata i pragnąłem płynąć rzeką Kongo w Afryce. Niestety w tym zapalnym miejscu przyszła wojna miedzy Tutsi i Hutu dwóch zwaśnionych plemion w tej części świata. Pogranicze Ugandy, Ruandy i Kongo. Spływ został odwołany . Pojechałem  na Alaskę gdzie przepłynąłem pontonem w 76 dni Jukon. Wpis Chmielińskiego zapoczątkował moje eksploracje  po największych rzekach świata.

Przepłynąłem rzeki :Mackenzie, Jukon, Lenę ,Bałtyk w canoe z Bornholmu do Darłowa. Na Targach „Wiatr i Woda”  w Warszawie w 2013 roku przedstawiam prezentacje  przepłynięcia Leny. Z grona obserwujących  wstaje Kazimierz Rabiński przedstawiający się za  kajakarza. Nie wysoki, z wąsem w okularach  słuchacz. –Gienieczko, ty nie przepłynąłeś Leny! Nie wierzę ci ! Rzucam ci wyzwanie na dowolnej rzece. Muszę cię sprawdzić- dodaje. –Wstaję, podnoszę ręce. Przyjmuję  wyzwanie. Za tydzień się widzimy na Dunajcu-dodaje. Wówczas miałem tam treningi. Nie przyjechał. Stchórzył. To jeden z  moich oponentów który daje mi siłę i motywacje .Wbrew pozorom bez nich nie istnieję. W ekspedycjach wyczynowych bez entuzjazmu i motywacji nie ma  sukcesu. Moich oponentów przekułem w  osobistą motywację. Na statku „Discovery” na którym pływałem jako marynarz na rzece Ren (bo z czegoś też trzeba było żyć miedzy wyprawami  )   oznajmiam kapitanowi ,że rzucam  pracę bo chcę się poświęcić projektowi-Solo Amazon. Kapitan przyjmuje to ze zrozumieniem. -Rób to co kochasz dodaje. 1 września 2013 roku rozpoczynam przygotowania do wielkiego triatlon czyli trawersu Ameryki Południowej o własnych siłach ,gdzie głównym założeniem jest pierwsze na świecie przepłynięcie  Amazonki w canoe.

                           

                                                           Wielki triatlon

 

Po  dwóch latach przygotowań jadę  na lotnisko. Zapłakana żona pyta się dlaczego teraz robisz taki projekt skoro mamy  dzieci. -To bardzo niebezpieczne ,możesz nie wrócić dodaje.-Jestem dobrze przygotowany, próbuję uspokoić żonę. Alicja od wielu miesięcy śledziła przygotowania.  Wiedziała ,że zostali tam zamordowani polscy kajakarze z Trójmiasta, a rok później  postrzelony na rzece Ukajali kajakarz z  RPA .Do tego wszystkiego rozmawiała z Aleksandrem Dobą który przepłynął Atlantyk w kajaku , ten w euforii  rzucił wyzwanie Amazonce ale zrezygnował w Manaus z przepłynięcia  .

 

 

 

Został  dwukrotnie napadnięty. Grozili  mu że go zabiją- dodaje przerażona w samochodzie. Olek miał pecha wyjaśniam. Do tej pory tylko 12 osobom udało się przepłynąć cały system rzeczny Amazonki. Nikt tego nie dokonał w canoe. W Limie wita mnie  Cecylia Albrizzio, która wraz ze  swoim bratem Juanem pomagają mi logistycznie w tym projekcie. Ich dom staje się moją bazą .Pakuję sprzęt. Część żywności  wysyłam do Iquitos największego miasta Peru nad Amazonką. Założenie projektu  jest przebyć o własnych siłach od Pacyfiku po Atlantyk ,gdzie głównym celem jest przepłyniecie Amazonki w canoe. Będę realizował triatlon: rower, canoe i bieg. Aby tak się stało muszę przejechać rowerem przez Andy. Jadę  swoim Unibike  wzdłuż Pacyfiku, skręcam na górskie serpentyny. Pot zalewa mi okulary. Podjazdy są coraz trudniejsze. Na wysokości 4400 metrów mam bóle głowy ,zażywam lek Diuramid na problemy z wysokością.  Tutaj panuje „soroche” - choroba wysokościowa, która objawia się ostrym bólem głowy, wymiotami. Mijam wioski: San Clamente, Huancano, Huaytara. Schodzę z roweru przed  najwyższą przełęczą, która wznosi się na wysokość 4760 npm, niemalże wciągam rower. Co raz ciężej  się oddycha. Zjazd jest zabójczy, pędzę z prędkością 50 km/godz. Górski wiatr przeszywa mnie na wylot. Zgrabiałe ręce z trudem przyciskają hamulce. Za miastem Ayacucho spotykam się Juanem bratem Cecylii który wiezie moje canoe wraz z ekwipunkiem  na dachu swoje Toyoty. Juan wyjechał z Limy, stolicy Peru 2 dni temu. Ja już jadę 11 dni rowerem przez góry. Mamy się spotkać  nad rzeką.

 Spod opon strzelają kamienie. Droga zjazdowa do dżungli jest kręta  i pokryta błotem. Wciąż tutaj  na tej drodze są porwania. Dlatego można nią jechać tylko za dnia. Piotr Małachowski ,który od wielu lat mieszka w Peru prowadzi portal,, Kochamy Peru”  i jest przewodnikiem, kilka tygodni przed ekspedycją  napisał mi: Do miasteczka San Francisco (miejsce startu płynięcia w canoe) nikt przy zdrowych zmysłach nie jedzie. Np. Ambasada USA w Limie odradza to wszystkim swoim obywatelom. Ale rozumiem, że to część twojego planu.-dodał. -Niegdyś w tym regionie  rządzili partyzanci. Otóż to miejsce znajduje się w środku rejonu VRAEM  co znaczy dolina rzek Apurimac, Ene i Mantaro. Ten rejon jest niebezpieczny z wielu względów. Można wciąż tutaj spotkać terrorystów  pozostałych ze Świetlistego Szlaku, którzy są bardzo niebezpieczni , gdyż oni albo porywają dla  okupu, albo zabijają bez najmniejszych skrupułów. Poza ich względami politycznymi współpracują z kartelami narkotyków siejąc strach swoimi metodami w całym rejonie przez co kartele mają większą swobodę działania, a oni pieniądze od karteli. To tutaj są największe  skupiska  narodzin białego proszku-kokainy. Wjeżdżam w strefę handlarzy narkotyków.

Po 13 dniach jazdy rowerem, przejechaniu 700 km dojeżdżam do miejscowości San Francisco nad rzeką Apurimac. To z tego miejsca rozpoczynam swoją odyseję w canoe.

 

                                                            Zapasy z gigantem

 

Stoję niedaleko mostu nad rzeką Apurimac .To jedyny i ostatni most w systemie rzecznym Amazonki. Pakuję cały sprzęt. Przez strefę handlarzy narkotyków towarzyszy mi Gadiel Sanhez Rivera. Niewysoki Peruwiańczyk, Metys przez przyjaciół zwany Choe. Średniego wzrostu, szerokie plecy. Niegdyś kurier narkotykowy. Rzucił tą pracę  bo postanowił jeszcze pożyć. Handel narkotykami w tej strefie to  rzecz codzienna. Gadiel postanowi mi towarzyszyć do miejscowości Atalaya nad rzeką Ukajali.Będziemy  płynać razem w moim canoe.  Zna jeżyk miejscowych wojowniczych Indian Ashaninka. To przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki pieszo z Anglikiem Edem  Straffordem, pomagał mu logistycznie. W mojej wyprawie ma pełnić również taką samą rolę .Zapalił się do projektu. Wcześniej w kajaku opłynął jezioro Tititaca najwyżej położone jezioro na świecie.

 

 

 Rok wcześniej kiedy to wróciłem z wyprawy do źródeł Amazonki przyjechał z Pucallpy gdzie mieszkał aby omówić plan  przepłynięcia Ukajali. Zapytałem się wówczas ile waży. To ważne aby wiedzieć jak w canoe sprawnie mamy przepłynąć rzeki pełne wirów .-Nie wiem odpowiedział. Nad ranem przyszedł do mnie gdzie mieszkałem i oznajmił 72 kg! Uśmiechnąłem się. Mniej niż ja, damy radę-odpowiedziałem. To było ważne oświadczenie nie dlatego ,że waży mniej ale dlatego że się tym przejął i znalazł wagę w Limie aby mi tylko o tym  powiedzieć. Bycie partnerem to nie tylko wspólny entuzjazm i motywacja ale i zapał. Tym stwierdzeniem przekonał mnie do wspólnego napierania. Gadiel patrzy z przerażeniem na moje canoe które wystaje 5 cm nad wodą. Jest za mocno obciążone. Po 2 godzinach pakowania, rezygnujemy z części rzeczy. Wysyłamy do Puerto Ene skąd mają  popłynąć do Puerto Prado. Tam mieszka jego mama. Nad rzeką Tambo. Część benzyny wylałem.  Wylewam też 20 litrowy karnister z wodą do picia .Będziemy filtrować wodę z rzeki.

Pędzimy coraz szybciej, canoe nabiera prędkości. Apurimac ma duże spadki mimo że już jesteśmy za  największymi kataraktami. Dookoła góry ,las tropikalny zwany dżunglą. To tutaj rosną liście koki , które są przerabiane  na biały proszek . Znajduję się w tak zwanej czerwonej strefie, centrum handlarzy narkotyków w samym sercu peruwiańskiej dżungli. .-Ktoś z brzegu krzyczy : Aqui Se matan!-tu mordują. Zaczęliśmy szybciej płynąć, mocniej wiosłować, canoe przebija się  przez kolejne fale. Choe jest cały  mokry od uderzeń pierwszej fali ,która zalewa dziób canoe. W nocy słyszę warkot silników helikopterów.

-To nocni zwiadowcy, szukają źródeł ognia-oznajmia Choe.

  -Jakiego ognia? Czasami handlarze palą ogniska w lesie. Wtedy helikopter  oddaje w to miejsce serię strzałów. Tak silną  ,że aż drzewa się łamią. Marcin tutaj nie ma  strzałów ostrzegawczych-dodaje. Zostawiam rzekę Apurimac i wpływamy na mętne wody rzeki Mantaro uważanych przez niektórych wodniaków za rzekę źródłową Amazonki. Tyle ,że  w górnej części wysycha  i nie można nazwać jej stałym źródłem dlatego wciąż Apurimac jest na pierwszym miejscu. Połączenie Apurimacu i Mantaro daje  rzekę Ene. To najniebezpieczniejsza rzeka w tej części Peru. Pod każdym względem. W jej dorzeczu mieszkają wojownicze plemiona Indian Ashaninka, którzy wierzą w kult Pelacary- miejscowi wierzą  ,że  biały jest przemytnikiem organów. -Oni w to wierzą tak samo jak ty w Jezusa Chrystusa wyjaśnia Gadiel. Nagle progi rzeczne na rzece Ene stały się  dużo trudniejsze do przebycia. Płynę  w czerwcu . W czasie, w którym żadna  inna ekspedycja nie brała udziału. Dlaczego? Bo każda chciała przepłynąć rzekę górską - jedna Mantaro, inna Apurimac, obie ciężkie technicznie. Płynę tydzień po porze deszczowej gdzie rwący szybki nurt porywa mnie z każdym metrem rzeki. Jako ,że moim celem był triatlon, rozpocząłem w końcówce maja i to było niebezpieczne posunięcie. W październiku na rzece Ene leje i wiry wodne mają średnice 10 metrów -według opisów książki z „Nurtem Amazonki”. Wiadomo, że z Andów w maju spływa najwięcej wody . W tym czasie Ene  i Tambo nie jest nizinną rzeką, choć według opisów tak jest. Olbrzymie wiry  mają 16 metrów gdzie  można spokojnie do środka schować dwa wiosła związane o łącznej długości trzech metrów.  Dopływamy do Pongo,  którego skalne ściany zwężają  rzekę Ene.  Bez mojego wiosłowania canoe płynie  z prędkością 11 km/godz, rzeka zaczyna  falować i kotłować się . Tubylcy nazwali to miejsce ,,Przejściem Siedmiu Diabłów” z powodu siedmiu olbrzymich lejów o których  mówiono ,że mogą pochłonąć silnik” jonhsona”. Próbujemy złapać największą  prędkość , która pozwoli nam przejść przez wiry , leje , bystrza. Jeden z wirów na okręca . Ze skalnych półek spadają kamienie. Po chwili  woda się uspakaja. Słyszę warkot silnika . Dwóch Indian z wymazanymi na czerwono twarzami przepływa koło nas wrogo patrząc. -Buenos dias! Gadiel krzyczy lecz ci  nic nie mówią i  płyną dalej.

 

 

Zniknęli  za zakrętem rzeki. Rzeka płynie coraz szybciej ,znowu nabiera prędkości. Nagle słyszę strzał ,odwracam się z Gadielem za siebie. Słyszę drugi strzał. Gringo, gringo!!! ktoś krzyczy z gliniastej skarpy  wymachując rękoma. -Będą problemy to Ashaninka- mówi przerażony Gadiel. Próbujemy zawrócić. Ale szybki nurt nas  porywa .Ktoś oddaje kolejne strzały w naszą stronę .Słyszę  świst kuli koło canoe.-Kur..!  strzelają! Mój głos próbuje się przebić przez ryczącą rzekę. Nie mogę zmienić kursu. Canoe wpływa  miedzy dwa głazy. Zakleszcza się .Napór wody jest coraz silniejszy, zalewane canoe nabiera wody. Gadiel próbuje wyskoczyć z rzutką ratowniczą na głaz znajdujący się bliżej brzegu.  Lecz nie  ma szans aby dopłynąć do skrawka lądu. Nurt go  porwie w mgnieniu oka. Indianie podpływają  swoją łodzią z silnikiem 15 konnym  Johnsona.- Wychodźcie!  wykrzykują. Ich twarze są wymalowane na czerwono. Mają trzy kreski na obu policzkach. To wąsy jaguara.-To ci z tych agresywnych mówi przyciszonym głosem Gadiel. Pokazujemy cały swój sprzęt. Macie narkotyki? Pyta się jeden z Indian. Nie, nie mamy. -Kim jesteście? Co tutaj robicie? To teren Ashaninka.  Ich karabiny są  wycelowane w nas. Gadiel próbuje uspokoić sytuację .- Tutaj są nasze dokumenty od  Prezydenta Regionu-pozwolenie Care –pokazuje mój kompan. Cztery miesiące przed  wyprawą  Mirosław Rajter ,który specjalizuje się w wyprawach po Peru zorganizował mi wszystkie pozwolenia na przepłynięcie tego regionu. Pokazuję  tutejszemu szefowi wioski. Patrzy ,analizuje ,próbuje  przeczytać ,choć większość Indian nie potrafi czytać. Zwłaszcza  w języku hiszpańskim.- Czy macie jakieś prezenty?  Gadiel daje  mieszkańcom naszą żywność liofilizowaną . Dla wodza przekazuje scyzoryk  szwajcarski oraz małą latarkę czołówkę. Patrzy mi w oczy. Macie 5 godzin aby  opuścić nasz region. -Gadiel  uśmiecha się i mówi ,że dwie nam wystarczą. Wsiadamy w canoe i odpływamy. Ktoś oddaje strzał w górę ,znikamy za zakrętem rzeki. Musimy uważać, oni mogą w nocy nas zaskoczyć . W nocy Ne włączamy naszych latarek ażeby nie ściągnąć  niepotrzebnych gości. Wpływamy w kolejny  lej który próbuje nas pochłonąć .Mocniej wiosłuj , mocniej krzyczę ,wpadamy w  olbrzymi wir który nami kreci jak w pralce. Są to olbrzymie  dziury w rzece .Przepływam przez najwęższe miejsce na Ene szerokości 4 metrów. Wir nas wciąga, walczymy.- Mocniej ,Gadiel krzyczę z całej siły mocniej.  Walczę z całej siły aby wyrwać się z  leja który ma średnicę 16 metrów a głębokość 2 metrów. Canoe zanurza się i wypływa, obraca nas o 180 stopni  .Wyrywamy się ,płyniemy do brzegu.   W oczach Peruwiańczyka widzę lęk, ja się cały trzęsę. Jedna chwila i po wyprawie. Rzeka Tambo nie jest łaskawa , wiry próbują nas wywalić za każdym zakrętem. Płyniemy w kanionie. Skalne półki po obu stronach .Wzgórza pokryte gęstym lasem tropikalnym .Po 20 km musimy skorzystać z pomocy łodzi , która nas ściąga i na linie dociąga do  kolejnej wioski. Zbyt wysoki poziom wody ,wiry są tak duże że wciągają canoe. Od Poyeni rzeka płynie bardzo szybko, ale jest już  bardziej spokojna. Ma mniejsze  wiry.

 

                                                       Ukajali Arkady Fiedlera

 

Po 5 dniach dopływamy do Atalaya, niewielkiego miasteczka położnego na rzeką Ukajali.  Wita mnie miejscowa władza wraz z burmistrzem. Wszyscy mają na uwadze zabójstwo kajakarzy 2011 z Polski.  W miejscowym radio Indianie w swoich językach proszą  o pomoc i życzliwe przyjęcie mnie w swoich domostwach.-  Musimy innych uprzedzić ,że nie jesteś Pelacara, aby nikt ci krzywdy nie zrobił –mówi vice burmistrz miasteczka. Polscy kajakarze. Celina i i Radosław Frąckiewiczowie zostali zamordowani w związku z kultem” Pelacary. Indianie myśleli ,że  to biali którzy chcą  uprowadzić  ich dzieci. Rok później podróżnik z RPA Anthony M. Posemann kajakarz, który postanowił przepłynąć  całą Amazonkę został postrzelony w nerkę, szyję oraz plecy.

 

 

 

Tylko dzięki wezwaniu pomocy za sprawa nadajnika spot jego rodzina  dowiedziała się o tragedii i szybko wraz z Ambasadą RPA  uruchomili pomoc. Leżał przez 8 godzin w dżungli na brzegu rzeki w spiekocie i się wykrwawiał. Ciał polskich kajakarzy do tej pory nie odnaleziono a  dwóch morderców wciąż ukrywa się na wolności w dżungli. Prawdopodobnie są  już wciągnięci do armii handlarzy kokainą .Tam są bezpieczni.  Władze  miasta wydają specjalne pismo aby przedstawiał je wodzom w dolnej części Ukajali. Jest to też informacja dla World Records Guinness ,że rozpoczynam z tego miejsca  oficjalną próbę bicia rekordu .Z Atalaya płynę solo. Gadiel Sanchez Rivera zamienił się w logistyka wyprawy, towarzyszył mi w poszczególnych punktach na rzece Ukajali. Płynął z miejscowym Indianinem łodzią z silnikiem  od wioski do wioski. Spotykaliśmy  się w  poszczególnych punktach ustalonych  jeszcze w Atataly .  Taką samą rolę spełniał w trakcie  wyprawy  z Ed Straffordem, kiedy od Satipo przeszedł wzdłuż  pieszo brzegów Amazonki. Po lewej i prawej stronie ściana lasu, gorąco, codziennie 40 stopni i  ja w tym canoe. Pakowanie zawsze jest  najcięższe, zalewam  się potem każdego dnia, piłem elektrolity, łykam tabletki malarone  od malarii raz dziennie  i witaminy .Jem  swoje kosmiczne  jedzenie jak spaghetti czy bigos w proszku itd. Parę razy wąż wkradł się do namiotu i miałem z tego powodu większe bóle brzucha niż kiedykolwiek. Trzeba było przygnieść wiosłem jego ogon, a drugim wiosłem  lub najlepiej maczetą odciąć głowę i ogon. Inne robactwo to: stonoga, jaszczurka, duża jadowita mrówka i bardzo śmiercionośny wąż Fer-de-lance, czyli żararaka lancetowata. Uchodzi za najbardziej jadowitego węża świata. Po ukąszeniu śmierć przychodzi bardzo szybko(parę godzin), jedynie natychmiastowy transport do szpitala może uratować życie , co w Amazonii jest de facto niemożliwe . Dla mnie to 3 dni płynięcia w spiekocie do cywilizacji. Zawsze wychodzę z canoe ostrożnie. Najpierw wbija wiosło w   piach. Stopy przesuwam po miałkim podłożu wszystko po to ażeby nie stąpnąć na płaszczkę .Jej kolec może zabić a już na pewno sparaliżować nogę. Szukanie w ciemnościach obozu jest bardzo ryzykowne. W dżungli w nocy nie ma się kontroli nad niczym. Jest się intruzem którego szybko można zabić. Na Ukajali  w górnej części rzeka bardziej przypomina wnętrze jamy brzusznej. Wije się  jak wąż. Rzeka stoi , nie ma praktycznie nurtu. Nurt nie ma gdzie  się rozpędzić.

Wyprawa od Pucallpy przyjęła charakter sportowy ,zaczął się liczyć świt i zmierzch. Jedzenie i wiosłowanie. Zaczyna mnie od wysiłku boleć kręgosłup.

 Płynę  po 11  godzin dziennie od 7 rano do 18 wieczorem. Jedną przerwę mam  o 12.30 kiedy wysyłałem  ze swojego drugiego nadajnika  moją pozycję .Kacper Jurak informatyk z Trójmiasta przygotował mi  dwa odbiorniki GPS, dla których sporządził  specjalną mapę na której Amazonka była autostradą. Dzięki temu mogłem nawigować po dowolnym fragmencie rzeki tak jakbym jechał z np. Gdyni do Olsztyna, co pozwalało mi oceniać czas potrzebny na dotarcie do kluczowych miejsc i w konsekwencji uzyskanie dobrego wyniku sportowego. Oprócz odbiorników GPS miałem  ze sobą nadajniki GPS amerykańskiej firmy SPOT. Te urządzenia wysyłały co 10 minut informacje o moim  położeniu poprzez satelitę. Jeden wysyłał co 10 minut moją pozycję a drugi był potwierdzeniem tego pierwszego. Sygnał był wysłany dwa razy dziennie  w południe i wieczorem. Tak aby wszyscy wiedzieli że żyję .Bo mogło być tak że się wywrócę i canoe z pierwszym nadajnikiem popłynie .Te niczym czarna skrzynka w samolocie będzie nadawała pozycje cały czas a wszyscy obserwujący będą myśleli że  żyję lub jestem zdrowy. Dlatego drugi nadajnik zawsze był w mojej kamizelce  i nigdy się  z nim nie rozstawałem . Nadajniki   były podłączone  emailem oraz telefonami z najważniejszymi ludźmi z mojego zespołu w Polsce miedzy innymi z moim ubezpieczycielem firmą Uniqa oraz  z miejscowymi służbami  ratowniczymi które do 50 tys. $ miały mnie ratować i szukać.

 

 

Pod nadajnik jest  też podłączony Piotr Chmieliński jako obserwator projektu. Na szlaku wodnym do Pucallpy widzę  coraz więcej statków. Wpływam w kanał  Puinahua. Musze płynąć bez butów. Nie mogę włożyć obuwia na stopy. Moje stopy są poranione, krwawią. Naskórek zdarty mimo ,że zasypuję talkiem i spryskuję specjalnym preparatem do regeneracji błony śluzowej  .Trzy dni płynę w butach siatkowych do kajakarstwa a 2 dni jestem w gumowcach . Piecze tak ,że  zaciskam zęby. Trzeba posmarować maścią trybiotykiem następnie zasypać talkiem i dobrze  wetrzeć. Na noc założyć  skarpetkę ażeby naskórek  dodatkowo nie otrzeć. Przez otarcia stop zrezygnowało z przepłynięcia Amazonki Rafał Kośnik, inny Polski kajakarz.  Z moich ust leci krew. Tropik jest zabójczy. O sukcesie decyduje umiejętność widzenia detali w ciemnościach. Explorersweb portal który zajmuje się  wyczynowa eksploracja na całym świecie najbardziej uznany i prestiżowy wśród podróżników  który relacjonował skok Felixa Baumgartnera z stratosfery  podaje ,że  tylko 12 osób przemierzyło w kajaku Amazonkę-jedna z nich pieszo- to Ed Strafford. Żadna inna tego nie zrobiła w canoe. To samo mówi za siebie. Amazonka uczy determinacji i wytrwałości. Czasy się zmieniły, ale rzeka nie. Tak samo  nie zmienił się Ocean Południowy –jest tak samo groźny. Na jednej z wysp odbieram smsa od  Mirosława Rajtera. Dowiaduję się ,że za Contamaną na rzece był napad. Dwie osoby zabito. Zycie na takiej wyprawie to organizacja  logistyki. Dzwonię z telefonu satelitarnego do Roberta Kowalczyka biznesmena z Włocławka prowadzącego firmę Satfilm. Prezesie potrzebuję wsparcia finansowego na Brazylię. Muszę mieć w poszczególnych miejscach obstawę . Po 3 dniach miałem już  pieniądze na koncie poinformował mnie ojciec.

Mój taktyk projektu Adam Wasilewski  przygotował  tabelkowy  plan płynięcia jeszcze w Polsce. Miałem ze sobą tabelkę i tak zwane   dniówki ,czyli wydruki mapek z google earth ,na których był podany kilometraż  każdego dnia. To samo miałem naniesione w gpsie. W sumie przy tej wyprawie abym osiągnął cel pracowało około 50 osób. Każdy wnosił swoją wiedze od siebie na zasadzie wolontariatu. Ja również postanowiłem to spłacić innym . W trakcie  trwania projektu zbieram pieniądze za sprawą specjalnie stworzonej strony  .Każde przepłynięte 10 km obserwująca  osoba wykupuje i wpłaca dowolna sumę dla Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci. Jej nazwisko pojawia się po przepłynięciu danego kilometrażu. 

W miejscowości Orellana  na szyi pojawiła się olbrzyma krosta. Po dwóch dniach zamieniła się w duża narośl  wielkości pieści. Tak duża ,że nie mogę szyją ruszać nie mogę się obejrzeć za siebie. To jakiś insekt musiał cię  nieźle użądlić. Mówi w Requenie Gadiel. Znowu się spotkaliśmy na szlaku wodnym. Idę do  apteki. W Peru pełnią role małej poradni zdrowia . Zwłaszcza na wioskach. Kupuję antybiotyk. Dzwonię również do swojej mamy , która odpowiada za stronę medyczną ekspedycji. Kontaktuje się z dr Leszkiem Mayerem z Instytutu Chorób Tropikalnych w Gdyni , który odpowiada za moje zdrowie. Jest  głównym analitykiem wszystkich moich  problemów zdrowotnych w tropikach. Przed wyprawą przyjąłem 5 szczepień i analizowaliśmy  każdą chorobę. Zaleca mi inny antybiotyk.  Po 7 dniach brania  Duomoxu  bulwa zeszła.

     Po połączeniu się wód Ukajali i Maranion rzeka  przyjmuje nazwę Amazonka. Zdecydowanie przyspiesza. Niesie duże drzewa . Po 28 dniach płynięcia dotarłem do Iquitos.Za sobą mam 2053 km. W Iquitos jestem  3 noce. Gości mnie  ks .Radosław Zawadzki. Nocuję u niego w parafii. Dwa miesiące wcześniej wysłałem dla księdza żywność  sprzęt oraz  wszystkie mapy które będą mi służyły  już na terenie Brazylii. Płynięcie z nimi w razie napadu i wywrotki było zbyt ryzykowne.

 

 Wysłałem też zapasową kuchenkę. W trakcie tej wyprawy używałem trzech kuchenek jedna Primusa, jedna Colemana i dwie MSR. Jak na złość tylko kuchenka Colemana wytrzymała trudy podróży przez dżunglę. Wszystkie inne  trzeba było wyrzucić i  kupić zwyczajną peruwiańską kuchenkę na naftę .Dysze były pozapychane a w dwóch zepsuły się pompki. Ustaliłem z  Gadielem ,że ma towarzyszyć jako logistyk do granicy z Brazylią  .Tam się  pożegnamy. W kościele proszę Boga przy słowach piosenki Barka” o pomoc i wsparcie. Stałem się bardziej wierzący w trakcie tej ekspedycji. Waga mojego canoe  to 40 kg wraz ze sprzętem i wodą waży wszystko 150 kg, plus moje 80 kg. Mimo tak dużego ciężaru canoe  płynie dość szybko. W trakcie tej wyprawy używam 4 wioseł a tak naprawdę dwóch na zmianę ,dwa dodatkowe są zapasowe. Jedno kewlarowe. Te po przepłynięciu Ukajali pękło na pół. Mimo klejenia żywicą epoksydową po dwóch dniach pękło na dobre. Później wziąłem w dłoń mocne duże drewniane wiosło z  lekko pochyloną  łopatą. Po to abym mógł zgarniać wodę mocniej, głębiej a przy tym szybciej napędzać canoe. Mocne drewniane wiosła są zdecydowanie lepsze na Amazonkę. Kewlarowe jest za delikatne. Mijam rzekę Rio Napo, którą przepłynąłem w 2014 roku w ramach przygotowań do  projektu, lewy dopływ Amazonki. W Pebas spotykam się z Gadielem. Wojsko nie podejmuje się ochrony  mojej osoby do granicy. Zaleca abym płynął z Gadielme Sanchez Rivera. Parę dni temu był tu napad piratów na łódź towarową. Zapada decyzja ,że płyniemy razem do Santa Rosa. Ostatniego miasteczka  w Peru przed Brazylią. Rzeka tak szybko przyśpieszyła ,że robie od  100 do 120 km dziennie. Amazonka niesie najwięcej wody jako królowa rzek. Jest bardzo szybka , ale w tym czasie mocno się rozlewa i nie ma  gdzie  znaleźć miejsca na nocleg. Rozbicie namiotu graniczy z cudem. Nocuję w szuwarach na skrawku jakieś wyspy.

                                                             Witamy w Brazylii

Po 5 dniach od Iquitos dopływam  do miasteczka Tabatinga  w Brazylii. Marynarka w  porcie odradza mi płynięcie. Czuje się pogubiony i załamany. Piszę maile, kupuje żywność. W miasteczku zatrzymuje się na 4 dni. -Zabija ciebie ,mówi jeden z  marynarzy. Dzwonie do Polskiej Ambasady. Tematem interesuje się konsul  Dorota Boguty . Informuje o wszystkim honorowego konsula w Manaus  Jose de Moura  Teixeira Lopes. Mój ojciec- rzecznik  moich projektów  bierze tydzień wolnego w swoje  pracy i poświęca się negocjacjom. Niemalże wymusza współpracę z Polską Ambasadą w Brazylii. W pracy miał mały  oddzielny swój laptop na którym  śledził cały czas z małymi wyjątkami przemieszczanie canoe. Żona w nocy  szuka  tłumaczy języka portugalskiego  ażeby pomogli stworzyć oficjalne pismo do Marynarki Wojennej Brazylii. Spotykam się z  Andre Luis Sousa - komendantem Marynarki Wojennej w Tabatindze.W trakcie negocjacji wpadłem na pomysł ażeby zbliżyć Brazylię do Europy. W 2016 roku odbędą się igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Brazylia  chce zasłynąć  z dobrej organizacji. Podpowiadam to wszystko  Ambasadorowi. Jak podjąć mediacje.  Sam dogaduje się  z Marynarką Wojenną  Brazylii  odziałem w Tabatindze znając  5 słów w języku portugalskim.  –Pomożemy  ci. Uśmiecha się popijając wodę komendant. Admirał Marynarki  Brazylijskiej wydal pozwolenie ażeby Marynarka była jednym ze sponsorów tego projektu. Za sprawą niesamowitych kontaktów Konsul Moura z Manaus przekonuje admiralicję Brazylii. Cały projekt  zdobył uznanie w siedzibie głównej całej Marynarki Wojennej w Brazylii, wyjaśnia w rozmowie telefonicznej Hornowu Konsul Polski. Projekt przyjmuje nazwę: ,,Operacja Polonia”. W takich zadaniach w Amazonii najdroższa jest benzyna. Mamy się spotykać w  poszczególnych miasteczkach. Rzeka jeszcze bardziej przyspiesza jednego dnia robie 136 km .To mój rekord na Amazonce. Rzeka pędzi jak w przełomie Dunajca. Niestety nocne płynięcie niesie dużo zagrożeń. Rozświetlam  swoją czołówką na 30 metrów  wodę.

 

Podświetlony kursor GPS wskazuje drogę. Nagle  do  zaczynają wpadać oczu insekty. Świecące meszki. Wbiły mi się w  lewa rogówkę oka. Ból nie do zniesienia.Piecze,wyżera.  Na środku Amazonki kręcę się w swoim canoe. Wylewam 3 litry wody mineralnej ażeby przemyć oko. Nic nie widzę .W ciemnościach dobijam do brzegu. Męczę się całą noc. Zapuszczam krople do oczu które zabrałem z Polski. Po dwóch dniach ból ustąpił. Teraz  noclegów  na lądzie już wcale nie można organizować. Rzeka wylała 15 km w głąb lądu. Jedyną szansą są noclegi w tak zwanych domach pływających . Raz spałem w canoe ale zbyt duża męczarnia. Na drugi dzień czułem się  bardziej zmęczony niż po 14 godzinach wiosłowania. Kolejne dni to walka  z rzeką. Burza i silny wiatr na zmianę Amazonka zrobiła się już potężna . Przecinają je liczne duże wyspy o długości 10 km . Dopływam do miasteczka Tefe. Tutaj spotykam się z - ,,Marinha do Brasil”. Od tego miejsca będziemy częściej się widzieć. Do Manaus to strefa piracka. Jestem  20 km od Coari. To  w tym miejscu był pierwszy napad  na Aleksandra Dobe , który po przepłyniecie Atlantyku  postanowił przepłynąć Amazonkę. Niestety ta misja mu się nie powiodła. Dwukrotny napad zmusił go do przerwania ekspedycji. Na Amazonce   został zamordowany przez piratów rzecznych , słynny żeglarz nowozelandzki Peter Blake, szef syndykatu Team New Zealand, który dwukrotnie wywalczył prestiżowy Puchar Ameryki. Statki które pływają miedzy Tabatingą a Manaus są  pilnowane przez wojsko. Zazwyczaj na takim statku jest 5 żołnierzy.

 

                                                         Kauczukowe Manaus.

 

W ciągu  17 dni robie 1700 km i dopływam do Manaus największego miasta  nad Amazonką w towarzystwie Marynarki Brazylijskiej. W latach od 1890 do 1920 miasto przeżywało swój złoty okres z powodu zwiększonego zapotrzebowania na kauczuk naturalny po wynalezieniu procesu wulkanizacji. Łącznie przepłynąłem 4150 km. Wpływam na czarne wody Rio Negro największego lewego dopływu Amazonki. Dopływam pod hotel Tropical. Swoją pomoc zaoferował u ks Grzegorza Paderewski, który od 10 lat mieszka w Manaus . Klika miesięcy wcześniej ojciec który pomagał mi logistycznie , znalazł kontakt do  księdza w Internecie poprzez jego codziennego  bloga. Od maja  był w Polsce. Kiedy ja wpłynąłem na wody Ukajali, moja mama wysłała  księdzu paczkę z dodatkowa  żywnością którą  miał zabrać w drogę powrotną   do Manaus. Trzydzieści  paczek specjalnej żywności. Tym samym miałem tak zwany drugi zrzut żywności w trakcie tej ekspedycji. Dodatkowo odebrałem   maści  do stóp oraz leki. I kilka par okularów.  W Manaus duże zamieszanie w ciągu jednej nocy zginęło 30 osób. Porachunki gangów zareklamowały miasto w dżungli na całym świecie. Za sprawa konsula , który jak się okazało jest tutejszym milionerem poznaje Głównego Komendanta Policji stanu Amazonia Gilbert de Andrade Gouvea. Ten widząc mój zapał sportowy  przyznaje mi eskortę do Parintins. Po 4 dniach odpoczynku ponownie wypływam. Najtrudniejsze  jest pokonywania kanałów które wpływają w główny nurt.

 Wówczas oba nurty tych kanałów zderzają się. Na środku głównego nurtu powstaje wysoka, krótka fala stojąca , która w każdej chwili może  wywrócić canoe. Czasami miały 1,5 wysokości. Trawersowanie takich kanałów było bardziej niebezpieczne niż przepłyniecie  na druga strony  samej Amazonki. Czasami czuję się jak na górskiej rzece w środkowym biegu rzeki  gdzie tak naprawdę wody powinny być spokojne. Płynę z prędkością 13 km na godzinę. W oddali migoczą światła Itacoatiara, niewielkiego miasteczka po lewej stronie Amazonki. Tutaj jest zazwyczaj załadunek ziarna na duże masowce. Po lewej stronie stoją dwa  duże statki o  długości około 200 metrów.

 

 

 

 

Wcześniej Policja Militarna  otrzymała informację  ,że  może  się mnie spodziewać wieczorem. Chciałem zatrzymać się wcześniej ale cywilizacja kusi mnie mocniej. Rzeka przyspiesza. Canoe pędzi coraz mocniej. Widzę ,że  są jakieś boje . Statek stoi  nieco z dala od nabrzeża. Na jednej z beczek  około 200 metrów od statku  świeci czerwone światełko. Jestem  tak zmęczony ,że  nie myślę o tym światełku, ale o światłach portowych. Włączam  światło czołówki. O boże o nie!!! Widzę linę  grubości dłoni zawodnika MMA. Jedna z lin jest przewleczona przez pierścień  cumowniczy na beczce i wyciągnięta na pokład masowca gdzie została obłożna  na polerze. Pojawia się   łódź policyjna.- Boja boja boja!- rozbiegają się krzyki w ciemnościach, które próbuje zagłuszyć nurt rzeki  uderzający o beczkę cumownicza. Cały nurt pędzi właśnie w tamtą stronę. Wiosłuje z całych sił aby zmienić kurs. Rzeka z każdym metrem robi się coraz silniejsza i szybsza. Gps wskazuje prędkość 14/h bez wiosłowania. Nie mam szans wyrwać się i zmienić kurs .Postanawiam przepłynąć pod liną. Łódź policyjna coraz bliżej . -Marcin płyń tutaj. Canoe nie ma motoru nie zawrócę o tak ,wiec próbuję rozwiązać to tak ,aby przepłynąć pod liną. Jakieś  50 metrów od beczki lina stalowa  niemalże kładzie się na wodzie. Jest jakieś 30 cm nad powierzchnią. Uderzają o nią fale spienionego nurtu. Jest napięta jak struna wiolonczeli. Nie mam szans ażeby przepłynąć pod nią .Przetnie canoe i  odetnie mi głowę. Jedyną szansą jest wyskoczyć i zanurkować pod liną. Próbuje wydostać się z głównego nurtu zmierzając opłynąć beczkę. Uderzam z całej siły wiosłem. -Nie nie… Marcin  mocniej, mocniej-krzyczy jeden z Policjantów. Biorę linę dziobową i pokazuje-krzyczę! Nie rozumieją mnie. Brak znajomości portugalskiego w tej wyprawie wykańcza mnie psychicznie. -Łap linę, łap linę, macham ręką  .Rzucam zwój lin  prosto na 200 konny silnik suzuki .Jestem od beczki jakieś  20 centymetrów.  Ścigają canoe jak najbliżej siebie. Włączają drugi silnik 200 konny .Nurt jest tak silny ,że  łódź motorowa stoi niemalże w miejscu .Nie mogą też z całej siły ,,depnąć”  bo pęknie moja lina lub też  canoe się wywróci a ja z nim. W łodzi pełno wody. Policjanci patrzą z przerażeniem. To ci z tych od zadań wodnych, odpowiednik naszej jednostki specjalnej ,,Formoza”. Po 15 minutach walki zaczynam oddychać spokojnie. To cud .że żyje ,że  canoe nie przecięło na pół. -Widzisz strzelali do ciebie na Ene a mogłeś zginąć niemalże w porcie.  Carlos policjant  z jednostki specjalnej klepie mnie po ramieniu. Obiecuje sobie ,że nigdy więcej już nie będę płynął po zmroku a już na pewno nie wypływał do portu.

Dopływam do Parintis. Jestem  już w innym stanie Brazylii- Para.  Rzeka jest tak olbrzymia ,że brzegów nie widać. Szerokość sięga czasami 20 km, gdyby  nie wyspy nie widziałbym lądu. Potęga Amazonki wynika z ogromu niesionych wód .Amazonka na całej swojej długości niesie ze sobą olbrzymie ilości materiału organicznego. Kolor rzeki zależy od wypłukiwanego z gruntu materiału, zwykle przypomina   odcień kawy . Nie ma możliwości brania wody z rzeki i jej picia. Można albo  filtrować lub tez mieć  ze sobą litry wody. Canoe jest o tyle pakowne ,że zawsze mogę mieć w karnistrach  około 20 litrów wody. Woda tez mi służy jako dociążenie canoe. Wbrew pozorom  obciążone canoe lepiej trzyma się wody, a nawet szybciej płynie. Mijam kolejne osady. Domy wyniesione są ponad poziom gruntu i stawiane są na palach. Najbiedniejsze bez okien czy okiennic mają kolor zbutwiałych desek. Gdzieniegdzie wyglądają ludzie śledzący przepływający statek. Często brakuje na lądzie jakichkolwiek śladów wykorzystania energii elektrycznej. Wokół gospodarstw, tak jak na całym świecie, błąka się pies czy koza. W bardziej bogatych rejonach domy są pomalowane na jasne i żywsze kolory - biały i niebieski. Wydaje się, że akceptowalne są tylko te barwy które odcinają się od

 

 

wszechogarniającej zieleni i dominującego ziemistego koloru wód rzeki. Za miasteczkiem Obidos  pęka mi siodełko w canoe. Śruby się wyrobiły. Pękły na pół. Siadam teraz na dziobie a rufa służy jako przód canoe. W canoe jest  możliwa taka zmiana. Mam wprawdzie miej miejsca ale mogę płynąć. Przerzucam cześć ekwipunku na rufę  w celu odbalastowania. Po prawej stronie wpływa niebieska rzeka Tapajos . Dopływając do miasteczka  Santarem ustanowiłem swój rekord w długodystansowym pływaniu na canoe 5000 tyś km  pokonanej rzeki! Na rzece olbrzymi ruch. Pełno statków. Rzeka jest naturalną drogą komunikacji. Często, ze względu na bardzo słabo rozwiniętą sieć połączeń lądowych, jedyną drogą. Jak na każdej żeglownej rzece spotkać można pchacze z barkami. Statki do pojemności 5 tyś ton dopływają do Manaus. Do Amazonki wpływa  17 dużych rzek ,z których każda z nich przekracza  praktycznie 2 tyś km. W Santarem na statku Marynarki Brazylijskiej naprawiam siedzenie .W miejscowym warsztacie dorabiam śruby. Marynarka Brazylii poświadcza moje płyniecie dla Guinness World Records i kapitanat portu wpisuje się  do rejestru świadków. W Santarem jestem 3 dni. Gromadzę żywność ,wysyłam relacje dla  mediów. Marynarka rezygnuje z dalszego monitoringu . Koszty przekroczyły już 20 tyś $. Od Santarem płynę lewą strona. Znajduje się  tam więcej wiosek. Mogę zaopatrzyć się w wodę, żywność. Po 76 dnia  płynięcia , 2 dni za Santarem mija mnie duży kontenerowiec. Wyjmuje swoją kamerę próbuje sfilmować giganta. Przecieram czoło z potu a później oczy ze zdziwienia. Na dziobie widnieje napis, Gdynia! A na rufie jest Polska bandera. Jezus Maria, Polonia, Polonia krzyczę! Na wielkiej rzece spotykam statek z Polski. Macham wiosłem. Podpłynięcie jest niemożliwe .Fala wytworzona przez statek szybko by mnie wywróciła. Płynie torem wodnym lewa stroną. Prawdopodobnie do Manaus, jak każdy statek wpływający  na Amazonkę. Ruch zrobił się coraz wiekszy.Za miejscowością Almeirim robię kros   szerokiej na 10 km  Amazonki. Przepływam z  lewej strony na prawą. Na środku rzeki powstają duże metrowe fale. Przebijam się przez kolejnego grzywacza . Canoe raz zanurza się raz wbija się ponad fale. Czasami dziob jest wyżej niż moja głową . Odwracam się za siebie. Na tej samej  wysokości jakieś 2 km ode mnie   płynie duży statek. Jest na moim torze wodnym. Nie może zejść z głównego koryta bo wpłynąłby na mieliznę. Ja natomiast nie mam silnika i nie mogę  szybko odpłynąć  z głównego nurtu który mnie niesie. Statek  się zbliża. Wydaje sygnał .Nawet jakby włączył wsteczne płynięcie masa takiego olbrzyma  poniesie do przodu. Mijam statek jakieś 100 metrów od jego burty.  Teraz już mam się trzymać prawej strony aż do wpłynięcia w  południową  najdłuższą odnogę Amazonki. Ujście Amazonki do Atlantyku ma postać rozległej delty z licznymi, oddzielonymi od siebie, ramionami (około 200 odnóg) . Rzeka ma prawie 80 km szerokości. Po 7 dniach płynięcia głównym korytem Amazonki wpływam do kanału Breves . To tutaj znajduje się wyspa Marajo powierzchnia większa od terytorium Szwajcarii. Rozdziela rzekę. Trasa północna jest krótsza i wiedzie do miejscowości Mascape. Trasa południowa  o 400 km dłuższa wije się przez labirynt kanałów oraz  prądów pływowych. Na razie nie mam tak zwanej cofki czyli rzeka płynie nadal w dół do Atlantyku. W Polsce analizując  Amazonkę postanowiłem płynąc  najdłuższym korytem do ujścia. W Breves  w niewielkim miasteczku lokalne media  relacjonują moja wyprawę. Kanał wypływający  z miasteczka  wpływa do rzeki Para. Rzeka szerokości 8 km już nie płynie. Trzymam się lewej strony bo później będę miał łatwiejsze krosowanie innej wielkiej rzeki.  Płynę małymi kanałami ażeby osłonić się od silnego wiatru wiejącego już z Atlantyku. Niestety zaczynają się pływy. Regularnie powtarzające się podnoszenie i opadanie poziomu

 

 

wody w oceanie, który już ma wpływ  na tutejsze wody. Wiosłuje  z całej siły i widzę jak canoe stoi w miejscu. GPS pokazuje 00,00  czyli cały czas stoi. Przestaje  wiosłować i moje canoe płynie w górę rzeki 6 km na godzinę bez wiosłowania. Cumuje przy brzegu. Trzeba czekać podczas przypływu. Po południu mam tylko 6 godzin na wiosłowanie. Przy tak małym czasie jestem w stanie robić 35 km dziennie a czasami 22 km. Co dziwne każdy kanał płynie inaczej. Nigdy nie natrafiłem na ten sam kierunek nurtu płynąc z jednego kanału do drugiego. To znaczy jak wypłynąłem z miejsca noclegowego po 3 godzinach wpływając w inny kanał(delta amazonki to sieć kanałów) nurt już płynął w górę rzeki. Znowu pomyślałem ,że nigdy nie dopłynę do Belem. Rzeka poszerza się gwałtownie  do 16 km szerokości, nie widać brzegów. Bardziej przypomina morze. Dalej przyjmuje nazwę Zatoka Marajo. Nie jest możliwe abym przepłynął  zatokę w canoe w jej szerokim miejscu. Wysokie burty w canoe  i silny  wiatr jest zabójstwem dla tej łódki. Inaczej się płynie morskim kajakiem a inaczej w canoe. To tak jakby ktoś chciał porównać  F1 do klasy WRC. Całkiem inna technika pływania. W canoe zdecydowanie trudniejsze jest krosowanie. Generalnie canoe nie nadaje się na pływanie na wielkich rzekach, zatoce czy morzu . Opływowe burty  blokują prędkość. Na rzekach szybkich może być równe z kajakiem, co potwierdza to  legendarny wyścig Yukon River Quest. Zawodnicy  w canoe kończą swój rejs około 4 godziny po najszybszych kajakach jedynkach. Postanowiłem  się cofnąć w górę rzeki  Tocanntins i dopłynąć do miejscowości Limoejoro do  Ajuru. Przypływ pozwala mi na  szybkie  płyniecie w gore rzeki. W osadzie odpoczywam .Zajadam się kurczakiem z rożna. Po południu rozpoczynam płynięcie. Szerokość rzeki  17 km  .Płynę miedzy wyspami. W razie silnego wiatru bezpiecznie można gdzieś się schować. Znowu mam odpływ i płynę do Atlantyku. Płynąc  przez zatokę Baia de Marajo Capim naprzeciwko miałem wywrotkę. Canoe zostało uratowane dzięki piance poliuretanowej  która była zastosowana na dziobie i rufie canoe. Wywaliłem się na  fali przyboju. Unikam płynięcia środkiem rzek a zwłaszcza takiej zatoki. Tutaj musiałem płynąc bo stały duże statki które  miały załadunek. Łódź która miała mnie ubezpieczać została wyrzucona na mieliznę i nie mogli mi pomóc. Wpływam w kanał Furo do Arrzol. W miejscowości  Barcarena spotykam się z moją  żoną po 4 miesiącach oraz z filmowcem i fotografem Marcinem Osmanem. Ostanie dwa dni będą praktycznie przy mnie Rząd stanu Para postanowił dalej mnie wspierać i łódź Policji Militarnej   towarzysz mi do Belem. Wstaje 4.00 rano. Jestem podenerwowany. Rzeka nadal płynie w górę. Czekam na odpływ. Po 5 godzinach wpatrywania się w canoe  znowu mam pagaj w ręce.  Około 3 km od  Belem muszę znowu się zatrzymać .Silny  przypływ  nie pozwala  mi zrobić nawet 5 metrów do przodu. Po 2 godzinach znowu płynę. Rzeka przyspiesza. Za meandrów  rzeki ukazują się mi pierwsze budynki Belem. Serce  bije  coraz mocniej .-Krzyczę: ,,Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy”! Po 94 dniach wyprawy w canoe z czego 81 dniach płynięcia 1 września 15.36 dopływam do celu. Próbuję zatrzymać  łzy radości. Nie udaje mi się. Rzucam cumę dziobową  na  pomost. W Belem odpoczywam 3 dni. Z rana 4  września rozpoczynam  bieg w stronę Atlantyku. Po przebiegnięciu 81 km w 14 godzinach  flagą  polską   oraz Polskiego Komitetu Olimpijskiego  (przyznaną jako wyróżnienie za cały projekt) padam w ciemnościach na plaży ze zmęczenia. Polską flagę  wbijam w zatokę Baia de Marajo, która jest  już częścią Atlantyku.

   Ponad 6800 km fizycznego wysiłku w 111 dni, kilka tysięcy ukąszeń komarów i mrówek,13 świecących meszek w oczach, jedna próba zastrzelenia, jedna wywrotka, dwa ataki jadowitych węży, wypite 250 litrów elektrolitów.  Patrząc w Polską flagę która łopocze na wietrze nie mogę uwierzyć ,że to już koniec. Niemożliwe nie istnieje.

Marcin Gienieczko

 

 

 

 

 

 

 


19 październik 2015

Szanowni Państwo,
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie filmy nagrywane w czasie skrajnie dużego
wysiłku fizycznego i psychicznego, kiedy to ofiaruje go naszym małym
pacjentom.
https://www.youtube.com/watch?v=LzUdF8nEbPk

https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

Gdyby nie Państwa wsparcie zorganizowanie podobnych wypraw byłoby niemożliwe.
Faktem jest również to, że każda osoba pomagająca Marcinowi staje się
pośrednio wolontariuszem naszego hospicjum. I za to właśnie serdecznie
dziękuję!

Proszę również pamiętać o fakcie, że każda złotówka wydana na wyprawę
organizowaną przez Marcina Gienieczko trafi pośrednio do naszych małych
pacjentów. Nie inaczej stanie się również w przyszłym roku, podczas spływu
najdłuższą rzeką świata, Amazonką.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję i zapewniam, że pomoc pozyskana w trakcie
organizowanych przez Marcina wypraw trafi do najbardziej potrzebujących
dzieci będących pod naszą opieką.

Oczywistym dla mnie faktem jest również przedstawienie Państwa firmy na
stronie internetowej Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci i
rozpowszechnienie Waszego wizerunku jako Firmy wspierającej ciężko chore
dzieci w sytuacji kiedy zechcą państwo wspierać naszego Przyjaciela i jego
nowe wyzwania.

Łączę wyrazy szacunku,

dr n.med. Maciej Niedźwiecki

Przewodniczący Rady Fundacji
Pomorskie Hospicjum dla Dzieci.


10 październik 2015

Polska Ambasada w Brazylii przedstawia projekt Marcina Gienieczko


5 październik 2015

Przyjdź na wykład Marcina Gienieczko. Zaproś Marcina  do swojej firmy.

Jak jest możliwe zrobienia wyprawy za 400 tys złotych mając  50 złotych tylko na inwestycje?

Jak jest możliwe przekonać Marynarek  Wojenna Brazylii która wyłożyła   19 tys USD po 4 dniach rozmów, znając tylko 5 slow po portugalsku? Jak negocjować z ludami pierwotnymi? Jak  wałczyć ze stresem? Jak zrobić duży projekt mając dom i rodzinne? Jak ustanowić rekord sportowy? Jak Marcin przekonuje ludzi do swoich projektów?

Gienieczko jest znany  również z tego ,że przednim kucnie nawet Diabeł. Ale jak on to robi? Zaproś i przyjdź i posłuchaj. Nauczysz się i sam to zrobisz. Entuzjazm i motywacja  to najważniejsze etapy  oprócz zdrowia w życiu.

Zobacz jak Marcin się motywuje. Zobacz ten film

https://www.youtube.com/watch?v=jYnHmQb3aLM

Zapraszamy do współpracy 00 48 604 659 858 perdido@popczta.wp.pl

Charakterystyczne dla wykładów motywacyjnych jest to, że opowiada autorskie historie, które miał okazję przeżyć i na ich podstawie pokazuje, jak wytrwałość i wiara pozwalają realizować marzenia i cele. Pokazuje, że każdy, nawet najbardziej śmiały pomysł na siebie, jest możliwy do zrealizowania. Motywuje i dodaje odwagi do ich realizowania. Na wykładach przekonuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, a kończą się one owacją na stojąco i nowym spojrzeniem na przyszłość. Wykład jest prowadzony lekko i jest urozmaicony zdjęciami i materiałami video dokumentującymi nieprawdopodobne historie.

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.htm


4 październik 2015

Cel osiągnięty!

Ostatni news!

 

Gienieczko zdobywa Amerykę Południową ,700 km rowerem przez Andy, 5980 km w canoe, 80 km marszobiegu= NIEZATAPIALNY

Człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał, musi przez te warunki się przebić nie w formie kombinowania ale siłę jaką posiada gdyż los wybiera człowieka w kołysce: .Gienieczko wyznaje definicję napierania ,,Każdy kiedyś umrze ale nie każdy wie jak za życia żyć. W tym świecie przetrwają ci którzy widzą w ciemnościach z mocnym wyprzedzeniem. 4 września 2015r godzina 21.40-14 godzin i 40 min marszobiegu po 94 dniach siedzenia w canoe, samo końcowe dojście to sukces. Cel osiągnięty. 111 dni napierania od 17 maja. Ta wyprawa pokazała mi że aby przeżyć trzeba szukać rozwiązań w każdej sytuacji. Dziękuję Państwu za uczestnictwo w tym projekcie, czytanie o tych moich przygodach o sile i napieraniu.

Kiedyś zapytałem się mojego przyjaciela jak żyć? Odpowiedz była prosta, bądź wierny sobie. Mam dwóch synków, walczę od dziecka, wszystko po to aby nie udowadniać sobie(ten okres życia mam za sobą), ale po to aby pokazać dzieciom z różnych miejsc w Polsce żeby coś w życiu osiągnąć trzeba mieć jedną wytrwałość i mocny Focus połączony z życiową misją. Robert Korzeniowski mistrz olimpijski powiedział, sporo się w życiu nachodziłem aby do czegoś dojść i tak jest w eksploracji, sporcie wyczynowym, biznesie, życiu rodzinnym. Triathlon przez Amerykę Południową pokazał mi aby czegoś dokonać trzeba mieć trzy cechy, wytrwałość, entuzjazm i motywację. Misja się powiodła .

Projekt przedstawił  największy dziennik TV w Polsce FAKTY TVN, ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA PODSUMOWANIA TEGO WYDARZENIA.

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

Każdy z Was drodzy przyjaciele znajdzie swoje Westerplatte.

Warto tego posłuchać i zrozumieć , musicie od siebie wymagać więcej, tzn  być dla innych.

Motywacja Marcina: Jan Paweł II

https://www.youtube.com/watch?v=q2ZPCuMj4ik

Jest to ostatnia wiadmosc na tej stronie.Zapraszamy do kibicowania  innym projektom Marcina wiecej informacji na www.gienieczko.pl oraz na

www.facebook.com/pages/Marcin-Gienieczko/192576324147090

 

Życzę Państwu siły i wytrwałości


2 pażdziernik 2015

W tym roku mija rocznica pierwszego przepłynięcia Amazonki w kajaku w międzynarodowym składzie przez Piotra Chmielińskiego. Równo 30 lat później Marcin Gienieczko dokonuje przepłynięcia Amazonki jako pierwszy człowiek na świecie w canoe. Gienieczko robi dystans 5980 km w Mad River Canoe. Los wybiera człowieka w kołysce. W 2002 roku spotyka się z Chmielińskim w Warszawie na wernisażu wydania książki ,,Z Nurtem Amazonki”. Ten mu wpisuje do wydanej książki znaczące zdanie-w załączniku skan. Marcin miał wówczas płynąć rzeka Congo w Afryce. Niestety w tym zapalnym miejscu przyszła wojna miedzy Tutsi i Hutu dwóch zwaśnionych plemion w tej części świata. Pogranicze Ugandy Ruandy i Congo. Spływ został odwołany Gienieczko pojechał na Alaskę przepływając pontonem w 76 dni Jukon…Wpis Chmielińskiego zapoczątkował eksploracje Marcina na największych rzekach świata. Każdy kto poznał Marcina wie ,że on nigdy nie odpuszcza (jest wojownikiem) jak założy sobie cel celu-1 września dokonuje przepłynięcia Amazonki.Od 10 padzernika strona ta zostanie zamknieta więcej informacji bedzie na stronie FB Marcina Gienieczko https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/timeline/ oraz  na www.gienieczko.pl
 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

  


28 wrzesień 2015

Zobaczcie podsumowanie ekspedycji w stacji TVN 24!!! Dziękuje Pani Monice Cwalinie z TVN24 za profesjonalizm.

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/marcin-gienieczko-z-sukcesem-zakonczyl-energa-solo-amazon-expedition,575429.html


25 wrzesień 2015

Marcin Gienieczko kończy przepłynięcie Amazonki-5980 km w canoe. Odnosi swój największy sukces w eksploracji. 1 września również kończy z pływaniem na canoe.-oświadczam ,że  to co chciałem zrobić zrobiłem juz na canoe. Czas czymś innym się zająć. To była moja ostatnia ekspedycja na canoe .Cokolwiek bym zrobił po Amazonce byłoby  uwstecznianiem się a ja tego nie znoszę. Kiedyś się wybiorę na canoe na Alaskę tam gdzie wszystko się zaczęło...Teraz canoe ściągnę do portu gdzie będzie Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku. Moje kolejne projekty będą  bardziej na nogach.11 listopada będzie ogłoszony kolejny projekt. Największy portal na świecie w zakresie wyczynowej eksploracji przedstawia i opisuje przepłyniecie Amazonki, dziękuje dla Piotra Chmielińskiego za pomoc w  tłumaczeniu http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-i-won-the-fight-agains_144309682

 

 


23 wrzesień 2015

Największy na świecie i najbardziej prestiżowy portal zajmujący  się wyczynowa eksploracja czytaj wyczynowym ,,napieraniem” najlepszych podróżników świata relacjonował przebieg projektu Marcina Gienieczko. Zapraszamy do analizy. To duże wyróżnienie ekspedycji.

 

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczkos-south-american-crossi_143214253

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=the-most-dangerous-month-in-my-life-gien_143316775

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-through-red-zone_1434471557

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-canoe-update-ucaycli-river-comple_143569017

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-marcin-gienieczko-arrived-_143800607

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=amazon-update-marcin-gienieczko_1439579958

 

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczko-completed-south-americ_144163555

 

a tu Polska wersja

 

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

 


22 wrzesień 2015

Marcin został zaproszony do zespołu największych mówców w Polsce!

http://www.mayagency.com.pl/2861_Gienieczko.html

 

Jego nazwisko zostanie dopisane do takich nazwisk: Brian Tracy, prof. Zbigniew Nęcki, prof. Jerzy Bralczyk, prof. Janusz Czapiński, prof. dr hab. Andrzej Markowski, Krystyna Janda, Andrzej Olechowski, prof. Grzegorz Kołodko, Dariusz Rosati, Stanisław Gomułka, Marek Zuber, dr Joanna Heidtman, Dorota Wellman, Marcin Prokop, Monika Zamachowska, gen. Roman Polko,  gen. Mieczysław Bieniek, ppłk. Krzysztof Przepiórka, Krzysztof Hołowczyc, Robert Korzeniowski, Mateusz Kusznierewicz

 

Spotkania motywacyjne dla firm

Wyprawy extremalne uczą nas, że trzeba stale dokonywać wyborów, podejmować decyzje, dobrze i sprawnie współpracować z innymi. Trzeba myśleć, ale też mieć intuicję. Trzeba "napierać" aby przetrwać, ale też wiedzieć kiedy się zatrzymać.

Wyzwania innych nas inspirują. Na spotkaniach Marcin Gienieczko dzieli się swoją fascynacją, wiedzą i doświadczeniami.

Na bezpośrednim spotkaniu autorskim poruszany jest w programie temat edukacyjny mający na celu wzbogacenie osobowości, światopoglądu, ducha zespołowego i funkcjonowania w sytuacjach stresowych.

Spotkania trwają do dwóch godzin. Honorarium autorskie ustalone zostaje na bezpośredniej rozmowie. perdido@poczta.wp.pl

 


21 wrzesień 2015

Chcę  podziękować dla wielu ludzi za wsparcie w czasie tej wyprawy na Amazonce. Wyprawa została zorganizowana dzięki sile i motywacji. Chcę  pokazać synom że” niemożliwe nie istnieje”. Ten mój amulet z kości mamuta został mi przekazany na wyprawie ,,Z nurtem Leny w 2012 r” przez myśliwego Janusza Pawlaka z w cerkwi w Kijowie. Towarzysz mi  od tamtego czasu  na każdej wyprawie. Słowo ,,Niezatapialny” wyszło od  Sławka Skalmierskiego który zrealizował wyprawę żeglarską Przejście Północno-Zachodnie. Chcę też podziękować wszystkim moim  oponentom za to że są, istnieją i mi towarzyszą od wielu lat. To dzięki nim istnieją moje ekspedycje. Wy mi dajecie siłę, motywację. Tak mam skonstruowaną psychikę że mnie tylko taki napęd nakręca. To dzięki Wam mam pieniądze, sponsorów, pracodawców  oraz  wszelkie dobro, choć pewnie niczym naiwne dzieci myślicie  że jest inaczej   ale  jakby tak  było  nie byłoby Amazonki. Chcę Wam podziękować za wiele lat wsparcia i że wciąż  podążacie ze mną…... Jeszcze raz dziękuję za wsparci za to ze mogłem dzięki wam zrealizować Amazonkę. Dla Was dedykuję ten film oraz  zdjecie.

https://www.youtube.com/watch?v=onLTP2MfOWs

oraz ten film

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

Powodzenia.

Dziękuje.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


18 wrzesień 2015

Amazon Expedition 2015

 

Poniżej przedstawiamy projekt i rekordy

1). Amazonka w canoe-przepłynięcie systemu rzecznego Amazonki – Apurimac (60 km), Ene Tambo, Ukajali-w rekordowym czasie 19 dni,

2). Marcin staje się pierwszym człowiekiem, który przepływa dwie największe rzeki -jedną na Północy, syberyjska Lenę - 4328 km w canoe

https://www.google.com/maps/d/viewer…

oraz największą rzekę świata Amazonkę robiąc triatlon przez Amerykę Południową

http://www.soloamazon.info/tracking/

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

3). Najszybsze przepłynięcie w canoe dystansu na Amazonce.


West Hanse (Amerykanin płynąc w kajaku Epic 2012 rok, nie płynął solo) był od Marcina szybszy, ale płynął w super szybkim KAJAKU, a kajaka nie można porównać do canoe, bo to tak jakby porównywać wyścigi samochodami klasy WRC na trasie Monte Carlo z Formułą 1. Porównać można się, ale w tej samej klasie.
West Hansen zrobił to w kajaku -70 dni, w zespole. Marcin Gienieczko w canoe. Różnica kolosalna ( kto pływał na canoe, ten wie). Marcin przepłynął 5980 km w canoe w ciągu 94 dni, z czego 81 dni canoe, a 13 dni odpoczynek.

4). Marcin robi w najszybszym czasie trawers Ameryki Południowej z zachodu na wschód w ciągu 111 dni- 700 km na rowerze przez Andy – wjazd na wysokość 4750 metrów, 5980 km w canoe, 81 km marszo- biegu w ciągu 14 godzin i 40 minut (wcześniej była ekspedycja Mika Horna, Colin August,czy tez Mark Kalch)

5).Marcin staje się 13 osobą, która przepływa system rzeczny Amazonki(zakładając wcześniej, że będzie to trawers, wchodzi na górę źródłową Amazonki w 2014 roku  https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc   , wcześniej przepływa rzekę Rio Napo,).Zaczyna od Apurimacku.

Jego założeniem, jako że jest sportowcem, miał być triathlon. Nie chciał płynąć od źródeł-to go w zupełności nie interesowało i nie mail takich możliwości ani wiedzy ani umiejętności, bo jego canoe nie nadaje się do pływania po górskich rzekach. Model, który posiada-Mad River Explorer 16. Gienieczko podchodzi w swoich zadaniach tak- rob to w czym jesteś najlepszy.

6). Pierwsza wyprawa monitowana dzięki systemowi dwóch spotów satelitarnych- śledzenie zawodnika. Żadna wcześniejsza wyprawa takiego systemu nie posiadała. Zapis Tracka.

Poniżej wybrani świadkowie. Gienieczko w tych miejscach zatrzymał się na 3 dni.

Opis według największego  na świecie portalu zajmującego się wyczynowa eksploracja http://www.explorersweb.com/

Pierwsza wyprawa na Amazonkę z zamiarem fizycznego przepłynięcia była organizowana przez Jacques-Yves Cousteau francuskiego badacza. Tyle ,że to były dwie ekspedycje jedna na górna cześć Amazonki druga na dolną cześć Amazonki.
1. The first was British explorer John Ridgway’s journey in 1970. This expedition used cargo boats and other vessels to complete the latter portion of the river.

2. The first expedition to run the Amazon in kayaks was completed by Piotr Chmielinski (Poland) and Joe Kane (USA) in 1985/6.
Pierwsze przepłynięcie od źródeł aż po ujście w międzynarodowym składzie
3. The first unsupported and solo attempt was successfully navigated on a hydro-speed by South African Mike Horn in 1997/8. Aktualnie numer jeden na swiecie jako explorer.Tak powiedzial Borge Ousladn, bohater światowych okładek National Geographic i sam NGM www.mikehorn.com
Pierwsze przepłyniecie od źródeł solo(częściowo dolatywała ekipa filmowa na zdjęcia z National Geographic)
4. In 1999 Scott Angus (Canada), Ben Kozel (Australia) and Scott Borthwick (South Africa) became the first to raft the entire river.

Scott Angus to legenda wyczynowej eksploracji z Canady..
5. In 2007 Slovenian marathon swimmer Martin Strel set a new record swim by being the first person to swim a large proportion of the Amazon.
Zaczął płynąć od Atalay-5500 km
6. In March 2008 Mark Kalch and Nath Welche trekked and paddled the entire route. They are the fourth team in history to complete the entire journey manpowered. (Martin Strel didn’t start at the source).

7. Ed Stafford walked the length of the Amazon River from the source to the sea in 860 days. He started April 2nd, 2008 and finished August 9th, 2010. A transient team of teammates and indigenous guides accompany him, with Cho (Gadiel Snachez Rivera) being the longest time with Ed.

Przejście pieszo wzdłuż brzegów Amazonki .Polecam jego film


http://www.youtube.com/watch?v=xNrXdRNCVb4
----------------
Uwaga!
Zdobywca Atlantyku z 2011 roku - Olek Doba płynie rzeką Maranion w kierunku Amazonki. Od Nauty wpływa na wody Amazonki. Dopływa do Manaus i rezygnuje z powodu dwukrotnej napaści na niego przez bandytów. Doba nie płynął przez tzw. czerwoną strefę. Zostawił rzeki Ene Tambo Apurimac, Ukajali.
Marcin Gienieczko robi trawers Ameryki Południowej: 700 km rowerem od Pacyfiku do San Francisco(nad rzeką Apurimac). 31 maja rozpoczyna płyniecie w canoe(pierwsza wyprawa na Amazonkę w canoe w miesiącu czerwcu i w ogóle w historii), kończy po 94 dniach w Belem 1 września, godzina 15.20. 4 września rozpoczyna bieg do miejscowości Mosquiero. 81 km pokonuje w 14 godzin i 40 minut z polską flagą.

 

Polecam wywiad z legenda kajakarstwa oraz pierwszym zdobywca Amazonki Piotrem Chmielińskim dla mnie wzór perfekcyjnej organizacji.

http://www.national-geographic.pl/…/wczoraj-idzis-wypraw-n…/ Poniżej świadkowie mojej wyprawy oraz zapis wcześniejszych ekspedycji

 

 

Ci którzy nie widzieli zapraszamy do materiału przedstawiający projekt w Faktach TVN-największy dziennik TV w Polsce-6 milionów widzów jednej nocy....Podsumowanie ekspedycji Marcina Gienieczko.


http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko

    


16 wrzesień 2015

Gienieczko poszedł na całość!

Jak duże miał szczęście i moc napierania możecie przeczytać tutaj ten facet rok przed ekspedycja Marcina  nie miał  takiego szczęścia a dlaczego tak jest??? Bo los wybiera człowieka w kołysce.

Strzelanina  na ukajali. Prosto w plecy kajakarza.


http://www.explorersweb.com/trek/news.php?id=21027

http://wyborcza.pl/1,76842,9924378,Smierc_polskich_podroznikow_nad_Ukajali.html

http://www.tierralatina.pl/2011/07/koniec-przygody-aleksandra-doby-z-amazonka/

Relacje Aleksandra Doby

Gdy płynąłem dalej sam i minąłem wioskę wypływając na szerokie wody Solimoes dopłynęli do mnie „przyjaciele” na szybkiej motorowej lodzi. Było ich pięciu. (…) wyjęli karabin i maczety i mówili – płyniemy razem do brzegu. Tam nie chcieli bym otworzył luki, lecz walili po nich maczetami, linki też przecięli maczetami. Zaczęli walić maczetami i wiosłem po kajaku wtedy prosiłem, by go nie niszczyli. Kazali mi wysiąść na brzeg a sami rabowali kajak przez trzy godziny. co chwile mierzyli do mnie z karabinu i wymachiwali maczetą. Ja zachowywałem się spokojnie, by ich podniecenie i radość z rabunku nie przeniosła się bardziej na mnie. Do otwierania brutalnego wszystkiego używali maczet. Cześć rzeczy wyrzucali do wody; gdy próbowałem protestować – jeszcze bardziej robili mi na złość.

Nie wspomnę o zabójstwie polskich kajakarzy czy tez dwukrotnym napadzie dla Olka Doby , który  zrezygnował z przepłynięcia Amazonki. Wczoraj około godziny 17:00 (11:00- czas miejscowy) zostałem napadnięty przez trzech bandytów z karabinem, rewolwerem i maczetą. Napad trwał około pół godziny. Zrabowali mi zegarek ręczny, dwie latarki, kamizelkę ratunkową, narzędzia, słodycze, ubrania polarowe, spodnie oddychające. Podpłynęli do mnie łodzią motorową, gdy byłem około 1 km od brzegu. Kazali mi być cicho, bo niedaleko przepływały łodzie i statki. Musiałem usiąść na podłodze ich łodzi. Jeden cały czas mierzył w moją głowę rewolwerem. Drugi z tyłu dźgał mnie lufą karabinu. Trzeci buszował w kajaku wyrzucając część rzeczy do wody. Rozerwał kilka torebek z jedzeniem liofilizowanym i wyrzucił. Znalazł część pieniędzy – 552,25 reali (około 1000 złotych). Pytali o narkotyki i pieniądze.

Po tym zdarzeniu Doba dotarł do Manaus, największej amazońskiej metropolii i stamtąd już napisał:

Jest takie powiedzenie: do trzech razy sztuka. Ja mówiłem, że życie jest dla mnie bardzo cenne i nie zamierzam łatwo nim szafować. Biorę pod uwagę bardzo poważnie sugestię najdroższej Małżonki i Pana Ambasadora. Oświadczam Wam, że bardzo poważnie biorę pod uwagę zmianę planów. Kajak ten – świetny na ocean – czułem się w nim bezpiecznie; tutaj jednak ze względu na swój oryginalny wygląd stanowi dla mnie zagrożenie

 

Pozdrawiam, Marcin


15 wrzesień 2015

As I fought with Amazon ???

 

I swam to Belem. I became 13th person in the world that has passed the Amazon river system and the first person that has passed the Amazon from San Francisco to Belem in a canoe, it took 94 days. It was a big challenge and a lot of sacrifices - from the family side begining. For four months I had to leave two sons, 3-year-old Leon and 5-year-old Igor, as well as the house that should have been finished. Fortunately my wife is more resourceful than I am.

 Crossing of  South America is a logistical challenge. Just as big as winning the South Pole, because in this expedition from the very beginning logistic ruled. Starting from sending canoe after getting up the source of the Amazon Nevado Mismi. Please find below the video of the expedition to the source of the Amazon. That's how it started: https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

Logistic from the beginning to the end. Then riding the bike through the Andes, enter the height of 4700 meters and then exit. The next stage- Apurimac river and the city of San Francisco, from 31st of May I started the flow and finished it  on the 1st of September. So fast  crossing of Amazon would not be possible without the cooperation with Kacper Jurak, who prepared me a special GPS maps and Adam Wasilewski, we spent together many weeks to prepare the project. It is also a big challenge in terms of the preparation. A year earlier, I swam the Rio Napo. You can not just like that take a canoe without any experience and swim the Amazon. I was taking the example from Piotr Chmieliński, who first floated the Amazon from the source. He swam the rivers of South America for almost 6 years he started to cross Amazon river. I was swimming for 7 years, but only the rivers of North America, and that's a huge difference, that is why I decided to swim the Rio Napo. Chmieliński encouraged me to swim Napo, and then to swim Amazon and to Belem.

I replied immediately that I was not interested. Every professional traveler is one who has a clear goal clear and precisely knows what he wants from each other and from the adventure. My goal was one - to start from the place where it is possible to drain the canoe. I started from Apurmiack from the first rapids of water that could capsize a canoe. I began on 31st of May, there was no other expedition in the same time. Why? Because each of them wanted to cross the mountain river - one Mantaro, another Apurimac, as far as I know both of them are technically difficult, although Apurimac from what I know is more demanding. Piotr Chmieliński crossed that river in 1985. But hefloated in the most safety month for kayak (he sailed a dinghy or mountain kayak), it was in October, just as other expeditions followed. Because Triathlon was my goal, I started at the end of May and it was really very dangerous thing to do. According to the descriptions of "Nurtem  Amazonki" pours and whirlpools of Ene river  are  10 meters big in October-. It is known that most water flows from Andes in May,  and it is known that at the time Ene and Tambo is not a lowland river, although according to descriptions of the case. In May and June they resemble mountain rivers and have huge vortices - in October they are 10 meters big, at the beginning of June they were 16 meters and you could safely hidden inside two connected paddles. It can be confirmed by Gadiel Sanchez Rivera, accompanied me as a bow in my canoe from San Francisco to Atalay - we sailed along the River Apurimac for 60 km, Ene and Tambo. At Tambo we had some problems - we had to enlist the help of a boat, that pulled us on the rope to the shore because the canoe was stuck in the funnel, it took  so much water that I almost lost my boat. It was the same on Ene, but then we were lucky and we could manage everything without help. Craters were powerful, I never had the experience of vortices, I had the experience with rapids on  Athabasca River, when I was sailing solo Mckenzie river system in 2005. Below you can find the video:https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

 

River Tambo tried to swallow us, from Pojeni the river became very fast. We reached Atalay. Gadiel Sanchez Rivera became the head of the logistics of the expedition,he  accompanied me at various points on Ucayali river. We met and organized accommodation, food, safe places. He fulfills the same role during the expedition with Ed Strafford, when from Satipo he went on foot along the banks of the Amazon. Ucayali river is slow, but I was able to cross it in 19 days. That's very fast for a slow river that meanders through the heart of the jungle of South America. Wall of the forest for the left and right side, heat, 40 degrees and me in the canoe. Packaging has always been the heaviest, I drank electrolytes, swallowed pills, vitamins and eat my space food like spaghetti or stew powder, etc. A few times a snake crept into the tent andI had therefore horrible pain than ever. I had to to crush his tail with the paddle or preferably cut off the head and tail with a machete. It's a dangerous job, but excellent lessons of survival that gave me Gadiel Sanchez Rivera. Thanks to him I managed to cross Ucayali, which was  really dangerous, people are less friendly, you can not just get in a canoe or kayak and sail as some kayakers from Tri-City did and paid for it with their lives. You have to have special permission on the river Ene, Tambo, Ucayali to show them the local ,, Marshals”, chiefs of villages. We had such an experience on  the Ene, when the locals gave two warning shots up, and one aimed straight at us. The bullet struck the stone near the canoe. Then we knew that we had to stop. How heavy region it is you ca read in the book "The expedition along the Amazon," in which Ed Straffor described the region. Many think that this is the region you can travel. If so, why Explorer Website provides that 12 people only paced in a kayak the Amazon-one of them - Ed Strafford. No other did not. It speaks for itself. Amazon teaches determination and perseverance.

When these features do not exist, you will not flow so great river. "Marcin, focus on the nearest ports and purposes" - marked the steady correspondence with me and my team Piotr Chmieliński. Times have changed, but the river did not. The same the Southern Ocean had not changed –it is still very  dangerous. You need to think- then you can survive. Sometimes I say to others: "You know, why do I exist ?? because I try to anticipate the situation in advance .So much to be done in such a project. Starting with the flow of Iquitos, when the Ucayali river and Maranion link each other and Amazon begins , from that point the river gets big and fast  Sometimes I could sail 100 km a day, because in June there is  a large amount of water from the Andes, and the river flooded, the river was fast, sometimes 14 km per hour. Aleksander Doba, who tried to swim across the Amazon in 2011, wrote on the blog: "The river flows so fast as at Dunajec  turn" and he is the only person who can say something  about this, because he swam the Amazon in a heavy ocean kayak in June. This is what I have to say when I was sailing in a canoe, which weighs 40 kg? The river became even faster from Tabatingi to Manaus, the speed sometimes was 13 km per hour. But really fast it was at the end of June before the border with Kolumbia- the speed was 18 km per hour. I had one goal from Pucalpy - to cross this part of the Amazon in sport style as fast as possible. From Iquitos I started to dream about  crossing Amazon in a canoe less than in 100 days. And I did it – I swam the Amazon in 94 days in a canoe and this is an absolute world record in long-distance canoe flow. You can not of course compare canoe to sea kayak, because it is the same as if someone would like to compare WRC to F1. This can not be done. I had different thoughts while doing this project. During Rod Stewart concert, my wife Ala began to cry, fearing that something happens to me. Coming to the airport just before departure to Lima asked me why I was doing such a huge project when we had children. Only now I had so much knowledge and experience that I could make it happen-I replied driving a car to Warsaw. Earlier, I swam the river Lena, many rivers in the Yukon as a guide, among other things canoe and the river itself Yukon, the Mackenzie river system etc but Amazon is a great river. Fighting with it does not make sense, you need to love it and live with  it – if you want to do it differently you will not succeed. You can not to think about the final, but about short goals- that is what will happen in 10 days, not in 2 months. Otherwise I would have gone crazy. I rowed 11 hours a day, I could not more because it was getting dark, and I did not want to swim in the darkness, although a couple of times I had to. Near Ichitary I almost died. Entering the port I did not notice a large mooring which was moored to a buoy. A large line almost cut off my head. It was terrible. I was to meet with local port Captain. They knew that the large ships moor here and decided to come and greet me.They came just in time because the fast current just hated me on the rope, thick as a hand of MMA fighter. They saved my life, drew a canoe of 10 cm from the rope, I  threw them then bow mooring line. It was my great good fortune and divine assistance. In general I received a lot of support from God, so I decided to give my canoe as a gift or left in Maritime Museum in Gdansk.  Energa - my main sponsor decided to help me to bring a canoe back.  I believe that keep his word as I have kept that I'll swim the Amazon.

Big problems started from Santarem, when the river became even more demanding. When I  influenced  Para river, my daily distance was almost 30 km, sometimes 40 km a day. High boards of a canoe on such large basins are like recessed. At such high waters canoe is not able to flow. But I fought. In 2012, I sailed from Bornholm to Darłów for 28 hours - non-stop rowing across the Baltic Sea. Then I swam 5 km per hour, I was able to do it because I had the weather window , there was no wind, no ripples. It was 28 hours, but you can not have such a lucky to have it for 14 days. Ocean wave from the Atlantic to the Gulf in front of Belem was 2 meters height. Sailing at the shore tidal wave capsized me, everything was wet and again I had to prepare everything from the beginning. It was a struggle. But before Belem it was getting harder and harder, large tides began, the water rises and falls every 6 hours and swims once up, once down the river. Within six hours I could do 45 km. Piotrr Chmieliński from Brewis to Belem sailed in four days, I wonder how it is possible, but a sea kayak is like a F1, they quickly penetrates and flows. They crossed the bay boldly,my  canoe would not have a chance, so I had to sail down the bay to inter-island do traverse the bay, which was tough and demanding, but at this stage I had a boat that  government of Para state guaranteed me - governor and commander of the Para state security thanks to the efforts of the Polish Embassy. Peter Chmieliński in 1986 in a sea kayak from Manaus to Belem sailed in 31 days I did it in a canoe in 36 days. From Brewis to Belem he sailed in four days, I did it in 10 days, but all the time I had to underline that I did it in a canoe. I think that canoe gives better opportunities, but it is slower and has more resistance, so it has an impact on wind and speed. On the fast riversit may be equal to the canoe, which confirms the legendary race of Yukon River Quest. Competitors in a canoe end their voyage approximately 4 hours after the fastest kayaks, so it's not bad, worthy competition.

 

My trip was purely sporting .As I have two sons, my motivation was to quickly return home. But it was also a wake-up call for me to make a sports trip because I know I'm good at long-distance swimming. For this reason I decided to do it in sporting style. I reached Belem on 1st of September at  15.26.

And I decided to finish canoe sailing, this step is behind me. Someday  I will swim with my boys on the Yukon to Alaska. Now I am going to concentrate on the race. Tomorrow, 4th of September I start may longest run in the whole life- 80 km toward the Atlantic to finish South America’s traverse. It's hard- hot and humidity, but the challenges have to be like that , otherwise the world would stop. Amazon traverse I dedicate to my youngest son 3 year old Leon. I want him to know that nothing does exist until we find a new solution. Amazonka taught me that- look for solutions and push against. For the rest of my life.

More about the expedition you can find on: www.gienieczko.pl

Goal achieved!

Gienieczko reaches South America, 700 km by bike through the Andes, 5980 km in a canoe, 80km of slow-run = unsinkable

 A man must be stronger than the conditions he found. Gienieczko belives that : Everybody dies but not everyone knows how to live a life without being afraid of the sky, deep sea, big lizard, I squat only before God and move forward. In this world survive only  those who see in the dark in advance. 4th of September 2015, 21.40-14 hours and 40 minutes of slow-run after 94 days of sitting in a canoe, the same final handle is a success. Goal achieved. 111 days of pushing since 17th of May. This trip showed me that in order to survive you have to look for solutions in every situation. Thank you for your participation in this project, reading about the adventures of my strength and my pushing.

Once I asked my friend how to live? The answer was simple, be honest to yourself. I have two sons, I fight since my childhood, everything in order not to prove myself (this lifetime is behind me), but to show the children from different places in Polandthat if you want  to achieve anything in life you have to be persistent , you need to have a strong focus combined with life's mission . Olympic champion Robert Korzeniowski said: I walked a lot in my life to achieve something. And the same is with the exploration, competitive sports, business, family life. Triathlon through South America showed me that if you want to achieve something you should have three qualities: perseverance, enthusiasm and motivation. The mission was successful.

The project was presented in  the biggest daily TV in Poland FKTY TVN. We encourage you to take a look at the summary of the expedition.

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

Each of you, my dear friends, find its Westerplatte.

 It is worth to listen and understand, you must demand from yourselves that means to be more for others.

Marcin motivation: Jan Paweł II: https://www.youtube.com/watch?v=q2ZPCuMj4ik

Please find photo relation on Facebook:

https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/photos/pcb.933231930081522/933231576748224/?type=1&theater

I would like to thank Piotr Chmieliński for his help, experience and many useful information. Hi is the first kayaker who sailed The Amazon River from the source of a river to Atlantic Ocean,Thank you for Miroslaw Raiter and Energa and Uniqa.

Photo story about expeditions amazon

best regards


12 wrzesień 2015

Marcin Gienieczko podsumowuje swój projekt na antenie TVN24


5 wrzesień 2015

Cel osiągnięty!

Gienieczko zdobywa Amerykę Południową ,700 km rowerem przez Andy, 5980 km w canoe, 80 km marszobiegu= NIEZATAPIALNY

Człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał, musi przez te warunki się przebić nie w formie kombinowania ale siłę jaką posiada gdyż los wybiera człowieka w kołysce: .Gienieczko wyznaje definicję napierania ,,Każdy kiedyś umrze ale nie każdy wie jak za życia żyć, nie boję się nieba szerokiego, morza głębokiego i jaszczura wielkiego ,kucać jedynie przed Bogiem i iść do przodu. W tym świecie przetrwają ci którzy widzą w ciemnościach z mocnym wyprzedzeniem. 4 września 2015r godzina 21.40-14 godzin i 40 min marszobiegu po 94 dniach siedzenia w canoe, samo  końcowe dojście to sukces. Cel osiągnięty. 111 dni napierania od 17 maja. Ta wyprawa pokazała mi  że aby przeżyć trzeba szukać rozwiązań w każdej sytuacji. Dziękuję Państwu za uczestnictwo  w tym projekcie, czytanie o tych  moich przygodach o sile i napieraniu.

 

Kiedyś spytałem się mojego przyjaciela jak żyć? Odpowiedz była prosta, bądź wierny sobie. Mam dwóch synków, walczę od dziecka, wszystko po to aby nie udowadniać  sobie(ten okres życia mam za sobą) ale po to aby pokazać dzieciom z różnych miejsc w Polsce żeby coś w życiu osiągnąć trzeba mieć jedną  wytrwałość i mocny Focus  połączony z życiową misją. Robert Korzeniowski mistrz olimpijski powiedział,  sporo się w życiu nachodziłem  aby do czegoś dojść i tak jest w eksploracji, sporcie wyczynowym, biznesie, życiu rodzinnym. Triathlon przez Amerykę Południową  pokazał mi aby czegoś dokonać  trzeba mieć trzy   cechy, wytrwałość, entuzjazm i motywację. Misja się powiodła .

Każdy z Was drodzy przyjaciele  znajdzie swoje  Westerplatte.

Warto tego posłuchać i zrozumieć , musicie od siebie wymagać  to znaczy więcej być. dla innych.

Motywacja  Marcina: Jan Paweł II

https://www.youtube.com/watch?v=q2ZPCuMj4ik

zapraszamy  na strony

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Relacja TVN http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/niezwykly-triathlon-marcina-gienieczko,574651.html

Zapraszamy na foto relację na facbooku :

https://www.facebook.com/GienieczkoMarcin/photos/pcb.933231930081522/933231576748224/?type=1&theater

Dziękuję za wsparcie i życzliwość

Życzę Państwu siły i wytrwałości.

 


5 wrzesień 2015

Z ostatniej chwili
Marcin Gienieczko wczoraj po 14  godzinach  marszobiegu dotarł do miejsca gdzie Ocean Atlantycki wrzyna się w zatokę Baja de Marajo, zajęło to mu 14godzin,czterdzieści minut.Tym samym zakończył swoja odyseję po Ameryce Południowej, 700km na rowerze,5978km rzeka Amazonką i 80km marszobiegu do Oceanu Atlantyckiego. Był to jeden z najdłuższych triatlonów na świecie.Marcin zrealizował swój plan w 100%.
 

4 wrzesień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin po pokonaniu 55 km jest bardzo wyczerpany. W Brazylii jest godzina 16.00, temperatura 35 stopni, ale podąża dalej w kierunku Oceanu.

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


4 wrzesień 2015

Z ostatniej chwili

Marcin jest na półmetku, 40 km kolejne 42 przed nim. Temperatura 30 stopni, 90 % wilgotności.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


4 wrzesień 2015

Szanowni Państwo

Poniżej relacja Marcina z finału przepłynięcia Amazonki

Jak walczyłem z Amazonką???

Dopłynąłem do Belem. Stałem się 13 –tą osobą na świecie, która przepłynęła system rzeczny Amazonki i pierwszą osobą, która przepłynęła Amazonkę od San Francisco do  Belem w canoe, zajęło mi to 94 dni. To duże wyzwanie i wiele wyrzeczeń - od tych rodzinnych począwszy. Na 4 miesiące musiałem zostawić dwóch synków, 3-letniego Leona i 5-letniego Igora, jak i również dom, który trzeba wykończyć. Na szczęście żona w tej kwestii jest bardziej zaradna niż ja.

Przemierzenie Ameryki Południowej to wyzwanie logistyczne. Tak samo duże jak zdobycie Bieguna Południowego, bo w tej wyprawie od początku  rządzi logistyka. Począwszy od wysłania canoe po zdobycie góry źródłowej Amazonki Nevado Mismi. Proszę zobaczyć film z wyprawy do źródeł Amazonki. Tak się to zaczęło:

https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

Logistyka od początku do końca. Następnie przejazd rowerem przez Andy, wjazd na wysokość przełęczy 4700 metrów, później zjazd. Kolejny etap- rzeka Apurimac i miejscowość San Francisco, skąd  31 maja rozpocząłem swoje płynięcie i zakończyłem 1 września. Tak szybkie przepłynięcie Amazonki nie byłoby możliwe gdyby nie współpraca z Kacprem Jurak, który opracował mi specjalne mapy GPS oraz Adama Wasilewskiego, z którym przesiedzieliśmy kilkanaście TYGODNI   ażeby zrealizować projekt. To ciężkie wyzwanie również przygotowawcze.  Rok wcześniej przepłynąłem rzekę Rio Napo. Nie można wsiąść ot tak sobie w canoe  nie mając doświadczenia i przepłynąć Amazonkę. Ja brałem przykład i biorę od Piotra Chmielińskiego, który jako pierwszy przepłynął Amazonkę od źródeł. On, aby zmierzyć się z gigantem, pływał po rzekach Ameryki Południowej prawe 6 lat. Ja pływałem 7 lat, ale po rzekach Północy, a to kolosalna różnica, dlatego postanowiłem przepłynąć dopływ Amazonki Rio Napo. Chmieliński mnie zachęcał - popłyń Napo, a później wpłyń do Amazonki i płyń do Belem. Od razu odpowiedziałem, że mnie to nie interesuje. Każdy profesjonalny podróżnik  to ten, który ma cel jasny i sprecyzowany, wie czego chce od siebie i od przygody.  Mój cel był jeden – spłynąć od miejsca, w którym jest możliwe spłynięcie canoe. Zacząłem od Apurmiack  za pierwszymi progami wodnymi, które mogłyby wywrócić canoe. Rozpocząłem 31 maja, w czasie, w którym żadna  inna ekspedycja nie brała udziału. Dlaczego? Bo każda chciała przepłynąć rzekę górską - jedna Mantaro, inna Apurimac, obie ciężkie technicznie, choć Apurimac z tego co wiem bardziej wymagający. Piotr Chmieliński przepłynął tę rzekę w 1985 roku. Ale płynął w miesiącu najbezpiecznieszym dla kajaka(bo płynął pontonem i kajakiem górskim), w październiku tak samo inne ekspedycje po nim. Jako że moim celem był Triathlon, rozpocząłem w końcówce maja i to było niebezpieczne posunięcie. W październiku na rzece Ene leje i wiry wodne mają średnice 10 metrów -według opisów z „Nurtem Amazonki”. Wiadomo, że z Andów w maju spływa najwięcej wody i wiadomo, że Ene w tym czasie i Tambo nie jest nizinną rzeką, choć według opisów tak jest. W  maju i czerwcu  przypominają rzeki  górskie i posiadają olbrzymie wiry -  w październiku były o średnicy 10 metrów,  na początku czerwca miały 16 metrów i można byłoby spokojnie do środka schować dwa wiosła związane. Może to poświadczyć jeden z największych „napieraczy” Gadiel Sanchez Rivera, który na etapie San Francisco - Atalay towarzyszył  mi jako dziobowy w moim canoe - płynęliśmy razem rzeką Apurimac 60 km  cała Ene i Tambo. Na Tambo mieliśmy problemy - musieliśmy skorzystać z pomocy łodzi, która nas ściągnęła na linie do brzegu, ponieważ canoe wbiło sie tak w lej, że nabrało tyle wody, że mało co nie straciłem łodzi. Tak samo było na Ene,  lecz wtedy wyszliśmy cało bez pomocy. Leje były potężne, nigdy nie miałem doświadczeń z wirami, bardziej z bystrzami na rzece Athabasca, gdzie płynąłem solo systemem rzecznym Mckenzie w 2005 roku. Poniżej film

 https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

 

Rzeka Tambo próbowała nas  połknąć, ale od Pojeni rzeka stała się bardzo szybka, choć małe zafalowanie i mniej wirów. Dopłynęliśmy do Atalay. Od Atalay płynąłem juz sam w swoim canoe do Pucalpy. Gadiel Sanchez Rivera zamienił się w logistyka wyprawy, towarzyszył mi w poszczególnych punktach na rzece Ukajali. Spotykaliśmy się,  organizował noclegi, żywność, bezpieczne miejsca. Taką samą rolę spełniał w trakcie  wyprawy  z Ed Straffordem, kiedy od Satipo przeszedł wzdłuż  pieszo brzegów Amazonki. Ukajali to wolna rzeka, ale udało mi się ją przepłynąć w 19 dni. To bardzo szybko jak na wolną rzekę, która wije sie przez samo serce dżungli Ameryki Południowej..Po lewej i prawej stronie ściana lasu, gorąco, codziennie 40 stopni i  ja w tym canoe. Pakowanie zawsze było najcięższe, zalewałem się potem każdego dnia, piłem elektrolity, łykałem tabletki, witaminy i jadłem swoje kosmiczne  jedzenie jak spaghetti czy bigos w proszku itd. Parę razy wąż wkradł się do namiotu i miałem z tego powodu większe bóle brzucha niż kiedykolwiek. Trzeba było przygnieść wiosłem jego ogon, a drugim wiosłem głowę lub najlepiej maczetą odciąć głowę i ogon. To niebezpieczne zadanie, ale doskonałą lekcję przetrwania dał mi Gadiel Sanchez Rivera. Dzięki niemu udało mi sie przepłynąć Ukajali, która  naprawdę jest niebezpieczna, ludzie są mniej życzliwi, nie można sobie tak wsiąść w canoe lub kajak i popłynąć jak zrobili to kajakarze z Trójmiasta i zapłacili za to życiem. Trzeba mieć na rzece Ene, Tambo, Ukajali specjalne pozwolenia, pokazywać  je miejscowym ,,szeryfom: wodzom wiosek  itp. Tak było na Ene, kiedy miejscowi  oddali 2 ostrzegawcze strzały w górę, a jeden prosto wymierzony w nas, czyli we mnie i Gadiela. Kula  uderzyła w głaz kolo canoe. Wtedy wiedzieliśmy, że musimy się zatrzymać. Jak ciężki to  region można przeczytać w książce  „Wyprawa wzdłuż brzegów Amazonki”, w której to Ed Strafford Anglik opisywał ten region. Wielu myśli, że to regiony do podróżowania. Jeżeli tak, to dlaczego Explorer Website podaje że 12 osób tylko przemierzyło w kajaku Amazonkę-jedna z nich pieszo- to Ed Strafford. Żadna inna tego nie zrobiła. To samo mówi za siebie. Amazonka uczy determinacji i wytrwałości. Tak napisał Piotr Chmieliński i to jest prawda. Uczy zaradności, umiejętności przewidywania sytuacji i ciągłego napierania. Kiedy tych cech sie nie ma, nie przepłynie sie tak wielkiej rzeki. „Marcin, skup sie na najbliższych portach, celach”- zaznaczał w ciągłej korespondencji ze mną i moim zespołem Piotr Chmieliński. Czasy sie zmieniły, ale rzeka nie. Tak samo  nie zmienił sie Ocean Południowy –jest tak samo groźny. Trzeba myśleć, przewidywać- wtedy można  przeżyć. Czasami mówię innym: „ Wiesz, dlaczego ja istnieję?? bo próbuję przewidzieć wiele sytuacji naprzód .Tak trzeba robić w tak potężnym projekcie. Począwszy od płynięcia od Iquitos,  kiedy to rzeka Maranion z Ukajali sie łączą i powstaje Amazonka, od tego miejsca rzeka robi się wielka i szybka .Mogłem czasami płynąc po 100 km dziennie, dlatego, że czerwiec napędzał i dostarczał dużą ilość wód z Andów, rzeki wylewały, ale i pędziły,  nurt był szybki, czasami 14 km na godzinę. Aleksander Doba, który  próbował przepłynąć Amazonkę w 2011 roku napisał na blogu:  „Rzeka pędzi  jak w przełomie Dunajca”, a  jest to jedyna osoba, która może coś na ten temat powiedzieć, bo płynął Amazonką w ciężkim kajaku oceanicznym w czerwcu.  To co ja mam powiedzieć, kiedy płynąłem w  canoe, które samo waży 40 kg? Rzeka jeszcze szybsza stała sie od Tabatingi do Manaus,  tam pędziła 13 km na godzinę, choć najszybsza część była pod koniec czerwca przed granicą z Kolumbią- 18 km na godzinę z moim wiosłowaniem. Mój cel od Pucaly był jeden- przepłynąć tę część Amazonki w stylu sportowym czyli najszybszym. Od Iquitos zacząłem marzyc- przepłynąć Amazonkę w canoe  poniżej 100 dni. I ten plan sie udał- przepłynąłem Amazonkę  w 94 dni na canoe i jest to absolutny rekord świata w długodystansowym płynięciu na canoe. Nie można  oczywiście porównać canoe do kajaka morskiego, bo to tak jakby ktoś chciał porównać canoe  klasy WRC do F1. Tego nie można zrobić. Miałem różne myśli robiąc ten projekt. Na koncercie Roda Stewarta moja Ala zaczęła  płakać, bojąc się, ze coś mi się stanie, uspokajałem ją.  Jadąc na lotnisko tuż przed wylotem do Limy pyta sie mnie dlaczego teraz robię tak wielki projekt kiedy  mamy dzieci. Dopiero teraz mam tak dużą wiedzę i doświadczenie,  że mogę  go zrealizować-odpowiedziałem jadąc samochodem do Warszawy. Wcześniej przepłynąłem  rzekę Lenę, wiele rzek na Jukonie jako przewodnik miedzy innymi na canoe oraz sama rzekę Jukon, system rzeczny Mackenzie itp ale Amazonka to   wielka rzeka. Walka z nią nie ma sensu, trzeba ja pokochać i z nią żyć - inaczej się nie przepłynie, Myśleć nie o finale, ale o krótkich celach - to znaczy co będzie za 10 dni, nie za 2 miesiące. Inaczej bym zwariował. Dziennie wiosłowałem 11 godzin, więcej nie mogłem, bo szybko  robiło się ciemno, a  w ciemnościach nie chciałem płynąć, choć parę razy musiałem. Będąc na Amazonce za Manaus kolo Ichitary mało co nie zginąłem. Wpływając do portu nie zauważyłem dużej liny cumowniczej która była przycumowana do  boi. Lina dziobowa dużego masowca mało co mi nie odcięła głowy. Było to straszne, ale wówczas miałem sie spotkać z kapitanatem  miejscowego portu. Wiedzieli ze tutaj duże statki cumują i postanowił  przypłynąć na przywitanie. W samą porę przybył, bo szybki nurt właśnie znosił mnie na linę grubości ręki zawodnika MMA. Uratowali mi życie, wyciągnęli canoe 10 cm od liny, rzuciłem im wtedy linę cumowniczą dziobową.  Było to  moje duże szczęście i pomoc  boska. W ogóle otrzymałem dużo wsparcia od Boga, dlatego też  postanowiłem  ściągnąć canoe i je zlicytować dla Domu Dziecka w Trójmieście lub pozostawić  w Muzeum Morskim w Gdańsku. Firma Energa - mój główny sponsor postanowił mi pomóc i ściągnąć canoe. Za to  dziękuje – wierzę, że dotrzyma słowa tak jak ja dotrzymałem, że  przepłynę Amazonkę.

Wielkie problemy zaczęły sie od  Santarem, kiedy rzeka stała sie jeszcze bardziej wymagająca. Kiedy wpłynąłem na rzekę Para, mój dzienny dystans osiągał czasem 30 km, czasem 40 km dziennie. Wysokie burty canoe na tak dużych akwenach  są jak żagle- kręcą canoe. Na takich dużych akwenach canoe nie nadaje sie do płynięcia. Lecz walczyłem. W 2012 roku przepłynąłem z  Bornholmu do Darłowa w ciągu 28 godzin - non stop wiosłowania przez Bałtyk.  Płynąłem wtedy 5 km na godzinę,  udało się to zrobić dlatego, że miałem okienko pogodowe, czyli była flauta,  bezwietrznie bez  zafalowania.  Było to 28 godzin, ale nie można mieć takiego okienka przez 14 dni.  Fala oceaniczna z Atlantyku na Zatoce przed  Belem miała 2 metry wysokości. Płynąc przy brzegu fala przyboju wywróciła mnie, wszystko mokre i znowu przygotowania trzeba zrobić od nowa- wszystko wysuszyć,  sprawdzić canoe czy nie ma gdzieś przetarć itp. Była walka. Ale przed Belem  było już coraz trudniej, zaczęły sie  duże pływy, woda podnosi sie i opada  co 6 godzin i płynie raz w górę,  raz w dół rzeki.  W ciągu 6 godzin mogłem zrobić 45 km w jeżeli pływ był do Atlantyku. Piotr Chmieliński z Brewis do Belem przepłynął w 4 dni, zastanawiam sie jak to możliwe, ale kajak morski to F1, szybko sie przebija i płynie. „Skrosowali” zatokę odważnie, ja na canoe nie miałbym szans, więc musiałem płynąć w dół zatoki aby między wyspami robić trawers zatoki,  co było ciężkie i wymagające, ale juz na tym etapie miałem łódź asekuracyjną, którą  zagwarantował  mi rząd stanu Para - gubernator oraz  komendant bezpieczeństwa stanu Para dzięki staraniom Polskiej Ambasady. Piotr Chmieliński w 1986 roku kajakiem morskim z Manaus  do Belem przepłynął w 31 dni, ja w canoe w 36 dni.  Z Brewis do  Belem przepłynął w 4 dni, ja w 10 dni,  ale cały czas podkreślam - w canoe.  Uważam, że canoe daje lepsze możliwości ekspedycyjne, ale jest wolniejsze i ma większe opory, więc wpływ na wiatr i szybkość. Na rzekach szybkich może być równe z kajakiem, co potwierdza to  legendarny wyścig Yukon River Quest. Zawodnicy  w canoe kończą swój rejs około 4 godziny po najszybszych kajakach jedynkach, wiec nie jest źle, godna  rywalizacja.

Moja wyprawa miała charakter czysto sportowy .Jako, że mam dwóch synów,  moją motywacją było szybko wrócić do domu.  Ale też był to dla mnie ostatni dzwonek aby zrobić wyprawę sportową ponieważ wiem,  że  jestem dobry w pływaniu długodystansowym na canoe a lata płyną jak Amazonka.  Z tego powodu postanowiłem  właśnie to zrobić w stylu sportowym. Dopłynąłem do Belem 1 września 2015 roku o godzinie 15.26. .  

Tym samym kończę z pływaniem na canoe, ten etap mam juz za sobą.  Kiedyś popłynę z moimi chłopcami po Jukonie aż do Alaski. Teraz skupiam sie  na biegu. Już jutro, 4 września rozpoczynam swój najdłuższy bieg w życiu-  80 km w stronę Atlantyku aby zakończyć trawers Ameryki Południowej. To ciężkie wyzwanie- gorąco i wilgotno, ale wyzwania muszą być,  inaczej świat  stanąłby w miejscu. Trzeba napierać. Przepłynięcie Amazonki dedykuję mojemu najmłodszemu synkowi 3 letniemu Leonkowi, aby wiedział, że niemożliwe nie istnieje dopóki nie znajdziemy nowego rozwiązania.  Tego nauczyła mnie Amazonka- szukać rozwiązań i napierać. Do końca życia.

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


1 wrzesien 2015

Marcin Gienieczko przepłynął Amazonkę

1 września 2015 r., po 94 dniach walki i pokonaniu 5978 km w canoe, Marcin Gienieczko dopływając do Belem zakończył najdłuższy etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition. Polski podróżnik rozpoczął zmagania z systemem rzecznym Amazonki 31 maja w miejscowości San Francisco. Jest to pierwszy w historii spływ canoe Amazonką. Cała wyprawa jest oficjalnie rejestrowana przez system - dwa satelitarne SPOT’y. Jeden nadaje pozycję co 10 minut, drugi dwa razy dziennie. Żadna wcześniejsza ekspedycja nie rejestrowała płynięcia takim systemem.

Zakończony przed chwilą spływ Gienieczko dedykuje zwłaszcza tym, którzy poddają pod wątpliwość jego wcześniejsze dokonania, m.in. spływ systemem rzecznym MacKenzie w Kanadzie wyróżniony na festiwalu „Kolosy” w Gdyni. Niejaki Marcin Karcz oszust z Vancouver, podający się jako bankier i pasjonat gór próbował wmówić kilku naiwnym podróżnikom ze Marcin Gienieczko nie przepłynął systemu rzecznego Mackenzie. „Przepływając Amazonkę nie liczyłem na aplauz, ale na sprawiedliwość, życzliwości i wsparcie drugiego człowieka. To właśnie otrzymałem w Peru i Brazylii. Wyprawa zakończyła się sukcesem dzięki wsparciu Gadiela Sanchez Riviery oraz  mojemu samozaparciu.” – podsumowuje podróżnik.

Teraz polskiego podróżnika czeka ostatni etap trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża – bieg z Belem nad brzeg Oceanu Atlantyckiego, z przyznaną przez Polski Komitet Olimpijski polską flagą olimpijską. „To duże wyróżnienie, bo jak wcześniej mówiłem wyprawa ma charakter sportowy, a nie eksploracyjny, a w sporcie liczy się szybkość” – dodaje Gienieczko.

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w Internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w Radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Martin swam the Amazon Gienieczko
1 September 2015. After 94 days of fighting and defeating 5978 km in a canoe, Martin Gienieczko reached its Belem ended the longest stage of the expedition Energa Solo Amazon Expedition. Polish traveler began to struggle with the Amazon river system on 31 May in San Francisco. This is the first in the history of canoe rafting the Amazon. The whole trip is officially recorded by the system - two satellite SPOT'y. One suitable position every 10 minutes, another two times a day. No previous expedition flow did not register such a system.
Completed just rafting Gienieczko dedicated especially to those who put into question his previous performance, including MacKenzie rafting river system in Canada awarded at the "Colossus" in Gdynia. A man named Martin Karcz crook from Vancouver, posing as a banker and enthusiast of the mountains trying to convince some gullible travelers with Martin Gienieczko not crossed the Mackenzie river system. "Flowing Amazon did not count on applause, but in fairness, kindness and support of others. It was received in Peru and Brazil. The expedition was a success thanks to the support Gadiel Sanchez Rivera, and my self-denial. "- Sums up the traveler.
Now the Polish traveler waiting for the final stage of the beam on its own merits South America, 7000 km from the west to the east coast - run from Belem to the shores of the Atlantic Ocean, the Polish awarded by the Polish Olympic Committee, the Olympic flag. "It is a great honor, because as I said before the expedition is a sport, not exploration, and sports speed counts" - adds Gienieczko.
-------
Marcin traveler Gienieczko Energa Solo expedition through the Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "Dear support for children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated by Gienieczkę 1 km away. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/
Martin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on records GPS relations on the blog and on fanpage on Facebook and cosobotnich broadcast on Radio Color and TVN24 get up and Weekend.

More about the expedition Energa Solo Expedition Amazon page:
www.gienieczko.pl
www.soloamazon.info
https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
Follow the expedition step by step: http://www.soloamazon.info/tracking
Martin Current position: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 


1 wrzesień 2015

Z ostatniej chwili

Marcin zmaga się z silnymi prądami od Atlantyku, zmierza ku Belem.

 

Breaking news

Martin is struggling with strong currents of the Atlantic, is heading towards Belem.

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


31 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

Wczoraj podczas płynięcia przez zatokę Baia do Capim naprzeciwko Vila Itupanenla miałem wywrotkę. Canoe zostało uratowane dzięki piance poliuretanowej  która była zastosowana na dziobie i rufie canoe. Łódź która miała mnie ubezpieczać została wyrzucona na mieliznę i nie mogli mi pomóc, znajdowałem się około 8km od brzegu i nie mogłem szybko płynąć bo była fala od brzegu i spychało mnie w głąb zatoki, fale były do 2 metrów bardzo groźne. Aktualnie znajduje się w kanale Furo do Arrozal i płynę do Belem, płynięcie z Breves do Belem jest zdecydowanie trudniejsze niż Amazonką, zwłaszcza kiedy się płynie w canoe.

Z delty Amazonki

Marcin

 

Breaking news

Yesterday, during the passage through the bay Baia do Capim front of Vila Itupanenla I was tipping. Canoe was saved thanks to the polyurethane foam that was used in the bow and stern of the canoe. Boat which took me to cover was thrown aground and could not help me, I found myself about 8km from the shore and could not swim fast because there was a wave from the shore and plunging me into the bay, the waves were up to 2 meters very dangerous. We're located in the channel Furo to Arrozal and swim to Belem flow of Breves to Belem is definitely more difficult than the Amazon, especially when it floats in a canoe. With the delta of the Amazon
Marcin

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


29 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin Gienieczko przepłynął rzekę Rio Tocantins, podczas crossowania pokonał ponad 30km. Musiał się cofnąć w gore rzeki aby bezpiecznie wykonać przepłynięcie rzeki, płynął z szybkością 6-8km/godz. Chodzi o to aby dopłynąć do Belem na 1.09.15r. Byłby to absolutny rekord świata przepłynięcia na canoe po rzece Amazonce. Największa stacja brazylijska Globo-Sport zaprosiła Marcina Gienieczko do programu w Rio de Janerio 31.08.15r. Marcin spotyka się z Marcinem Osmanem fotografem który jest autorem okładki książki Marcina Gienieczko "Kierunek Północ". Do Belem pozostało około 140km!!!!

Z delty Amazonki Marcin

 

Breaking news

Gienieczko Martin swam the Rio Tocantins, while crossowania defeated more than 30km. He had to go back upstream to safely perform the passage of the river, flowing at a speed of 6-8km / h. The idea is to sail to Belem on 1.09.15r. It would be a world record for a canoe to cross the river Amazon. The largest Brazilian station Globo-Sport invited Martin Gienieczko program in Rio de Janeiro 31.08.15r. Martin meets with Martin Osman photographer who is author of the book cover Martin Gienieczko "Direction North". To Belem left about 140 km !!!!
With the delta of the Amazon Marcin

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


28 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin Gienieczko  obecnie płynie do m.Limoejoro do  Ajuru. Praktycznie cały czas ma wiatr od Atlantyku, czasami canoe płynie w górę rzeki z prędkością  około 4km/godz a czasami jak wiatr się zmienia do płynie w przeciwnym kierunku 5-7km/godz. Trzeba się  wstrzelić w czas kiedy nie ma przypływu wtedy można względnie płynąć. Za Limoejoro do Ajuru Marcin będzie miał zamiar crossować rzekę Tocanitins, w tym miejscu ma szerokość około 17km.Do Belem około 190km

Z Amazonki

Marcin

Breaking news

Martin Gienieczko currently flows to m.Limoejoro to Ajuru. Practically all the time is the wind from the Atlantic, sometimes canoe up the river flows at about 4km / h and sometimes as the wind changes to flows in the opposite direction 5-7km / h.

You have to fire the at a time when the tide is out then you can relatively sail.

For Limoejoro to Ajuru Martin will be going cross river Tocanitins, this place has a width of about 17km.Do Belem about 190km

With Amazon

Marcin

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


27 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin Gienieczko powoli zbliża się  do Atlantyku, to już jest końcowy etap spływu Amazonką to Belem. Spływ spowalniają, pływy coraz bardziej odczuwalne. Rząd Brazylii postanowił wesprzeć projekt finansowo w kwocie 15tys.dolarów. Od miejscowości Curralinho będę miał eskortę łodzi która będzie ochraniać i monitorować spływ aż do Belem. Należy zaznaczyć że  10 lat temu Marcin spłynął cały system rzeczny Mackenzie! http://www.gienieczko.pl/poprzednie/?id=21 W tym miejscu pragnie podziękować dla Ambasadora Polski w Brazylii Andrzeja Braitera za wszelką pomoc przy tym projekcie. https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

Specjalne podziękowania kieruje do Adama Wasilewskiego kartografa projektu który jest najbardziej wiarygodnym taktykiem i prognostykiem w tym projekcie, dziękuję Ci Adam!!

Do Belem pozostało tylko 240km.

Z Amazonki

Marcin

 

Breaking news

Martin Gienieczko slowly coming to the Atlantic, this is already the final stage of rafting the Amazon is of Belem. Rafting slow down, tides continue to worsen. The Brazilian government decided to support the project financially in the amount 15tys. dollars. From the village of Curralinho I have escort boats that will protect and monitor the flow until Belem. It should be noted that 10 years ago, Marcin run down the Mackenzie River system! http://www.gienieczko.pl/poprzednie/?id=21 At this point, I would like to thank the Polish Ambassador in Brazil Andrew Braitera for any help on this project.
Special thanks go to Adam Wasilewski cartographer of the project which is the most reliable predictor of tactician and in this project, I thank you Adam !!
To Belem were only 240km.
With Amazon
Marcin

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


24 sierpień 2015

Z ostatniej chwili
Marcin Gienieczko  przypłynął do Bagre,spotkanie z mieszkańcami tej osady było spontaniczne gdy dowiedzieli się skąd Marcin płynie. Ugoszczono go odpowiednio że przysnął na dopływie, trochę go potem zniosło.Dziś rusza dalej do osady Tere  i pózniej będzie miał jeszcze jeden ciężki kross przez rzekę Tocanitins która ma szerokość do kilkunastu kilometrów.Do Belem coraz bliżej.
Z delty Amazonki
Marcin
 
 

23 sierpień 2015

Dopłynąłem do Breves, miałem mieć wsparcie  od Gurupy, ale niestety nie było. Na Kolosach zalecał to Piotr Chmieliński, który w 1986 roku płynął tym samym szlakiem w towarzystwie łodzi z Parintins. Zalecał, aby była taka łódź lub ktoś ze mną płynął od Gurupy. Miało tak być, Ambasada Polski w Brazylii chciała pomóc, ale później okazało się, że nic takiego nie będzie i sam  dalej napierałem. Rzeka mnie zaskakuje. Przed Gurupą miałem zachodni wiatr i  silny nurt, żadna wyprawa na Amazonkę nie płynęła w tym czasie, jedynie Olek Doba płynął w  lipcu, ale w Manaus zrezygnował z dalszego zdobywania Amazonki po dwóch napadach. Tak na marginesie Konsul  Jose de Moura zapewniał wszystkich  w tv w Manaus, że będę miał asystę, wsparcie, ale to była jedna wielka propaganda i ściema, bo nikt o niczym nie wiedział, a aby było ciekawiej od Manaus miałem parę dni asystę i  finansowałem ich. Wszyscy byli wkurzeni na ściemę, a świadkiem tych potwierdzeń był ksiądz Grzegorz z Manaus i może to potwierdzić. Facet tylko dużo mówił, a w rzeczywistości zostawił temat w  moich rekach i sam musiałem i muszę szukać rozwiązań, więc jeżeli ktoś myśli, że  Honorowy Konsul mi pomógł i że było wsparcie to wielka bzdura. Dużej pomocy udzielił Ambasador Polski w Brazylii Andrzej Braiter, za co mu dziękuję i  będę głośno mówił o tym w Polskim MSZ  za szczere chęci i życzliwość oraz starania w czasie tego projektu. Niestety od Gurupy nie ma takiej możliwości napisała Pani Konsul, ale szukałem sam rozwiązań.  Od Breves dogadałem się z Komendantem Policji Militarnej i będziemy może razem napierać do Bagre, razem trawers rzeki Para, a później znowu solo do Belem. Z tego miejsca jest 10 dni płynięcia. Przy szczęściu i pomocy Boga, ale jeżeli ktoś myśli, że mam tutaj asystę lub coś w tym stylu to się myli. Napieram cały czas, jestem szczęśliwy, że mogę realizować ten projekt. 31-go sierpnia  przylatuje moja ekipa do Belem, bo później jeszcze mam bieg. Rzeka Amazonka jest idealną rzeką na rekord świata w canoingu i zrobię wszystko, aby tego dokonać. Od 17-go maja napierałem cały czas i się spieszyłem. Przyznanie flagi olimpijskiej to duże wyróżnienie i pokazanie, że moja wyprawa różni się od tych, które były, że jest sportowa, bo w Amazonkę  trzeba  włożyć coś nowego, a nie tylko to samo powtarzać, bo to nie ma sensu. Gorąco mnie przywitały piękne dziewczyny, kocham Brazylie, kocham dwa kraje najmocniej na świecie Rosję i Brazylię. One mają dużo wspólnego, czyli życzliwość, wielkość, piękne kobiety, dżunglę i tajgę itp. Nie czuję się już wyobcowany w aspekcie porozumiewania, czy mowy w tych językach. Przed sobą mam jeszcze dwa wielkie trawersy rzeki Pary, Tocantins i zatoki Baja de Marajo. To wielkie wyzwanie dla canoe, to ciężka sprawa, bo kajak szybko się przebija, lepiej się prowadzi szczególnie morski, a canoe ma wielkie burty, więc trzeba płynąć na fale, aby wiatr z Atlantyku nie uderzył w burty, bo wtedy wywróci canoe. Pływanie na canoe różni się kolosalnie od pływania w kajaku, to tak jak  porównać  F-1 do klasy WRC, taka różnica, choć Kubica myślał inaczej i stracił na tym wszystko.....

Napieram dalej, dzisiaj wypływam z Breves do Bagre.

Pozdrawiam,

Marcin

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Last news from waterway

I have reached Breves, I had to have the support of Gurupa, but unfortunately I didn’t. Peter Chmieliński told me about it during Kolosy. He sailed in 1986 the same route in the company of a boat from Parintins. He recommended such boat or someone who could flow with me from Gurupa. This was to be, Polish Embassy in Brazil wanted to help, but later on it turned out that nothing like this will be, and I had to do it on my oown. River surprises me. Near Gurup I had western wind and a strong stream, no one trip to the Amazon did not flow at this time, only Olek Doba floated in July, but he resigned in Manaus as he was attacked twice. By the way, Consul Jose de Moura provided on TV that I will have assistance and support, but it was one big propaganda and fake, because no one knew anything about it, and make it more interesting from Manaus I had a few days of assistance and I financed them myself . Everyone was mad Father Gregory  from Manaus witnessed these confirmations and can confirm this. The guy just talked a lot, and in fact left everything , and I had to  look for solutions myself, so if anyone thinks that the Honorary Consul helped me and supported me  this is bullshit. Polish Ambassador Andrzej Braiter in Brazil helped me a lot, many thanks for him and I am going to speak loudly about it to the Polish Ministry of Foreign Affairs for a sincere willingness and kindness and efforts during this project.

Unfortunately, since Gurupa this was not possible as Mrs Consul wrote, so I was looking for the solutions on my own.  I spoke with the Commander of Military Police and from Breves  we will flow together  to Bagre than traverse of the river Para, and then again solo to Belem. From this place it will take  10 days. With luck and the help of God I will do it but if someone thinks I have here an assistance or something like that  is wrong. I push all the time, I'm happy that I can realize this project. my crew  arrives to Belem  on 31st of August. Amazon River is an ideal river for a world record in canoeing and I will do everything to accomplish this. From the  17th of May I fight all the time. The granting of the Olympic flag is a great honor and shows that my trip is quite different from the previous ones that it is more sport, because you need to put something new not just to repeat the same thing, because it does not make sense.  Beautiful girls welcomed me, I love Brazil, I love the strongest two countries in the world, Russia and Brazil. They have a lot in common, that kindness, size, beautiful women, jungle and taiga. I feel alienated no longer in terms of communication or talking in these languages.

 I have two more great traverses of the river Couples, Tocantins and bays of Baja de Marajo. It's a big challenge for canoe, kayak goes quickly through and canoe has a great side, so you have to ride the waves and to avoid the wind from  Atlantic that can hit the side and put the canoe upside down. Swimming on a canoe differs enormously from swimming in a kayak, it is like comparing F-1 to WRC,  Kubica was thinking differently and lost everything .....

I fight  further, today I flow from Breves to Bagre.

Regards,

Marcin

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

 www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step on: http://www.soloamazon.info/tracking


22 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Polski Komitet Olimpijski oficjalnie przyznał flagę olimpijska dla Marcina Gienieczko.

Flaga olimpijska przyznawana jest tylko w wyjątkowych sytuacjach, zatem PKOL uznał że Marcin Gienieczko Polak chce przed Igrzyskami Olimpijskimi w Brazylii pokazać sportowcom w Polsce ze widoczny cel na horyzoncie jest do osiągnięcia.

Gienieczko realizuje triatlon przez Amerykę Południową (rower, spływ canoe i bieg)

Aktualnie płynie deltą Amazonki w stronę Belem.

 

Cała poezja życia jest w tej piosence.

 

https://www.youtube.com/watch?v=tSqsHeWx9Nc

 

Breaking news
 
Polish Olympic Committee officially awarded the Olympic flag for Martin Gienieczko.
The Olympic flag is only granted in exceptional circumstances, therefore, the Polish Olympic Committee decided that Martin Gienieczko Pole wants before the Olympic Games in Brazil show athletes in Poland, visible on the horizon goal is to achieve.
Gienieczko realizes triathlon through South America (bike, canoe and rafting gear)
Currently, the Amazon delta flows in the direction of Belem.

The whole of life is poetry in the song.
 

https://www.youtube.com/watch?v=tSqsHeWx9Nc

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina:

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


21 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin Gienieczko dziś opuścił główne  koryto Amazonki po przepłynięciu 5436km
i wpływa w największą deltę świata tej rzeki. Zmierza w stronę Belem. Przed kanałem miał po raz pierwszy wiatr zachodni gdzie mógł płynąć z prędkością czasami 8km/h Amazonka cały czas zaskakuje. Teraz jeden cel, dopłynąć do Belem.

 

Breaking news

Martin Gienieczko today left the main trough of the Amazon after passing 5436km
and affects the largest delta in the world of this river. Heading towards Belem. Before the canal was the first time where he westerly wind flow at speeds sometimes 8km / h Amazon surprises all the time. Now one goal, to swim to Belem.

 

http://https://pl.wikipedia.org/wiki/Amazonka

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


19 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

 

Marcin Gienieczko dokonał wczoraj "krossu" Amazonki ,od m.Almeirim przepłynął po skosie 15km rzeki. Miał akurat sprzyjające warunki atmosferyczne które umożliwiły przepłynięcie całej szerokości rzeki na tym odcinku. Marcin obecnie zmierza do m.Gurupa, następnie wpłynie już w kanał Furo Tapajuru jeden z odnóg delty Amazonki. Do przepłynięcia będzie jeszcze miał około 600km.

Z Amazonki

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Breaking news

Martin Gienieczko made yesterday, "krossu" Amazon of m.Almeirim swam diagonally 15km of the river. He happened to favorable weather conditions which allowed passage across the full width of the river in this section. Martin now aims to m.Gurupa, then will have a channel Furo Tapajuru one of the branches of the Amazon delta. For the passage will still have about 600 km.
With Amazon


More about the expedition Energa Solo Expedition Amazon page:
www.gienieczko.pl
 

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step: http://www.soloamazon.info/tracking
Martin Current position: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


16 sierpień 2015

Z ostatniej chwili
Marcin Gienieczko pokonuje kolejne kilometry rzeki Amazonki, obecnie dają się we znaki wschodnie wiatry które spowalniają płynięcie.
Aby zrealizować ten projekt Marcin zrezygnował z pracy marynarza na statku https://www.youtube.com/watch?v=y9-aslfukWw
Znajduje się około 140km od Santarem, do przepłynięcia ma jeszcze 900km.
Z Amazonki
Marcin
 
 
Breaking news
Marcin Gienieczko consecutive defeats kilometers of the Amazon river, now pester easterly winds which slow down the flow.
To realize this project Martin resigned from the seaman on board
https://www.youtube.com/watch?v=y9-aslfukWw
It is located about 140km from Santarem, has yet to cross the 900km.
With Amazon
Marcin

12 sierpień 2015

O własnych siłach pokonałem w canoe ponad 5000 km

Dopłynąłem do Santarem. Droga, a raczej rzeka zawiła i burzliwa, kiedy wpływają kanały innych rzek, wody się mieszają i jest bardzo burzliwie i krótka fala.

Miałem małą wywrotkę, ale jest OK. Nie wiem jak to się dzieje, że żyję. Fale są olbrzymie. Przepłynięcie na drugą stronę rzeki graniczy z cudem. Przed Obidos krosowałem rzekę, na środku były 2 metrowe, stojące fale, które tak kręciły moim canoe, że nie wiedziałem z której strony spodziewać się kolejnego grzywacza, który będzie próbował wywrócić moje canoe” – opowiada Gienieczko.

Napieram cały czas, ale czuję, że słabnę. W moim canoe pękło siedzisko, to zmęczenie materiału od ciągłego napierania. Mam nadzieję, że naprawię je w Santarem. Już nie wytrzymuję tempa sportowego. Ciężko jest już mi, bo od 17 maja z małymi przerwami cały czas napieram. Krew mi się z nosa lała, serce już trochę boli, ale to pewnie od stresu. Płynę sam w tym swoim canoe i walczę swoim pagajem z falami. Najgorszy jest mocny wiatr ze wchodu, który się nasila od 10.00 i jest do 15.00 i zazwyczaj ma siłę około 3 do 4 B. Wtedy słabnę maksymalnie…

Czasami nurt ma prędkość z moim wiosłowaniem 8 km/godz., ale czasami tylko 4-5 km/godz., czasami tak siada, jakbym był na jeziorze. Za Santarem rzeka zwolni jeszcze bardziej, a wręcz przeciwnie, płynie w górę. Zaczną się pływy morskie wrzynające się w Amazonkę, podnoszenie i opadanie rzeki. Będą wielkie przeszkody. Jest mi już ciężko, bo od 17 maja, z małymi przerwami cały czas napieram. Śpię u ludzi w pływających domach. Brazylijczycy jak dotąd są życzliwi, zobaczymy co dalej w delcie.

Kilka dni temu, w godzinach wieczornych, podczas dopływania w ciemności do miejscowości Itacoatiara nie zauważyłem w porcie potężnej liny cumowniczej tankowca. Gdy przepływałem obnok, podczas rozkołysu lina gwałtownie się naprężyła i tylko cudem, zabrakło około 5-10 cm ominęła mnie. Mogłaby przeciąć na pół i mnie i moje canoe. Jakimś cudem wyciągnęli mnie marynarze, aż canoe frunęło w powietrzu. Inaczej wiry od statku zmieliłyby mnie razem z canoe. Wtedy pomogła również łódź asekuracyjna, która wypłynęła z portu na spotkanie ze mną. Ci ludzie uratowali mi życie. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie z wyższej szkoły morskiej, że woda nie lubi głupich i pijanych, a rozsądnych i działających jak szachista, czyli znacznie szybciej trzeba przewidywać możliwe sytuacje.

Życie podróżnika-napieracza to życie inne. W moim życiu liczy się cały czas szukanie rozwiązań i napieranie w odróżnieniu od życia mojej żony, która takich ambicji nie ma. Jest bardziej domatorką i zajmuje się dziećmi, bez niej dom by zwariował... Tak samo było w rodzinie mojego idola, Mika Horna (www.mikehorn.com). Przed wyjazdem Alicja, moja żona powiedziała mi „Marcin ty jesteś wojownikiem, a ja wolę spokój, nie taki stres i takie napieranie.” To prawda, Alicja żyjąca w systemie korporacyjnym ma inny styl napierania, bardziej ustabilizowany. W tym co robię ja, czy Horn, czy inni napieracze jest  szukanie wielu bramek i przechodzenie przez te, które są najlepsze. Co znaczy najlepsze? Najpewniejsze. Tak jest w eksploracji. Nie każdy chce ten styl mieć, bo to stres, dużo emocji, niektórzy wolą mieć święty spokój, a nie w wieku 70 lat przepływać Atlantyk, jak Olek Doba mój drugi idol. Mam tylko dwóch Horn i Doba. Mimo, że mamy dwóch synów i że ciągle życie rodzinne jest skrzyżowane z tym co robię. Bez synów nie istnieję, bo ciągle trzeba dbać o dwie strony i tych, którzy są w domu i tych, którzy są na morzu - to stare powiedzenie marynarzy. Mieszkamy w wiosce rybackiej, w gminie Kosakowo i te powiedzenie styka się z życiem i wodą. Wielu myśli - o jesteś tam, masz święty spokój - tak nie jest. Jeżeli w domu coś jest źle, to na wyprawie też jest źle.

W Santarem będę 2 noce, a później wypływam dalej, o ile naprawię canoe. Od tej chwili na stronach projektu Energa Solo Amazon Expedition będą tylko z tak zwanej „ostatniej chwili”. Pod koniec sierpnia do Brazylii ma przylecieć mój fotograf Marcin Osman oraz Alicja Gienieczko. Wszystko po to, aby dokumentować finał projektu. O ile dopłynę. Z miejsca, w którym teraz jestem jest ponad 1000 km, to jakieś 22 dni płynięcia ostrego, dzikiego i pod silny wiatr i dużą falę. Jeżeli codziennie zrobię 50 km to super wynik, zwłaszcza na canoe, które różni się od kajka tym, że jego burty są jak żagle i trzeba płynąć zawsze dziobem na wiatr, żeby fale nie znosiły na falę przybojową. Dużym utrudnieniem są duże statki. Kilka dni temu płynę sobie canoe środkiem Amazonki i widzę statek, płynie zbliża się i patrzę, napisane GDYNIA. Jejku z miasta gdzie robię zawsze zakupy, widzę statek i polską banderę. Płynął do Manaus. Jaki byłem szczęśliwy, że duże statki pływają tutaj nawet z Polski, rzadko można je spotkać, ale można spotkać. Dużą radość miałem.

Kiedy wpłynąłem na wody Tapajos, rzeki która wpływa do Amazonki, wpłynąłem na wody błękitne. Znowu się wymieszały wody, po jednej stronie kawa, a po drugiej stronie wody niebieskie. Jak to będzie dalej tego nie wie nikt? Najważniejsze, aby płynąć dalej.

Teraz zmienił się czas i wstaję o 6:00 bo dopiero o 6:30 robi się widno. Płynę do 18:00 po południu. Jestem już osłabiony w ciągu 85 dni przejechałem 700 km na rowerze przez Andy od Pacyfiku, później przepłynąłem rzekę Apurimac 60 km, następnie rzekę handlarzy kokainą – Ene, gdzie są wiry o średnicy 10 metrów. W tym miesiącu (czerwiec) żadna wcześniejsza wyprawa nie była na rzece Ene. Potem pokonałem rzekę Ukajali, która ostatnio zasłynęła tym, że zostali zabici polscy kajakarze. To nie są te czasy, jakie opisywał Fiedler. Ukajali przepłynąłem w canoe w dobrym, rekordowym czasie 19 dni, a rzeka wije się jak wąż przez serce amazońskiej dżungli. Później już Amazonka. Łącznie blisko 5 tysięcy kilometrów w canoe. Jak do tej pory to najdłuższa podróż w canoe. Nie w kajaku, nie pontonem, ale w canoe. Wyprawa jest oficjalnie rejestrowana przez system - dwa satelitarne SPOT’y. Jeden nadaje pozycję co 10 minut, drugi dwa razy dziennie. Żadna wcześniejsza ekspedycja nie rejestrowała płynięcia takim systemem. Po prostu w 1986 roku nikt nie wiedział, że coś takiego będzie. Mowa o pierwszym zdobywcu Amazonki Piotrze Chmielińskim. Wtedy się pisało książki, teraz jest inna już dokumentacja, taka którą mogą ludzie zobaczyć siedząc w wygodnym fotelu. Tak jak było to u Olka Doby, który płynął w 2011 roku przez Atlantyk, działał on tylko na jednym spocie, ręcznie obliczanym. Zapraszam do analizy mojego wpływu: http://www.soloamazon.info/tracking/ oraz https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Od miejscowości Gurupa opuszczę Amazonkę i zapuszczę się w deltę Amazonki. Swoją drogą, siadł mi jeden GPS, być może wilgoć go dopadła, ale ja mam w swoich gps-ach opracowany szlak sportowy dzięki informatykowi Kacprowi Jurakowi, który jest i był na tyle zdolny, że opracował taki system, że mam wszystko jak na dłoni i wiem jak płynąć, gdzie się zatrzymać, jakie przyspieszenie mogę mieć w danym miejscu itp. Wszystko po to, abym skupiał się na płynięciu sportowym od punktu do punktu. Mam obmierzony kilometraż, a wszystko to zrobione przed komputerem w Polsce przez Adama Wasilewskiego. Teraz są inne czasy napierania, czasy, które mogą wprowadzić nowości dla innych. Dlaczego Bielecki himalaista powiedział - mnie korona Himalajów nie interesuje, liczy się zdobycie zimą K2. Dlaczego, pytają się, bo to już zrobiono, a K2 dla ludzkości zimą to nowość. I tak już jest w tej eksploracji, liczy się nowość i coś innego.

Chcę oficjalnie poinformować, że Polski Komitet Olimpijski przyznał mi polską flagę olimpijską, z którą będę biegł w trakcie ostatniego etapu, o ile dopłynę do Belem. Przyznał oficjalnie Polską flagę, bo mam przebiec w jeden dzień 85 km czyli podwójny maraton. Przez fawele Belem i wioski stanu Para, do Atlantyku z flagą Polski, Brazylii i olimpijską. To duże wyróżnienie, bo tak jak powiedziałem, wyprawa ma charakter sportowy, a nie eksploracyjny, a w sporcie liczy się szybkość, a nie podziwianie, jak papuga siada marynarzowi na fajce. Jak będę miał 50 lat, tym rodzajem eksploracji się zainteresuję. Na razie chcę inaczej napierać do póki zdrowie, entuzjazm i motywacja jest. Warto iść taką ciężką drogą, która sprawia najwięcej radości przeżywania.

Obecnie trwają rozmowy mojego partnera, firmy Energa i stacji TVN. Jest szansa, że polski kanał TVN przyleci do Belem relacjonować finał mojej wyprawy. Chcę podziękować matce  chrzestnej projektu i mojego canoe Katarzynie Ostrowskiej, rzecznikowi firmy UNIQA, za dodatkowe wsparcie. Prawdziwa matka nigdy nie zostawia swego dzieła, a ten projekt, to projekt rozkręcony i zapoczątkowany przez firmę ubezpieczeniową Uniqa. Swoją drogą bardzo odważna decyzja firmy. Ale jak to mowa w wojsku, umiar jest dla cykorów i chyba jest tak w tej firmie... Dziękuję Kasiu!

Pozdrawiam Marcin.

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Marcin z Amazonki https://www.youtube.com/watch?v=9z7TrD8oSw4&spfreload=10

 

On my own I defeated in a canoe more than 5000 km.

I reached Santarem. The road and rather the river was difficult and stormy. When different parts of the rivers mix it is very stormy and the waves are short.

I had a small tipper, but it's OK. I do not know how it happened that I am stilla live. The waves are huge. Crossing to the other side of the river is a kind of the miracle. Near Obidos I crossed the river, in the middle there were 2 meters of standing waves, that almost spun my canoe, I did not know from which side should I expect another big wave"- says Gienieczko.

I fight all the time, but I feel that I am getting weaker. The seat broke in my canoe. I hope to fix it in Santarem. It is harder and harder to cross the river so fast all the time. Since 17th of May I fight all the time with only a few breaks. My blood flew from my nose, my heart hurts a little, but it's probably from stress. I go alone in my canoe and fight with the waves. The worst is a strong wind from east  which increases from 10.00 till 15.00, and usually has a strength of about 3 to 4 B. Then I am getting weak...

Sometimes the stream with my rowing has the speed of 8 km / hr. But sometimes only 4-5 km / h. Beyond Santarem river will slow even more and it will flow upward. The river start to rise and fall.

I sleep in floating homes. Brazilians are friendly so far, we'll see how it will be further.

A few days ago, in the evening, while I was entering in the darkness the town of Itacoatiara I did not noticed the big mooring of the tanker in the port. When I flowed past the rope taut rapidly and only by a miracle, ran about 5-10 cm near me. It could cut me and my canoe in half. Somehow, the sailors pulled me up. Otherwise the eddies from the ship would grind me with a canoe. Safety boat also helped me then. These people saved my life. Once again, checks the sentence of higher naval school that water does not like stupid and drunk, only reasonable and acting like a chess player can survive, you need to anticipate possible situations.

Life of such a traveler is quite different. In my life the only thing that counts is seeking all the time for the solutions it is quite different then the life of my wife, she does not have such ambitions. Dhe prefers to stay at home and look after the children, without her our housewould have gone mad ... It was the same in the family of my idol, Mike Horn (www.mikehorn.com). Before leaving Alice, my wife told me, "Martin you're a warrior, and I prefer peace, no such stress, and such insistence." That's right, Alice is living in the corporate system, she has a different style of pushing, more stable. In this what I do, whether Horn is more about seeking multiple goals, and going through them, that's best. What do you mean best? The most reliable. Such is the exploration. Not everyone wants to have this style, because it's stressfull, a lot of emotion, some people prefer to have peace of mind, rather than at age 70 cross the Atlantic likes Olek Doba, my second idol. I have only two of them, Horn and Doba. We have two sons and a family life still mix with what I'm doing. Without children I do not exist, because I still have to take care of the two sides, those who are at home and those who are at sea - it's the old sailors’ adage. We live in a fishing village in Kosakowo and that sentence always connects with life and water. Many people think that being here means having peace of mind - it is not. If I am at home something is wrong, If I am on a trip I think about my family.

I stay in Santarem for two nights, and then I will fight further, as far as I fix a canoe. From that moment on Energa Solo Amazon Expedition sites only so-called hot news will be posted. In late August, Brazil my photographer Martin Osman and Alice Gienieczko will  come to document the final of the project. From the place where I am now it is over 1,000 km, it is about 22 days of really narrowing flow. If I do 50 km every day it will be a great result, especially in the canoe, which differs from kayak. The large ships becomes a big hurdle. A few days ago when I was in a canoe I saw a ship approaching me. I could not belive what I saw. It was Polish ship “Gdynia”. The city where I always do the shopping, I saw the ship and the Polish flag. It swam to Manaus.  I was very happy that the big ships sail here even from Poland. I had the great pleasure.

When I reached the water of Tapajos river which flows into the Amazon, the water become blue. Again, the water blended, on one side coffee and on the other side blue water. Nobody knows what will happen. The most important thing is to sail on.

Now the time has changed and I get up at 6:00 because at 6:30 it gets lighter. I sail until 6 in the afternoon. I'm already exhausted. I rode a bicycle for 700 km within 85 days through the Andes from the Pacific Ocean, then swam the river Apurimac for 60 km, then the river cocaine traffickers on Ene, where there are vortices of 10 meters. No previous expedition had not been on the river Ene in June. Then I beat the Ucayali river, which recently became well known as a place where  Polish kayakers were killed. These are not the times described by Fiedler. I defeated Ucayali in a canoe in a record time of 19 days, and the river meanders like a snake through the heart of the Amazon jungle.it is in total nearly 5000 km in a canoe. So far, the longest journey in a canoe. Not in a kayak, not dinghy, but in a canoe. The expedition is officially recorded by the system - two satellite SPOTs. One shows my  position every 10 minutes, another shows it two times a day. No previous expedition was not registered by such a system. Just in 1986, no one knew that something like that would be. I mean Peter Chmielinski who was the first person who crossed Amazon. Then the books were written, now it is different, now we are able to see people sitting in a comfortable chair. Just as it was with Olek Doba during his expedition 2011, he was acting only at one spot, manually calculated. Feel free to analyze my trip: http://www.soloamazon.info/tracking/ and https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

From Gurup village I will start the delta of the Amazon. By the way, one of my GPS sat down, perhaps because of humidity, but I have in my GPS-the whole trail developed by the IT specialist Jurek Caspar, who was so capable that he has developed a system that I have everything at a glance and I know how to swim, where to stay. All was prepared from point to point. Everything was done at the computer in Poland by Adam Wasilewski. Now we really live in quite different times. Bielecki told once – “ I am not interested in the crown of the Himalayas, what matters is getting the K2 in winter. Why, some people ask, because it's already been done, and nobody climbed K2 in the winter. And it is all about the exploration, what matters is new and something different.

I would like to officially inform you that the Polish Olympic Committee granted me a Polish Olympic flag, I am going to use it during the final stage. They officialy gave me Polish flag, because I run 85 km  in one. It is double marathon. By Belem and the state of Para, through the Atlantic with Polish flag, Brazilian flag and Olympic one. It's a great honor, because as I said, the expedition is a sport, not exploration, and the speed counts I am not interested in a parrot that sits on the sailor’s pipe. When I will be 50 years old perhaps then I will be interested in such kind of exploration. For now, I want to fight differently thanks to health, enthusiasm and motivation. It is worthy to go such a hard way that makes the most joy of experience.

My partner, Energa company discuss with TVN. There is a chance that the Polish TVN will fly to Belem to show the final of my trip. I want to thank the godmother of the project and my canoe Katarzyna Ostrowska, UNIQA company spokesman, for additional support. Mother never leaves his work, this project was launched by Uniqa,the insurance company and I can always count on their support. By the way, it was a very courageous decision. But as the soldiers say, moderation is for those who fear… Thank you Kasia!

 Greetings Marcin.

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

 www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step on: http://www.soloamazon.info/tracking

 


9 sierpień 2015

Z ostatniej chwili

Dzisiaj Marcin Gienieczko zmierza do Santarem około 65km gdzie rzeka Amazonka łączy się z dopływem Tapajos,pękło mu siedzisko w canoe ,zmęczenie materiału od ciągłego napierania przy wiosłowaniu.jest burzliwie,czeka go kros rzeki, trzeba bardzo uważać
Ma nadzieję że te  siedzisko naprawi w Santarem
 
Z Amazonki

Marcin

Ostatnia Relacja z Radia Kolor : http://gienieczko2.wrzuta.pl/audio/adH5iGK7WfF/marcin_z_amazonki


8 sierpień 2015

Walka z wysokimi falami, silny wiatr, pęknięte siedzisko w canoe i wywrotka – to tylko część trudności, z którymi zmaga się obecnie Marcin Gienieczko. Polski podróżnik realizując wyprawę Energa Solo Amazon Expedition próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Specjalizujący się w spływach canoe, Marcin Gienieczko chce przepłynąć Amazonkę w rekordowym czasie – 100 dni.

 

Jestem w Obidos. Miałem małą wywrotkę, ale jest OK. Nie wiem jak to się dzieje, że żyję. Fale są olbrzymie. Przepłynięcie na drugą stronę rzeki graniczy z cudem. Przed Obidos krosowałem rzekę, na środku były 2 metrowe, stojące fale, które tak kręciły moim canoe, że nie wiedziałem z której strony spodziewać się kolejnego grzywacza, który będzie próbował wywrócić moje canoe” – opowiada Gienieczko.

 

Napieram cały czas, ale czuję, że słabnę. W moim canoe pękło siedzisko, to zmęczenie materiału od ciągłego napierania. Mam nadzieję, że naprawię je w Santarem. Już nie wytrzymuję tempa sportowego. Ciężko jest już mi, bo od 17 maja z małymi przerwami cały czas napieram. Krew mi się z nosa lała, serce już trochę boli, ale to pewnie od stresu. Płynę sam w tym swoim canoe i walczę swoim pagajem z falami. Najgorszy jest mocny wiatr ze wchodu, po 13:00 zazwyczaj ma siłę około 3 do 4 B. Wtedy słabnę maksymalnie…

 

Czasami nurt ma prędkość z moim wiosłowaniem 8 km/godz., ale czasami tylko 4-5 km/godz. Za Santarem rzeka zwolni jeszcze bardziej, a wręcz przeciwnie, płynie w górę. Zaczną się pływy morskie wrzynające się w Amazonkę, podnoszenie i opadanie rzeki.

 

Śpię u ludzi w pływających domach. Brazylijczycy jak dotąd są życzliwi, zobaczymy co dalej w delcie. Będzie trochę bandziorów, znaczy piratów z przedmieścia Belem. Jutro znowu cross na prawą stronę i będę się jej trzymał do Santarem. Najgorzej jest w tych miejscach, w których wpływają inne dopływy, koryta i kanały do Amazonki, wtedy łączą się nurty ze sobą i powstaje stojąca fala, najbardziej niebezpieczna z fal. Kto żegluje po Bałtyku, wie co znaczy, krótka, ale wysoka fala, znaczy wywrotka, jak nie myślisz. Walczę, oby dalej.

Pozdrawiam, Marcin Gienieczko.

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Martin's struggle with the waves of Amazon.

 

 The fight against high waves, strong wind, a broken seat in a canoe and trailers - are just some of the difficulties that Marcin Gienieczko faced  so far. Polish explorer during Energa Solo Amazon Expedition is trying to make the traverse of South America on his own , it is 7000 km from the west to the east coast, from the Pacific to the Atlantic, defeating Andy and flowing river in a canoe the  largest river on the world - Amazon. Specializing in canoe and rafting, Marcin Gienieczko wants to cross the Amazon in record time of 100 days.

I'm in Obidos. I had a small fall, but it's OK, now. I do not know how it happened that I am still alive. The waves are realy huge.Crossing the river to the other side sometimes becomes a miracle. Near Obidos I crossed the river, in the middle there were 2 meters long , standing waves, which just spun my canoe, I did not know from which side I should expect another wave that  will turn down my canoe, "- says Gienieczko.

I struggle all the time, but I feel that I am getting weaker. Seat snapped in my canoe. I hope to fix it in Santarem. I start to have problems to cross the river so fast as I did it previously. It is hard to me, because since 17th of May 17 I struggle all the time with small breaks. The blood was pouring from my nose, I have some problems with my heart, but it's probably from stress. I go alone in this canoe and fight  with the waves. The worst is a strong wind from east, after 1 pm it is usually about 3 to 4 B. Then I am getting weaker ...

 Sometimes the stream with my rowing has the speed speed of 8 km / hr., But sometimes only 4-5 km / h. Beyond Santarem river will slow even more and it will flow upward. The river start to rise and fall.

I sleep in floating homes. Brazilians are friendly so far, we'll see how it will be further. There will be some thugs, I mean pirates from the suburbs of Belem. Tomorrow I will start  again the crossing to the right side, and I will keep it to Santarem. The worst situation is in the areas where other tributaries, troughs and channels of Amazon are connecting, then big standing waves form. Everobody who had an opportunity to sail the Baltic Sea, know what I say. Short, but high wave means turning up if you do not think. I am still fighting..

 Regards, Marcin Gienieczko.


2 sierpień 2015


Z ostatniej chwili

Marcin Gienieczko przepłynął dotychczas 4440km, pobił swój rekord płynięcia na canoe, dotychczasowy jego jego wynik to przepłyniecie Leny 4328km(patrz przepłyniecie Leny Marcin Gienieczko). Po tym wypadku w m.Itacoatiara gdzie mógł zginąć musi uważać na przepływające duże jednostki pływające   do Manaus i dalej w górę rzeki Amazonki. Płynąc za blisko takich jednostek można być staranowanym, może to grozić wywrotką spowodowaną dużymi falami dochodzącymi do 1,5-2metrów. Firma "Hartwig" Szczecin nie chce pomóc w sprowadzeniu canoe z Belem do Polski po zakończeniu spływu Amazonką, tym samym nie pomoże dzieciom z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci w Gdańsku i Domu Dziecka.Canoe na miejscu miałoby być zlicytowane i te środki uzyskane z licytacji mały być przeznaczone na pomoc dzieciom Marcin postanawia że za swoje środki finansowe(koszt 20tys.zł)  sprowadzi canoe i jeżeli będzie taka potrzeba sprzeda własny samochód bo tym dzieciom to się należy, zaznacza ze każdy ma dzieci i nikt nie wie co może się zdarzyć w życiu.
Trzeba pomagać bo kiedyś ktoś może pomóc nam.

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0

 
Z Amazonki
Marcin
 


31 lipiec 2015

Z ostatniej chwili

Marcin Gienieczko  wczoraj mógł zakończyć wyprawę i moglibyśmy już z nim nie rozmawiać, najbardziej dramatyczny moment wyprawy do chwili  obecnej. Podczas dopływania do m.Itacoataria w godzinach wieczornych Marcin płynąc w ciemności nie zauważył liny cumowniczej  tankowca cumującego w porcie. Podczas przepływania obok liny w czasie rozkołysu lina gwałtownie się naprężyła i tylko cudem, zabrakło około 5-10cm a mogłaby przeciąć Marcina wraz z canoe na pół. Marynarze z tankowca w ostatniej chwili zauważyli Marcina i jakimś cudem wyciągnęli go że canoe frunęło w powietrzu, bo wiry od statku zmieliły by canoe z  Marcinem. Marcin już nigdy nie będzie płynął nocą , to na prawdę niebezpieczne i dramatyczne doświadczenie.

Noc była nieprzespana po tym stresie ale ruszył dalej, oby szczęśliwie dopłynąć do Parintins.

Z  Amazonki Marcin

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Ostatnia relacja Marcina z Radia Kolor http://gienieczko2.wrzuta.pl/audio/6ShShgMc0lB/marcin_z_amazonki


25 lipiec 2015

Gienieczko po pokonaniu na Amazonce 4200 km w canoe dopłynął do brazylijskiego portu w Manaus

 

Marcin Gienieczko dopłynął do kolejnego brazylijskiego portu – Manaus, połączenia Rio Solimoes z Rio Negro w Manaus, gdzie zaczyna się właściwa Amazonka. Tym samym polski podróżnik pokonał już 4200 km w canoe i 670 km rowerem. Przypominamy, że Marcin próbuje, w ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition, dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. DO tej pory udało się to tylko dwóm osobom: Eddowi Staffordowi oraz pochodzącemu z RPA Mikowi Hornowi. Zachęcamy do lektury relacji polskiego podróżnika.

 

W ciągu 17 dni dopłynąłem do Manaus, ostatnie 1600 km rzeka pędziła. Wczoraj, przed Irandubą osiągałem czasami 13 km/godz. Wpadłem też w duży wir, kręciło mnie z 40 minut i pożerało canoe, ale jakoś wylazłem z tego, coś strzeliło w kolejnym wiośle… Na Amazonkę trzeba mieć mocne wiosła, nie takie jak na Mackenzie i Jukon, to za delikatne wersje.

 

Mój dzień wygląda monotonnie, codziennie o 5:30 pobudka, wypłyniecie o 7:00, około 12:30 lunch i 25 minut przerwy i o 17:30 rozpoczynam szukanie noclegu. Ostatnio jest to bardzo trudne i niemalże wiąże się z cudem, wszędzie woda i dżungla, trudno znaleźć kawałek dostępnego lądu. Raz spałem w canoe, ale o tym już pisałem, innej możliwości nie było…

 

Teraz mam 4 dni postoju w Manaus. Nocuję u ks. Grzegorza. Super człowiek i doskonała parafia. Canoe przechowuję na posterunku wojskowej policji. Niestety wczoraj zostawiłem gdzieś w Manaus przez przypadek mojego spota, więc będę go szukał, bo to mega ważna sprawa choćby dla bezpieczeństwa, drugi jest tracker.

 

Rzeka jest już olbrzymia, niebo styka się z wodą. W okolicy Manaus jest wolniejsza. Wszyscy mnie przestrzegają, że za Santarem będzie już całkiem inna... Myślę, że tak jak Lena za Żigańskiem w Jakucji. Na Lenie były silne wiatry i duże pływy, także crosy i wielkie wiry, jednym słowem duże wyzwanie. Nie mówię, że dam rady, trzeba napierać, tak jak to robię już od 17 maja kiedy wsiadłem na rower i przejechałem przez Andy i kiedy strzelano do mnie na Ene, pokonywałem wiry na Ene i Tambo, które wciągały canoe, czy pokonywałem dzikie Ukajali. Amazonka jest dzika, pełno robactwa, węży i różnego dziadostwa, od mrówek po pszczoły itp. Crosowanie rzeki jest już ciężkie, przepłynięcie na drugą stronę czasami zajmuje mi 3 godziny. Amazonka się burzliwa po 14-tej, kiedy są burze i silne wiatry. Większość domów, osiedli, które spotykam na swojej drodze i które przesyłam Wam na zdjęciach jest zalanych. Przetrwanie nie jest łatwe, bo nie ma nawet gdzie się załatwić, sprawy jak sikanie i coś grubszego a człowiek musi żyć. Cały jestem wysypany, ręce i stopy mam pokrwawione. Ważyłem się i od 10 maja schudłem 13 kg, więc nieźle poszedłem w dół, ale co tam…

 

Do Coari przepłynąłem w 12 dni, tyle co Piotr Chmieliński. Cały czas podążam tropem tego kajakarza, bo chcę w jakimś stopniu po 30 latach odtworzyć i przypomnieć jego napieranie, które było dużym wyzwaniem. Dla mnie już eksploracji tutaj nie ma, liczy się wynik sportowy. Eksploracja to dla mnie Piotr Chmieliński, a później Mike Horn. Dla mnie liczy się płynięcie szybkie, sportowe, dlatego zaznaczam, że chcę zrobić , co innym się nie udało... Chcę „złamać setkę” na Amazonce, czyli przepłynąć cały system Amazonki od San Francisco po Belem blisko 6 tys. km poniżej 100 dni. Co oznacza, że musiałbym być w Belem 6 września. To duże wyzwanie, bo płynę canoe, nie kajakiem. Canoe to raczej łódź w stylu Paryż-Dakar, niczym Kamaz, ale potrafi przyśpieszyć jak się zna parę technik wiosłowania. Oczywiście inni mogą powiedzieć, że techniki są te same, bzdura wielka jak Amazonka, bo są różne style w kung-fu i parę odmiennych w karate, tak samo są różne rodzaje wiosłowania, ja mam swój autorski styl, który sprawdził się na Ene i Tambo. Zobaczymy. jak będzie na wielkiej Amazonce, która zamienia się w morze.

 

Wypłynięcie z Manaus planuję na 28 lipca, nie będzie teraz łatwo. Dzisiaj wpłynąłem na czarną, burzliwą rzekę Rio Negro. Wpłynąłem kanałem, bo na spotkanie wód nie chciałem wpłynąć. Głupiec by popłynął ale nie ja, tam są takie wiry, że zakręciłoby mnie tak, że połknięte by było canoe i wpadłoby w duży syfon. Naprawiam plandekę, bo wszystkie napy zerwały się. Muszę dokupić benzynę do kuchenek oraz żywność, poprać i wyczyścić ekwipunek. Później może będę miał jeden dzień odpoczynku w Santarem, a potem dalej do Belem. Każdy dzień to napieranie, każdy dzień to walka o przetrwanie. Ktoś w domu walczy inaczej, a ktoś żeby przeżyć. Oprócz tego z ojcem przez telefon satelitarny jeszcze załatwiam masę spraw biznesowych, bo na odległość trzeba żyć i rodzinę utrzymać też. Nie jest tak, że wsiadam w canoe, płynę, ma wszystko gdzieś. Tak myślą ludzie o frywolnym stylu życia, ja już mam trochę lat, mam dwóch małych łobuzów, którzy są moją motywacją. Trzeba ich wyprawić do przedszkola… a żona mi jeszcze pisze, że potrzebuje kasę na 4 pary drzwi do domu i weź ty człowieku spokojnie wiosłuj. Chciało się domu to teraz wydatki i tak wygląda napieranie z myśleniem o przyziemnych sprawach, choć myślenie o przetrwaniu najważniejsze. Ostatnio przyszła taka burza, że rozbujało tak Amazonkę, że czułem się jak na morzu, na szczęście byłem blisko drzew, wpłynąłem i nawałnica napierała na drzewa, na morzu najlepiej się chować gdzieś za jakąś wysepką, a tutaj dżungla, las.

 

Ksiądz Grzegorz jest bardzo pomocny, Honorowy Konsul w Manaus przyjął mnie bardzo życzliwie i pomocnie, czuję się jak w domu. Do tej pory uznawałem i uznaję, że Rosja to kraj ludzi życzliwych, ale Brazylia nie idzie w odstawkę, teraz nie dziwię się, że Mike Horn wybudował z aluminium jacht „Pangen” właśnie w Brazylii, a pomogli mu ludzie z faweli Rio, to fenomen. Ja przekonałem admiralicję Brazylii, żeby mnie wsparła w końcówce wyprawy, projekt poparł sam Gubernator Stanu Amazonas, nie byłoby to możliwe dzięki Pani Dorocie Bogutyn z Ambasady Polski w Brazylii i właśnie Honorowemu Konsulowi w Manaus Jose Moura, wspomógł mnie też Wojtek Kordecki z Brazylii, więc może jest szansa na przepłynięcie, choć to duży jeszcze wysiłek. Ostatnio napisał Piotr Chmieliński, że Atlantyk widać z Belem, oczywiście żartem może i gdzieś tam czuć, ale na razie to dla mnie jak lot w kosmos. Każdego dnia walczę z różnymi myślami. O czym myślę? O moich chłopcach w domu, żonie i wielu innych sprawach. Różne myśli są, te fajne i te okropne, o życiu, biznesie i napieraniu, liczy się entuzjazm i motywacja, czasami to mam, czasami zanika, ale jeszcze się tli, choć jestem bardzo już zmęczony, bo cały czas napieranie, to też zmęczenie. Przed Irandubą zrobiłem 103 km i myślę, że już stówki nie zrobię, ale Amazonka mnie zaskakuje psychicznie.

 

Pozdrawiam wszystkich z Manaus, Marcin Gienieczko.

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

 

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Gienieczko after defeating 4200 km on Amazon in a canoe reached port of Manaus in Brazil.

Marcin Gienieczko reached another Brazilian port - Manaus, the  connection of Rio and o Solimoes with the Rio Negro in Manaus, where begins Amazon river. The Polish explorer defeated already 4200 km in a canoe and 670 km by bicycle. We remind you that Marcin is trying to make on his own the traverse of South America, 7000 km from the west to the east coast, from the Pacific to the Atlantic, defeating Andy and flowing in a canoe the largest river on the world - Amazon. Until now, it was only two people: Edd Stafford and coming from South Africa Mike Horn. We encourage you to read Polish traveler relations.

Within 17 days I reached Manaus, the last 1600 km the river was really very fast. Yesterday, before Iranduba I sometimes went with the speed of  13 km / h. I ran into a large vortex, it was  spinning me for 40 minutes and devoured the canoe, but somehow I got out of it, something popped in another oar ... On Amazon, you have to have strong oars, not like on the Mackenzie and Yukon, those were to  delicate versions.

 My day looks monotonous, I every day wake-up at 5:30 am ,I leave at 7:00, about 12:30 I have a lunch and 25 minute break at 17:30 I start to search a place to have a rest and sleep. Now it is very difficult , water and jungle are everywhere, it's hard to find a piece of land. Once I slept in a canoe, but I have already written about it, there was no other option ...

Now I have four days stopover in Manaus. I spend the night at Father. Gregory. Great man and a great parish. Canoe hid at a military police station. Unfortunately, yesterday I left somewhere in Manaus my  spot, so I am looking for it, because it's mega-important issue not only for security reasons still I have the tracker.

The river is huge, the sky touches the water. In the area of ​​Manaus it is slower. Everyone tells me that it will be quite different when I pass Santarem  ... I think that it will be like Lena near Żagański in Yakutia. There were strong winds and big tides over there, it was really a a big challenge. I'm not saying that I give up, I still fight, as I have been doing it since 17th of May when I got on the bike and drove through the Andes.. Amazon is wild, full of vermin, snakes and a variety of trash, from ants untill the bees. Crossing the river is really heavy, and sometimes it takes me three hours to get on the other side. Amazon becomes stormy after the 14th, when there are storms and strong winds. Most of the homes, neighborhoods that I meet on my way and that I showed  you on the pictures are flooded. Survival is not easy.I'm all spilled, hands and feet are in blood. From 10th of May I lost 13 kg, so I went down pretty well, but whatever ...

To Coari I sailed in 12 days, as much as Peter Chmieliński. All the time I follow the footsteps of the canoeist, because I want in some way do it just like he did 30 years ago.For me there is no exploration anymore here, what matters is the result. It's all about flow fast, I want to do what others have failed ... I want to "break a hundred" on Amazon. I want to cross the entire system of the Amazon from Belem to San Francisco in less than 100 days. It means that I have to be in Belem on 6th of September. It's a big challenge because I sail a canoe not a kayak here. Canoe boat is rather like a Paris-Dakar, like Kamaz, but if you know a few techniques of rowing you are able to go faster. I have my own original style that has proven itself on the Ene and Tambo . We'll see how it will be on the great Amazon which finally turns out into the sea.

I plan to reach Manaus  on 28th of July , now appears that it will not be easy. I enter Manaus by channel . Only a fool would do it in different way . I have to fix the tarpaulin, because all the snaps broke up. I need to buy petrol for cookers, and I have to clean the equipment. Then maybe I'll have one day of rest in Santarem,and then I will have start may way to Belem. Every day is a struggle for survival. In addition, I am still in touch with my father via satellite phone I need to handle business cases , in spite of  the distance I need to live and maintain a family. I have two little boys who are my motivation. We have to prepare them to the kindergarten ... and my wife still says thats he needs money for 4 doors to our new house. I wanted a home so now it looks like that but  thinking about the survival is the most important. Last the storm came, I felt on the Amazon like on the sea, luckily I was close to the trees so I took a rest there and waited until the storm passed.

Father Gregory is very helpful, Honorary Consul in Manaus was  also very kindly and helpful, I feel like at home. Until now, I believed that Russia is a country of friendly people, but the same is in Brazil, now I am not surprised that Mike Horn built with aluminum yacht "Pangen" just in Brazil, and people from here helped him , it is a phenomenon . I convinced Admiralty Brazil to support me in the end of the expedition, the project has been supported by Governor of the State of Amazonas, it would not be possible due to Mrs. Dorothy Bogutyn the Polish Embassy in Brazil and was the Honorary Consul in Manaus Jose Moura, Wojtek Kordecki from Brazil helped me, too, so still there is a chance to sail, although it is still a large effort. Peter Chmieliński recently wrote that the Atlantic can be seen from Belem, of course, it was a joke. Every day I struggle with different thoughts. What do I think? About my boys at home, my wife and many other things. Various thoughts are, these cool and those awful, about life, business, but only  enthusiasm and motivation count, sometimes I have it, sometimes it disappears,  I'm very tired. Before Iranduba I did 103 km and I think I will not do it again I am too exhausted  but Amazon surprises me mentally.

I greet all of Manaus, Martin Gienieczko

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

 www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step on: http://www.soloamazon.info/tracking

 


23 lipiec 2015

Z ostatniej chwili
 
Marcin Gienieczko  przepłynął szczęśliwie niebezpieczny odcinek rzeki Amazonki gdzie w 2011roku miał miejsce napad na Aleksandra Dobę, do Manaus pozostało 140km.
Ma już za sobą ponad 4000km przepłyniętej rzeki, ciekawostka spotkał na rzece pierwszego krokodyla, przeżył także pierwszy sztorm na rzece.
Ma nadzieję ze jutro dopłynie do Manaus, tutaj rzeka Rio Negro łączy się z Amazonką. Będzie kilkudniowy odpoczynek, spotkanie z Konsulem RP   Jose Moura, polskim księdzem Grzegorzem Paderewskim który pracuje na parafii w Manaus.
Następny etap to Santarem
Marcin-Amazonka
 
Breaking news

Martin swam happily Gienieczko dangerous stretch of the Amazon River where 2011roku attack took place at Alexander Twenty-four hours, to Manaus 140km left.
He has already had more than 4000km przepłyniętej river, curiosity met the first crocodile on the river, also survived the first storm on the river.
He hopes that tomorrow reaches the Manaus, here the river Rio Negro joins the Amazon. It will be a few days rest, meeting with the Polish Consul Jose Moura, Gregory Paderewski Polish priest who works at a parish in Manaus.
The next step is to Santarem
Martin-Amazon

 


19 lipiec 2015

Z ostatniej chwili
 
Marcin Gienieczko pokonał dystans na rzece Amazonka z Tabatingi do Coari w ciągu 12 dni, tyle zajęło to Piotrowi Chmielińskiemu tylko że w kajaku morskim.Gienieczko pokazał że można opanować umiejętność dobrego pływania na canoe,już pokonał dystans 3720km,tym samym zalicza się jako jeden z najlepszych na świecie w umiejętności pływania na canoe.
Przeżył także  bardzo niebezpieczny incydent przed Coari, około godz 14-tej w tym samym miejscu gdzie Aleksander Doba miał napad podpłynęła szybka łódz na której znajdowało się kilku osobników z karabinami i maczetami, zapytali się mnie czy mam kokainę. Odpowiedziałem że nie mam i płynę do Manaus, w tym samym czasie zjawiła się inna łódz w odległości około 40- 50metrów i z pokładu  w ich kierunku rozległ się krzyk "Marina Brasil!!!" .Tamci się tylko uśmiechnęli i szybko odpłynęli.Około 50km za mną znajdowała się łódz Marynarki Wojennej Brazylii.
Wszystko pokazuje  jaki to jest region niebezpieczny, myślę ze miałem szczęście

17 lipiec 2015

Gienieczko w sportowym stylu pokonał odcinek Amazonki między Tabatinga a Tefé

Marcin Gienieczko w sportowym stylu pokonał odcinek między brazylijskimi portami Amazonki w Tabatinga i Tefé (Brazylia). W ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition, podróżnik próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Zachęcamy do lektury relacji polskiego podróżnika.

 

Z Tabatinga płynąłem typowo sportowo. Jednego dnia zrobiłem 136 km i byłem bliski pobicia 140 km, ale kiedy płynąłem nocą, już po 19-tej, wpadły mi jakieś insekty do oka. Tak mnie bolało i piekło, że praktycznie nic nie widziałem. Strasznie mnie piekło...

 

Noc na Amazonce jest ciemna, mokra. Widać tylko podświetlony GPS, który mi pokazywał drogę do najbliższej osady. Trzeba uważać na pnie drzew które są zanurzone w wodzie, można na nie napłynąć i wywrócić canoe. Rzeka z moim wiosłowaniem czasami pędzi 14 km/godz., a czasami wolniej. Jednej nocy przycumowałem do jakiejś tratwy i tam przespałem się koło wioski indiańskiej.

 

Amazonka od granicy brazylijskiej zrobiła się duża, ale to nie jest problem, bo pływałem po dużych rzekach jak Lena czy Mackenzie. Problemem jest to, że nie ma gdzie rozbić namiotu, bo wszystko jest zalane. Poziom wody w lipcu jest bardzo wysoki. Plusem jest to, że rzeka szybko płynie, minusem, że nie można nawet załatwić spraw higienicznych. Trzeba to robić do wiaderka i dużego wybieracza na wodę. Żeby coś zjeść, przywiązuję canoe do drzewa i się zatrzymuję. Wszędzie duże pająki w wodzie. Widziałem 6 węży i się ich trochę boję, bo nie wiadomo co zrobią. Czasami płyną obok mnie, czasami łeb z wody podnoszą. Ja uznaję, że wszystkie są groźne i szybko zmykam. Około 12-tej zawsze czuję się zmęczony, pot zalewa oczy i czuję się senny tak, że aż przysypiam, później jest lepiej. W tej wyprawie liczy się świt i zmierzch, tak jak pisałem. Powtórzę raz jeszcze, wyprawa jest czysto sportowa, zależy mi na ukończeniu, ale i dobrym wyniku, a jak będzie zobaczymy.

 

Narzuciłem duże tempo, jestem już bardzo zmęczony. Miałem niewielkie wymioty i kłucia koło serca - to oznaki zmęczenia. Dopłynąłem do Tefé i spotkałem się z Marynarką Wojenną Brazylii. Od tego miejsca będzie mi towarzyszyć, to znaczy będziemy płynąć według wytycznych ich dowódcy, spotykać się co 80-100 km na rzece, aż do Manaus, później zobaczymy... Marynarka Brazylii bardzo mnie życzliwie przyjęła, są pomocni i dobrze, że będą mi towarzyszyć. Będę przepływał przez region bardziej zaludniony, a tym samym będę w strefie pirackiej, o czym Doba się przekonał.

 

Dzisiaj mam pół dnia odpoczynku. Muszę zjeść coś konkretnego, lepszego. Jutro wyruszam w dalszą drogę, non-stop do Manaus. Wpływam w bardzo niebezpieczny region. 150 km stąd był pierwszy napad na Olka Dobę w 2011 r., kiedy próbował przepłynąć całą Amazonkę. Jego kajak zwracał uwagę, ale miał też plus, mógł w nim spać, ja raz się przespałem w swoim canoe i mam dosyć. W nocy lało, więc zmęczony i wykończony nie podejmuję się już tego typu wyzwań. Można nocować u ludzi, na ich pływających domach, bo lądu nie ma. 97 % tutejszej Amazonii to woda, tylko właśnie takie mieściny jak Tefé, położone wysoko mają ląd, resztę o tej porze pokrywa Amazonka, która wchodzi w ląd nawet do 20 km od koryta. Wszędzie woda aż po horyzont.

 

Niestety rzeka jest już wolniejsza i nie wiem, czy będę w stanie mógł dalej takie mieć wyniki, ale jak pokonam dziennie około 90 km, to będzie super sprawa. Najważniejsze być zdrowym. Martwię się o mojego synka, który zachorował i to jest najcięższe dla mnie, że ja płynę, walczę, żeby szybko zakończyć ten spływ w godnym stylu, a ktoś tam tęskni za tatą i choruje. Powiem jedno, moi synowie są dla mnie najważniejsi, a wszystko inne przy okazji.

 

Chcę podziękować Łukaszowi Zaborowskiemu z firmy SUPRA-SAT za umożliwienie mi zdawania relacji za pomocą łączy satelitarnych dla Radia Kolor i TVN24 z telefonu satelitarnego Irdium Extreme. Firma Supra-Sat to wiodąca na polskim rynku firma, specjalizująca się w telefonii satelitarnej. Bardzo Ci Łukasz dziękuję za pomoc i życzliwość. Bardzo chcę podziękować również firmie Energa, że nie jest korporacyjną jednostką, a jest firmą dla ludzi, która mnie wspiera. Naprawdę miłe zaskoczenie po tylu latach współpracy z różnymi korporacjami czuć chemię z ludźmi z Gdańska. Dziękuję!!! Dziękuję Wojtkowi Kordeckiemu z Polskiej Ambasady w Brazylii, Pani Dorocie Bogutyn oraz Panu Jose Moura Honorowego Konsulowi RP w Manaus, za pomoc logistyczną w tym projekcie. Dzięki takiej życzliwości i ludziom nie jestem sam...

 

Teraz płynę do Coari, nie będę wpływał, raczej opłynę miasto, cel to Manaus. Teraz rzeka się powiększa... i daj Boże dopłynąć do Manaus.Tam czeka na mnie polski Ksiądz Grzegorz Paderewski i Honorowy Konsul RP w Manaus Jose Moura.

 

Jutro napieram dalej. Pozdrawiam

Marcin Gienieczko

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Gienieczko in sporty defeated the Amazons section between Tabatinga and Tefe

Martin Gienieczko in sporty defeated the stretch between Brazilian Amazon harbors in Tabatinga and Tefe (Brazil). As part of the expedition Energa Solo Amazon, a traveler is trying to make a traverse of  South America on his own, it is 7000 km from the west to the east coast, from the Pacific to the Atlantic, defeating Andy and passing in a canoe the largest rivers in the world - Amazon. We encourage you to read the Polish traveler relationships.

From Tabatinga I sailed typical sporting way. One day I did 136 km and came close to beat 140 km, but when I was sailing at night, after 7 pm, some insects felt into my eye. It hurt so much that practically I did not see anything. It burned terribly ...

 

 Night on the Amazon is dark and wet. You can only see the GPS highlighted that displays the places that are dangerous and that you can not arrive and upset the canoe.The river sometimes goes with the speed of 14 km per hour and sometimes it is slower. One night moored to some rafts and slept there near the Indian village.

Amazon from the Brazilian border had become large, but it is not a problem, because I swam the large rivers like Lena and Mackenzie. The problem is that there is nowhere to smash a tent, because everything is flooded. The water level in July is very high. The upside is that the river flows fast, the downside that you can not even take care of hygiene. You have to do it in a bucket and a large chooser on the water. If I want to eat something, I attach a canoe to a tree and stop. Everywhere there are large spiders in the water. I saw 6 snakes and I am a little afraid because I did not know what  may happen. Sometimes they swim near to me, sometimes they put thei heads  out of the water. I assume that all of them are dangerous and quickly get out of there. Approximately 12 pm I always feel tired I feel sweat in my eyes and I feel so sleepy. In this expedition the only thing that counts are dawn and dusk, as I said. Once again, the expedition is purely sport, I want to finish it but also the result counts but we will see.

I imposed a fast pace, I'm already very tired. I had a little vomiting and stinging around the heart - signs of tiredness. I swam to Tefe and met with the Navy of Brazil. From this point they will accompany me, it means we will run according to the guidelines of their commander, we will meet every 80-100 km on the river until Manaus, then we'll see ... Brazilian Navy accepted me very kindly they are helpful and kind, ii is very good that they are going to accompany me. I will flow through the more populated region, and thus I will be in the zone of piracy, that is what Doba has convinced.

Today I have half a day of rest. I have to eat something specific and better. Tomorrow I leave on the non-stop way to Manaus. I enter a very dangerous region. 150 km from here there was the first attack on Olek Doba in 2011 when he tried to swim the entire Amazon. He could sleep in his canoe, I once slept in mine and I was very tired. At night it rained, so I woke up tired and exhausted I am not going to undertake these types of challenges anymore. I can spend the night on the floating homes enjoing the natives hospitality 97% of the local Amazon is water, only such  a little towns like Tefe, placed higher have land, the rest is covered by the Amazon. The water is everywhere up to the horizon.

Unfortunately, the river is slower and I do not know if I am be able to continue to have such results, but if I beat a day about 90 km, it will be a super thing. The key is to be healthy. I'm worried about my son, who became ill and this is the toughest for me, that I swim, I struggle to quickly complete the run-off in worthy style, and someone out there is pining for dad and sick. I'll say one thing, my sons are the most important for me, and everything else is  on the occasion.

Many thanks to Łukasz Zaborowski from the SUPRA-SAT company for giving me the opportunity of taking relationships through satellite links for Radio Color and TVN24 with Irdium Extreme satellite phone. The company Supra-Sat is a leading Polish Many thanks to Energa  company that is a company for people who supports me. It is really a pleasant surprise after so many years of collaboration with various corporations finally I feel the chemistry with the people from Gdansk. Thank you!!! Thanks to Wojtek Kordecki, the Polish Embassy in Brazil, Dorota Bogutyn and Mr. Jose Moura, the Honorary Consul of the Republic of Poland in Manaus, for logistical help in this project. Thanks to such kindness and the people I am not alone.

Now I swim to Coari, I will not enter the city I am going to circumnavigated the city. Manaus is the goal.. Now the river is growing ... and God please help me to reach Manaus. Polish priest Gregory Paderewski and Honorary Consul of Poland in Manaus Jose Moura are waiting for me, there.

Regards,

 Marcin Gienieczko

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

www.gienieczko.pl

 

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

 

 

 


9 lipiec 2015

Z ostatniej chwili.

Marcin Gienieczko po odpoczynku w m.Tabatinga  rozpoczął płynięcie do Manaus. Dziś ustanowił rekord spływu Amazonką, w ciągu 13 godzin pokonał odcinek 136km co daje ponad 10km/godz .Nurt rzeki jest dość szybki. Zaczęły piec  go oczy ale zapuszcza krople które miał przygotowane w wyposażeniu aptecznym. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność.

Z Amazonki

POTRZEBUJEMY  KOCHANI  WASZEGO WSPARCIA

Czy ktoś  zna kogoś w Manaus,Coari, Santarem,Belem w Brazylii??

Może ktoś tam był kiedyś i ma jakieś kontakty, osoby które pomogą Marcinowi w logistyce, mapach rzeki, możecie napisać na maila Marcina, lub  henrykgienieczko.op.pl,

soloamazon.gienieczko@gmail.com, facebooku

Dziękuję

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

 

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


6 lipiec 2015

Gienieczko zmaga się nie tylko z potęgą natury

 

Marcin Gienieczko osiągnął kolejny sukces – dopłynął do brazylijskiego portu na Amazonce w Tabatinga. Jest to także półmetek wyprawy Energa Solo Amazon Expedition, w ramach której, podróżnik walczy nie tylko z naturą i samym sobą, ale próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. DO tej pory udało się to tylko dwóm osobom: Eddowi Staffordowi oraz pochodzącemu z RPA Mikowi Hornowi. Jednocześnie Gienieczko poprawił swój dotychczasowy życiowy rekord na dystansie 2660 km (W 2012 roku przepłynął rzeką Leną 4329 km w ciągu 63 dni, z czego 2661 km w ciągu 36 dni płynięcia. Teraz przepłynął 2657 km w ciągu 30 dni płynięcia, z 5 dniami przerwy: Atalaya - 1 dzień, Pucallpa - 2 dni i Iguitos - 2 dni.) Zachęcamy do lektury relacji polskiego podróżnika.

 

Aktualnie Marcin przebywa w Tabatindze, pierwszym brazylijskim porcie na Amazonce. Mimo posiadanego doświadczenia, spływ syberyjską rzeką Leną w 2012 r. (http://www.gienieczko.pl/images/lena.pdf https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0 ), w 2005 roku – 4200 km systemem rzecznym McKenzie (​https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg ), Gienieczko ocenia swoje szanse na powodzenia projektu na 50%. Aktualna wyprawa to nie tylko zmaganie z żywiołem, to stres i walka. Zgodnie z zapowiedziami Peru okazało się w miarę „grzeczne”, ale kiedy przypłynąłem do Brazylii i powiedziałem, że chcę płynąć dalej to powiedziano, że jest bardzo niebezpiecznie. – opowiada podróżnik. Tydzień temu piraci zabili 3 osoby, które płynęły motorówką. To bardzo niebezpieczny region, region piratów, który ciągnie się aż do Manaus – dodaje. Także tutaj wielki podróżnik Olek Doba został dwukrotnie napadnięty i zmuszony by przerwać swoją wyprawę, że życie jest bezcenne. To prawda, życie jest bezcenne – podsumowuje Gienieczko i dodaje, że dziękuję Gadielowi Sanchez Rivierze za pomoc, Mirkowi Rajterowi za wsparcie. Teraz sprawę przejmuje Wojciech Kordecki z Brazylii, który będzie logistycznie wspierał projekt, sprawa jest bardzo poważna, gdyż jak tylko przypłynąłem do Tabatingi pod opieką łodzi Marynarki Wojennej Peru do Marynarki Wojennej Brazylii, oficer powiedział, że jest bardzo niebezpiecznie. 7 dni wcześniej piraci zabili zabito 3 osoby, piraci zabili, płynęli motorówką, napad, zabili, odpłynęli i do tej pory nie odnaleźli morderców, są w dżungli, sprawa ciężka. Może ludzie myślą, że to wyjazd łatwy, że tylko rzeka i natura, ale czasy w których płynął Piotr Chmieliński były inne, teraz są inne w złym słowa znaczeniu. Tutaj największym zabójcą nie jest rzeka, owady czy zwierzęta, tylko człowiek, niestety. Polska Ambasada w Brazylii jest oficjalnym partnerem wyprawy, dlatego też w ich rękach jest duża odpowiedzialność za polskiego obywatela w tym kraju, tak samo jak była to Ambasada Polski w Peru.

 

Ciężki będzie teraz odcinek do Coari, a później jeszcze cięższy do Manaus, bo są piraci. Walczę z naturą, 2 dni temu próbował się wśliznąć do namiotu jadowity wąż. Razem z Gadielem ucięliśmy mu łeb maczetą. Było to stresujące, bo walczę z rzeką, a później z naturą już w obozie i oprócz mega insektów są właśnie takie spotkania. Później wiosło się złamało, kevlarowe, a następnie sztorm prawie nie zatopił canoe, ledwo dopłynąłem do brzegu, a tylko pianki poliuretanowe uratowały canoe od utonięcia. Później do jakiejś wioski wpłynąłem, gdzie kazali mi odpłynąć machając maczetami, więc było to stresujące. To byli Indianie przy granicy z Brazylią. Widziałem też małego kajmana w trakcie mojej kąpieli nocnej, więc jest dużo wrażeń. Od Iquitos są problemy z biwakowaniem. Rzeka pędzi i ma bardzo wysoki poziom, wszystko jest zalane i nie ma miejsca na rozłożenie obozowiska na noc. Rozważam, czy od Brazylii nie spać solo na swoim canoe, przykrywać się moskitierą i tropikiem namiotu. Wszędzie są bagna i błota, aby wyjść gdzieś trzeba zapaść się po biodra w bagnie, błocie, zostawia się buty, wszędzie jest pełno insektów…

 

Płynięcie jest sportowe, płynę w/g GPS’a i opracowanych map Gogle Earth, dzięki czemu płynę szybko. Odległość, 530 km, między Iquitos a Tabatingą pokonałem w ciągu 5 dni, z czego 3 dni z Gadielem w canoe, bo tak trzeba było. Teraz cały czas walczę o dalszą trasę. Pod mój nadajnik jest podłączony Piotr Chmieliński, który informowany jest co 10 minut o mojej pozycji, jest też świadkiem tego płynięcia, bo dokładnie analizuje trasę. Piotr jest pierwszym wielkim zdobywcą Amazonki. Do tej pory nikt nie przepłynął w takim stylu Amazonki jak Chmieliński. Przepłynął ją w 1986 roku. Ja płynę sportowo, chcę mieć inny rekord, ale szanse są 50 na 50, płynę codziennie po 11 godzin, plus mam przerwę na czynności fizjologiczne i wysłanie spota (około 12.30 wysyłam kolejnego spota) i tak dzień w dzień.

 

Obecnie wpłynę w tak zwaną strefę piratów i to będzie bardzo niebezpieczne, o czym się przekonał Olek Doba, który chciał przepłynąć od Yurimaguas do Belem. Podziwiam Olka jak takim kajakiem to chciał zrobić. Płynę ze słowami Jana Pawła II na ustach, „nie lękajcie się”, choć czasami mi ciężko i wczoraj pierwsze łzy pociekły. Czasami psychika siada, bo to nie jest zabawa, zwłaszcza jak słyszę o tych napadach. Na szyi mam medalik Matki Boskiej, który mi towarzyszy od 2003 roku, kiedy przepłynąłem Jukon. Ten medalik się gubił w tajdze 4 razy i za każdym razem go jakimś trafem odnalazłem, strzeże mnie Matka Boska.

 

W nocy w dżungli słyszę śpiew papug, ryk małp, już się przyzwyczaiłem, więc z tym nie ma problemu. Ludzie są problemem tej ekspedycji, trzeba szukać rozwiązań cały czas. W wyprawach ważna jest motywacja, siła i entuzjazm, czasami się wypala, a wtedy ma się rodzinę i ona ciebie wspiera, ale jak można to zrozumieć, jak można wytrzymać takie ciśnienie i myśli. Rekordy rekordami, ale w tej wyprawie najważniejsze jest przeżycie, później ukończenie.

 

Chciałbym również podziękować firmie Uniqa Ubezpieczenia, a szczególnie Katarzynie Ostrowskiej - matce chrzestnej projektu Amazonka 2015 r. i całemu zarządowi firmy, który ubezpiecza moje życie i całą wyprawę, to oni jako pierwsi rozkręcili cały plan, później C,Hartwig Szczecin, dzięki tej firmie dopłynąłem aż tutaj. Wielu ludzi nie dawało mi szans, a zrobiłem cały trawers z zachodu na wschód Peru o własnych siłach. Te firmy pozwoliły mi to osiągnąć, kolejne nakręcają końcówkę i to najważniejsze. Kasia mnie wsparła i jest jako matka chrzestna ze mną. O takich przyjaciołach nie zapominam, bo to ważne zwłaszcza, że moje wystąpienie cieszyło się bardzo dużą popularnością na corocznym wykładzie, który przygotowałem dla firmy, była chemia i jest nadal.

 

Dziękuję także Panu Jose de Moura Teixeria Lopes Konsulowi Honorowemu Polski w Manaus oraz Pani Dorocie Bogutyn z Ambasady Polski w Brazylii.

 

Teraz będzie bardzo ciężko, rzeka olbrzymia, ale płynie szybko i można robić 100 km dziennie. Czasami z wiosłowaniem płynę 14 km/godz. Półmetek trasy zrobiony, 50% za sobą, ale te pozostałe 50% najcięższego napierania przede mną. Drodzy przyjaciele, bądźcie ze mną bez względu na wszystko, zacznie się teraz bardzo ciężki etap. Nie wiecie jak ciężki, bo aby coś zrozumieć, trzeba być w centrum wydarzeń. Tylko uczestnictwo w wydarzeniach, pozwoli zrozumieć to wszystko. Dziękuję Panie Boże za to - napisze jeszcze nie raz, ale teraz płynę w stronę Manaus. Najcięższy etap ekspedycji przede mną. Właśnie droga do Manaus…. – podsumowuje Gienieczko.

 

W dalsze zmaganie nie tylko z rzeką, ale i z ludźmi Marcin wyrusza w środę 8 lipca 2015 r. Zgodnie z ustaleniami osiągniętymi dzięki wsparciu honorowego konsula polski w Manaus oraz Ambasady Polski w Brazylii nad bezpieczeństwem polskiego podróżnika będzie czuwać Marynarka Wojenna Brazylii.

 

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Gienieczko is struggling not only with the power of nature

 

Martin Gienieczko achieved another success - swam to the Brazilian port on the Amazon river in Tabatinga. It is also the halfway point of the expedition Energa Solo Amazon, under which, the traveler is fighting not only with nature and oneself, but attempts to traverse on its own merits South America,it is 7000 km from the west to the east coast, from the Pacific to the Atlantic, defeating Andy and passing in a canoe largest rivers in the world - the Amazon. Until now, there were only two people: Edd Stafford and coming from South Africa Mike Horn who did it.. At the same time Gienieczko improved his previous personal record for a distance of 2660 km (In 2012, crossed the Lena River 4329 km in 63 days, of which 2661 km in 36 days of flowing). Now, the 2657 km in 30 days and, with 5 days off: Atalaya - one day, Pucallpa - 2 days and Iguitos - 2 days.) We invite you to read the Polish traveler relationships.

Marcin currently is in Tabatinda, the first Brazilian port on the Amazon river. Despite his experience, rafting Siberian Lena River in 2012 (http://www.gienieczko.pl/images/lena.pdf https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0 ), in 2005 – 4200 km by McKenzie river (​https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg ),

Gienieczko evaluates his chances of success of the project to 50%. The current expedition is not just a struggle with the environment but also with the stress. According to the announcement, Peru turned out to be "polite," but when I arrived to Brazil and said that  I wanted to sail I was told that it was very dangerous. - Tells the traveler. A week ago, pirates killed 3 people that flowed by the speedboat. This is a very dangerous region, the region of pirates, which stretches all the way to Manaus - he added. This is the place where the great explorer Olek Doba was twicely attacked and forced to interrupt his trip, that life is priceless. It's true, life is priceless - concludes Gienieczko and adds that thanks Gadiel Sanchez Riviera for his help, to Mirek Rajter for his support. Now everything is in hands of Wojciech Kordecki from Brazil, which will logistically support the project, the matter is very serious, because as soon as we arrived in Tabatingi under the care of a boat of the Navy Naval Peru to Brazil, the officer said that it is very dangerous, here. 7 days before pirates killed 3 people so far the killers were not found, they are probably in the jungle. Maybe people think it's an easy trip, only the river and nature, but the times when flowed Peter Chmieliński were different, now it is quite different in a bad sense, unfortunately. Here, it is not the river, insect or an animal biggest killer. The humans are the most dangerous, unfortunately. Polish Embassy in Brazil is an official partner of the expedition, and therefore in their hands there is a big responsibility for a Polish citizen in this country, just as it was  with the Polish Embassy in Peru.

Not it will be very heavy trip to Coari, and later even harder to Manaus, because there are pirates over there. I fight with the nature, two days ago a sneak appeared in my tent it was a poisonous one. Together with Gadiel we crashed his head with a machete. It was stressful, because I am fighting with the river, and later with nature in the camp. Later, a broken Kevlar oar, then the storm almost sank the canoe, I managed to swam to shore, and only polyurethane foams saved canoe from drowning. Later, I reached the small village where they told me to sail away waving with machetes, so it was stressful. They were the Indians on Brazil border. I also saw a small alligator during my night bath, so there is a lot of experience. From Iquitos I have problems with camping. The river goes very fast and has a very high level, everything is flooded and there is no place to make a camp. I am considering whether it is better solution to sleep in a canoe. Everywhere there are marshes and mud if you want to go out you sink into the hip in a marsh  and mud , insects there are everywhere....

I swim very fast thanks to GPS and Goggle Earth maps. Distance of530 km, between Iquitos and Tabatinga I defeated within five days, Gadiel accompanied me for 3 day in a canoe because it had to be like that. Now, all the time I am fighting for further route. Peter Chmieliński is connected at my transmitter he is informed every 10 minutes about my position, he is also a witness of the flow, because precisely analyze the route. Peter is the first big winner of the Amazon. So far, no one has sailed in such style as Chmielińsk. He swam it in 1986. I swim differently, I want to have a different record, but chance is 50/50, I swim for 11 hours every day, I have a break for physiological functions and to send a spot (about 12.30 I am sending another spot) and so day by day.

Currently I entered so-called zone of pirates and it will be very dangerous, as Olek Doba convinced, who wanted to swim from Yurimaguas to Belem. I admire Olek that he wanted to do it in such a canoe. I swim with the words of John Paul II, "do not be afraid," although sometimes it is difficult for me and the first tears appeared yesterday. Sometimes my psyche falls down, because it is not fun, especially when I hear about these attacks. I have a medal around the neck of the Virgin Mary, who accompanied me since 2003, when I swam the Yukon. I lost it in the taiga 4 times and every time I found it, God’s Mother protects me.

At night in the jungle I hear the singing parrots, monkeys roar, I'm used to it, so it is not a problem. People are the problem, I have to look for solutions all the time. During the expeditions the most important are the motivation, the strength and enthusiasm, sometimes when it end then I have a family that supports me. In this expedition the most important is to survive and later on to finish it.

I would also like to thank  Uniqa Insurance, and especially Katarzyna Ostrowska – godmother of Amazon Project 2015. And the entire board of the company, which reinsures my life and the whole expedition, they were the first , then C. Hartwig Szczecin. Thanks to this company, I reached up here. Many people did not give me a chance, and I made the traverse from west to east Peru on my own. These companies allowed me to achieve this. Kasia supported me and that is why she is a godmother to me. I will never forget such friends,  my speech enjoyed great popularity at the annual lecture that I prepared for the company, there  was chemistry and it is still there.

Many thaks to Mr. Jose de Moura Lopes Teixeria Polish Honorary Consul in Manaus and Dorota Bogutyn the Polish Embassy in Brazil.

 Now it will be very hard, giant river, but it passes quickly and you can do 100 km a day. Sometimes, I swim with 14 km per hour. The halfway point of the route was made, but those remaining 50% is the heaviest. Dear friends, be with me no matter what, now very difficult stage begins. You do not know how hard it is, because in order to understand something, you have to be in the center of events. Only participation in the expedition will allow to understand everything. Thank you Lord - now I swim towards Manaus. The heaviest phase of the expedition is  in front of me. Just the way to Manaus .... - Sums up Gienieczko.

A further struggle not only with the river, but also  with people Marcin starts on Wednesday the 8th of July 2015. According to the information achieved with the support of Polish honorary consul in Manaus and the Polish Embassy in Brazil the Navy of Brazil will take care of the safety of Polish traveler.

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

 www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step on: http://www.soloamazon.info/tracking

 


3 lipiec 2015

Od m. Pebas  Marcin płynie w canoe z Gadielem do granicy z Brazylią.
Rzeka Amazonka na tym odcinku jest dość szybka , przy naszym wiosłowaniu wynosi około 15km/godz co widać na tracku, poziom wody jest bardzo wysoki.Marynarka Wojenna Peru nie dała zgody na płyniecie samotnie.Zaleciła abyśmy płynęli razem ponieważ w ostatnich 2 tygodniach były napady na podróżujących rzeką.Marynarka Wojenna miała mnie eskortować do granicy ale zawróciła nie podając powodu.
 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

 

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


2 lipiec 2015

Mike Horn, który  w 1997 roku przepłynął Amazonkę, nazwał ją Amazon Extreme i napisał tak:

“In April 1997, Mike launched his first big expedition: the six-month solo traverse of the South American continent. He left on foot from the Pacific Ocean and climbed to the source of the Amazon River high in the Peruvian Andes. From here he descended the 7,000 km of the Amazon River on a hydrospeed, until he reached the Atlantic Ocean. It took him six months, solo and without assistance”.

 

 

Póżniej stwierdził, że to było za mocno extremalne. Colin Angus, który przepłynął  parę lat później po Hornie Amazonkę,  wydał książkę Amazon Extreme. Każdy, kto zmierzył się z Amazonką wie, że to extreme bo są różne zagrożenia, wystarczy poczytać. Taki projekt to również  olbrzymie  wyzwanie logistyczne, w tym projekcie tak naprawdę logistyka rządzi. To bardzo kosztowny projekt. Pamiętam jak czytałem w książce „Z nurtem Amazonki”, że zespołowi zabrakło finansów, żeby ją pokonać, na szczęście mieli wielką pomoc z USA od ludzi, którzy wsparli finansowo projekt. Colin Angus w Iguitos przesiedział blisko 2 tygodnie, żeby się dobrze nie tylko przygotować, ale i zabezpieczyć finanse projektu. Koszt przedsięwzięcia jest tak duży, że samemu jest nie możliwe to sfinansować. Również w moim przypadku, mam wielu przyjaciół, którzy są w stanie mi pomóc. W 2011 roku poznaję przez mojego przyjaciela pilota Sławka Knapa, Prezesa Satfilmu Roberta Kowalczyka, gdzie Sławek pracuje jako pilot dla Pana Roberta. Przez przypadek zagaduję Prezesa, czy może by chciał wesprzeć mój projekt, przepłynięcie Leny. Po 2 miesiącach miałem możliwość poznać człowieka, gdzie  najpierw liczy się człowiek, a później kasa. To człowiek o wielkim sercu. Pomógł mi sfinansować  przepłynięcie syberyjskiej Leny. 3 dni przed moim wypłynięciem od Czanczur na Syberii,  Prezes przyleciał  swoim samolotem do Irkucka, miał po prostu lot turystyczny, bo jego pasją jest lotnictwo. Mówią ludzie tak „przetrwa ten, kto stworzy swój świat”. Rok później, jako zawodowy podróżnik, prowadziłem zespół zarządzający firmy Satfilm. Mało wówczas się nie utopiłem, przeprowadzałem ludzi, którzy nie mają pojęcia dużego o canoe na dzikiej rzece Jukon, ale nie myślałem o sobie, lecz o nich, każdy dzielny  człowiek  musi tak myśleć. Ale dzięki pewnym manewrom i myśleniu o sobie na końcu, zjednałem zespół. Potem był kolejny projekt.

Teraz, kiedy wiedziałem, że koszty przerosły mnie, pozwoliłem napisać maila do Prezesa z Pucallpy, czy jest możliwość jakoś mnie delikatnie wesprzeć. Prezes nie pytał zbyt dużo, bo wcześniej przedstawiłem temat, że muszę mieć pomoc w Brazylii  i to jest kosztowne. Prezes napisał  jedne konkretne zdanie, ile kasy potrzebujesz. 6 dni później, miałem możliwość już zadzwonić z tel. satelitarnego i podziękować Prezesowi ze środka Ukajali. Gest Prezesa Satfilmu jest tak duży, że nie da się tego przedstawić i opisać. Kiedy prowadziłem grupę ludzi przez Jukon, nikt o nim nie powiedział ani jednego złego zdania. Każdy twierdził i mówił, że to złoty człowiek. Marcin, moja żona miała problemy zdrowotne - mówi Piotr. Kiedy Prezes się dowiedział,  prywatnie zawiózł żonę samolotem  do Niemiec do kliniki. Czy taki człowiek jest Prezesem czy osobą,  która nie tylko umiejętność docenia, ale i dzieli się tym co zdobywa wielką wytrwałością i pracą. Tu nie chodzi o kasę, ale o gest i życzliwość, o coś, co w dobie internetu zanika. Prezes Kowalczyk wiele razy pokazywał, że dzielny człowiek, silny i ambitny, myśli o sobie na końcu. Dla mnie to nie tylko gest, ale i przykład, że ja muszę też taki być i przepłynąć Amazonkę, zabrać canoe i zlicytować dla Dzieci z Pomorskiego Hospicjum, tacy ludzie dają mi pomysł, natchnienie i pokazują jak w piosence, że w życiu trzeba być człowiekiem i nie zejść na psy...

 Takim przykładem, który ma pomoc również wpisaną w swoją działalność jest  największa firma energetyczna w Polsce „Energa”, która postanowiła mnie też dodatkowo wesprzeć, wszystko po to, żeby maszyna szła. Bo w życiu jest ważne żeby była chemia, żeby był zespół, mały, ale zgrany. Przekonałem się o tym poznając Gadiela,  faceta, który z Anglikiem Edy Straffordem przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki. Warto przeczytać tą książkę. To on pokazał dla Anglika, gdzie liczy się komercja, co znaczy napierać  i myśleć o sobie na końcu, to dzięki niemu Strafford przeszedł  wzdłuż brzegów Amazonki. Spotkalem wielu ludzi na świecie, ale  nikt nigdy nie był takim napieraczem jak Gadiel, ani nikt nie byl tak przyjacielski. Gadiel będzie płynął ze mną i załatwiał sprawy jeszcze do granicy z Brazylią. Od wczoraj nie ma monitoringu Marynarki Wojennej Peru nie wiem dlaczego, mam nadzieję, że się szybko wyjaśni, przekazali, żeby płynąć z eskortą ponieważ dzień temu znów były 2 napady na podróżujących rzeką. W Tabatindze ma rodzinę, później musi wracać bo 21  lipca przylatuje Ed Strafford, razem z Discovery Channel i  kręcą film w dżungli, wiem jedno,  bez wsparcia logistycznego Gadiela nie dopłynąłby  tutaj, a na pewno nie w taki szybki sposób i taki sprawny. Gadiel mi pokazał, że są ludzie na tym świecie, którzy się nie pienią, którzy szukają rozwiązań i chcą być życzliwi. To bardzo ważne, bo czasami to zanika…, ale warto być człowiekiem.

Dziękuję dla Mirka Rajtera za pomoc i całe wsparcie logistyczne w Peru. Mirek, dusza  towarzystwa i dobry człowiek, to najważniejsze pokazywał, że chce pomóc. Dzięki takim ludziom jak Prezes Kowalczyk, Mirek Rajter czy Gadiel wciąż wierzę w człowieka, że człowiek może pomóc, wierzę, że  taką pomoc otrzymam w Brazylii…

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko, Amazonka

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

 

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


30 czerwiec 2015

Gienieczko w rekordowym czasie dopłynął do Iquitos

 

Marcin Gienieczko osiągnął kolejny sukces – dopłynął do peruwiańskiego portu w Iquitos, na Amazonce. W ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition, podróżnik próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: „najdłuższa samotna podróż canoe”. Zachęcamy do lektury relacji polskiego podróżnika.

 

Dopłynąłem do Iquitos, największego peruwiańskiego portu na Amazonce. Pokonałem 2 tysiące kilometrów rzekami: Ukajali, wcześniej Ene i Tambo. Colin Augus napisał, że Amazonka jest ekstremalna, również Mike Horn to potwierdził. Amazonka to inny świat, tu rządzą ludzie i logistyka.

 

Z Contamany do Francisco de Orellana miałem asystę łodzi motorowej. Zrobiłem wtedy bardzo dużo kilometrów, bo czułem się bezpieczny i płynąłem nawet o zmroku. Taki sposób pokonywania rzeki to jak dla mnie zabójstwo i zmęczenie psychiczne. Wyprawa ma swój rytm i musi iść tym rytmem. Słucham się raczej rzeki i swoich obserwacji, niż ludzi, którzy próbują mi narzucić swój punkt widzenia. Żołnierze płynęli o zmroku, wpłynęli w sieci. Były jakieś krzyki, ktoś strzelał nawet w górę z karabinów itp… masakra jednym słowem.

 

Od Francisco de Orellana płynąłem dalej sam. Rzeka przyspieszyła, napierałem. Podczas wyprawy wstaję o 5:30, o 7.40 jestem w canoe. Przy moim wiosłowaniu robię średnio 11 km na godzinę, gdy Amazonka przyśpieszyła około 12 km/godz. przy solidnym wiosłowaniu. Przepłynięcie Ukajali było dla mnie znaczącym sukcesem, rewanżem za Yukon River Quest w 2013 r. Bez względu na to, co się wydarzy dalej, chcę zaznaczyć i piszę otwarcie, że to moja ostatnia ekspedycja na canoe… W przyszłości planuję jedynie wybrać się z synami na spływ Jukonem na Alasce tam, gdzie się wszystko zaczęło, gdzie przechodziłem szkolenia w pływaniu na canoe.

 

Ukajali wiła się jak wąż, czasami płynęła bardzo wolno. Było trochę wirów, rzeka niosła dużo drzewa i tylko trzeba płynąć z nurtem, żeby mieć prędkość. Czasami trzeba crossować rzekę czyli halsować, niestety takie crossowanie to też strata czasu i zmęczenie. Płynąć z nurtem cały czas, choć bez nurtu jeszcze gorzej, bo wtedy się płynie nie 12 km/godz., a 7 km i drzewa, dżungla ta sama ciągle, a tak widzisz, że coś się zmienia. Czasami przepływające statki robią taką falę, że muszę zmieniać płynięcie i płynąć na fale żeby się nie wywrócić.

 

Na Ukajali było parę węży, w nocy pełno komarów. Rzeka zwężała się i robiła się coraz większa. Zazwyczaj nocuję na wyspach, tak jest najbezpieczniej. Mam masę różnego sprzętu, dużo żywności, bo lubię dobrze zjeść, aby mieć moc w barkach i ramionach. Banany i pomarańcze mogą jeść miejscowi, ale płynąc na odcinku 50 km a nie 6 tysięcy kilometrów. Zaczynam już nie wierzyć w wyczyn Mika Horna, tak samo jak nie przepłynął pontonem Romek Koperski Leny, nie możliwe płynąć 6 miesięcy solo z plecakiem, łowić, rozmawiać z miejscowymi płynąc. Złowienie ryby wymaga czasu i pracy, a czas płynie. To samo Mike Horn nie dał rady przepłynąć Amazonki sam, a już na pewno logistycznie to zrobić samemu, musiałby płynąć co najmniej 9 miesięcy, żeby żyć i płynąć. Po prostu zbyt dużo czasu nie ma, ja napieram non stop, to widać na tracku ile przepłynąłem i do jakiego miejsca. Naprawdę wiosłuję zawzięcie. A trzeba mieć jeszcze czas na czytanie rzeki, nawigację, posiłki, ewentualne leczenie po ugryzieniu komarów itp. Przy okazji tematu leczenia, coś mnie ugryzło w szyję tak, że spuchła na tyle, że nie mogłem ruszyć głową. W Francisco de Orellana poszedłem do aptek, tutejsi aptekarze dali mi jakieś antybiotyki, ale że jestem na odległość w kontakcie ze swoim lekarzem z Instytutu Chorób Tropikalnych w Gdyni, wziąłem to, co polecił. Opuchlizna zeszła, fakt, że czułem się osłabiony, ale już jest lepiej. Nadal mam duże problemy ze stopami, nogi mi puchną i krwawią dlatego, że cały czas są w otarciu z piachem i pracują. W tropiku rany tak szybko się nie leczą. Na noc zasypuję je pudrem, a później znowu to samo. Smaruję je też trybiotykiem, ale co z tego, jak znowu to samo będzie i jest, ale wykonuję to co noc. Jestem bardzo pogryziony przez komary, ale już jest lepiej.

 

Jest bardzo gorąco, ponad 30 stopni Celsjusza w dżungli i duża wilgotność. Piach jest wszędzie, w uszach, oczach i to jest najgorsze. Piotr Chmieliński przestrzega przed wiatrami są wielkie i ciężkie, ale zapewniam, że nie tak ciężkie jak na Lenie. Wiatr arktyczny to prawdziwy zabójca, a czy tutaj będzie też ciężko, zobaczymy. Do Manaus rzeka ponoć jeszcze płynie, a później spowalnia…

 

Płynąłem zgodnie ze swoimi założeniami oraz zgodnie z radami mojego taktyka i kartografa Adama Wasilewskiego. Jeżeli zdrowie pozwoli mamy plan. Tylko on wie i ja, mamy swoją tabelkę zaliczamy kilometry później wam przedstawimy, jako potwierdzenie. Na Ukajali i Ene wyczuwałem prawdziwe zagrożenie ze strony ludzi. Indianie nie byli przychylni, patrzyli wrogo i nie mieli zaufania. Teraz będę wypływał w stronę Brazylii, tam będzie już całkowicie ekstremalnie, bo to region trzech granic, a na granicy handluje się „koką”, wielki przemyt i niebezpiecznie. Sama nazwa Kolumbia już mnie przeraża, a co dopiero płynięcie wzdłuż tej granicy do Coari. Będzie bardzo niebezpiecznie, tam masa jest napadów, o czym dwukrotnie przekonał się polski kajakarz Olek Doba.

 

Płynę solo. Gadiel Sanchez towarzyszy mi logistycznie na łodziach, rozmawia z marynarką wojenną, płynie z przodu. Ze mną płynął do Atalaya. Z Atalaya był oficjalny start solowego spływu. Dla mnie ta wyprawa ma charakter czysto sportowy, nie interesują mnie rozmowy z ludźmi. Nie mam czasu, jak płynę 10 godzin cały czas non stop, to z trudem mam czas na półgodzinną przerwę, na potrzeby fizjologiczne, a nie rozmowy, zresztą widać to na spocie. Na Ukajali zrozumiałe, że należy się trzymać żołnierskich zasad, żeby osiągnąć cel. Narzucić styl i rytm, i dlatego dopłynąłem do Iquitos. Dla mnie to duży osobisty sukces, 45% zrealizowanego planu, jak dopłynę do granicy z Brazylią będzie półmetek projektu, bo ja liczę od przejazdu rowerem. Taki był i jest plan.

 

Amazonka przyspieszyła. Według info Olka Doby będzie szybka. Sprawdzę i napiszę.

 

Z pokładu mojego canoe „Energa” cały czas, co 10 minut nadawany jest track pokazujący moją aktualną pozycję. W południe zawsze mam 20 minut przerwy i potwierdzam drugim spotem, że wszystko jest OK. Pokazuję swoje płynięcie live, żadna wcześniejsza ekspedycja na Amazonce nie miała takiej dokumentacji, krok po kroku, z prędkością płynięcia, z informacją co 10 minut itp. Wiadomo, że były inne czasy, kiedy Piotr Chmieliński realizował swój spływ. Nie było nawet dokładnych map. Dlatego też teraz szybciej pokonałem ten dystans, dlatego że żyje się w innych czasach i szybciej się płynie. To logicznie niczego nie zmienia, trudności są takie same. Podziwiam Chmielińskiego za upór i motywację w tym projekcie z 85 roku i gratuluję, jeszcze raz. Dla mnie nie liczy się podziwianie tego, co widzę. Już przemierzyłem oprócz Antarktydy wszystkie kontynenty. Nacieszyłem się wieloma sprawami, liczy się też wyczyn sportowy, do 40-stki mam jeszcze siłę i kondycję, później spadnie to. Oczywiście są sporty jak wioślarstwo, gdzie liczy się inna wytrzymałość, czy jazda samochodem. Nikt nie szturmuje bieguna południowego po 40-stce w charakterze sportowym…. Na Amazonce naprawdę trzeba być kondycyjnie wytrzymałym, musisz jednocześnie patrzeć na ludzi i płynąć sportowo, ale jak to robić przez 100 dni non stop? Właśnie tutaj cały czas trzeba szukać rozwiązań jak w życiu…

 

Chcę podziękować wszystkim w Peru za pomoc, Mirkowi Rajterowi, Gadielowi Sanchez oraz wszystkim tym, którzy mi pomogli bezinteresownie, dla przygody, bo tych cenie najbardziej.

 

Dzisiaj, 27 czerwca 2015 r. dopłynąłem do parafii w Iquitos księdza Radosława Zawadzkiego. Będę tutaj przez 3 noce, później dalej w drogę do granicy z Brazylią. Wspaniały człowiek, bardzo życzliwy dla ludzi. Nie wszyscy księża mają takie powołanie, dla niego liczy się nie kasa, ale pomoc. Jutro idę na mszę pomodlić się za wyprawę. Przy okazji chciałbym podziękować księdzu Radkowi za pomoc i życzliwość, za to, że pojawił się w odpowiednim czasie i przyjął mnie gościnnie, że mogę i niego przygotować canoe, wyprać rzeczy, wysuszyć namiot i po raz pierwszy od 14 dni się wykąpać… Dziękuję!!!

 

Później dalej w drogę do granicy z Brazylią. Teraz załatwiam dokumenty na wpłynięcie do Brazylii. W Brazylii ma logistycznie mnie wspierać Wojciech Kordecki, mam nadzieję, że Wojciech pomoże mi w tym projekcie. W Manaus czeka na mnie ksiądz, który z Polski ma przywieść leki oraz żywność. Logistyka jest jak widać bardzo złożona.

 

Marcin

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

 

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

Gienieczko in record time reached Iquitos

 

 Martin Gienieczko achieved another success – he reached the Peruvian port of Iquitos, on Amazon. As part of Energa Solo Amazon Expedition, a traveler is trying to make a traverse South America on his own, it is 7000 km from the west to the east coast, from the Pacific to the Atlantic, defeating Andy and passing in a canoe largest rivers in the world - Amazon. The success of the project will mark its entry in the Guinness Book of Records in the category of "longest single journey in a canoe". We encourage you to read Polish traveler relationships.

I reached Iquitos, the largest Peruvian port on the Amazon river. I beat 2,000 km by Ucayali, Ene and Tambo rivers. Colin Augus wrote that Amazon is an extreme, Mike Horn confirmed it also. Amazon is a different world, the people and logistics counts here.

From Contamany to Francisco de Orellana I had the assistance of a speedboat. Thanks to it I did a lot of kilometers, because I felt safe and I was sailing even at dusk. Such a way of overcoming the river is like a homicide and mental fatigue for me. The expedition has its own rhythm.I rather listen to the river, than people who try to impose their point of view. The soldiers sailed at dusk, they swam into the nets. There were some screams, someone shot up even with guns, etc ... in one word, horrible.

From Francisco de Orellana I sailed alone. River become faster. During the trip I got up at 5:30, at 7:40 I was in a canoe. With my paddling I swim 11 km per hour every day, when Amazon has accelerated I was able to swim with the speed of about 12 km / h. Crossing Ucayali for  success and the revenge for the Yukon River Quest in 2013. Regardless of what happens next, I want to highlight and write openly, that it is was my last expedition in a canoe ... In the future I plan just to go with my children to Yukon rafting in Alaska where it all began, where I was training swimming a canoe.

Ucayali was like a snake, sometimes flowed very slowly. The river was carrying a lot of trees and I need to go with the flow, to have the speed. Sometimes you have to cross the river or tack, but such a cross is also a waste of time and fatigue.. The 7 km and trees, jungle still the same, and so you see that something is changing. Sometimes the ships are doing such a wave that I need to change the flow and ride the waves so as not to tip over.

On Ucayali there were some snakes, in the night full of mosquitoes. The river narrowed and was getting bigger. I usually sleep on the islands, because it is safe. I have a lot of different equipment, plenty of food, because I like to eat well, I need enough power in the shoulders and arms. Bananas and oranges can eat local people,  sailing 50 km not 6000 km like I do. I'm starting to doubt  in Mike Horn feat, or Romek Koperski . Is it possible to swim  for six months solo backpacking, fishing, talk with local people. Catching fishes takes time and a lot of work and the time passes by. The same was with Mike Horn to sail the Amazon alone and to do it yourself, he would have to swim at least for  9 months. It takes too much time.  I do my best non-stop, it is showed on the track of how many kilometers I swam. Really I am paddling furiously. And still I need time to read the river, to navigate, to have meals, any treatment after being bitten mosquitoes and things like that. By the way, the subject of treatment, something bit me in the neck so that it swelled up so much that I could not move my head. Francisco de Orellana went to pharmacies, local pharmacist gave me some antibiotic, but of course I am in touch with my doctor from the Institute of Tropical Diseases in Gdynia, I took what he said. The swelling went down, I felt a little bit weak, but now it is better. I still have big problems with the feet, the legs swell up and bleed me because the whole time they are in the rub of the sand and I move them all the time. In the tropics wounds do not heal quickly. At night I put the puder on them but it does not help. I am very bitten by mosquitoes, but now it is better.

It is very hot, over 30 degrees of Celsius and high humidity in the jungle. Sand is everywhere, in the ears, eyes, and this is the worst. Peter Chmieliński warns against the winds that they are heavy and bulky, but I assure you that they are not so heavy as on Lena. The Arctic Wind is a real killer, and we will see how it will be here. The river still flows to Manaus, then slows down ...

I swam in accordance with my objectives and in accordance with the advice of my tactics and cartographer Adam Wasilewski. If health allows, we have a plan. Only we both know , we have our title block include kilometers later on we will show it as a confirmation. On Ucayali and Ene I felt a real threat from the people. The Indians were not favorably, they did not look hostile and had no confidence. Now I will sail in the direction of Brazil, there will be a completely extreme, because this is the region of the three borders, people trade  "coke", this is the place of the great smuggling and dangerous.Even the name of Colombia scares me now not talking about swimming along that boundary to Coari. It will be very dangerous, there is a mass off attacks, Polish canoeist Olek Doba convinced it twice.

I swim solo. Gadiel Sanchez logistically accompanies me on the boat, talking with the Navy, swimming in front. He swam with me to Atalaya.It was the place where the official start of the solo runoff. For me, this trip is purely sporting I'm not interested in talking to people. I do not have time as I swim 10 hours non-stop all the time, it's hard to have time for half-hour break.Every one can see it on the spot. On the Ucayali it is understandable that you should keep the soldiers' bases, to achieve the goal. Impose the style and rhythm, and therefore swam to Iquitos. For me it's a big personal success, 45% of the executed plan, when I reach the border of Brazil. It will be the halfway point of the project, I count it to the point where I start may trip on the bicycle. That was and still it is the plan.

Amazon river become faster. According to Olek Doba information it will be faster. I will check it and then write something about it.

From the deck of my canoe, "Energa" all the time, every 10 minutes the signal is is given to track my current position. At noon, I always have a 20 minutes break and confirm the second spot that everything is OK. I show may trip all the time, no previous expedition on the Amazon did not have such documentation, step by step, the speed of flow, with information every 10 minutes . It is known that then there were other times when Peter Chmieliński realized his trip. There was not even accurate maps. Therefore, now I beat faster this distance, because we live in different times and I am able to flow faster. From logical point of view nothing has changed , the difficulties are the same. I admire Chmieliński for persistence and motivation in this project from 1985 and congratulations once again. I have already traveled all continents except Antarctica .I saw many things, the only thing that matters  is a sports feat, I still have a lot of  strength and power. Of course there are sports like rowing, where the different strength counts, or driving a car. No one is storming the south pole being fourty or older as a sport .... On AmazonI  really need to have a perfect condition, you have to look at the people and swim all the time, but how to do it for 100 days non-stop?I have to  look for solutions all the time as it is  in real life ...

I want to thank to everyone in Peru for help, to Mirek Rajter, Gadiel Sanchez and all those who helped me selflessly, just for adventure,such help is most valuable for me.

 

Today is 27th of June 2015. I reached  the parish priest in Iquitos Radoslaw Zawadzki. I'll be here for 3 nights, then I will continue my road to the border of Brazil. He is a great person, very kind to people. Not all the priests are like him, what counts is not cash, but help. Tomorrow I will go to Mass to pray for the expedition. I would also like to thank to Father Radek,  for his help and kindness. He appeared in the right time, helped me. Now I can prepare the canoe, wash things, dry tent and for the first time from 14 days take a bath ... Thank you !! !

Then I will continue my trip to the border of Brazil. Now I handle thedocuments to get the permission to enter Brazil. Wojciech Kordecki will help mi in Brazil. In Manaus the priest is waiting for me, who brought the medicines and food from Poland. Logistics is apparently very complex.

Marcin Gienieczko through Energa Solo Amazon Expedition wants to collect money for children from the Pomeranian Hospice for Children. "All of you, please,  support  the children, each of you can do it. Do not underestimate the people in need, especially children. Just pay 30-40 zł. "- Encouraged traveler. Anyone interested can pay money for each defeated kilometer by Gienieczko. For more details go to: http://www.soloamazon.info/tracking/

Marcin Gienieczko progress step by step can be followed on the Internet, based on the GPS records, reports on the blog and on the Facebook fanpage and every Saturday broadcast on the radio Kolor and TVN24 Wstajesz i Weekend.

 More about Energa Solo Amazon Expedition at:

 www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Follow the expedition step by step on: http://www.soloamazon.info/tracking


27 czerwiec 2015

Marcin Gienieczko dopłynął dzisiaj do największego portu nad Amazonką w Peru - Iquitos !!! Przepłyną w ciągu 28 dni 2053 km. Pokonał rzekę częściowo Apurimac, Ene, Tambo, Ukajali. Absolutny rekord !!!

 


26 czerwiec 2015

Sukces Marcina Gienieczko na rzece Ukajali

Marcin Gienieczko osiągnął kolejny sukces – przepłynął rzekę Ukajali w 19 dni. W ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition podróżnik próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: „najdłuższa samotna podróż canoe”.

Dziś w godzinach popołudniowych (polskiego czasu) Gienieczko dopłynął do połączenia rzek Ukajali i Maranion, a od tego miejsca rzeka przyjmuje nazwę legendarnej Amazonki.

Warto zauważyć, że w 1985 r. Piotr Chmieliński podczas swojej wyprawy, w czasie której jako pierwszy zdobył kajakiem Amazonkę przepłynął Ukajali w 26 dni. Gienieczko pokonał ten odcinek o 7 dni krócej. Dotychczasowe ekspedycje dokonywały spływu Amazonką kajakami lub pontonem. Polski podróżnik, jako pierwszy człowiek na Ziemi, próbuje tego dokonać w canoe.

 

Przepłynąłem rzekę Apurimac (60 km), rzeki Ene, Tambo i Ukajali (około 1900 km) w 27 dni (w tym 24 dni płynięcia). Dla mnie ta wyprawa ma charakter czysto sportowy, teraz czekają mnie zapasy z największą rzeką Świata - Amazonką – tłumaczy Gienieczko. Chcę pokazać, że każdy cel, nawet bardzo odległy ma swoje światełko w tunelu. Dziś dla mnie zaświeciło, gdy pokonałem Ukajali i dopłynąłem do Amazonki. To zmaganie dedykuję szczególnie dzieciom z Pomorskiego Hospicjum dla dzieci. Chcę w szczególny sposób pokazać im, że trzeba walczyć z przeciwnościami. Ten etap dedykuję również moim synom, żeby nigdy się nie poddawali  – tłumaczy swoją motywację do realizacji ekspedycji podróżnik. Przepłynięcie Ukajali uważam również za swój osobisty rewanż za start w 2013 r. w legendarnym wyścigu Yukon River Quest, podczas którego reprezentowałem Polskę w wyścigu canoe. Niestety, ze względów zdrowotnych musiałem w trakcie zrezygnować – dodaje Marcin.

 

Aktualnie podróżnik zmierza do portu Iquitos.

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


26 czerwiec 2015

Marcin Gienieczko  ma w przybliżeniu  około 100km do Iguitos.
Ważna informacja,strona soloamazon.info/tracking chwilowo nieaktywna,informatycy z firmy obsługującą stronę już nad tym pracują.

Teraz czekamy na szerszą relacje


25 czerwiec 2015

Z Ukajali

 

Marcin Gienieczko może dziś dopłynąć do  połączenia Maranion z Ukajali, ostatnia wiadomość przekazana via telefon satelitarny że znów dokonano napadu na osobę płynącą łodzią w pobliżu miejsca gdzie aktualnie płynie Marcin, została postrzelona.

Od tej chwili Marcin ma zapewnioną eskortę motorówki z Marynarki Wojennej Peru która będzie nadzorować jego płynięcie do  Iguitos. Przybył także Gadiel Rivera Sanchez który będzie służył pomocą logistyczną na tym odcinku trasy. Jak przekazał Marcin miał niecodzienne spotkanie z anakondą która przepływała obok jego canoe, była potężna, i był to bardzo niesamowity widok. Do Iguitos może dopłynąć za około 2 dni, tak planuje ale plany są dla architektów, tutaj może być różnie, zacznie się Amazonka, wielka rzeka.

 

Marcin

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 


23 czerwiec 2015

Z Ukajali

 

Marcin Gienieczko ma nadzieje ze dziś dotrze poprzez  Canal  de Puinahua do połączenia Ukajali w jedno główne koryto, jest to około 90km. Jak jest to niebezpieczny region
w załączeniu poniżej link przesłany przez Mirosława Rajtera logistyka wyprawy na terenie Peru. Całe szczęście ze  już minął Contamana, teraz oby szczęśliwie  dopłynąć do Iguitos.

Marcin

 

http://gacetaucayalina.com/2015/06/22/capitania-de-puerto-efectua-rescate-de-pasajeros-heridos-que-fueron-asaltados-en-el-rio-ucayali/?utm_term=28+/+10+/+2014&utm_source=twitterfeed&utm_medium=facebook

 

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 


22 czerwiec 2015

Z Ukajali

Marcin Gienieczko w dalszym ciągu spływa na swym canoe rzeką Ukajali, nurt wynosi średnio około 10km/h, jest teraz w korycie głównym rzeki która rozwidla się na dwa koryta, główne i Canal de Puinahua  aż do połączenia znów w jedno koryto za osadą Manco Capac. Ma problem z pachwinami, skóra mu się łuszczy, to oznaka wysiłku jaki wkłada na każdym etapie. Miał też problemy z Gps który wskazywał zły kierunek do spływu ale teraz już jest w porządku,

Spotkała go też gwałtowna ulewa, burza tropikalna, dobrze że szczęśliwie dobił do brzegu. Na dodatek złamało mu się wiosło,skleił go żywicą epoksydową ,ma nadzieję że wytrzyma do Iguitos. Do Iguitos ma jeszcze około 8-9dni płynięcia gdzie planuje odpoczynek, przekazanie szerszej relacji  ze spływu Ukajali  . 

Marcin

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


21 czerwiec 2015


Z Ukajali
Marcin Gienieczko obecnie dalej spływa rzeką Ukajali,pokonał już 1452km, jest około 90km przed rozwidleniem rzeki na dwa nurty,zamierza płynąć głównym nurtem  od osady Yanayacu w stronę Iguitos.Etap bardzo ciężki z tego powodu  gdyż już nie ma wysp gdzie można było bezpiecznie urządzić nocleg,biwakowanie przy brzegach stwarza ryzyko ze strony ludzi którzy mogą różnie się zachować.Jest też osłabiony z powodu ukąszenia przez komary,zażywa leki i antybiotyk,ma nadzieję że się wyleczy z tego.
Jednocześnie chce gorąco podziękować dla Prezesa Satfilmu Pana Roberta Kowalczyka za bardzo szybką reakcję na jego prośbę dotyczącą monitoringu wyprawy,przeznaczenie dodatkowych środków finansowych(ochrona i monitoring przez Marynarkę Wojenną Peru),zawsze na niego może liczyć w trudnych sytuacjach ponieważ podziela jego pasję i zaangażowanie w to co robi.Tutaj odpowiedz była bardzo szybka i konkretna bez żadnych umów i uzgodnień ,wiadomo życie i zdrowie w tym przypadku jest najważniejsze.
Dziękuję wszystkim za wsparcie,to się liczy w tym projekcie
Marcin-Ukajali
 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


19 czerwiec 2015

Z Contamany

Marcin Gienieczko w ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition dotarł do Contamany. Podróżnik próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: „najdłuższa samotna podróż canoe”. Więcej o kolejnym etapie spływu canoe w jak zwykle żywiołowej relacji polskiego podróżnika.

 

 

Dopłynąłem do Contamany. Jestem bardzo zmęczony, jutro obchodzę swoje 37 urodziny. Jak miałem 25 lat obchodziłem je na Jukonie, jak miałem 27 lat obchodziłem urodziny na Mackenzie, jak miałem 34 lata obchodziłem urodziny na Lenie, którą to przepłynąłem w 2012 r na canoe.Teraz na legendarnej Ukajali marzę o przepłynięciu jej, jako pierwszy człowiek bo wiem, że w canoe nikt tego nie zrobił. Pływanie w canoe to całkiem inna bajka.

 

Piotr Chmieliński przepłynął w dwa dni odcinek z Pucallpy do Contamany, mi już zajęło to 3 dni. Canoe jest już wolniejsze, zdecydowanie trudniej się też pływa na wirach, jak jest wiatr to kręci nim mocno. W Polsce mało się mówi i wie o pływaniu canoe, wszyscy preferują kajaki, ja kajaków z kolei nie cierpię.

 

Gadiel Sanchez Rivera postanowił mi pomagać do Iquitos, będzie wspierał projekt jako logistyk i dokumentalista, jak Zbigniew Bzdak gdy dokumentował wyprawę Piotra Chmielińskiego w 1985 r. Teraz płynie do Francisco de Orellana i będzie na mnie czekał. Dalej zobaczymy. Wysłałem tam trochę sprzętu i żywności z Pucallpy, które odbierze Gadiel.

 

W tym projekcie rządzi logistyka, teraz rozumiem wyprawę „Z nurtem Amazonki”, rozumiem tamte ekspedycje, potrzebę posiadania łodzi asekuracyjnych, dokumentalistów. To samo miał Mike Horn w 1997 r, to samo wyprawy z 2012 i 2013 roku z USA. Amazonka rządzi się innymi prawami niż rzeki Północy, tutaj logistyka i przewidywalność liczy się najbardziej, jak tego się nie zrobi, kończy się płynięcie jak kajakarze z Trójmiasta, którzy zostali zamordowani lub jak Olek Doba, któremu piraci nie dali szans.

 

Na odcinku brazylijskim za logistykę odpowiada Wojtek Kordecki, który czuwać będzie i pomagać na odległość. Na terenie Peru - Mirek Rajter i najbliżej Gadiel Sanchez Rivera, który logistycznie też pomógł Ed’owi Stafforda, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki.

 

Teraz czeka mnie bardzo długi odcinek i wysiłek do Iquitos. Kiedy myślę, jak to jest daleko, to psychicznie mnie to wykańcza. Nie marzę, że jestem w Belem czy Amazonce, marzę żeby pokonać w jakiś sposób, przepłynąć Ukajali w canoe jako pierwszy Polak i mieć to za sobą. Jak będzie zobaczymy…

 

W Iguitos czeka na mnie żywność i sprzęt u polskiego misjonarza. Każdy etap opisuję i wykonuję notatki, zbieram podpisy i świadków, bo potrzebuję to do dokumentacji rekordu Guinnessa. Zobaczymy jak będzie dalej. Jak zawsze dla moich projektów życzliwy jest Prezes Satfilmu Pan Robert Kowalczyk. Dziękuję mu i jego firmie.

Pozdrawiam wszystkich z Ukajali

Marcin

 

-------

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


16 czerwiec 2015

Marcin Gienieczko pokonuje kolejne kilometry rzeki Ukajali, ma za sobą przepłynięte 1009km. Nurt rzeki na tym odcinku wynosi średnio 8km/godz.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Film z Ucayali https://www.youtube.com/watch?v=0uuNv0pbvWQ&feature=youtu.be


13 czerwiec 2015

Przez legendarną „czerwoną strefę”

 

Marcin Gienieczko w ramach wyprawy Energa Solo Amazon Expedition pokonał w swoim canoe 936 km przez legendarną „czerwoną strefę” Amazonki. Od miejscowości San Francisco poprzez Atalaya do Pucallpy. Ostatni, 530 km odcinek udało się przepłynąć w 7 dni. Więcej o kolejnym etapie spływu canoe w jak zwykle żywiołowej relacji polskiego podróżnika.

 

Dotarłem do Pucallpy. W ciągu 7 dni pokonałem odcinek 530 km od Atalaya. Dość dobry wynik, tu rzeka była już spokojna. Piotr Chmieliński, w swojej książce napisał, że ten sam odcinek pokonał górskim kajakiem w 12 dni. W sumie, nie to jest najważniejsze. Ważne, żeby nie dać się zabić w czasie tej wyprawy. Przepłynąłem legendarną „czerwoną strefę”. To w tej okolicy, za Atalaya, w 2011 roku zostali zamordowani polscy kajakarze. Miałem duże obawy. Płynąłem blisko, jakieś 5 km od wioski, w której dokonano tej zbrodni. W tym samym roku został postrzelony, ale uratowany kajakarz z RPA, który postanowił solo też przepłynąć Amazonkę. W Pucallpie odwiedziłem kościół, pomodliłem się za dalszą misję. Port w Pucallpie jest dość duży. Wszędzie widać wyrąb lasu, transport drewna. Poznałem Tomasza, Polaka który tu mieszka i  mnie odwiedził w porcie. Pogadaliśmy trochę..

 

W trakcie tej wyprawy liczy się świt i zmierzch, 10 godzin wiosłowania, 25 minut przerwy miedzy 12:00 a 13:00 mojego czasu. Wysyłam wtedy, z drugiego nadajnika spota, jako potwierdzenie tracka, który leży na pokładzie canoe i co 10 minut przekazuje aktualną lokalizację. Ten drugi spot jest ważniejszy, w przypadku wywrotki na wirze lub na fali, gdyby moje canoe odpłynęło, to spot nadal przekazywałby informację, że wszystko jest „OK”. Track przekazuje hasło „Marcin napieraj”, spot „Amazon Expedition 2015”.

 

W tej wyprawie z daleka, bo z Cusco wspiera mnie logistycznie Mirosław Rajter. Bliżej jest  Gadiel Sanchez Rivera, który z Edy Staffordem przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki pieszo - szedł 2 lata. Spotykamy się w wioskach, następna to Contamana. Jego wsparcie i czuje oko będzie mnie obserwować do Francisco de Orellana. Potem wraca do Pucallpy i Limy, do której przyjeżdża ekipa „Discovery” z Edy Starffordem, której będzie asystował.

 

W trakcie tego odcinka, dziennie pokonywałem 80-90 i 100 km. Jestem bardzo zmęczony. W Pucallpie będę przez 3 noce. Muszę odpocząć, doprowadzić sprzęt i ekwipunek do gotowości, bo czeka mnie morderczy wysiłek: 16 - 17 dni płynięcia do Iquitos, sam w dżungli, w swoim canoe.

 

Mam problemy z kręgosłupem, dodatkowo moja stopa prawa jest dobita, obtarta i krwawi. W tropiku to ciężka sprawa ją wysuszyć, smaruję trybiotykiem. Na jednej stopie mam gumowca, a na drugiej, lewej mam but do kajakarstwa, w którym cały czas w sumie stopę moczę w wodzie. Musze na noc całą stopę posypywać talkiem, smarować wazeliną, zakładać bandaż, tak żeby rana nie zrobiła się większa. Kiedy Borge Ousland dokonywał trawersu Antarktydy to właśnie rany w stopach uniemożliwiły mu dokończenie wyprawy. Musiał się wycofać. Ja sprawy nie bagatelizuję, więc już teraz dbam o to. Cieszę się, że mam 3 dni odpoczynku, więc mogę stopę trochę ”naprawić”. Muszę pić teraz dużo elektrolitów, bo jest duszno. Sporo się pocę i muszę uzupełniać płyny, nawadniać cały organizm. Generalnie jestem zalany potem. Pot leje się mi cały czas. Na Ene było zimniej, teren górzysty. Tutaj cały czas jest +35 stopni Jestem też cały pogryziony przez komary. Zażywam leki od malarii. Palce posmarowałem trybiotykiem i spryskałem moje canoe płynem do odkażania. Canoe jest teraz na statku Marynarki Wojennej Peru. Umożliwili mi przechowanie. Generalnie wielu ludzi jest życzliwych, ale największy strach jak do tej pory czułem na rzece Ene, bo i rzeka groźna, potężne wiry i ludzie mało życzliwi. Krzyczeli groźnie, wymachiwali rękoma, a rzeka wąska i szybka. Teraz Ukajali się rozlewa, ale wciąż jestem pod obserwacją spotkanych ludzi. Niektórzy dziwią się, po co to robię…

 

W nocy śpię zazwyczaj na wyspach, zresztą widzicie to, bo spot jest wysyłany z każdej wyspy. Rzeka zrobiła się szersza, jest wolniejsza, czasami płynie szybko i przy moim wiosłowaniu prędkość wynosi 12, a czasami 6 km/godz. w zależności w jakim znajduje się korycie. Ukajali to legendarna rzeka, wielka i tajemnicza. Płynie przez samo centrum amazońskiej dżungli. Od Iquitos jako takiej dżungli nie będzie. Teraz jestem w samym sercu dżungli i tak będzie aż do Iquitos. Droga tam bardzo długa.

 

Jak jest w dżungli? Kiedy komary cię zagryzają, kiedy masz piach w oczach, w nosie, w kubkach, w głowie. Chcesz zasnąć i raptownie wchodzi ci szczypawka do ucha. Jedną zdążyłem wyjąć pincetą, to nie jest przyjemne. Walczysz z myślami, czasami jest fajnie, myślę o wszystkim, ale czasami jest tragicznie. Jak pomyślę, że już przepłynąłem tą złą strefę i od Iquitos czekają na mnie piraci, jak mi Piotrek Chmieliński pisze, rozkładam wszędzie pieniądze, sprzęt na wypadek napadu. Mam dużo drogiego sprzętu, trzy super GPS, dwa telefony satelitarne i wiele innych rzeczy potrzebnych do sportowego płynięcia. Ja, jak podkreślam, płynę sportowo, czyli mówiąc krótko na czas. Amazonkę przepłynięto i napisano o niej książkę… ale wiem, że też nie wytrzymam dużego tempa, bo kręgosłup siądzie. Najważniejsze to mieć zdrowie, motywację i szczęście do ludzi.

 

Projekt Amazonka jest bardzo ciężki, kiedy rozmawiałem z Coline Augustem z Vancouver, który w trzyosobowej załodze pokonał Amazonkę, powiedział, że Amazonka to extreme. Tylko 12 osobom na świecie udało się ją pokonać, ale nikt tego nie dokonał w canoe. Teraz zacznie się coraz ciężej, bo będzie coraz wolniej, ale jak się udało pontonem przepłynąć to i może w canoe? Nie wiem, ale jestem tutaj po to, żeby to sprawdzić.

 

Plan jest taki, żeby dotrzeć tam, ale kiedy mam jakiś plan nie przedstawiam go bo jestem przesądny, więc tylko mój kartograf Adam Wasilewski, zna mój plan. Płynę sportowo: 100 pociągnięć pagajem, 1 minuta odpoczynku i tak przez 10 godzin non stop... Po pierwsze chcę pokazać moim synom, że można być innym ojcem, nie takim kto pracuje w korporacji i pokazuje się służbowym samochodem na koszt firmy. Po drugie chcę pokazać innym dzieciom, że nie trzeba mieć koneksji, wystarczy entuzjazm i motywacja. Po trzecie, że nie trzeba być prezesem ”Orlenu” i synem prezesa, żeby to robić. Po czwarte, robię to, bo to kocham, robię to żeby nie pokazywać jaki jestem wielki, ale dlatego, że to też esencja mojego życia, jestem tym kim jestem, jeśli przestanę robić, to mnie nie ma. Jeżeli ktoś moje wartości i system myślenia zachwieje, będę walczył do końca. Nikt nie zrozumie, jak przeżywam rozstanie z moimi ukochanym synkami, którzy są na moi canoe wymalowani i są moją największą motywacją. Robię też to dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum, żeby pokazać, że można różne trudności przezwyciężyć. Robię to, bo jestem zawodowym podróżnikiem, nie takim, który jeździ z plecakiem po świecie i robi zdjęcia, i czasami przeżyje przygodę. Ten etap mam za sobą, poza tym jestem sportowcem i czuje się nim. Dla mnie ta wyprawa jest czymś innym, ciężką przeprawą, ale mam wsparcie i motywację, bo mam rodzinę, dzieci. Kiedy moja żona pisze do mnie, że chciałaby mieć jeszcze córeczkę, to mnie to jeszcze bardziej motywuje i szybciej płynę… Mam jasny cel i jasne zadanie do wykonania. Nie tylko przepłynięcie Amazonki mnie motywuje, ja się cieszę, że mam tylu ludzi dookoła, którzy mnie wspierają jak Mirka Rajtera, jego rodzinę, Gadiela, Adama Wasilewskiego, Piotra Chmielińskiego, Gosię Sobich, żonę i wielu innych. Ten etap dedykuję mojemu młodszemu synkowi, Leonkowi, z którym zawsze wieczorem oglądamy na youtube regaty żeglarskie.

 

Chcę też podziękować mojemu głównemu partnerowi, Grupie Energa, której kierownictwo ma podobne wartości motywacyjne do moich i to nas połączyło. Tak samo chcę podziękować Robertowi Kowalczykowi, prezesowi Satfilmu, który jak przystało, konkretnie bez wahania powiedział, że mnie wesprze. Dziękuję. Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierali i wspierają. Bądźcie ze mną do końca. Nie tylko na umowie. Dziękuję, że jesteście. Marcin Gienieczko

 

 

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

 

 

 


12 czerwiec 2015

Marcin Gienieczko po pokonaniu 936 km pokonał odcinek rzeki Ukajali Atalaya-Pucallpa,przepłynął przez tzw."czerwoną strefę" handlu kokainą i handlu drewnem.Tutaj będzie 2 dni odpoczynku i następny etap do Iguitos.Szersza relacja i zdjęcia z  tego etapu wkrótce. Marcin-Pucallpa Peru. Relacja w TVN z wyprawy Marcina jest przesunięta z soboty na niedzielę w godzinach porannych.
 

8 czerwiec 2015

Znajduję się w samym sercu dżungli peruwiańskiej na Ukajali. Spotkani na trasie płynięcia ludzie są różni, jedni życzliwi ,inni mniej. Trzeba uważać jak się do nich odnosić. Rzeka  Ukajali na tym etapie zwolniła, płynie się trochę wolniej. Za parę dni jak nic nie stanie na przeszkodzie będę chciał dopłynąć do Pucalpy.

Marcin -rzeka Ukajali

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


6 czerwiec 2015

Gienieczko pokonał czerwoną strefę

Marcin Gienieczko, który 31 maja w godzinach popołudniowych rozpoczął spływ canoe, czyli kolejny etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition dotarł do Atalaya. Po 5 dniach spływu i pokonaniu ponad 405 kilometrów podróżnik wraz z towarzyszącym mu na tym odcinku rzeki, ze względów bezpieczeństwa Gadielem „Choe” Sanchez Rivierą nie bez problemów i niespodzianek po drodze pokonał „strefę narco”. Trudności, które spotkały podróżników nie pochodziły jedynie ze strony natury. Więcej o pierwszym odcinku spływu canoe w jak zwykle żywiołowej relacji polskiego podróżnika.

 

Już start z San Francisco był ciężki. Obciążone canoe nie pozwalało dobrze płynąć. W zeszłym roku, gdy spływałem z Łukaszem Czeszumskim Rio Napo miałem podobną sytuację. Tutaj na rzece Apurimac, w obciążonym canoe jest groźniej. Miałem tą świadomość, że Ene i Tambo będą też ciężkie. Dopłynąłem do Puerto Ene, gdzie rzeka Mantaro łączy się z Apurimac i postanowiłem z Gadielem odciążyć canoe wysyłajac 30 kg ekwipunku łodzią do Puerto Prado i później do Atalaya. To była dobra decyzja. 60 km pokonanej rzeki Apurimac pokazało mi, że łódź jest za ciężka, nie przebija się przez fale i nurt.

 

Start z San Francisco (31 maja) nastąpił, przy wysokim stanie wody. Większość ekspedycji, które startowały rozpoczynały spływy we wrześniu lub sierpniu, gdy poziom wód na rzekach Apurimac, Ene i Tambo jest najniższy. Problem jest jeszcze jeden, co 5 lat zmienia się klimat, przesuwa się El Ninio i jeszcze pada, warto znaczyć, że w korytach rzek jest dużo wody, woda płynie bardzo szybko. Prędkość mojego canoe z obciążeniem bez wiosłowania wynosiła 9 km/godz., a czasami 18 km/godz. To bardzo szybki nurt. Na Yukon Quest River, gdzie startowałem w wyścigu na canoe, rzeka zaliczana jest do małych rzek górskich, w korycie rzeki woda płynęła 14 km/godz., gdy odbywa się wyścig. Wtedy, w ciągu 33 godzin przepłynąłem w canoe, łącznie z jeziorem Labarge (45 km jeziora), 320 km. Tutaj rzeka płynęła ostro i nie byłoby problemów, gdyby nie potężne wiry jakie są na rzece Ene. Doskonale opisał to Joe Kane w książce „Z nurtem Amazonki”, opisującej pionierską wyprawę polskiego kajakarza i podróżnika Piotra Chmielińskiego. Warto dodać, jeżeli się nie mylę że te wiry były w okresie niskiej wody, czyli w październiku. Czerwiec to nadal w tej części rzeki wysoki poziom wody.

 

Czasami rzeka porywała nasze canoe w taki wir, że łódka kręciła się jak w pralce. Raz obróciło nas 4 razy, nabraliśmy wody, wszystko było zanurzone, tylko dziób był na powierzchni. Całe szczęście, że zamocowałem na dziobie canoe dwa odbijacze, a przed rozpoczęciem ekspedycji zalałem pianką rufę i dziób. To sprawiło, że canoe nie zatopiło się. Choe był przerażony, ja już miałem te doświadczenie płynąc podtopionym canoe. Choe dopiero się uczył. Gadiel Sanchez Rivera to dobry człowiek i profesjonalny podróżnik, to on razem z Anglikiem Ed’e, Staffordem przeszedł od Satipo wzdłuż brzegów Amazonki. Dokonali tego jako pierwsi ludzie na Ziemi, zajęło im to 2 lata. To twardziel, ale też miał przerażenie w oczach. Tym bardziej, że to przerażenie widział jako pierwszy bo był dziobowym do Atalaya. Musieliśmy wybierać wodę. Kiedy płynęliśmy z dużą prędkością, 19 km/godz., wszystko było by OK. Szybkość uwielbiam we wszystkim... ale nie w tym przypadku, kiedy powstają wiry, które są tak duże, że można do środka półtorametrowe wiosło schować. Czegoś takiego nie widziałem. Po tych przeżyciach płynęliśmy dalej.

 

Po przepłynięciu kolejnego zwężenia, dokładnie za kanionem Diablo, usłyszałem strzał. Chwilę później drugi i trzeci. Indianie Ashaninka stali na brzegu i machali, a my płynęliśmy. Warto dodać, że rzeka tutaj pędziła około 12 km/godz. Jak się zatrzymać będąc na środku, jak podpłynąć, a nie mówiąc jak zawrócić? Stanąłem delikatnie burtą do nurtu, co jest niebezpieczne i wykonałem halsowanie trochę dziobem z nurtem trochę burtą, aby zmierzać do brzegu. Pływanie na canoe to zupełnie inna technika, niż pływanie kajakiem, w którym się ma ster. Burty w canoe są czasami jak żagle, jak fala napiera na burtę chwila nieuwagi i chlup, można pożegnać się z całym dobytkiem. Po trzecim strzale tak się zestresowałem, że zdejmując okulary pękły mi w ręku. Jeszcze mocniej krzyczałem do Gadiela, żeby „napierał”.

 

Dopłynęliśmy jakieś 800 m poniżej wioski. Przyszli Indianie, wymierzyli lufy i spytali co robimy na rzece. Jako, że mój hiszpański jest na poziomie „Amigo non problemo” to Gadiel jako sprawny negocjator przejął rozmowę. Umówiliśmy się, że ja decyduję o wszystkim odnośnie canoe i na wodzie, on negocjuje i zajmuje się rozbijaniem obozu w dżungli. Choe pokazał pozwolenia z Satipo, które posiadaliśmy dzięki pomocy Mirosława Rajtera. To były pozwolenia i dokumenty od prezydenta całej społeczności indiańskiej nad rzeką Ene. Indianin przeczytał, popatrzył. Wręczyłem mu mały scyzoryk, a Choe jedzenie liofilizowane. Uśmiechnął się i przeprosił za strzały, ale powiedział, że to najwęższe miejsce na Ene i oni muszą pilnować tego terenu ze względu na terrorystów i handlarzy narkotyków. To nad rzeką Ene są największe pola uprawne liści koki. To tutaj rozpoczyna się pierwsza strefa narco i tutaj w laboratoriach powstaje najwięcej kokainy. Którejś nocy, jeszcze nad rzeką Apurimac przeleciały 3 zwiadowcze helikoptery. Leciały tak nisko, że myślałem że wylądują na namiocie. Nadzorują te regiony. Później Indianin, który do nas strzelał ostrzegł nas przed „narctraficanto”. Jako, że mieliśmy pozwolenie prezydenta, pozwolił nam płynąć. Na początku nie był nastawiony przyjaźnie. Miał twarz wymalowaną jak w filmach o Indianach i patrzył tak, jakbym mu wybił całą rodzinę. Później sytuacja się rozluźniła.

 

Kolejny etap to była walka z wirami rzeki Tambo. Później wyskoczył niby duch, patrol żołnierzy z gór. Byli wymalowani jak komandosi Nawy Saels, każdy miał nadajnik „spot”, na plecach karabiny jak w marines. Kazali nam wszystko pokazać, więc cały starannie zapakowany ekwipunek musiałem rozwiązać. Sprawdzili wszystko, przecięli jedną torebkę żywności i później jak na życzliwych ludzi przystało, spisali wszystko, zrobili zdjęcia mojego telefonu satelitarnego, spota, paszportu, wszystkich dokumentów, canoe i znikli w dżungli, niemalże jak „ludzie duchy”. Uświadomiłem sobie wtedy, że jestem w miejscu, gdzie turystyka nie istnieje, że tutaj mało kto się zapuszcza, a na pewno nie pływa sobie ot tak w canoe, jak po rzekach Kanady czy Syberii, gdzie pływanie jest proste, liczy się zaliczanie km i tyle, a tutaj logistyka i myślenie.

 

Od Poyeni rzeka stała się wolniejsza, pojawiły się wyspy, nurt nadal był szybki po 12 km/godz., ale mniejsze wiry. Po pięciu dniach, przepłynięciu 405 km znalazłem się w Atalaya. Mirek Rajter jako sprawny logistyk, zorganizował przez telefon nasze przywitanie. Miejscowe władze zaprosiły nas na obiad, była muzyka i bębny.

 

Teraz siedzę w kawiarence i przelewam wam wszystkie te moje przeżycia. Na pewno teraz wiem jedno, dlaczego system rzeczny Amazonki to Everest rzeczny, tu wszystko jest inne, inny świat i inna perspektywa rozwiązywania sytuacji. Miejscowe władze przez radio powiadomią Indianin Ashaninka, że będę płynął. Startuję w sobotę z portu w Atalaya. To z tego miejsca do Belem jest 5600 km... długa droga. To od tego miejsca mam zatwierdzone przez biuro Guinnessa w Londynie moje solowe płynięcie i zaczyna się temat rekordu. Wcześniej zrobiłem dla ambicji, sportu i całego trawersu etap rowerowy, samo płynięcie mnie w tej wyprawie nie interesowało. Ta wyprawa ma charakter sportowy. Mając 36 lat, mając żonę i dzieci, nie interesuje mnie proste wyzwanie. Chcę zaliczyć temat w stylu sportowym. Dlatego chcę przepłynąć w 7-8 dni 600 km do Pucalpy. Zobaczymy, bo to najdzikszy region w całym systemie Amazonki od San Francisco i ludzie mało życzliwi. To około 150 km od Atalaya zostali zamordowani polscy kajakarze przez Indian Ashaninka. Strach idzie mi po plecach, jak pomyślę, że będę płynął przez miejsce, gdzie piranie zjadły tych ludzi, bo ciał nie odnaleziono do tej pory…

 

Trzymajcie kciuki za dalszą misję napierania. Cieszę się, że na razie idzie tak jak sobie zaplanowałem, ale prawdziwej przygody nigdy się nie zaplanuje. Dzisiaj tak, jutro inaczej… Mimo to wierzę w szczęśliwą misję. Jak będzie zobaczymy... Będę teraz przez telefon satelitarny przesyłał krótkie informacje. Co 10 minut, z mojego canoe „Energa” będzie nadawany sygnał GPS track, inny spot będzie wysyłał w południe i wieczorem bieżącą lokalizację, wraz z informacją, że wszystko jest OK. Przy okazji będzie potwierdzał pierwszego tracka. Track i spot będą pokazywać moje płynięcie. Robię to dla siebie, dla biura rekordów Guinessa i dla paru niedowiarków, którzy jak zawsze mnie motywują. Po za tym chcę udokumentować w sposób współczesny cały ten projekt. Postanowiłem nie wyłączać tracka, że w dżungli wysiądą mi baterie lub coś się stanie ze spotem, tak jak miało to miejsce u Olka Doby na Atlantyku, ale to też ważne dla Guinnessa. Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Marcin Gienieczko.

 

 

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Materiał TVN

http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/strzaly-do-podroznika-w-trakcie-energa-solo-amazon-expedition,548983.html

 


3 czerwiec 2015

Po dzisiejszych bardzo niebezpiecznych wydarzeniach z Indianami oraz brakiem możliwości przepłynięcia przez niebezpieczny, ze względu na potężne i niebezpieczne wiry, odcinek rzeki Ene za osadą Puerto Prado, Marcin Gienieczko zmuszony był podjąć decyzję o asekuracji swojego canoe przez większą łódź. Pozwoliło to przepłynąć ten trudny odcinek rzeki. Szczegółowe informacje są podane na „tracku”. Oczywiście Marcin z Gadielem płynęli na canoe, a łódź płynęła przed nimi ze względów bezpieczeństwa, bo przecież życie w tym przypadku jest najważniejsze…

 

Przed Marcinem Gienieczko i towarzyszącym mu Gadielem Sanchez Riviera jest jeszcze do pokonania kilka niebezpiecznych odcinków tej rzeki. Podróżnik ma nadzieję, że nie będzie tak ciężko jak dzisiaj.

 

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina : https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


3 czerwiec 2015

Pierwsze strzały i zagrożenie ze strony ludzi - Problemy wyprawy Marcina Gienieczko Energa Solo Amazon Expedition

Dziś, 3 czerwca okolo 13:30 czasu polskiego za pośrednictwem telefonu satelitarnego otrzymaliśmy od Marcina Gienieczko informacje o problemach. W pobliżu miejscowości  Puerto Prado polski podróżnik oraz towarzyszący mu  Gadiel zostali ostrzelani przez Indian ze szczepu Ashaninka. Później kazano im podpłynąć do brzegu.  Na szczęście podróżnicy posiadają specjalne pozwolenie na przepłynięcie tym odcinkiem rzeki, podpisane przez wodza tego szczepu.

Po kolejnych kilometrach spływu canoe podróżnicy zostali dodatkowo skontrolowani przez wojsko, pod kątem przewożenia narkotyków.

Rzeka Ene, to nie tylko zagrożenie ze strony ludzi. Także natura daje się we znaki. Są  potężne wiry, które o mało co nie wciągnęły canoe Marcina Gienieczko. Jeżeli uda się  pokonać kolejne bystrza na tej rzece to później powinno być już  spokojniej. Teraz podróżnicy musza być maksymalnie skoncentrowani.

Wyruszając z San Francisco Gienieczko powiedział, że"będzie to najbardziej niebezpieczny i stresujący miesiąc życia". Praktyka pokazuje niestety, że miał rację. Na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo ze strony ludzi i rzeki, z perspektywy Polski często nie zdajemy sobie sprawy z powagi sytuacji. W tym regionie władza prawie nie istnieje...

Aktualna pozycja Marcina : https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ


31 maj 2015

Pierwszy sukces Marcina Gienieczko w projekcie Energa Solo Amazon Expedition

Polski podróżnik, Marcin Gienieczko, po 13 dniach napierania, czyli ostrej jazdy rowerem od Pacyfiku po rzekę Apurimac osiągnął sukces! Pierwszy etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition został zakończony nad dopływem Amazonki.

Dotarłem do rzeki, przejechałem na rowerze przez góry Andy powyżej 4000 m. n.p.m. Pokonałem 677 km, ciężkie pętle, trudniejsze niż w Tour de France i Giro d'Italia.” – opowiada Gienieczko. „Ten etap zrobiłem z dwóch powodów, dla ambicji i sportu oraz by zrealizować trawers Ameryki Południowej o własnych siłach, od Pacyfiku po Atlantyk. Spędziłem cztery noce na wysokości powyżej 4000 m n.p.m., wjazd rowerem na przełęcz Apacheta na 4750 m. Pot lał się strumieniami i z rąk i z głowy. Szczególnie przejazd przez dżunglę był duszny, pot lał się strumieniami, wszystko się tutaj klei. Rower „Unibike” sprawdził się pod każdym względem, zwłaszcza na szutrze, kiedy zjeżdżałem do dżungli. Wszyscy się śmiali, że rower Polaka może wytrzymać na tutejszych drogach. Ciężko było nie powiem, dzień w dzień po 9 godzin na rowerze” – dodaje podróżnik.

Pierwszy etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition nie obył się bez trudności. W górach złapała polskiego podróżnika delikatna „soroche” (choroba wysokogórska) przez którą czuł się osłabiony. „Spędziłem trzy dni w Ayacucho, już 3 dnia się nudziłem... Wówczas bardzo mnie bolała głowa, bo zjechałem z wysokości 4300 metrów z prędkością 50 km/godz. Szybki zjazd nie był najlepszym rozwiązaniem, przez dwa dni bolała mnie głowa bardzo mocno, że ledwo chodziłem.” – opowiada o trudnościach Gienieczko. „Zakończony przeze mnie etap był czysto sportowy. Osiągnąłem założony cel. Jeżeli to byłaby jazda turystyczna i podziwiałbym widoki Peru, to byłoby coś innego, ale ten projekt to nie przejażdżka żeby to podziwiać, ten etap mam za sobą liczy się ostre napieranie sportowe, tylko to mnie interesuje. Dzień w dzień.” – podsumowuje Gienieczko. „Łańcuch strzelał już na podjazdach. Zjazd z dżungli był bardzo ciężki, prowadził przez duże błota, kałuże wody. Koła oklejały się od błota.” Z uwagi na wysiłek codziennie podróżnik wypijał około 5-6 litrów wody. Ostatni dzień etapu rowerowego był szczególnie długi, Marcin wstał wcześniej niż zazwyczaj i wyruszył jeszcze w nocy. Poprzednią noc spał w lepiance u poznanych w Qano ludzi. Około godziny 12:30 czasu lokalnego, 29 maja polski podróżnik dojechał do San Francisco. „Wszyscy miejscowi nie mogą się nadziwić, jak mogłem przejechać przez góry rowerem, a ja normalnie jechałem” – podsumowuje Gienieczko.

Canoe zostało przywiezione do Tambo, tego samego dnia, kiedy Gienieczko dotarł do San Francisco/Kimbiri.

Do miasteczka Tambo przyjechał Gadiel Sanchez Rivera. 31 maja, czyli w niedzielę rozpoczął się drugi etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition – spływ canoe. Gadiel Sanchez Rivera będzie towarzyszył polskiemu podróżnikowi w pokonaniu najniebezpieczniejszego etapu spływu – czyli „strefy narco” zwanej „czerwoną strefą”. „Miesiąc czerwiec to będzie najniebezpieczniejszy czas mojego życia” – wspomina z obawą Marcin. „Znajduję się w strefie handlu kokainą, w strefie „red zona i narco”. To tutaj są handlarze kokainą. Będę płynął swoim canoe „Energa” przez najniebezpieczniejsze miejsce Peru, ale to nie wszystko. Rzeka ma podwyższony stan wody mimo, że zaczęło się lato i poziom wody powinien opadać, niestety jeszcze nie opadł. Rzeka Apurimac należy tak samo jak rzeki Ene i Tambo do rzek górskich. Mocno ryczy nocą, dlatego, że jest silny prąd. Wracając do San Francisc…, znajduję się nad rzeką Apurimac, to tutaj jest ostatni i jedyny most na całym systemie rzecznym Amazonki. Mówiąc o tej rzece, Apurimac daje siłę i napędza cały system rzeczny Amazonki.”

„Płynę do Atalaya z Gadielem Sanchez Riverą, który jako pierwszy człowiek na świecie przeszedł pieszo wzdłuż brzegów Amazonki i opłynął kajakiem jezioro Titicaca. To prawdziwy poszukiwacz przygód, mocny człowiek. To dobrze, bo taka osoba może tylko nakręcić projekt dalej. Chcę również dodać, że pływanie canoe po takich rzekach to duże wyzwanie. Amazonką pływano już w kajaku, pontonem, ale nie w canoe. Zamierzam to zrobić, jako pierwszy człowiek, dlatego Guinness zakwalifikował moją wyprawę od Atalaya gdzie rzeka Urubamba łączy się z Tambo i powstaje Ukajali. Od tego miejsca do Atlantyku będę spływał solo. Tambo, Ene z Gadielem. Jak będzie? Zobaczymy. Na pewno nie będzie łatwo, będzie duże wyzwanie, najważniejsze to nie popełnić błędu. Są potężne wiry, które mogą wciągnąć canoe… Za Atalaya będę płynął koło wioski, w której zamordowano polskich kajakarzy. Jest to też duże obciążenie psychiczne. Cały czas myślę o tych przypadkach, gdy ludzie zginęli. Będzie bardzo ciężko, Indianie Ashaninka nie są zadowoleni że będę płynął. Generalnie miesiąc czerwiec będzie najbardziej stresującym miesiącem mojego życia.”

 

Korzystając z okazji chcę podziękować Jakubowi Obarze za pomoc logistyczną w trakcie etapu rowerowego” – przekazuje Gienieczko. „Chcę również bardzo podziękować mojemu największemu sponsorowi mentalnemu i psychicznemu, mojej żonie Ali, która mnie wspiera i daje mi siłę. Tylko dzięki jej wierzę, że w spokoju mogę osiągnąć cel. Już teraz nie liczą się pieniądze, liczy się spokój i jak go będę miał, będę skoncentrowany. Jest szansa, że żywo wrócę. Bez spokoju nie ma szans, dziękuję Alu, że jesteś i wspierasz mnie. Jesteś największą podporą projektu, naszego projektu” – dodaje polski podróżnik.

Ostatniego dnia etapu rowerowego, zjeżdżając do dżungli było około +32 stopnie, upał potężny, pedałowanie dało się we znaki. Na rzece będzie większa „lampa”, ale czy to ma znaczenie, najważniejsze żeby napierać i iść do przodu. Ludzie są zainteresowani moją łódką, wszyscy się pytają czy mam motor - pokazuję wiosła. Każdy pyta się, co znaczy „ENERGA”, mówię im, że to firma energetyczna z Polski… Generalnie na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Wiem, że prawdziwej przygody się nie zaplanuje. Zobaczymy co los przyniesie… Przed rozpoczęciem kolejnego etapu wyprawy Energa Solo Amazon Expedition mam spotkanie z spotkanie z tutejszym burmistrzem oraz oficerami Marynarki Wojennej Peru, wszystko po to, żeby zwiększyć bezpieczeństwo na rzece. Napieramy dalej, ale z głową i sercem” – podsumowuje Gienieczko. 

Dziś, 31 maja 2015 r. Marcin wystartował z San Francisco do pokonania Amazonki. Ze względów bezpieczeństwa powiadomiono służby konsularne Polskiej Ambasady w Limie w osobie vice Konsula Konrada Kiedrzyńskiego oraz policję w San Francisco.

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking

Aktualna pozycja Marcina: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zakonczyl-sie-rowerowy-etap-wyprawy-energa-solo-amazon-expedition,547503.html


29 maj 2015

Marcin osiągnął pierwszy sukces w swojej wyprawie,przejechał rowerem góry Andy od Pacyfiku po rzekę Apurimac,677km w 13 dni.
Pokonał w Andach wysokość 4750m n.p.m,pózniej przejechał przez dżunglę.
31maja rozpoczyna płynięcie przez strefę handlu kokainą.Miesiąc czerwiec będzie najniebezpieczniejszym  miesiącem jego życia.
 
 

 

 


27 maj 2015

Marcin rozpoczyna ostatni etap wyprawy rowerowej. Taki ma zamiar ale w całym regionie Ayacucho jest strajk i drogi są  zablokowane , prawdopodobnie jutro nie wyjadę.27-28 maja mają być strajki ale nie takie  jak w Polsce, tam do ludzi strzelają .W mieście Arequipie jest już stan wyjątkowy.  Prezydent chciał nawet wprowadzić stan wojenny ,wszystko przez to że  ma być otworzona nowa kopalnia.  Miejscowa ludność sie nie zgadza na to i odbywają gwałtowne manifestacje  w Arequipie, na ulicach zginęło juz 7 osób.  Nasze strajki w Europie to cyrk klaunów i szczekania, chociaż tutaj jest inna sytuacja a tam dochodzi  do strzelaniny i zabijania demonstrantów.  Moim celem jest miasteczko San Francisco nad rzeką Apurimac słynące  z handlu kokainą. To tam rozpoczyna się tzw. „czerwona strefa” . Najniebezpieczniejszy region Peru położony w dżungli.

Marcin

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking


25 maj 2015

Po 8 dniach dojechałem do Ayacucho. Pokonałem dystans 471km.

Na wstępie parę zdań o mieście.

Ayacucho, miasto w Peru położone ponad 2746 m n.p.m., stolica prowincji Huamanga, słynie z 33 kościołów nawiązujące do życia Jezusa. Odbywają się tutaj wielkie uroczystości religijne podczas Wielkiego Tygodnia przed Wielkanocą. Obejmują one wyścigi konne oraz tradycyjny bieg byków znany lokalnie jako ”paschatoro”. Nazwa miasta pochodzi od słowa aya(śmierci) i kuchu „rogu”, odnosi się do ważnej walki o niepodległość gdzie 15 lutego 1825 roku Simon Bolivar zmienił nazwę miasta na Ayacucho. W roku 1980 organizacja terrorystyczna „Świetlisty Szlak„, wykorzystywała miasto jako bazę wypadową do swej walki przeciwko rządowi Peru, było też ośrodkiem produkcji kokainy, to jeden z najbiedniejszych regionów kraju.

A teraz o dotychczasowym przebiegu trasy rowerowej. 

Wjechałem na przełęcz 4750 m n.p.m. i nadal boli mnie głowa. Ciężkie podjazdy. Zacząłem w Leon Dormido. Czasami zjazdy były bardzo szybkie. Przed przełęczą musiałem zejść  z roweru i go trochę prowadzić. Nie  dałem rady jechać. Ból głowy był potężny. Dzień  zaczynam od 6.30 i kończę o 18.00, bo o tej porze zapada zmrok. Przejazd przez Andy był dużym wysiłkiem. Pętle i podjazdy trudniejsze niż w Tour de France i Giro d’Italia. No bo ten, kto jedzie na wysokości 4000 metrów przez 3 dni, to osłabia  organizm. Teraz mam jeszcze jedną przełęcz  i jazdę do dżungli na wysokość 3800 m i później zjazd do dżungli, czyli 3 dni jazdy. Aktualnie jestem u Ruth – znajomej, sympatycznej i życzliwej peruwianki, którą poznałem w zeszłym roku razem z Mirkiem Rajterem. Aktualnie trwa narada, kiedy moje canoe ma wyjechać  z Limy. Albo 27 albo 29, bo są zamieszki. Wierzę, że niebawem wyjedzie. W tej wyprawie liczy się logistyka i ona kieruje wszystkim. Chcę  też dodać, że jest strona www.soloamazon.info/track, ale przekaz jest taki, że automatyczne naliczanie jest w linii prostej. Dlatego trzeba brać poprawki na to, że przekaz nie uwzględnia meandrującej rzeki czy też przejazdów przez góry. GPS SPOT automatycznie nalicza w  linii prostej. Mam dwa spot’y. Na rzece, przez czerwoną strefę będzie włączony track, ale drugi spot będzie włączany wieczorem i w południe. Spot ze słowem napieraj, będzie pokazywał tracka, ale w niektórych miejscach, bo trzeba było by mieć wiadro baterii, ale to aż tak nieistotne, chodzi o to, że w razie np: wywrotki lub innych sytuacjach  losowych, konfiguracja dwóch nadajników będzie mówiła o bezpieczeństwie. 26 lub 27 wyjeżdżam do strefy „narco” do dżungli. Planuję być albo 28 albo 29 maja w San Francisco. Rozpoczęcie płynięcia to 31 maj lub 1 czerwiec. Na razie to musi moje canoe tam dojechać bezpiecznie. Za to odpowiada Brat Cecylii - Juhan  z Limy. Do Ayacucho ma przyjechać 26 maja Gadiel Sanchez Rivera, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki pieszo. Gadiel ma płynąć ze mną do Atalay w moim canoe przez 4 dni. Mimo, że jestem przed czasem, musze czekać na swoje canoe i Gadiela.

Poniżej przedstawiam  tabelkę mojej przeprawy rowerowej na trasie Leon Dormido do San Francisco, przygotowaną przez mojego kartografa Adama Wasilewskiego. Dotychczas pokonałem według mojego gpsa i licznika 480 km, nie jak podaje” track” na soloamazon.info w linii prostej 350 km, to jest wyjaśnienie dla osób śledzących tę wyprawę, aby był jasny przekaz informacji odnośnie przebytych km na podstawie „tracka” i tabelki rzeczywistych przejechanych kilometrów

 

PRZEJAZD przez dżunglę do stref narco rowerem, trzeba robić od świtu do zmierzchu, bo w nocy nie można, gdyż są porwania - to wciąż niebezpieczny region w Peru. To tutaj jest mikroklimat i najlepsze plantacje liści koki, gdzie robione są narkotyki - kokaina. Mam nadzieję, że to ostatnie 3 dni jazdy rowerem.

 

Trasa rowerowa:

http://www.bikemap.net/pl/route/2933284-amazon-mg-rower-final/

https://www.youtube.com/watch?v=huylm-vdTWY

https://www.youtube.com/results?search_query=marcin+gienieczko+do+zrodel+amazonki

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=marcin-gienieczkos-south-american-crossi_143214253

Aktualna pozycja Marcina

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ

Tabela z kilometrarzem :

 


23 maj 2015

Przekaz z telefonu satelitarnego Marcina godz.20.00 naszego czasu-(różnica czasowa -7godz.)Dzisiaj 7 dzień trasy rowerowej z ciężkim podjazdem na wzniesienie Abra Apacheta-4750m n.p.m.Jestem bardzo zmęczony ale mam satysfakcję że dokonałem tego,to było prawdziwe napieranie.Obecnie będę zmierzał do Ayacucho gdzie planuję odpoczynek.Myślę że z tego miejsca uda mi się przesłać zdjęcia z trasy rowerowej i szerszą relację.Następnie trasa będzie prowadzić do San Francisco nad Apurimac .
Pozdrawiam
Marcin

Aktualna pozycja Marcina

https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zehJnKdPpP7g.k5tzhUG0k2tQ&usp=sharing

 


21 maj 2015

Trudności rowerowego odcinka Energa Solo Amazon Expedition

Jestem w Huaytara. Podążam zgodnie z planem, ale łapie mnie soroche (choroba wysokościowa wywołana niedotlenieniem organizmu i nadmiernym wysiłkiem na dużych wysokościach – przypis red.). Dziś czeka mnie ostry podjazd, jutro kolejny na 4000 m  n.p.m. Jest ciężko. Muszę odciążyć rower. Serpentyny w Andach wiją się jak wąż. Jest ciepło, około 30 stopni w dzień, w nocy tylko około 7. Cel to wjazd rowerem na 4750 m n.p.m.

 

Jestem dziś bardzo zmęczony, ale napieram dalej. Jeszcze dyszę, ale kolana strzelają. Strzelają, ale nie pękają, bo najważniejsze to nie pękać.

 

Podróżnik Marcin Gienieczko dzięki wyprawie Energa Solo Amazon Expedition chce zebrać pieniądze dla dzieci z Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. „Kochani wspierajcie dzieci, każdy z was może to zrobić. Nie lekceważcie ludzi w potrzebie, zwłaszcza dzieci. Wystarczy wpłacić 30-40 zł.” – zachęca podróżnik. Każdy zainteresowany może wpłacić pieniądze za każdy pokonany przez Gienieczkę 1 km. Więcej szczegółów na stronie: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

Aktualna pozycja Marcina

https://www.google.com/maps/d/viewer?hl=pl&authuser=0&mid=zehJnKdPpP7g.kKs9VE7fOL1s

Relacje Radiowe


http://gienieczko2.wrzuta.pl/audio/8cOQ1f2xSAj/relacja_radia_kolor_marcin_gienieczko_energa_solo_amazon

http://gienieczko2.wrzuta.pl/audio/0aYOVxkC17R/relacja_radia_kolor_marcin_gienieczko_energa_solo_amazon


19 maj 2015

W południe (czasu w Peru), 17 maja Marcin Gienieczko wystartował. „Zaliczyłem dzisiaj, na dzień dobry, ponad 50 km. Jutro do pokonania 92 km, później wspinaczka rowerowa w góry na wielki podjazd. Trudniejsze pętle, czyli na 4750 m. n.p.m. To będzie wyzwanie. Trochę boli mnie tyłek, rower ok. Dookoła pustynny krajobraz. Po prawej stronie miałem Pacyfik, jechałem wzdłuż wybrzeża” – opowiada polski podróżnik.

 

Pierwszy dzień etapu rowerowego zakończył się w miejscowości Cerro Azul. „Miejscowość trochę przypomina mi moją wioskę rybacką, w której mieszkam czyli gminę Kosakowo. Duże molo, klimat turystyczny. Rybacy wyciągają sieci” – opisuje Gienieczko.

 

„Dojechałem do San Clemente, dystans wzdłuż Pacyfiku został pokonany. Jutro zaczynają się pętle, przy jeździe bardzo się pocę, wychodzą zakwasy w mięśniach.” – opowiada o kolejnym dniu polski podróżnik. Następny dzień będzie początkiem prawdziwego „napierania”. Podjazdy na wzniesienia to będzie wyzwanie „Oby do przodu, najważniejsze, że zaczął się etap rowerowy. Dzień zaliczony to dobry dzień” – podsumowuje Gienieczko.

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

Aktualna pozycja Marcina

https://www.google.com/maps/d/viewer?hl=pl&authuser=0&mid=zehJnKdPpP7g.kKs9VE7fOL1s


17 maj 2015

Oficjalny start wyprawy Energa Solo Amazon Expedition z Ambasady Polskiej w Limie

 

Symbolicznym przerwaniem biało-czerwonej wstęgi rozpoczęła się oficjalnie, w sobotę 16 maja w Ambasadzie Polskiej w Limie wyprawa Energa Solo Amazon Expedition. W uroczystości udział wzięła między innymi Izabela Matusz – Ambasador Polski w Peru. W niedzielę, 17 maja 2015 r. o godzinie 12:00 (czas Peru) z plaży Cerro La Virgen nad Pacyfikiem wystartował Marcin Gienieczko do etapu rowerowego. Rozpoczął się projekt! Polak próbuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę.

 

Ostatni tydzień minął intensywnie i szybko – podsumowując ostatnie dwa lata przygotowań logistycznych do najtrudniejszego projektu Marcina Gienieczko. Wyprawa Solo Amazon Expedition wymaga nie lada przygotowań logistycznych. „Już teraz wiem, że nie będzie również tania. Budżet jest napięty, ale najważniejsze to wykonać pierwsze kroki. Teraz pierwszym krokiem jest przejazd rowerem około 700 km przez Andy do San Francisco” – opowiada polski podróżnik.

Przez przypadek lecąc do Amsterdamu Marcin spotkał się ze swoim kolega Sławkiem Makarukiem (http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Makaruk). Okazało się, że Wojtek Kordecki, znajomy Sławka jest też logistykiem projektu Energa Solo Amazon Expedition w Brazylii.  „Świat jest mały” – podsumowuje Gienieczko.

 

 

W czasie oficjalnego rozpoczęcia Pani Izabela Matusz Ambasador Polski w Limie życzyła polskiemu podróżnikowi szczęścia. Do Limy przyleciał z Cusco specjalnie na spotkanie Mirosław Rajter, który wspiera logistycznie projekt i na bieżąco poprzez nadajnik spot śledzi postępy Marcina.

 

Warto dodać, że track pokazujący trasę, którą pokonuje Marcin Gienieczko (http://www.soloamazon.info/tracking/) dokonuje pomiaru w linii prostej, nie uwzględnia meandrującej rzeki, zawiłych zakrętów na drodze itp. „Czeka mnie potworny wysiłek, bo od Pacyfiku muszę wjechać rowerem na wysokość 4700 m.n.p.m.” – opowiada Gienieczko. „To olbrzymie wyzwanie i wysiłek. Zobaczymy, jak będzie. Startuję od miejscowości Chilca nad Pacyfikiem i jadę w stronę Cerro Azul, gdzie planuję nocować. Na razie delikatna jazda, ale po 3 dniach zaczną się górskie pętle, parę razy trudniejsze niż w legendarnym Tour de France. Przejechałem rowerem w poprzek Australię. Moja pierwsza wyprawa, gdy miałem 19 lat to wyprawa dookoła Polski, a później był też Pamir, częściowo na rowerze” – dodaje polski podróżnik.

 

Pierwszy etap wyprawy Energa Solo Amazon Expedition nie przypadkowo odbywa się na rowerze. „Wcześniejsze ekspedycje na Amazonce nie brały pod uwagę w logistyce napierania rowerem, lecz odbywały się częściowo pieszo. Ponieważ w zeszłym roku zdobyłem górę źródłową Amazonki (https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc) to postanowiłem, że w odróżnieniu od innych zacznę swoją wyprawę od etapu na rowerze. Wyprawa ma charakter czysto sportowy, dlatego uważam, że rower będzie dobry na początek…” - wyjaśnia Marcin Gienieczko. W tym etapie Gienieczce towarzyszy Jakub Obara, który wiezie sprzęt samochodem. „Będziemy się spotykać na poszczególnych odcinkach, ja napieram na swoim rowerze Unibike. Nie wiem czy podjadę na taką wysokość. Jak będzie trzeba będę prowadził rower, ale musze to zrobić dla wielu ludzi. Chcę pokazać, że niemożliwe nie istnieje zwłaszcza dla dzieci w Pomorskim Hospicjum” – dodaje.

 

W pokonaniu najniebezpieczniejszego odcinka spływu Amazonką przez tzw. strefę narco będzie towarzyszył Polakowi – Gadiel Sanchez Rivera, który jako pierwszy człowiek na świecie przeszedł pieszo wzdłuż brzegów Amazonki. Przyjedzie do San Francisco około 28 maja. Canoe wraz ze sprzętem Marcina Gienieczko wyjedzie około 27 maja wraz bratem Cecylii Albrizzio, pułkownikiem armii peruwiańskiej, z Limy do strefy Narco nad rzeką Apurimac.

 

W tej wyprawie nie myślę, co będzie za 2 miesiące. Myślę co będzie za tydzień. Teraz skupiam się na etapie rowerowym. Wierzę w to, że będzie dobrze. Jak będzie? To się przekonamy” - podsumowuje Gienieczko. „Od dzisiaj zaczyna się dla mnie liczyć tylko świt-zmierzch. Napieranie do granic możliwości. Cieszę się bardzo, że możecie to ze mną przeżywać.”

 

Postępy Marcina Gienieczko krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

Start etapu rowerowego

Aktualna pozycja Marcina
https://www.google.com/maps/d/viewer?hl=pl&authuser=0&mid=zehJnKdPpP7g.kKs9VE7fOL1s

 


16 maj 2015

48 godzin przed startem. Gienieczko 17 maja o godzine 9.00 zacznie napierać.


12 maj 2015

W Limie trwają ostatnie przygotowania logistyczne do startu wyprawy Energa Solo Amazon Expedtion, czyli trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Test canoe, kuchenek, pakowanie sprzętu i żywności to ostatnie zadania, jakie stoją przed polskim podróżnikiem.

 

„Jestem u moich przyjaciół w stolicy Peru Limie. Moja znajoma Cecylia pomaga mi w ogarnięciu logistyki wyprawy. Jej brat przewiezie moje canoe do San Francisco.

 

Jest gorąco i bardzo słonecznie. Odebrałem swoje canoe z Polskiej Ambasady, nie zestarzało się. Jest w bardzo dobrym stanie. Ambasada Polska w Peru dobrze zadbała o moją łódź – dziękuję im. Dzisiaj było odkażanie łajby chlorem. Jutro kolejne przygotowania canoe, test kuchenek, pakowanie sprzętu i żywności. Muszę wysłać trochę żywności do Iquitos do polskiego księdza. Tam będzie na mnie czekała.19  maja z Pucallpy wypływa w stronę Atalay Gadiel Sanchez Rivera, który ma poinformować znajomych Indian nad Ukajali o mojej ekspedycji. Jesteśmy umówieni na spotkanie w Ayachucho.

 

Na 16 maja planuję oficjalny start ekspedycji. Następnego dnia rozpoczynam podróż z miejscowości Punta Chilca, później jadę rowerem w stronę Cerro Azul nad Pacyfik i z tego miejsca od Pacyfiku po Atlantyk napieram. Trzymam się zasad od Pacyfiku po Atlantyk, trawers Ameryki Południowej wraz z przepłynięciem Amazonki.

 

Logistyka w tym projekcie jest bardzo potrzebna i niezbędna.

 

Pozdrawiam z Limy w Peru,

Marcin Gienieczko”

 

Zmagania Marcina Gienieczko, krok po kroku, będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

 


9 maj 2015

Startuje! Zrobiłem wszystko co mogłem czas napierać.

Więcej informacji o przebiegu ekspedycji poniżej:

Energa Solo Amazon Expedition

www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info 

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/


9 maj 2015

Dzień przed wylotem Energa zatrudniła agencje do zrobienia zdjec. Chce podziękować tym którzy sa  i byli ze mną Kacper Jurak moj serdeczny kolega który jest bardziej przyjacielem, Mojemu Bratu, Alicji, Gosi Sobich, Slawkowi Knap, Waldkowi Heflich, całej ekipie TVN24, Dla Slawka Knapa  na którego zawsze moge liczyc, Sebastianowi z Naviga, Adamowi Wasilewskiemu mojemu kartografowi, mamie ze  jest murem za mną, moim chlopakom, mojemu tacie .


7 maj 2015

Czas zatańczyć z wiatrem.

Gienieczko zakończył przygotowania do wyprawy Energa Solo Amazon Expedition!

Zakończyły się przygotowania do największej i najcięższej wyprawy Marcina Gienieczko, zdobywanie pozwoleń na przepłynięcie strefy narcotj. rzeki Ene i Tambo. Po wielomiesięcznych przygotowaniach, 10 maja rano wyleci do Limy polski podróżnik, który planuje dokonać trawersu o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: „najdłuższa samotna podróż canoe”.

 

Podróżnik, sportowiec i reporter, który dotarł wnajbardziej nieprzystępne rejony na Ziemi: spływ 3100 kilometrów rzeką Jukon (2003 r.), spływ 4000 kilometrów systemem rzecznym Mackenzie (2005 r.) oraz 4328 kilometrów syberyjską rzeką Leną (2012 r.) już wkrótce wyruszy w kolejną wielką wyprawę. Gienieczko rzuca wyzwanie największej rzece świata Amazonce. Czy mu się to uda? Czy przepłynie takie rzeki jak Ene, Tambo, Ukajali, Amazonkę po 30 latach od pierwszego przepłynięcia całego systemu rzecznego Amazonki, którego dokonał Piotr Chmieliński w międzynarodowym składzie? Czy jako pierwszy przepłynie system rzeczny Amazonki w canoe? Czy dokona tego, co nie powiodło się Aleksandrowi Dobie, który został dwukrotnie napadnięty na brazylijskiej części Amazonki. Warto dodać, że od lat 80-tych przestępczość w Brazylii według raportu Map of Violence z 2012 roku wzrosła o 250 procent! W dzisiejszych czasach i w tej części świata liczy się bardziej przetrwanie między ludźmi, a nie w dżungli.

 

Projekt jest bardzo ciężki i niebezpieczny. Sam Gienieczko daje sobie jedynie 60% szansę, na zakończenie wyprawy z pełnym sukcesem. Jest takie powiedzenie zrób wszystko co możesz zrobić, a resztę pozostaw Bogu. – mówi Marcin Gienieczko. Tak i ja podchodzę. Co ma być to będzie. Będę napierał do granic swoich możliwości. Również Aleksander Doba, który dwukrotnie przepłynął Atlantyk kajakiem, zwraca uwagę na niebezpieczeństwa, mogące stać na drodze do sukcesu Marcina: Ja oceniam, że największym zagrożeniem na Amazonce są ludzie. Byłem nastawiony na to, że moje życie jest najważniejsze i przy napadach bandyckich nie stawiałem oporu, pozwalałem na wszystko - można powiedzieć współpracowałem z "amigos". Marcinie, życzę Tobie szczęścia do ludzi i nie tylko – dodaje.

 

Powodzenie projektu oznaczać będzie wpisanie go do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii: „najdłuższa samotna podróż canoe”. Jednak dla podróżnika liczy się coś więcej niż tylko sportowy charakter projektu. Specjalnie na potrzeby projektu Energa Solo Amazon Expedition powstała strona crowdfundingowa. Jako podróżnika czeka mnie wielka przygoda ale i wielka niewiadoma. Stając na początku trasy nie mogę mieć pewności, że dotrę do jej końca. Przez blisko 7000 km wiele może się wydarzyć. Wierzę jednak, że się uda, jak również wierzę, że dzięki "Energa Solo Amazon Expedition" zbierzemy kwotę potrzebną na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Dla mnie ważne jest aby wyprawa miała szlachetny cel. To daje mi podwójną motywację do „napierania” – tłumaczy Gienieczko.

 

Skąd u polskiego podróżnika taka siła i upór?Zdaniem Marcina odpowiedź jest bardzo prosta: Wiele osób dziwie się, jak można robić takie rzeczy i mieć rodzinę. Rzuciłem pracę na statku mimo, że zarabiałem 4000 euro miesięcznie. Ale czy pieniądze to spełnienie człowieka? Skupiłem się na tym co najważniejsze.  Moim zdaniem, jeżeli jest się słabym i mało przedsiębiorczym, choć zabrzmi to pewnie i arogancko, ale za to szczerze…to nawet będąc synem milionera nic się nie utrzyma. Tak jest  również z  marzeniami.  Rodzina daje jedność. Dzięki rodzinie czuję się silniejszy, bardziej zmotywowany. Bez moich synów nie istniałbym. To oni dają mi siłę w napieraniu. Dzięki nim zauważyłem, że szybciej pływam na canoe. Dlatego jako ojciec rozumiem chore dzieci i ich rodziny w Pomorskim Hospicjum Dla Dzieci.

 

Już za parę dni Gienieczko przeniesie się w miejsce, gdzie rytm wyznacza świt i zmierzch i rytmiczne wiosłowanie. Czeka go nie tylko zmaganie z naturą, napotkanymi ludźmi zwłaszcza w strefie „narco”, ale i z samym sobą…

 

Jegozmagania, krok po kroku będzie można śledzić w internecie, na podstawie zapisów GPS, relacji na blogu i na fanpage’u na Facebooku oraz cosobotnich transmisji w radiu Kolor i w programie TVN24 Wstajesz i Weekend.

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

Zobacz film w TVN 24


http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/koniec-sie-przygotowan-do-najciezszej-wyprawy-marcina-gienieczko,540085.html


6 maj 2015

Już spakowany. Niebawem będę w Peru. Przeniosę się w system myślenia :świt /zmierzch -napierdalanka czytaj napieranie. Ktoś może mi zarzucić po co tak piszesz. Tam gdzie jadę liczą się zasady jakie panują w MMA. Choć ktoś może sobie się pośmiać z tego. Ale śmieje się tylko ten kto obserwuje świat z lotu ptaka nie z punktu wałęsającego się psa. Alicja powiedziała jesteś stworzony do walki a ja tak nie mogę. Jestem tym kim jestem jeśli przestane to robić to mnie nie ma, każdy kiedyś umrze ale nie każdy wie jak za życia żyć…A najważniejsze żyć w zgodzie ze sobą. Będziemy tańczyć z wiatrem! Projekt Amazonka to najniebezpieczniejszy projekt mojego życia(oprócz Piotra Chmielińskiego , który przepłynął pontonem ze Zbigniewem Bzdak w 85 r. z Polski )nikt nie przepłyną rzeki Ene i Tambo w canoe!).To również najdłuższy mój projekt.Wielu ludzi w Brazylii mnie wspiera. Najdroższy ?na szczęście to nie jest bo nikt nie przebije Australii z 2010 r. Z pewnością trudny do zrealizowania pod każdym względem.

 

Kazda relacja w Radio Kolor w sobote 8.30, TVN 24 w sobote miedzy  8.00 a 11.00

Pozdrawiam,


1 maj 2015

Dzisiaj zakończyłem oficjalne przygotowania do wyprawy. Zacząłem tak jak jest napisane na tej kartce. Jest takie powiedzenie zrób wszystko co możesz zrobić a resztę pozostaw Panu Bogu. Tak i ja podchodzę. Co ma być to będzie będę napieral.9 maja wylot. Jutro o 7.45 w TVN 24 przedstawiam projekt. Poniżej napisał Olek Doba zdobywca Atlantyku w swoim kajaku, który został napadnie ty dwukrotnie na Amazonce i się mu plan nie powiódł. Tak bywa Ja daje sobie szanse 60% a porażki 40% wiec to  ruletka…

Marcinie, przepraszam bardzo. Mam od kilku miesięcy niezmiernie napięty plan zajęć. Po prostu nie wyrabiam.

Twoje pytania wymagają ode mnie przejrzenia notatek, map. Nie miałem co prawda dokładnych map gdy płynąłem Amazonką i jej dopływami. To co opisywałem w moich notatkach może być nieprzydatne Tobie. Zagrożenia z jakimi miałem do czynienia mogą u Ciebie w ogóle nie pojawic się - tego Ci życzę.

Spróbuję jednak zanim dotrzesz do rejonów gdzie ja byłem wygrzebać te informacje, które mogą Tobie się przydać.

Ja oceniam, że największym zagrożeniem na Amazonce są ludzie. Byłem nastawiony na to, że życie moje jest najważniejsze i przy napadach bandyckich nie stawiałem oporu, pozwalałem na wszystko - można powiedzieć współpracowałem z "amigos".

Marcinie, życzę Tobie szczęścia do ludzi i nie tylko.

Pozdrawiam serdecznie, Olek

 


30 kwiecień 2015

Pozwolenie na płynięcie rzeką Ukajali


22 kwiecień 2015

Ministerstwo Turystyki wspiera projekt

 

Od 9 maja TVN24 oraz Radio Kolor rozpoczyna relacje z przebiegu ekspedycji. W obu stacjach zaczynają się moje dwa autorskie programy. Radio Kolor w każdą sobotę oraz w TVN 24 mój program miedzy 9.00 a 10.00 w programie ,,Wstajesz i Weekend” wraz z Marcinem Zebrowskim będziemy przedstawiać przebieg wydarzeń.
Dzisiejsza relacja na antenie TVN24.PL Warto przeczytac


http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/marcin-gienieczko-przygotowuje-sie-do-energa-solo-amazon-expedition,534994.html

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


21 kwiecień 2015

Ostatnie przygotowania Marcina Gienieczko. "Wielka przygoda, wielka niewiadoma"
podtyt.:
Marcin Gienieczko przygotowuje się do "Energa Solo Amazon Expedition"

Już za niespełna miesiąc Marcin Gienieczko rozpocznie kolejny duży projekt, trawers Ameryki Południowej. Polegając tylko na sobie chce pokonać 7000 km, od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. - To nie szaleństwo, tylko pokaz siły i odwagi człowieka, który pokonuje trudności przede wszystkim z myślą o innych - podkreślają sponsorzy.

Podróżnik, sportowiec i reporter dotarł w najbardziej nieprzystępne rejony na Ziemi. "Spłynął" 3100 kilometrów rzeką Jukon w 2003 r. i pokonał 4000 kilometrów systemem rzecznym Mackenzie w 2005 r. W 2012 roku pokonał 4328 kilometrów syberyjską rzeką Leną.

Czy mu się to uda, czy przepłynie takie rzeki jak Ene, Tambo, Ukajali, Amazonkę po 30 latach od pierwszego przepłynięcia całego systemu rzecznego Amazonki, dokonanego przez Piotra Chmielińskiego? Czy dokona tego, co nie powiodło się Aleksandrowi Dobie, dwukrotnie napadniętemu na brazylijskiej części Amazonki?

60 proc. szans

Projekt jest bardzo ciężki i niebezpieczny - Gienieczko daje sobie jedynie 60 proc. szans na zakończenie wyprawy pełnym sukcesem. Wyprawa ma na celu nie tylko zaspokojenie ambicji podróżnika.

- Po moim powrocie z Ameryki Południowej projekt przyjął nazwę "Energa Solo Amazon Expedition" - zaznaczył Gienieczko. - To wyzwanie podejmuje nie tylko dla siebie. Robię to przede wszystkim dla potrzebujących dzieci, bo jestem Patronem Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci - wyjaśnia.

Wielka przygoda i niewiadoma

- Jako podróżnika czeka mnie wielka przygoda i wielka niewiadoma. Stając na początku trasy nie mogę mieć pewności, że dotrę do jej końca - przez blisko 7000 km wiele może się wydarzyć. Wierzę jednak, że się uda - zapowiada. - Mam nadzieję, że dzięki "Energa Solo Amazon Expedition" zbierzemy kwotę potrzebną na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Dla mnie ważne jest, aby wyprawa miała szlachetny cel. To daje mi podwójną motywację do „napierania” - przyznał.

Dotychczasowy rekord w kategorii samotnego spływu w canoe - o własnych siłach, bez asekuracji i pomocy osób trzecich - wynosi 3500 km. Tylko 12 osobom na świecie udało się przepłynąć Amazonkę, solo - tylko jednej. Dokonał tego w 1997 roku pochodzący z RPA Mike Horn.

Będzie rekord?

Gienieczko nie zamierza skupiać się tylko na rzece. - Samo płynięcie mnie nie interesuje, interesuje mnie duży triathlon: 750 km rowerem, 6000 tysięcy kilometrów w canoe oraz około 100 km biegu (dwa razy po 50 km) - podkreślił.

Ta konkurencja została również zgłoszona do World Records Guinness w kategorii "najdłuższy triathlon w ekstremalnych warunkach'. W ostatnich tygodniach planowany wyczyn polskiego podróżnika został zaakceptowany.

Tylko rzeczy wielkie

Czemu polski podróżnik podejmuje się realizacji tak dużego projektu? Odpowiedź jest w jego mniemaniu bardzo prosta. - Interesują mnie tylko duże projekty. Wtedy aktywują się dwie cechy, które są niezbędne w wyczynowej eksploracji: entuzjazm i motywacja. Ale czy to się wszystko powiedzie? Jeżeli nie wyruszę i nie rzucę wyzwania sobie, rzece i naturze to się nie dowiem - kwituje Gienieczko.

Pokaz siły, nie szaleństwa

Zbiórka funduszy na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci odbywać się będzie na zasadzie crowdfundingu. Każde pokonane przez Marcina Gienieczko 10 km na trasie od Pacyfiku po Atlantyk będzie uprawniało do wpłaty dowolnej kwoty na konto Hospicjum.

- Niejeden nazwałby "Energa Solo Amazon Expedition" szaleństwem - mówi Katarzyna Kowalska z Grupy Energa. - Ale dla nas to nie szaleństwo tylko pokaz siły i odwagi człowieka, który pokonuje trudności przede wszystkim z myślą o innych - podkreśliła.

Trzeba być przykładem

- Jeżeli nie będziemy pomagać innym świat stanie się obojętny na wszystko. Trzeba pokazać najmłodszym, że w życiu nie liczy się układ - podkreślał Gienieczko. - Człowiek musi być silniejszy od warunków, jakie zastał lub zastanie i musi przez te warunki się przebić - tłumaczył podróżnik.

Siła przebicia to nie talent do kombinowania - precyzował podróżnik. - To siła tkwiąca w człowieku, wynikająca z jego wartości - podkreślił.

 

Cała wyprawa będzie na bieżąco przez TVN24.pl relacjonowana. Czytaj, słuchaj i oglądaj


19 kwiecień 2015

To chyba raczej już pewne. Chodź nigdy nic niewiadomo do końca . Gadiel Sanchez Rivera będzie ze mną napierał. Jeżeli uda mi się pokonać rowerem Andy z Gadielem płynę Apurimackiem ,Ene i Tambo. Wszystko po to żeby jak najszybciej i bezpiecznie przepłynąć Strefę Red Zona (chodź tej pewności i tak nie mam)strefę handlarzy narkotyków oraz partyzantów -4 dni/5 dni=400 km. Od Atalay płynę już (5600 km) solo czyli już Ukajali. Gadiela nie trzeba przedstawiać ale dla wielu z was może warto. To Peruwiańczyk  mieszkający w Peru w Pucallpie w dżungli. Doskonały przewodnik, myśliwy, drwal, i znawca selvy. To on wraz z Anglikiem Ed Staffordem jako pierwsi ludzie na świecie  przeszli wzdłuż brzegów Amazonki dokonując historycznego wyczynu.

http://en.wikipedia.org/wiki/Gadiel_S%C3%A1nchez_Rivera

http://www.walkingtheamazon.com/team

Udział  jego osoby to duże wyróżnienie dla ekspedycji. To tak jakby Reinhold Messner zdecydował się  wziąć  w jakieś wyprawie u mojego boku. Od niego można wiele się nauczyć i to jest bardzo ważne. Poniżej niektóre  jego ekspedycje.

Expeditions

  • 2008 - 2010 - Walking the Amazon with Ed Stafford. Jungle guide and team member. A two-part documentary of the same name aired on Discovery Channel.[2]
  • 2013 - TitiKayak expedition with Louis-Philippe Loncke. World first circumnavigation by kayak of lake Titicaca. Creation of the first geotagged photographic inventory of the lake: they took GPS coordinates of the location of the limit between the water and the ground and alongside photographs of the background. They also took underwater photos on the Northern Bolivian coast to locate the living habitat of the giant frog Telmatobius culeus.[3][4][5][6] A talk was given by his expedition partner at TEDxFlanders.[7]
  • 2015 - Solo Amazon. Gadiel is hired as consultant and guide by Polish adventurer Marcin Gienieczko to traverse the dangerous jungle areas controlled by the drug lords.[8]


16 kwiecień 2015

Dzisiaj byłem wraz z dr Nauk Medycznych Maciejem Niedźwiedzkim u jednego z pacjentów 7 letniego Pawełka, który cierp na zanik mięśni. Ciężka choroba. Genetyczna. Nie wiem czy się ucieszył ale sprezentowałem mu hebanowe wiosło które zakupiłem u Indian w zeszłym roku nad Amazonka. Porozmawialiśmy.Zrobiłem mu żywą lekcje geografii.Dla mnie to było ciężkie spotkanie. Wewnętrznie dużo emocji.
Wyprawa na Amazonkę będzie zbierała pieniądze przez cały okres ekspedycji.
Każdy może wpłacić pieniądze za każde pokonane kilometry.
http://pomorskiehospicjum.pl/
KRS: 0000 296 652
Możesz ty tez dzieciom pomoc. Powiem słowa z filmu ,,Waleczne serce” :,,Każdy kiedyś umrze ale nie każdy wie jak za życia żyć” ! Dajmy siłę innym. Przekażcie dla tego Pomorskiego Hospicjum Dla Dzieci 1% podatku. Nie ma nic cenniejszego jak radość dziecka. Wiem to jako ojciec i patron tego Hospicjum. Marcin


 


 

14 kwiecień 2015

W swoim życiu bardzo dużo ludzi poznaje. Zazwyczaj tych którzy coś chcą w tym życiu robić. Działać. Łukasz Zabrowski prowadzi jedna z lepszych firm w Polsce SupraSat  zajmującą  się telefonią satelitarną. Jego telefony trafiają  do wojska  ,biznesmenów i wszystkich tych którzy  się przemieszczają. Od wielu lat byłem klientem firmy TS2 w Warszawie. Niestety nie polecam jej. Mało pozwanie traktują wiernych klientów, są drożsi jak i również bardzo korporacyjni a  ja  tego nie znoszę.

Cenie swojskie klimaty życzliwość i profesjonalne podejście takie od serca a nie  ,że ktoś komuś każe. Łukasza poznałem jak zawsze w biegu. W sobotę za sprawa jego wiedzy i obycia uruchomiłem swój telefon satelitarny. Swoją drogą:

Wchodząc na ten link http://messaging.iridium.com/ wpisując numer telefonu satelitarnego
00 88 16 325 33 044(pod tym telefonem będę) ,  możesz Marcinowi wysłać smsa kiedy będzie gdzieś daleko w dżungli amazońskiej..

Na telefon satelitarny można dzwonić lub wysłać smsa, zawsze jest włączony od 19.00 do 20.00 czasu w Peru i Brazylii.

Pierwsze testy:

Henryk Gienieczko:

wczoraj i dziś jak do ciebie zadzwoniłem sprawdzanie telefonu sat. po około 30sek juz do zapłaty 21zl to chyba minuta połączenia wychodzi 10zl ,można pójść z torbami na dłuższa metę

Natomiast  Lukasz  napisał jak zawsze  profesjonalnie:

Niestety połączenia na telefon satelitarny z komórki jak i z telefonu stacjonarnego są bardzo drogie. Aby ustalić dokładny koszt proszę skontaktować się z biurem obsługi klienta Pana operatora i podać numer kierunkowy sieci Iridium 8816 - wtedy uzyska Pan informacje jaki jest dokładnie  koszt połączenia w Pana taryfie. To samo dotyczy wysyłanych SMS. Z mojego doświadczenia wiem że ceny za 1 minutę kształtują się od 10,00 PLN za 1 minutę w górę. Wysłanie 1 SMS'a - 160 znaków to koszt 0,50 PLN - 1,00 PLN. Najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku jest to aby to Marcin dzwonił i wysyłał SMS'y do Pana a Pan wysyłał tylko SMS'y do Marcina z bramki:

 

http://messaging.iridium.com/

Jeśli jednak to Pan chciałby kontaktować sie aktywnie z Marcinem to rozwiązaniem byłoby dzwonienie do niego z drugiego telefonu Iridium. Tym bardziej że połączenia wewnątrz tej sieci są tańsze o połowę w porównaniu do połączeń z Iridium na telefony komórkowe czy też stacjonarne.

 

Ja systemie Iridium pracuje już od 2004 roku. To najlepsza forma komunikacji ze światem będąc  bardzo daleko w niedostępnym rejonie. Szczerze naprawdę polecam firmę

e-mail: kontakt@suprasat.pl
web: www.telefonsatelitarny.pl

 

Jeżeli tak się podchodzi do klienta  to naprawdę za taką usługę chce się zapluci a w świecie extremalnym nie liczy się ile to kosztuje(jakbym miał liczyć to bym parę mieszka bym  kupił))) ale ratowanie życia Iridium mi  w tym pomaga. Relacje dla Radia Kolor I TVN24 będą zdawane za sprawa telefonu Iridium Extreme dzięki uprzejmości firmy SupraSat. Swoją droga dziękuje Łukaszowi za serdeczna gościnność. Dobrze ,że są jeszcze Polacy którzy to kultywują. Gdzie gość się liczy .

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


8 kwiecień 2015

Energa Solo Amazon Expedition –  ostatnie przygotowania do wyprawy Marcina Gienieczko

Już za niespełna miesiąc Marcin Gienieczko rozpocznie kolejny duży projekttrawers o własnych siłach Ameryki Południowej, 7000 km od zachodniego do wschodniego wybrzeża, od Pacyfiku do Atlantyku, pokonując Andy i przepływając w canoe największą rzekę Świata - Amazonkę. Podróżnik, sportowiec i reporter, który dotarł w najbardziej nieprzystępne rejony na Ziemi: spływ 3100 kilometrów rzeką Jukon (2003 r.), spływ 4000 kilometrów systemem rzecznym Mackenzie (2005 r.) oraz 4328 kilometrów syberyjską rzeką Leną (2012 r.) już wkrótce wyruszy w kolejną wielką wyprawę. Gienieczko rzuca wyzwanie największej rzece świata Amazonce. Czy mu się to uda? Czy przepłynie takie rzeki jak Ene, Tambo, Ukajali, Amazonkę po 30 latach od pierwszego przepłynięcia całego systemu rzecznego Amazonki, którego dokonał Piotr Chmieliński w międzynarodowym składzie? Czy dokona tego, co nie powiodło się Aleksandrowi Dobie, który został dwukrotnie napadnięty na brazylijskiej części Amazonki. Warto dodać, że od lat 80-tych przestępczość w Brazylii według raportu Map of Violence z 2012 roku wzrosła o 250 procent! W dzisiejszych czasach i w tej części świata liczy się bardziej przetrwanie między ludźmi, a nie w dżungli.

 

Projekt jest bardzo ciężki i niebezpieczny. Sam Gienieczko daje sobie jedynie 60% szansę, na zakończenie wyprawy z pełnym sukcesem. W ostatnich tygodniach planowany wyczyn polskiego podróżnika został zaakceptowany przez World Records Guinness. Należy podkreślić, że dotychczasowy rekord w kategorii samotnego spływu w canoe (samemu o własnych siłach, bez asekuracji i pomocy osób trzecich) wynosi 3500 km. Czy zostanie pobity? Dotychczas tylko 12 osobom na świecie udało się przepłynąć Amazonkę. Tylko jednej osobie solo. Dokonał tego w 1997 roku pochodzący z RPA Mike Horn. W niektórych punktach towarzyszyła mu ekipa.

Gienieczko nie zamierza skupiać się tylko na rzece, chce dokonać, w jak najkrótszym czasie trawersu Ameryki Południowej o własnych siłach, ze wschodu na zachód. "Samo płynięcie mnie nie interesuje, interesuje mnie duży triathlon: 750 km rowerem, 6000 tysięcy kilometrów w canoe oraz około 100 km biegu (dwa razy po 50 km). Ta konkurencja została również zgłoszona do World Records Guinness w kategorii "najdłuższy triathlon w extremalnych warunkach". Czekamy na akceptację z londyńskiego biura." - przedstawia swój projekt Marcin Gienieczko.

Czemu polski podróżnik podejmuje się realizacji tak dużego projektu? Odpowiedź jest w jego mniemaniu bardzo prosta: "Interesują mnie tylko duże projekty. Wtedy aktywują się dwie cechy, które są niezbędne w wyczynowej eksploracji: entuzjazm i motywacja. Ale czy to się wszystko powiedzie? Jeżeli nie wyruszę i nie rzucę wyzwania sobie, rzece i naturze to się nie dowiem." - kwituje Gienieczko.

 

Podczas całej wyprawy będziemy na bieżąco, w postaci relacji Marcina informować o postępach jej realizacji, a tym samym odpowiadać na powyższe pytania. Zachęcam do zapoznania się z krótkim opisem projektu, który przygotował Marcin Gienieczko. Kolejne materiały będziemy redagować z Panem Henrykiem Gienieczko na podstawie relacji zdawanych przez telefon satelitarny oraz maile przez Marcina.

 

Więcej o wyprawie Energa Solo Amazon Expedition na stronach:
www.gienieczko.pl

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition
https://twitter.com/MGienieczko
 

Obserwuj wyprawę krok po kroku: http://www.soloamazon.info/tracking/

 

-------

 

 

Marcin Gienieczko o projekcie spływu Amazonką.

Projekt przepłynięcia Amazonki, a dokładnie dwóch biegunów rzecznych zrodził się na statku, gdy pracowałem, jako marynarz na rzece Ren w 2011 roku. Po tym zamyśle  w 2013 r. zawiesiłem karierę marynarza (mimo bardzo dobrych pieniędzy) na statku „Discovery”  na rzecz tego projektu. Podczas samotnej wigilii spędzanej w kajucie zdecydowałem, że rzucę wyzwanie obu rzekom Lenie i Amazonce. Postanowiłem wówczas przepłynąć największą rzekę na Syberii Lenę 4400 km w 2012 roku a później rzucić wyzwanie Amazonce. Z dokładną analizę spływu Leną, dzień po dniu można zapoznać się pod poniższym linkiem: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.kdDCXhQCPBlI&msa=0  . Materiał opisujący mój samotny spływ, największym Syberyjskim gigantem: http://www.olsztyn24.com/news/17815-marcin-gienieczko-pokonal-lene.html

Po zakończonym sukcesem spływem Leną rozpoczęły się treningi i przygotowania do Amazonki, podczas których między innymi w 2013 r. jako zawodowy przewodnik prowadziłem grupę na rzece Jukon. Powiodło się również przepłyniecie Bałtyku w canoe na trasie Bornholm-Darłowo (108 km w ciągu 27 godzin, 30 minut otwartym morzu). Dokładna analiza przepłynięcia Bałtyku: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.ksW1dAeFE-0g&ie=UTF&msa=0  Przeszedłem pozytywnie zawody, triathlonowe mistrzostwa Polski, zacząłem intensywnie uczyć się hiszpańskiego. Zgromadziłem najlepszy sprzęt. Poznałem życzliwych ludzi. Przeszedłem szczepienia i zdobyłem wiedzę. Projekt podzieliłem na dwa etapy: w 2014 roku postanowiłem w ramach przygotowań przepłynąć jeden z większych dopływów Amazonki: Rio Napo. Wraz z partnerem przepłynąłem 800 km w 11 dni. Wszystko po to, żeby zdobyć jak najwięcej doświadczenia i wiedzy w tej części świata. Dokładna analiza naszego spływu została zamieszczona pod linkiem: https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=zehJnKdPpP7g.kJc_Oh4EQv3Y&msa=0&dg=feature

Dotarłem na szczyt Nevado Mismi (5597 m n.p.m), z którego stoków rodzi się Amazonka. Chciałem być w tym miejscu. W 2001 roku dotarłem do źródeł Leny, chciałem być u źródeł Amazonki, o które spór trwa od wielu lat. Tą przygodę opisałem między innymi na łamach tygodnika Angora.

 

Obecna wyprawa wbrew pozorom nie jest samotna. Odcinek od San Francisco do Atalaya płynę w canoe z przyjacielem - o ile nie zmieni zdania - Gadielem Sanchez Riverą, człowiekiem, który przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki wraz z Ed Straffordem.  Jest to współcześnie najbardziej uznany specjalista w przetrwaniu w głębi południowo amerykańskiej dżungli.: https://www.youtube.com/watch?v=xNrXdRNCVb4

Dopiero od rzeki Urabamba zaczynam solowe płyniecie i od tego miejsca będzie ustanawiany rekord Guinnesa. Projekt o własnych siłach i trawers zaczyna się od Limy. Dlaczego płynę z Choe? To człowiek, który może pomóc mi przepłynąć przez osławioną złą sławą tzw. "czerwoną strefę" – handel kokainą, strefa narco... Później jest kolejna strefa nieprzychylna, ze względu na Indian wierzących w kult Pistacos lub Pela Cara. Dla niektórych peruwiańskich Indian to pojęcie złych ludzi, najczęściej białych, którzy zabijają Indian, aby pobrać ich organy czy tłuszcz mogący jakoby posłużyć do wyrobów kosmetyków a nawet paliwa lotniczego. To na tym tle zostali zamordowani polscy kajakarze z Gdańska w 2011 roku. Niemniej jednak od Atalay płynę już solo. Z tego miejsca jest 5500 km do Belem, założonego przeze mnie celu w Brazylii.

 

Wyprawa jest relacjonowana przez stację TVN24 oraz radio Kolor. Na bieżąco przez łącza satelitarny będę zdawał relacje.

 

Ludzie pytają się dlaczego pływam w canoe? Po pierwsze ten środek lokomocji daje mi samowystarczalność na długich odcinkach. Ja nie korzystam ze wsparcia łodzi motorowych, które towarzyszyły wcześniejszym ekspedycjom, a ponadto nie lubię pływać w kajaku. Nie czuję w nim romantyzmu. Wolę canoe. Sprawia mi to większą przyjemność... Nigdy nie chciałem kopiować innych ekspedycji, dlatego canoe daje mi taka możliwość. W Polsce nie jest to popularna łódka. Pływać na canoe nauczyłem się pod okiem fachowców na Jukonie gdzie wówczas pomieszkiwałem – w Whitehorse stolicy Jukon Terytorium w 2004 roku. Od tego czasu przepłynąłem wiele rzek. Kiedy przepłynąłem Rio Napo zrozumiałem, że czas rzucić wyzwanie największej rzece świata. Płynąc przez Ekwador i Peru poznawałem zapach dżungli oraz biwakowania w całkiem innym środowisku niż dotychczas byłem czyli na Dalekiej Północy.

Zapraszamy do obejrzenia krótkiego materiału z I etapu projektu czyli przepłynięcie Rio Napo i zdobycia góry źródłowej Amazonki Nevado Mismi, który przedstawił TVN 24: https://www.youtube.com/watch?v=LzUdF8nEbPk&feature=youtu.b

 

Po moim powrocie z Ameryki Południowej projekt przyjął nazwę” Energa Solo Amazon Expedition”.  Dlaczego? To wyzwanie, które wspólnie z Energą podejmuje nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla potrzebujących dzieci. Jestem Patronem Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Jako podróżnika czeka mnie wielka przygoda ale i wielka niewiadoma. Stając na początku trasy nie mogę mieć pewności, że dotrę do jej końca. Przez blisko 7000 km wiele może się wydarzyć. Wierzę jednak, że się uda, jak również wierzę, że dzięki "Energa Solo Amazon Expedition" zbierzemy kwotę potrzebną na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Dla mnie ważne jest aby wyprawa miała szlachetny cel. To daje mi podwójną motywację do „napierania”. Dlaczego? Bo inni ludzie widząc moją misję, sens mojego życia pomagają mi. Począwszy od Indian Athabasca w Kanadzie po Tuaregow w Mali. Od najbardziej życzliwych ludzi na świecie tj. zamieszkujacych północno-wschodnią Syberię, którzy nie ulegli macdonalizacji. W Rosji nauczyłem się, że dzielny człowiek myśli o sobie na końcu.

 

Mieszkam w nadmorskiej Gminie Kosakowo, gdzie ludzie morza mają takie same podejście. I to podejście chcę przedstawić przez swój projekt, swoją życiową misję...

Zbiórka funduszy na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci odbywać się będzie na zasadzie crowdfundingu – za każde 10km pokonane przez Marcina Gienieczko w drodze od Pacyfiku po Atlantyk, każdy będzie mógł zasilić konto Hospicjum, wpłacając na nie dowolną kwotę. "Niejeden nazwałby „Energa Solo Amazon Expedition" szaleństwem – mówi Katarzyna Kowalska z Grupy „Energa”. Ale dla nas to nie szaleństwo tylko pokaz siły i odwagi człowieka, który pokonuje trudności przede wszystkim z myślą o innych."

Poprzez ten projekt chcę ten dług wdzięczności spłacić właśnie w taki sposób o ile Bóg pozwoli. Pomóc dzieciom. Jeżeli nie będziemy pomagać innym świat stanie się obojętny na wszystko. Trzeba pokazać najmłodszym że w życiu nie liczy się układ, że nie trzeba być synem prezesa „Orlenu”, żeby coś wielkiego zrobić dla innych. W tym projekcie trzeba pamiętać, że człowiek musi być silniejszy od warunków jakie zastał lub zastanie. Musi przez te warunki się przebić. Siła przebicia nie jako talent kombinowania, ale jako siła tkwiąca w człowieku. Wynikająca z jego wartości wobec której wszyscy musza zamilknąć …

 

Zachęcam również do zapoznania się z filmem przedstawiającym projekt: https://www.youtube.com/watch?v=vUBO24JIv3g

 

Wyprawę można śledzić również poprzez strony ekspedycji. Start wyprawy 8 maja.

www.soloamazon.info

www.gienieczko.pl

https://www.facebook.com/SoloAmazonExpedition

https://twitter.com/MGienieczko

Pozycje będą przesyłane na bieżąco, na portal Twitter poprzez nadajnik satelitarny SPOT oraz zostanie specjalnie uruchomiona platforma TRACK http://www.soloamazon.info/tracking/

 

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w imieniu swoim oraz całego mojego zespołu do wspólnego napierania i kibicowania.

 

Marcin Gienieczko “Energa Solo Amazon Expedition 2015”


2 kwiecień 2015

Musicie mieć ten link  na ,,OKU”

Śledź na bieżąco wyprawę Amazon Expedition GPS LIVE TRACK SPOT. Dzień po dniu obserwuj zmagania człowieka z naturą i samym sobą – www.soloamazon.info/tracking

O wyprawie dowiesz się również na Twitterze twitter.com/mgienieczko pozycje SPOTA.

Powstała strona Tracka która będzie was informowała ile przepłynąłem, ile przejechałem  ile przebiegłem ,gdzie się zatrzymałem  ,jaka prędkość miałem  i gdzie jestem aktualnie. itp. Co do 2 minut i do jednego metra dokładność! Strona będzie tez przekazana w ramach bicia rekordu do World Records Guinness. Tak dokładnego opisu i śledzenia projektu nikt w Polsce nie przygotował. Żaden z Polskich podróżników. Każdy z was będzie mógł ze mną przemierzać LIVE Amerykę Południową. Wymogi Guinnesa są olbrzymie miedzy innymi dokładny track oprócz zdjęć i świadków i filmów itp. Chcę podziękować dla mojego kolegi Kacpra Jurak http://www.jurak.pl/ zapalonemu rowerzyście który pomógł przygotować  ta stonkę na wymogi wyprawy ,Guinnesa itp.

 


26 marzec 2015

Portal Twitter będzie na bieżąco co parę godziny pokazywał przemieszczanie się Live Marcina Gienieczko  w trakcie  realizacji ekspedycji. Będą na portal wysyłane spoty- sygnały satelitarne. Każdy z was będzie mógł zobaczyć gdzie aktualnie znajduje się Marcin Gienieczko, ile km przejechał rowerem lub przepłynął w canoe. Wystarczy w kręgu obserwujących.

https://twitter.com/MGienieczko

 

 

20 marzec 2015

Żadna wyprawa nie wzbudzała tyle zainteresowania co Amazonka. To fakt. Największy portal  na święcie zajmujący się wyczynowa profesjonalna eksploracja przeprowadził z Marcinem wywiad.

Polecamy:

http://www.explorersweb.com/oceans/news.php?url=exweb-interview-with-marcin-gienieczko_1426168264

Jeżeli ktoś chce poczytać o prawdziwych napieraczach  to właśnie tutaj warto się zapuścić. To  ten portal dostał licencje na  relacjonowanie LIVE skoku Felix Baumgartner – austriacki spadochroniarz oraz BASE jumper , skoku z przestrzeni kosmicznej.

http://www.explorersweb.com/


16 marzec 2015

Co nowego w projekcie Energa Solo Amazon Expedition?

 

Dostałem potwierdzenie od World Records Guinness ,że potwierdzają mój udział. Wiecie ,że dotychczasowy rekord w płynięciu solo w canoe i odnotowany w Księdze rekordów Guinnesa wynosi 4500 km? Ja Lenę przepłynąłem 4300 km…blisko…hm…Z San Francisco do Belem dystans wynosi 6000 tys km. Długi rejs…Za 6 tyg. będę już gotowy na to wyzwanie. Dobrze ,że mam przyjaciół Jak Sławka Kanapa, Gosie Sobich ,Adama Wasilewskiego oraz moja mamę(Bozena Gienieczko) którzy są najwierniejszymi moimi kibicami i wielkim wsparciem. Do nich mam największe zaufanie. Nigdy w naszych relacjach nie byli ,,korpoludkami” Na nich zawsze mogę liczyć. Bez zbędnych próśb. http://www.guinnessworldrecords.com/ Zalozenie takie zeby tez zrobic trawers ze wsch na zachod.750 km rower+ 6000 tys km canoe+80 km bieg....Latwiej jest zdobyc Biegun Poludniowy niz tego dokonac.Dlaczego?Ludzie sa na mojej drodze.Trudni.Od Piratow po bandytyzm.Tego najbardziej sie obawiam.LUDZI...

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


14 marzec 2015

Moje pierwsze pozwolenie na przepłyniecie rzeki Ene w strefie Narco oraz pozwolenie na bycie wśród społeczności Indiańskich. To bardzo ważny dokument. Trzeba jeszcze trzy inne dokumenty ażeby przepłynąć tak zwana ,,Czerwona strefe".

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


6 marzec 2015

Energa Solo Amazon Expedition:

Właśnie przyszedł do mnie z firmy SupraSAT
najnowszy model telefony satelitarnego   Iridium Extreme. Chce podziękować dla Pana Łukasza Zaborowskiego  za pomoc i  wyposażenie  mojej ekspedycji w ten model. Firma http://telefonsatelitarny.pl/ jest wiodącym na rynku sprzedawca najlepszych urządzeń satelitarnych .Przez wiele lat ,,stołowałem” się w Warszawskiej firmie ale niestety mają droższe usługi i  są mniej życzliwi  wiec zrezygnowałem. Nie polecam! Pan Łukasz widząc nie tylko potencjał reklamowy ale chcąc pomóc  drugiemu człowiekowi bez wahania wyraził zgodę na wsparcie projektu. Z tego telefonu satelitarnego będę zdawał relacje Live do Radia Kolor oraz TVN 24  oraz dla całego mojego zespołu. Od wielu lat ze mną jeździł model Iridium 9505 ale już mój staruszek swoje przeżył. Był na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy. Teraz  idzie do rezerwy. Iridium Extreme ma wiele ciekawych funkcji jak wzywanie  pomocy oraz śledzenie mojej ekspedycji niczym nadajnik SPOT.W sytuacjach extremalnych to bardzo ważna funkcja. Większość jednostek specjalnych jak Grom czy Navy SEALs posiada właśnie ten model. Nie bez kozery nazywa się EXTREME. Jeszcze raz dziękuje firmie za pomoc i zaangażowanie  się w projekt.

 

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


3 marzec 2015

Project Amazon 2015 is a unique one divided into 2 stages. The goal of the first stage is to cross the world's longest river ( Amazon ) in canoe and run down one of the longest tributary of the Amazon Rio Napo river! On the one hand the project is filled with passion and adventure desire, but on the other full of a lot of different risks and dangers. Second stage  - from the Pacific to the Atlantic – starts in  5 May2015. It will be the culmination of the whole preparation. I will start from Lima - cycling through the Andes for 750  km to Louisiana in the company of a car that will be carrying a canoe and the whole equipment. Then, from Luis (Peru Ayacucho region famous for the production of drugs) to Belem (6130 km) I'll begin my lonely canoe rafting.

My location can be traced through the Spot Tracer transmitter. Every 10 minutes, my geographical location will be sent to the headquarter in Poland,  twice a day, another message will be transmitted from the another transmitter. Updates about my  expedition will be transmitted via Inmarsat BGAN links - a world leader in mobile satellite communications, which provides simultaneous voice and broadband data.

I was born in 1978. I'm a journalist by profession but photography and extreme travelling is my passion. I am also a member of the Polish Adventure Club, I cooperate with “Żagle”,  ,, Angora" magazines and with TVN24. I used to be a sailor sailing under the Dutch flag.

 What I have visited and reached?

-         I have sailed the biggest Alaskan river Jukon (3100km)in the canoe the whole Mackanzie  river system (4000km) and Syberian river – Lena (4328 km)

-         I went through the Mackenzie mountains (350 km)

-         went through Kolyma river on ski at - 53 ° C (600 km)

-         have crossed Australia by bicycle - from North to South, and the Sahara desert on camels in Mali

The purpose of my next expedition is to cross in a canoe (traditional rowing boat or sail) of the Rio Napo and  the world's largest river - Amazon. All details can be found under Project Amazon in 2015, and for more information about me on the official website: www.gienieczko.pl

I became Energa Sports Ambassador because I want to promote physical activity and positive attitudes among children - especially the enjoyment of sport and personal development. Energa Sport ambassadors are people with outstanding sporting achievements - Olympic medalists, World Champions, European Champions,  both players and athletes who are still active and those who have completed a career. They are always likely to be as a model and inspiration for children who want to be active, for which an important part of their life is a sport and recreation.


24 luty 2015

 

Zapraszamy na prezentacje Marcina Gienieczko do Gdańska i Sopotu!

Piątek 27 luty godzina 17.00 Biblioteka

Filia nr 16
ul. Dworska 27
80-506 Gdańsk Brzeżno

http://wbpg.org.pl/?m=branch&bid=15

Oraz na wykład motywacyjny ,,Pokonać siebie” i …innych”. Otwarty w ramach  projektu Trawers Ameryki Południowej o własnych siłach w Sopocie godzina 17.00  28 luty Dworek Sierakowskich. Ul. Czyżewskiego 12.Wstep wolny! Będzie Można   zakupić na obu spotkaniach książkę ,,Kierunek Północ”. Zapraszamy.

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


22 luty 2015

Wielu mnie się pyta jak ja to robię, że mam najlepszych w Polsce partnerów?Jak zdobyć sponsora?

Zwyczajnie. Życie daje tyle, ile na nie zapracowałeś.

 

Jako to się stało ze partnerem moich projektów jest ENERGA?

 

W 2014 roku prowadziłem jachty z Górek Zachodnich na Hel. Realizowałem event żeglarski dla firmy informatycznej OPTeam. Warunki panujące na wodzie, nie były łaskawe, paru kolegów zbladło, bo trochę rzucało jachtem. Zacumowaliśmy. Tego samego dnia swoim jachtem przypłynął mój kumpel Sławek Skalmierski, który pokonał North West Passage i docierał na jachcie Stary na Antarktydę, więc uciecha była. Po obiedzie poszedłem z załogą na drugi brzeg Półwyspu i na kortach tenisowych zauważyłam na dużych banerach swój wizerunek.

 

Firma Oceanic bezprawnie, po zakończeniu umowy( w latach 2010-12 byłem Ambasadorem  kosmetyków na Polsce i Europę Środkowo wschodnią) wykorzystywała nadal mój wizerunek. Długo trwały rozmowy, tłumaczenie że to nie ich wina „to pani sprzątającej lub pana z kortów” itp. W czasie negocjacji, każdy kto mnie choć trochę poznał wie,  że w takich momentach jestem „napieraczem” i z tak zwaną „siekierką” walczę, niezależnie od tego, gdzie w danym miejscu się znajduję i jak daleko jestem oddalony od „drugiej strony”. Z Oceanic rozmawiałem będąc w Limie. Wygrałem. Prezes Oceanic przyznała mi zadośćuczynienie. Mimo ze na początku kategorycznie  mówił że nie. Każdy tak mówi na początku. Pamiętaj nigdy nie kucaj przed nieprawdą. Moja zona mówi odpuść a ja nie!. Wygrywam są przeprosiny itp. Na moją prośbę przelewają pieniądze Pomorskiemu Hospicjum dla Dzieci. Ja kasy nie chcę, mam ją. Nie potrzebuję, ale są ludzie, którzy w takim momencie bardziej potrzebują, są to dzieci z Pomorskiego Hospicjum. Nie małe fundusze wpływają dla nich. Moje, wywalczone. Tylko dla nich chciałem je przekazać, nie dla siebie, choć miliarderem nie jestem. Mam sam synów w wieku 3 i 5 lat. Sam jestem na dorobku i walczę z opłatami, ale w życiu liczy się myślenie również o innych. Mieszkam  niemalże w wiosce Rybackiej Kosakowie a tutaj jest napisane ,,Dzielny człowiek myśli o sobie na końcu” .Stara sentencja ludzi morza.

 

Sam otrzymuję pomoc od ludzi na całym świecie czy w Kanadzie, na Syberii, w Ekwadorze, w redakcji Żagle, w redakcji TVN24, w rodzinie czy Jakucku (tam poznałem najlepszych ludzi na świecie) – wszędzie. Ludzie widzą, że jednostka czasami może poprowadzić tłum i zainteresować czymś…

Rada Fundacji hospicjum była pod wrażeniem i dziękuje. Później rozmawiałem z Fundacją, obiecując, że pomogę jeszcze mocniej. Uniqa, firma ubezpieczeniowa, z którą współpracuję być może ubezpieczy samochody, którym pracownicy i wolontariusze hospicjum dojeżdżają do dzieci,  które leżą w stanie krytycznym gdzieś z dala od Gdańska na wioskach, wiochach, wioseczkach… Wszyscy cieszymy się, z tego pomysłu. We wrześniu 2014 r., gdy dotarłem na szczyt  Nevado Mismi (5600 m n.p.m.), górę źródłową Amazonki wykrzyczałem do telefonu satelitarnego „dedykuję górę źródłową Amazonki Pomorskiemu Hospicjum dla Dzieci”. Nie wiem czemu to powiedziałem, pierwsza myśl, jaka przyszła to była dla tych dzieci. Nie powiedziałem, że dedykuję wyprawę swoim dzieciom, rodzinie, jak to mówią czasami sportowcy na balu Mistrzów Sportu, ale właśnie dzieciom z Pomorskiego Hospicjum. Serce mi kazało, bo widzę jakie to straszne, gdy ktoś walczy o życie. Sam walczyłem parę razy o swoje, ale ja mam 36 lat, a one są w wieku moich dzieci!!! Nagranie z Nevado Mismi emituje TVN24, wszyscy są zadowoleni, a ja szczęśliwy, że mogłem pomóc. Wtedy zrodził się pomysł, by całą wyprawę Amazonką zrobić dla tych dzieci, by wiedziały, że można wyjść z każdej opresji. Razem z Zarządem i Radą Fundacji hospicjum podejmujemy decyzję o realizacji tego pomysłu.

Maciej Niedźwiecki, wiceprezes Fundacji hospicjum powiedział, że wpiera ich również Fundacja Energa: Marcin może napisz do Grupy Energa, żeby ciebie wsparli. Będzie trudno, bo ostatnio odmówili dla Zbigniewa Gutkowskiego, który regularnie startuje w regatach żeglarskich dookoła świata, ale może uda się. Długo biłem się z myślami, taka duża firma po prostu może nie docenić takiego projektu. Czasami, takim żuczkom” jak ja trudno się. Tyle, że ja wierzę w siebie. Choć finanse, jakie są potrzebne na realizację mojego projektu czy  żeglarstwo wyczynowe to różnica kolosalna. Mój projekt kosztuje 170 tys. złotych. Regaty miliony euro… Bo ryzykowna sprawa. Raz im nie wyszło ze Zbigniewem Gutkowskim i każda taka firma raczej podchodzi z dystansem do kolejnych takich, zwłaszcza ekstremalnych projektów. Gdzie szanse są  50% na 50% . Tak jest w moim przypadku. Choć wcześniej było to bardziej rozbudowane, bo było realizowane w ramach programu Energa Sailing. Tak samo się stało z Netią po wyprawie kierowanie przez Krzysztofa Wielickiego na K2… czy bankami, które wspierały Romana Paszke. To jest biznes, a w biznesie nie ma sentymentów i nie ma układów, bo każdego w takim momencie lustrują i sprawdzają…Mozesz miec 6 telekamer i raptownie mozesz zniknac z pewnego srodowiska.Ja zbyt dlugo w tym istnieje azebym nie znal calego mechanizmu.Dlatego wiciaz zyje....jeszcze.

 

Zapada decyzja, że zawalczę. Każdy, kto mnie poznał wie, że jak już się zdecyduję, nie odpuszczam do póki nie usłyszę decyzji. Tak albo Nie. Nie wykonałem jednego telefonu, lecz w tym przypadku około 100. Nie napisałem jednej ofert lecz 27. Nie napisałem jednego maila, lecz 56. Walczyłem sam, bez firmy wspierającej i reprezentującej mnie. Sam jestem prawnikiem, menagerem i znam mechanizmy korporacji. Znam to od środka, jako wykładowca dla wielu firm. Wsparcia z zewnątrz nie potrzebuję. Liczy się upór, determinacja, optymizm i „napieranie”. Tylko to albo aż to.

 

Po miesiącu przedstawiciele Energi zaczynają się zastanawiać .Fajne przedsięwzięcie ale samo przedsięwzięcie nas nie interesuje. Pada pytanie przez telefon  czy przy okazji mojego projektu, nie zrobić także czegoś dla kogoś. Proszą mnie o rozbudowanie akcji społecznej. Nie chcą być sponsorem lecz działać na polu dla dzieci młodzieży oraz najbardziej potrzebujących  a  ja jako ambasador. Duże firmy już nie wspierają jednostek, lecz projekty zaangażowane społecznie. Tak tez uczynił Mercedes Benz wspierając Mika Horna, legendę wyczynowej eksploracji wspólnie tworząc projekt Pangea, czyli światowe sprzątnie świata i naukę młodzieży jak postępować w  środowiskach extremanych (https://www.youtube.com/watch?v=42KwI3BdubU). Horn otrzymałem jacht wartości 10 milionów euro zbudowany w Brazylii z odpadów aluminiowych. Wykonali go, pod okiem niemieckich inżynierów, najubożsi mieszkańcy San Paulo. Horn, który jest moim idolem, zaangażował wielu ludzi na całym świecie, między innymi Norwega Borga Ouslanda – pierwszego zdobywcę solo Bieguna Północnego (1994 r.). Parę lat później Ousland, wraz z załogą jako pierwsi, w jednym sezonie, okrążyli Biegun Północy, pokonując przejście Północno-Zachodnie oraz przejście Północne-Wschodnie. Mike Horn realizując projekt Pangea, chciał zwracając uwagę na środowisko naturalne realizować swoje działania, między innymi zdobycie solo Bieguna Południowego. Projekt trwał 4 lata, jacht płynął dookoła świata, a uczestnicy trawersowali o własnych siłach każdy kontynent. Kosztował około 40 milionów euro…

 

Maciej Niedźwiedzki przekazał mi informację o rozmowie z Panią Prezes Fundacji Energa.  „Sprzedał” im myśl o moim projekcie, a mi przekazał informacje, że mogę działać: „Szanse są małe, ale działaj jeśli chcesz. Zazwyczaj trochę z dystansem podchodzą do takich projektów. Dziennie otrzymują kilkanaście ofert, miesięcznie kilkadziesiąt.. ale próbuj…To jedna z największych firm w Polsce gdzie ich produkt to dobro pierwszego stopnia”. Informacja, że szanse są małe działa na mnie motywująco… znaczy nie zerowe więc napieram do skutku. Po dwóch miesiącach bez żadnych układów, koneksji zadzwonił Pan Jarosław Kozłowskie szefa marki Energa: „Jest szansa, może będzie zielone światło na Pana projekt, ale musi Pan to rozbudować, wskazać, że dzielny człowiek myśli o sobie na końcu”. Pracowałem przez kolejny miesiąc. Po 3 miesiącach odbyło się pierwsze spotkanie. Po 40 minutach rozmów i negocjacji, osoba odpowiedzialna za wizerunek firmy w Polsce przekazała: „To jeden z przedstawicieli firmy Lowe Media zajmującej się strategią medialną i wizerunkiem firmy w Polsce i na świecie. Super. Temat sprzedany i zaakceptowany. Gratuluję.” I tak się zrodziła współpraca z Energą.

 

W życiu liczy się nie układ jak to powiedział jakiś podróżnik, ale liczy się entuzjazm, motywacja i siła napierania. Gdyby tego nie było Kolumb by nie przekonał Królowej Hiszpanii, że warto płynąć tam gdzie niby kończy się ocean, gdzieś na kraniec świata. Gdybym się teraz zniechęcił do takiego dążenia do celu to widząc nad Pacyfikiem założenie, że cel jest odległy za 7 tys. km też bym się zniechęcił. To jest pierwszy etap - zawsze dążyć do celu i nigdy się nie poddawać bo tylko tak się tworzy historię. Poprzez napieranie. Taką postawę pokazała nam ostatnio właśnie reprezentacja Polski w piłce ręcznej, sukces można osiągnąć tylko w taki sposób, do końca, do ostatniego gwizdka. Po tym wszystkim jest medal.

 

Marcin Gienieczko zostaje Ambasadorem programu Energa Sport. Oczywiście do tego wszystkiego przyczynił się cały mój wcześniejszy dorobek, reportaże, filmy, książki, sukcesy sportowe i eksploracyjne, nagrody, referencje, największy projekt mojego życia i dużo uśmiechu i wiary, że to co robię jest moją siłą, którą chcę przekazać innym. Z pewnością współpraca z Grupą Energa to mój największy marketingowo-biznesowy sukces.

 

 

Marcin Gienieczko


18 luty 2015

Projekt Marcina zgloszony Guinness World Records

 


17 luty 2015

Zapraszamy na nowy film przedstawiający wyprawę

https://www.youtube.com/watch?v=kLpQSwhZF4s

Czy tak postępuje misjonarz?

Przykład Pawel Staniosek z Iquitos.

Jestem rozgoryczony ze są na tym świecie Misjonarze którzy maj gdzieś życie ludzkie. Zwłaszcza dzieci. Dlaczego to pisze?
a to dlatego. Poznałem w Iquitos księdza PA W E Ł - S TA NI O S E K. Młody chłopak wiec jeszcze się uczy ale: no właśnie ale: Poprosiła go Pomorska Fundacja Hospicjum Dla Dzieci Nie jest jednak życzliwy. Chodź to nie ja prosiłem. Poniżej prośba. Najwyraźniej za mało kasy dostał ostatnio bo był bardzo na to nastawiony na finanse. Nie chciał udzielić nawet chrztu dla innych mieszkańców Iquitos bo powiedział ,że nie są z jego parafii i odprawił(dumnie to jeszcze przedstawiając) ich wiec szansa były marne ,że i odprawi mnie…Później się ludzie albo księża dziwa ze miej jest wiernych ,że są księża którzy celebrują za Oceanem jak ten z Kostaryki…Na szczęście oba przypadki to przypadki nie liczne ale trzeba uważać na takich misjonarzy.
Poniżej prośba o raz jego odpowiedz:

Szczęść Boże,
Nie jestem pewien, czy mail wysłany kilka dni temu dotarł do Ojca, więc
pozwalam sobie przesłać go jeszcze raz.
Na wstępie mojego maila chciałbym się przedstawić. Nazywam się Maciej
Niedźwiecki i jestem lekarzem onkologiem w Klinice Pediatrii, Hematologii i
Onkologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Jestem również
współzałożycielem Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci i Przewodniczącym Rady
Fundacji w tym hospicjum. Pracuję z umierającymi dziećmi i dorosłymi już
kilkanascie lat. Tak jak w Amazoni ja też muszę w Polsce mierzyć się z
wieloma przeciwnościami losu. Dlatego też doceniam pomoc przyjaciół. I w
imieniu jednego z nich chciałbym poprosić Ojca o pomoc. Marcin Gienieczko od
wielu lat jest przyjacielem i ambasadorem Fundacji Pomorskie Hospicjum dla
Dzieci. Od wielu lat wspiera nas i pomaga, również finansowo. W hospicjum
każdy może pomóc na swój sposób, a Marcin robi to w najlepszy dla nas sposób.
Poza wpłatami środków finansowych zwraca uwage społeczeństwa na nasze
problemy. I za to mu gorąco dziekuję. Organizowana przez niego wyprawa
niewątpliwie zwróci uwagę Polaków na probjemy dziecięcych hospicjów, ale
przede wszytkim pozwoli zgromadzić środki finansowe na dalszą naszą
działalność. Chciałbym gorąco poprosić Ojca o pomoc w bezpiecznym
przetrzymaniu canoe i wcześniej wysłanych map i żywności. Bez wsparcia i
pomocy osób będących na miejscu plan przepłynięcia amazonki nie powiedzie
się.
Przyznam się, że już pozyskałem kilka firm, które wpłacą na konto hospicjum
określone kwoty po przepłynięciu kolejnych kilometrów przez Marcina.
Akcja ta będzie transmitowana przez polskie media i dlatego jest dla nas taka
ważna. Mam nadzieję, że się powiedzie.
Dziękuję serdecznie, jeśli będzie mógł Ojciec pomóc.

Łączę wyrazy szacunku,

Dr Maciej Niedźwiecki
Fundacja Pomorskie Hospicjum dla Dzieci.
tel 48 603 647 733

MISJONARZ PAWEL STANIOSEK:
Drogi Marcinie,
z uwagi na obowiązki nie będę w stanie pomóc Ci w tym roku. Może w przyszłości,jak Pan Bóg pozwoli.
Posługa misjonarza to przede wszystkim służba ludziom pośród których mieszkam.
Pozdrawiam
Paweł.
16 lut 2015 15:13
Jestem cały czas w Iquitos
Jeśli chodzi o nocleg to jest sporo hoteli u nas i na pewno cos znajdziesz. pozdrawiam serdecznie.
Pawel
31 sty 2015 10:52

Tyle ,ze ja nie chciałem spać na dobra sprawę mój partner ENERGA w całości mogłaby na parę miesięcy sfinansować parafie ale ten patrzy krótko wzrocznie. Widzi to co jest przednim nie dookoła. I to jest porażka duchowa.

16 luty 2015

Marcin Gienieczko  w Dzień Dobry TVN opowiadał  wraz z dziennikarka Martyna Wojciechowska o legendzie eksploracji Olku Dobie oraz  na Targach Wiatr i Woda w Warszawie  przedstawił swój projekt.


12 luty 2015

Z nurtem Amazonki na targach Wiatr i Woda 2015

Prezentacja wyprawy  przepłynięcia Rio Napo dopływu Amazonki oraz  przedstawienie wyprawy przepłynięcia całej Amazonki z trawersem Ameryki Południowej o własnych silach odbędzie się w piątek, 13 lutego 2015 r. o godzinie 13:30 na scenie warszawskich Targów Wiatr i Woda 2015 (Centrum Wystawiennicze przy ul. Marsa 56 c w Warszawie – informacje jak dojechać).


11 luty 2015

Zapraszam do obejrzenia tego filmu. Spotu reklamującego projekt.

https://www.youtube.com/watch?v=vUBO24JIv3g&feature=youtu.be


8 luty 2015

Największy na świecie portal EXPLORERS WEB zajmujący się wyczynową eksploracja przedstawia projekt Marcina Gienieczko!!!

http://www.explorersweb.com/trek/news.php?url=amazon-marcin-gienieczko_1423151189


5 luty 2015

Szanowni Państwo,

 

No i stało się! Marcin Gienieczko (podróżnik i sportowiec) został Ambasadorem PRESTIŻOWEGO projektu ,,Energa Sport”. Firma „Energa” największa  firma energetyczna w Polsce postanowiła być partnerem projektu trawersu Ameryki Południowej wraz z przepłynięciem Amazonki. Marcin Gienieczko został Ambasadorem Energa Sport gdzie  będzie promował aktywność fizyczną oraz pozytywne postawy wśród najmłodszych - przede wszystkim czerpanie radości z uprawiania sportu i rozwoju osobistego. Ambasadorami Energa Sport są osoby o wybitnych osiągnięciach sportowych  - medaliści olimpijscy, MŚ, ME, zarówno czynni zawodnicy, jak i sportowcy, którzy zakończyli już karierę. Są to zawsze postaci mogące być wzorem i inspiracją dla dzieci chcących być aktywnym, dla których ważnym elementem ich życia jest sport i rekreacja. Marcin Gienieczko podejmie próbę  trawersu Ameryki Południowej o własnych siłach z zachodu na wschód:750 km rowerem przez Andy nad rzekę Apurimac (region handlarzy kokainą), 6130 km w canoe  Amazonką  do Oceanu Atlantyckiego,  80 km biegu z polską flagą do Oceanu Atlantyckiego. Łącznie blisko   7000 tys. km napierania w czasie  120 dni. Takie założenie gdyż cały projekt jest zgłoszony do World Records Guinness w Londynie oraz będzie obserwowany przez największy portal wyczynowej eksploracji http://www.explorersweb.com/  jak i również  przez  biuro rekordów  w Polsce http://biurorekordow.pl/blog/  , transmitowany  na żywo przez polską stację TVN24 oraz stacje Radio Kolor . Celem wyprawy, wspieranej przez Grupę Energa, jest zbiórka pieniędzy na zakup karetki dla Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Wyprawa wpisuje się w nasz program społecznej odpowiedzialności Energa Sport oraz Fundacji Energa, dlatego wsparcie Marcina Gienieczki było dla nas czymś oczywistym. Jesteśmy przekonani, że wspólnie sprawimy, że Pomorskie Hospicjum dla Dzieci otrzyma pomoc, której potrzebuje- mówi Katarzyna Kowalska z Grupy Energia.

  Prawdziwej przygody się nie zaplanuje ale ten projekt to mój rzeczny Everest- Mam 36 lat i chcę iść całkowicie na całość. Mimo że mam dwóch synów w wieku dwóch i czterech  lat czuję olbrzymią moc napierania. Kiedyś myślałem że jak będę miał  dzieci to wszystko padnie, zdechnie. Ale to bzdura .Jak ktoś nie ma wewnętrznej motywacji i entuzjazmu(często to powtarzam na szkoleniach dla największych polskich korporacji) to wszystko może ,,opaść”. Dla mnie liczą się tylko duże projekty gdzie idea przygody i wyczynu sportowego zachowuje swój szlachetny sens-dodaje Marcin. Projekt wspiera czterech  Ambasadorów : Polski w Limie Izabela Matusz , Ambasada Peru w Warszawie, Ambasador Polski w Brazylii oraz Ambasador Ekwadoru w Polsce. Pozyskanie takiego partnera jak Energa to dla mnie duże wyróżnienie gdzie widzę ,że ludzie cenią to co robię, nie tylko ci co kupują moje książki ale i ci którzy zarządzają największymi firmami w Europie. Chcę dodać ,że  firma Energa  jako firma nie jest sponsorem pełnie   role ambasadora ,,ENERGA SPORT” .Dla mnie jest po prostu ,,pracodawcą”- który postanowił utrzymać na powierzchni moje marzenia, czyli przepłyniecie Amazonki w canoe. Bo to co robie to  moja praca. Jednym ze sponsorów  jest  również firma ubezpieczeniowa UNIQA ,która ubezpiecza projekt .

 

Marcin wcześniej pracował na statkach pod banderą holenderską, przewodnik na canoe  na rzece Jukon. W wieku 21 lat kupił konie w Mongolii i przejechał Północną Mongolie konno. Uprawiał karate tradycyjne  a aktualnie  Triathlon.

Dotychczasowe niektóre  osiągnięcia Marcina Gienieczko

 

-przepłyniecie całego systemu rzecznego solo MacKenzie (w 76 dni,  4000 tys. km w canoe. wyprawa została wyróżniona na Kolosach oraz National Geographic).

-przepłyniecie solo pontonem rzeki Jukon (3100 km)

-przejście gór MacKenzie (jesienią, 350km pieszo wraz z Rupertem Dook w ciągu 24 dni)

-przejście 600 km pieszo rzeką Kołymą w temperaturze minus 50 stopni

-przejazd rowerem z Darwin do Adelajdy (4300 km przez Australię)

-przepłynięcie no-stop Bałtyku na trasie Bornholm-Darłowo (28 godzin no-stop w otwartym canoe

-spłyniecie  pneumatycznym kajakiem rzeki Ponoj na Półwyspie Kolskim oraz  opłynięcie Półwyspu Kolskiego Morzem Białym

 -przepłyniecie Jukonu na trasie Whitehorse-Carmacks (320 km, w 33 godziny przepływając jednocześnie  50 km kapryśne jezioro Labarge

-przepłynięcie największej rzeki na Syberii – Leny (4328 km w canoe, w tym 2661 km bez  żadnego dnia postoju (mowa o dwóch nocach)

-przejście Sahary Zachodniej pieszo i na wielbłądach na szlaku Timbuktu-Taoudeni (750 km w 18 dni)

-reprezentacja Polski   w wyścigu Yukon River Quest w canoe.

-przepłyniecie rzeki Rio Napo, dopływ Amazonki 800 km przez dżunglę w Ekwadorze i Peru

 

Marcin Gienieczko mieszka nad Polskim Morzem Bałtyckim w Gminie Kosakowo. Gdzie promuje sportowy styl życia wśród dzieci. Więcej o podróżniku na stronie www.gienieczko.pl


31 styczeń 2015

Reklama firmy Uniqa bardzo mocno przybliża  mój światopogląd do siebie. Jak to mówią :„szczęście jest na wyciągnięciu ręki”! Wyraźnie widać na załączonym zdjęciu ale ja mam też na to  inną odpowiedz. ,,Życie daje tyle ile masz odwagę od niego zebrać”. Ja nie zamierzam zrezygnować z czegoś co mi się należy. Tego wam  wszystkim życzę. Korzystając z okazji chce podziękować w imieniu całego mojego zespołu dla Katarzyny Ostrowskiej oraz Jacka Flemminga z Uniqa ubezpieczenie za doping i życzliwość. Cały mój projekt będzie wspierał Pomorskie Hospicjum Dla Dzieci ażeby pokazać ,że  dzielny człowiek  myśli o sobie na końcu.


29 styczeń 2015

Spotkania motywacyjne dla firm

Wyprawy extremalne uczą nas, że trzeba stale dokonywać wyborów, podejmować decyzje, dobrze i sprawnie współpracować z innymi. Trzeba myśleć, ale też mieć intuicję. Trzeba "napierać" aby przetrwać, ale też wiedzieć kiedy się zatrzymać.

Wyzwania innych nas inspirują. Na spotkaniach Marcin Gienieczko dzieli się swoją fascynacją, wiedzą i doświadczeniami. Pokazuje ze nie trzeba  być synem Prezesa Orlenu żeby robić wielkie rzeczy. Wystarczy mieć entuzjazm i motywacje. Jeżeli on ma  dom samochody, dwóch synów i stać go na 5 miesięczna ekspedycje. To czym ty się różnisz  od niego? Warto posłuchać i się nauczyć.

Na bezpośrednim spotkaniu autorskim poruszany jest w programie temat edukacyjny mający na celu wzbogacenie osobowości, światopoglądu, ducha zespołowego i funkcjonowania w sytuacjach stresowych.

Spotkania trwają do dwóch godzin. Honorarium autorskie ustalone zostaje na bezpośredniej rozmowie. Panie Marcinie, było super. Taką naturalność i pasję zauważyliśmy, i to Pan pokazał w Ossie. Pana podejście udzieliło się innym. Każda z tych osób będzie śledziła teraz Pana wyprawę i trzymała kciuki. Usłyszałam to wielokrotnie. Ma Pan moc, która uskrzydla. Dziękujemy.

Z pozdrowieniami,

Katarzyna Ostrowska
Dyrektor Marketingu i PR
Rzecznik prasowy
UNIQA TU SA
UNIQA TU na Życie SA


24 styczeń 2014

Poniżej info gdzie można nabyć książkę,,Kierunek Północ"

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-gienieczki,1_13323.html


- sieć Książnica Olsztyn (sieć ogólnopolska ze szczególnym
uwzględnieniem Warami i Mazur - ok. 40 księgarń)
- poprze hurtownie Spek w księgarniach
Liberus -Wejcherowo
Inny Swiat-Gdynia
Naukowa-Gdansk
Edukacja Wrzeszcz
Prymat Tczew
- siec Muza wszystkie 5 księgarń
- siec Beta wszystkie 5 księgarń
- Arsenal - 5 księgarń
- Pegaz Choszczno
- Index Szczecin
- Daniel-Gorzow Wlkp - 2 księgarnie
- Sochaj-Gryfino-2 księgarnie
- Virtus-Zilona Góra - 5 księgarń

II) sieci ogólnopolskie
Matras - dotowarował się

III) hurtownie ogólnopolskie
Azymut - czekamy na zamówienie uzupełniające, zamówienie będzie w
przyszłym tygodniu
Platon

OPIS  WYPRAWY W JEZYKU ANGIELSKIM
 

 

Dear Sirs

My name is Marcin Gienieczko. I am a globetrotter and sportsman from Poland.  Travelling, canoeing and taking photographs are my great passions. As I first Pole I floated the Yukon River and the other river in Alaska, Siberia and Canada. In 2009 I crossed Siberia by foot in – 50 degrees.

In 2012 I floated in canoe Lena River-the longest Siberia river-4328 km

Below you can follow and analyze my previous expedition through the google maps:

http://askyakutia.com/2012/07/marcin-gienieczko-the-polish-adventurer-is-sailing-on-a-canoe-on-the-lena-river-from-its-estuary-to-the-delta-his-stay-in-yakutsk-photos/

A description of a project in Russian newspaper:

http://www.kp.ru/online/news/1216329/

Most information on:

www.gienieczko.pl

My expedition is starting on May 1st  2015. It will be a big challenge-My goal is floating The Amazon River by canoe and South America travers by foot.

How?  750 km by bike from Lima to small town San Francisco. After them  I will attempt floating Apurimac River, Ene, Tambo, Ucayali, Amazonas-in total 6130 km. Next step is running with polish flag from Belem(in Brazil) to the Atlantic Ocean.

Generally, I make my project solo, but I only will have a guide during crossing the drugs zone . It is Gabriel Sanchez Rivera, who walked with Ed Stafford along the Amazon shores.

If I do that, I will the man, who is performing a great feat, because it will be examination my psyche and physical strength. There is no place for amateurs but only for experienced globetrotters there.

Additionally, my project was entered for Guinness World Records in London.

 Most information on:

www.soloamazon.info

https://www.facebook.com/pages/Marcin-Gienieczko

 

I look forward to hearing from you.

Yours sincerely

Marcin Gienieczko


22 styczeń 2015

Firma Satfilm z Włocławka postanowiła   ,że dołoży się do mojego projektu. W 2012 roku jako zawodowy przewodnik na rzece Jukon poprowadziłem całą kadrę zarządzającą firmy. Wcześniej uczyłem dyrektorów  zarządzających poszczególnych komórek w pływaniu na canoe oraz umiejętność przetrwania w tajdze oraz na rzece. Umiejętność przewidywania sytuacji. W eksploracji jak w biznesie musisz widzieć swoje dalsze kroki… Było trochę emocji (bo każdy kto mnie zna wie ,że wyznaje definicje lider jest tylko jeden)jak to zawsze na takim wyjeździe ale generalnie fajne chłopaki. Zespól mały ale zgrany.  Prezes   docenił tą moją prace na rzece. Powiedział ,że jak przepłynę Rio Napo mam się odezwać i  być może mi pomoże. Jako ,że Prezes Firmy Robert Kowalczyk to bardzo słowny człowiek gdzie  słowo  jest droższe od pieniędzy dotrzymał słowa i firma stała się jednym ze sponsorów projektu Amazon. Dziękuje Prezesie. Znam i znałem wielu Prezesów ale Robert Kowalczyk to jeden z tych szefów gdzie prace ceni i oddanie.


19 styczeń 2014

Wielu ludzi mnie pyta, Marcin jak ogarniasz temat związany z tymi wyprawami?

Moje ekspedycje to nie wyjazdy z plecakiem na wakacje. To  duże projekty które są  ciężke w przygotowaniach od  strony  logistycznej. Samo wysłanie konteneru do Ekwadoru to było wyzwanie. Logistyka takiej wysyłki trwała 6 miesięcy! Pomogła mi wprawdzie firma C. Hartwig Szczecin, bez niej nie dałbym rady w dalszej organizacji projektu. Niemniej jednak w  skład moich projektów wchodzą ludzie  do których mam największe zaufanie(wyrobione latami).

To są ludzie na których o każdej porze dnia i nocy mogę liczyć. Więc pozwolę  ich przedstawić. To oni wspierają oraz współorganizują cały kolejny mój projekt. Ja tylko fizycznie od  „a” do „z” realizuje dany projekt i nadzoruje. Ale w organizacji nigdy nie byłem osamotniony.

 

Kolejność według natchnienia .Każda z tych osób jest ważna.

 

1)Adam Wasilewski, kartograf ekspedycji. To Adam analizuje wszystkie mapy. Adam jest częścią zespołu ,,brzegowego”, który wytyczna mi po analizie  szlak. To Adam układa wszystkie mapy, zdobywa na ich temat wiedzę itp. To on wytycza mi po analizie map najbezpieczniejszy szlak płynięcia, marszu itp. To dzięki niemu crossowałem rzekę Lenę. To on wytyczał mi szlak bezpiecznej żeglugi. Adam w projekcie odpowiedzialny jest za  trasę, mapy, analizę płynięcia.

 

2)Łukasz Gienieczko  odpowiedzialny jest za stronę informatyczną. Dba  o wstawianie newsów na wszystkie moje strony. Przygotowuje filmy z wyprawy, spoty ekspedycji, przygotowuje i opracowuje oraz uaktualnia wpisując dane z przebiegu płynięcia na Gogle Maps. Łukasz tworzy foldery oraz opracowuje loga związane z danym projektem

 

3)Henryk Gienieczko odpowiedzialny jest za archiwizację projektu, kontakt z  różnymi osobami związanymi z danym projektem podczas mojej nieobecności w Polsce, zdobywa kontakty  które mogą pomoc ułatwić dany projekt. Również archiwizuje  wszystkie dane płynięcia  , marszu. To Henryk poprawia często moje teksty przysłane przez telefon satelitarny z najbardziej odległych części świata.

 

4)Bożena Gienieczko jest odpowiedzialna od wielu lat za  stronę medyczną (jako że sama z środowiskiem medycznym jest związana) , zawsze przygotowuje  dokładnie apteczkę do każdego projektu. Jest w stałym kontakcie z lekarzami , którzy czuwają nad zdrowiem w danym projekcie w tym przypadku z lekarzem Leszkem Maeyer z Instytutu Chorób Tropikalnych w Gdyni.

 

5)Sławomir Knap komandor podporucznik Marynarki Wojennej w stanie spoczynku. Pilot roku 2008. Mój serdeczny przyjaciel do którego zawsze mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy. Pod warunkiem że nie jest właśnie gdzieś  w  samolocie , którego prowadzi. Sławek to dobry  druh który wspiera mentalnie. To jedna z tych osób  do której mogę zadzwonić i zawsze mi pomoże pod każdym względem. Jakbym zadzwonił do Sławka np. jutro i powiedział, brakuje mi kasy np. 10 tys. złotych pożyczyłby bez  dyskusji(na szczęście nie ma takiej potrzeby) ale wielokrotnie mi to proponował. To on za swoje pieniądze w 2012 roku kupił   mi canoe  mimo że mógł wydać  pieniądze na swoje życie rodzinne. Sławek wspiera mnie mentalnie, pomaga w opracowywaniu, analizie gpsów .Często wspólnie trenowaliśmy w pływaniu na canoe.

 

6)Alicja Gienieczko pomaga mi w tłumaczeniu wszystkich tekstów na język angielski i hiszpański , który zna  lepiej  i szybciej opracuje daną informację. W tym przypadku przesyłać będzie relacje do portalu http://www.explorersweb.com/

 

7)Małgorzata Sobich ,moja serdeczna przyjaciółka , która jest odpowiedzialna  za  kontakt z mediami w trakcie projektu ,,Solo Amazon Expedition”. Rzecznik prasowy ekspedycji.  To jest w stałych kontaktach z TVN24 ,Radiem Kolor oraz innymi mediami. Małgorzata Sobich przez wiele lat była redaktorem naczelnym magazynu Extremum aktualnie Skauting.pl

 Również przysyła materiały prasowe do moich partnerów zwianych z danym projektem

 

8)Waldemar Heflich. Bardzo pomocna  osoba.      Od wielu lat a dokładnie od 2003, kiedy przepłynąłem solo pontonem rzekę Jukon. Redaktor Naczelny Magazynu Żagle  na którego zawsze mogę liczyć. Nigdy w naszych relacjach nie szukał okrężnych dróg w odpowiedzi. To on jest zawsze drugą osobą   po moich rodzicach,  do którego dzwoniłem z tel. satelitarnego czy to z Tuktoyaktuk u ujścia Mackenzie czy z Tiksi z ujścia Leny gdzie informowałem że dana misja się zakończyła. To od naczelnego Żagli usłyszałem budujące zdanie w basenie portowym Gdyni kiedy po raz pierwszy w swoim zyciu podczas wyprawy  zachorowałem i musiałem zejść z rzeki: Waldemar Heflich  powiedział- ,,Marcinie musisz to wpisać w swoją działalność inaczej za łatwa byłaby taka eksploracje uprawiać”  To właśnie z naczelnym Żagli rozmawiałem wiele razy  po ojcowsku w redakcji Żagle o moich projektach gdzie mądre ,cenne rady są w mojej pamięci. To ważne żeby słuchać się mądrzejszych w danym polu działania.

 

9)Andrzej Galikowski.  Andrzej  jest bardzo pomocną osobą  od dwóch lat , która przygotowuje mi wszystkie mapy z Gogle Maps do GPS-ów. To jego dokładność pozwala mi w szybszym płynięciu np. w canoe rzeką Jukon czy Rio Napo  i wierzę że teraz będzie Amazonką.

 

Te 9  osób nie licząc moich synów to wiara, nadzieja , motywacja, otucha i napieranie. Bez nich moje projekty nie miałyby racji bytu. Bardzo Wam dziękuję że jesteście ze mną i wierzycie we mnie.

 

Bezkonkurencyjną  moją motywacją są moi synowe Leon i Igor Gienieczko


12 styczeń 2014

Macierzystym portem Marcina Gienieczko jest Gmina Kosakowo. To z tego miejsca podróżnik wyrusza na daleki świat, szerokie wody. Miejsce gdzie morze styka się z niebem a wiatr wznosi największe marzenia .Gmina wspiera projekt Marcina Amazon Expedition.


8 styczeń 2015

Firma UNIQA wspiera projekt Solo Amazon Expedition. Zapraszam na ciekawą  nowa powstała stronę firmy http://pomysl.uniqa.pl/

Poniżej    rekomendacja firmy. Firma Ubezpieczeniowa UNIQA Towarzystwo Ubezpieczeń SA jest spółką Grupy UNIQA Austria - jednej z wiodących grup ubezpieczeniowych w Europie Środkowej. UNIQA jest aktywna w sprzedaży ubezpieczeń z wszystkich grup - jest liderem na rynku ubezpieczeń osobowych oraz jednym z największych ubezpieczycieli majątkowych w Austrii.

Ten film przedstawia moja ideologie myślenia i działania:

 

https://www.youtube.com/watch?v=XHgXMXLJDxs


3 styczeń 2014


Firma The North Face oraz firma ubezpieczeniowa Uniqa przedłuża kontrakt z Marcinem Gienieczko. Natomiast firma SupraSAT wspiera logistycznie projekt Marcina, wyposaża w sprzęt telefonii satelitarnej do zdawania
relacji z najdzikszych miejsc świata. Polski dostawca urządzeń i usług telefonii satelitarnej w sieci Iridium, właściciel domeny telefonsatelitarny.pl
 

Natomiast moj serdeczny kolega Mikael Strandberg przedstawil  moj projekt na swoich portalach

 

https://twitter.com/Explorerglobal

https://www.facebook.com/explorermikaelstrandberg

 

He started his career as a traveler 28 years ago. He is currently working as a motivational speaker, photographer, writer, tourist guide, blogger and producer of documentaries.

Documentaries in English:

  • Patagonia – 3,000 kilometres by horse (1997)
  • The Maasai –  1,000 kilometres by foot (2001)
  • -58 degrees – exploring Siberia on skies and canoe (2006)
  • Expedition Yemen 52 degrees in the shade (2013)

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


23 grudzień 2014

Życzę wszystkim zdrowych wesołych świąt oraz najlepszego na Nowy Rok dużo siły wytrwałości  determinacji i optymizmu a przede wszystkim zdrowia i ambitnych marzeń , które się zmaterializują się  pod wpływem  właśnie determinacji.

Poniżej  zdjęcie z przepłynięcia całego systemu rzecznego Mackenzie od Parku Jasper niedaleko granic USA do oceanu Arktycznego miejscowości Tuktoyaktuk - 4000 tys.  km w canoe. Po tej wyprawie uzmysłowiłem sobie ,że każdy  cel jest w zasięgu reki pod warunkiem ,że mamy wewnętrzną motywacje i determinacje ażeby go osiągnąć. Tego wam życzę. Poniżej fragment filmu z wyprawy. W całości można zakupić bezpośrednio u mnie.

 

https://www.youtube.com/watch?v=YKaS2UqsiFg

 

Wyprawa została nagrodzona na festiwalu podróżniczym  w kategorii wyczyn roku Kolosy 2005 oraz wyróżniona   w konkursie Travelery National Geographic. Później byłem na paru innych  festiwalach ale zrozumiałem ,że to nie  mój target i mój świat. Ostatnio zostałem zaproszony na kolejny festiwal -odmówiłem. Nie wierze w   żaden  festiwal  gdzie potajemnie jury rozdaje nagrody lub tez za jakieś wewnętrzne  układy np.: bo kogoś bardziej lubię lub mniej. Tak właśnie żądzą się konkursy i festiwale(nie tylko podróżnicze –wszystkie). Dla mnie liczą się konkrety a konkretem jest to jak moja książka pierwsza sprzedaje się z dodrukiem a  druga z III dodrukiem. To dla mnie największe wyróżnienie i nagroda doceniona przez was a nie przez jakieś tam festiwale gdzie ktoś jakąś statuetkę dostanie na której osiądzie kurz  i zniknie z życia eksploracji wyczynowej po pewnym czasie… a znam wiele takich przypadków- ,,Wielkich”  nagrodzonych podróżników…hihihi Prawdziwy kolos to właśnie ksiązki które się sprzedają  z dodrukiem. To właśnie  to jest nagroda .Ja postanowiłem ,że nie będę się bujał po żadnych festiwalach. Jestem nimi rozczarowany  bo wiele razy słyszałem jak się otrzymuje nagrody- za układy. A to mnie nie kreci. Wiec ten etap też mam już za sobą. Zresztą ten rok to czyszczenie wielu spraw. A co przede mną. Skupiam się na wyczynowej eksploracji związanej ze sportem. Wracam od 1 stycznia do  jeszcze większych , intensywnych treningów i swój najnowszy projekt www.soloamazon.info

zgłaszam   do Guinness World Records

 

Życzę wam siły  w ,,Waszym” napieraniu

Marcin


18 grudzień 2014

Serdecznie zapraszam do aktualnego miesięcznika Żagle (wydanie styczniowe), które przedstawia moje przepłyniecie Rio Napo jednego z dopływów Amazonki. Jest to mój ostatni reportaż. Aktualnie skupiam się na pisaniu przyszłej książki, która mam nadzieje  ,że będzie o przepłynięciu Amazonki w canoe. Jeżeli ktoś chce  poczytać więcej  moich reportaży  to  zapraszam do mojej książki ,,Kierunek Północ” Wydawnictwo Bellona. Tam jest zbiór reportaży z przeprawy przez Daleka Północ.

A o czym ta książka?

http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-gienieczki,1_13323.html
a o czym jest film zamieszczony w książce?
https://www.youtube.com/watch?v=P-h6HOl0qWg

Swoja droga zgłosiłem swój projekt do Guinness World Records w Londynie

-750 km rowerem przez Andy 15 dni

- 6130 km w canoe- założenie w 100 dni

- 80 km bieg z Belem do Atlantyku z Polska Flagą w 40 godzin

7000 tyś napierania!

Zapraszam również do obejrzenia  filmiku z  pracy na statku a dokładnie do   kajuty. To w tym miejscu pogrążony w  samotności  narodzie się projekt Solo Amazon Expedition. Filmik jest skwitowaniem mojej pracy na statku ,rozdziału życia…,,Chciałem być marynarzem”….

https://www.youtube.com/watch?v=y9-aslfukWw&feature=youtu.be


10 grudnia 2014

OSTATECZNE   ,,ZMARTWYCHSTANIE”

,,Kto nic nie ryzykuje, ten nic nie zdobywa”

Neil  Armstrong . Pierwszy człowiek, który stanął na Księżycu

Jestem na statku Lean. To duża barka o  długości 110 metrów. Pływam miedzy portami Belgi, Holandii i Niemiec. To mój kolejny kontrakt na takiej jednostce. Wcześniej pracowałem na masowcach i kontenerowcu. Była to przygnębiająca praca zwłaszcza wykonywana w święta Bożego Narodzenia skacząc bo kontenerach w porcie Rotterdam w nocy na wysokości 7 pietra w padającym śniegu  a gdzieś tam ktoś się łamał opłatkiem. Siedzę w kajucie i myślę. Dlaczego coś robie na siłę? Ludzie zapieprzają  całe życie poczym spoglądają na brzuch i nie mogą zrobić skłonu ,wybija im godzina lat 50 i dowiadują się ,że są chorzy na raka… Jak się tworzy historię? Czy każdy może tworzyć historię? A może odpowiedz jest w tym powiedzeniu japońskim upadnij siedem razy wstań osiem….Powstał również reportaż z tych moich wyjazdów; http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/kapitan-dzojstikiem

Przecież Aleksander Doba kajakarz z Polic miał 66 lat jak przepłynął o własnych silach kajakiem ocean Atlantycki.(dla mnie wzór zdobywcy) Skąd Aleksander Doba   miał siłę  ?Na taką mobilizacje w wieku 66 lat? Dlaczego Piotr Pustelnik mając 60 lat zdobywa  Koronę Himalajów? Pięć podejść do zdobycia  szczytu Annapurny!

Na statek przyjechałem tutaj z dwóch powodów z  silnej potrzeby poprawienia budżetu rodzinnego oraz dla ubarwienia życia.

Tyle ,że to już  mój kolejny kontrakt i straciłem motywacje ażeby czuć się Martinem Edenem  z książki Jacka Londona. Na statku zrodził się plan przepłynięcia Amazonki. Zrezygnowałem z kariery marynarza mimo , że mogłem zarabiać 5 tys euro miesięcznie. Kasa to nie wszystko liczy się siła  motywacja i entuzjazm. Padnij- powstań =niezatapialny. Zszedłem ze statku   w jakimś porcie w Niemczech. Wziąłem  worek na plecy i złapałem stopa do Polski. Tak zakończyłem rozdział marynarska  a rozpocząłem rozdział- Solo Amazon. Schodząc ze statku zrezygnowałem z wielu rzeczy ale nie wierności sobie. Tego jestem pewien. Napieramy dalej…ja- ty -wy…Kiedyś  z moim kolega  zwanym przez mnie ,,kulfonem”. Byliśmy w Night Clubie w Sopocie. Podziwialiśmy  urodę słowiańską…  Marcin jako przedsiębiorczy  facet właściciel 7 aptek w Warszawie powiedział :,,Stary ty masz potencjał inny”. Rob wykłady dla korpo. Zresztą sam rzucił robotę w firmie farmaceutycznej i założył swój bizes. Zacząłem i oceniam to jako właściwą decyzja. A jak inni to oceniają?

A no tak

 

http://raportcsr.pl/zarazila-nas-pasja-marcina-gienieczko/

 

 Z kolei mój kolega 80 letni marynarz z Gdyni ,,Heniu” powiedział.-Dobrze ,że taką ,,szkołę marynarską” odbyłeś w tym co robisz musiałeś to przejść. To dobra lekcja nauki i rozwoju. Teraz  rób to co kochasz i  teraz robie…projekt Solo Amazon Expedition. Odpowiedz tez jest w tym filmie :,,Przetrwa ten kto stworzy swój  świąt; Polecam

https://www.youtube.com/watch?v=OhJc9fTHbvo

 

Marcin.

PS Marcin Gienieczko pływał pod banderą Holenderska na dużych barkach rzece ren oraz Morzu Północnym. Ten etap ma już za sobą. Rzucił to wszystko ażeby zmierzyć się z największa rzeka globu…

Pozdrawiam,

 

Marcin Gienieczko


3 grudzień 2014


No i stało się Wójt Gminy Kosakowo wygrał wybory -Jerzy Włudzik .Tym bardziej się cieszę bo zasłużenie. Człowiek dużo robi dla Gminy. Zresztą w wyborach go popierałem. Ja teraz rozpoczynam z Gminą Kosakowo dużą współpracę i wierze w to ,że będzie tak długa jak panowanie Wójta w tej Gminie. Jeszcze raz gratulacje. Poniżej opis współpracy. A dlaczego Kosakowo?
Bo przenoszę się z Gdyni jeszcze bliżej morza. A Gmina Kosakowo to zapach wędzonych ryb , rybaków i morza .Bliżej już nie mogę. Jak wejdę na dach swojej chałupy to widzę morze i właśnie o to chodzi czuć jak najbliżej miejsca gdzie czuć zapach morza. Dziękuje dla Pani Eweliny Paszke z kancelarii Wójta za poparcie mojego stylu życia i za cieple słowa. Witaj Kosakowo!

Pozdrawiam,

Marcin Gienieczko


29 listopad 2014

Szanowny Panie Prezesie

Chciałbym Państwu wyrazić podziękowania za wkład w projekt Marcina Gienieczko

,,Amazon Expedition 2014/15"

www.soloamazon.info

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie filmy nagrywane w czasie skrajnie dużego
wysiłku fizycznego i psychicznego, kiedy to ofiaruje go naszym małym
pacjentom.

https://www.youtube.com/watch?v=LzUdF8nEbPk

https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

Marcin Gienieczko na rzecz Pomorskiego Hospicjum zrzekł się honorarium z firmy Oceanic n wszystko po to żeby nas wesprzeć.  Ogromnie cieszy ,że są ludzie  którzy nie tylko mają ambitne cele i marzenia ale w  ,że w młodym wieku mając własne dzieci rozumie potrzebę innych.


Gdyby nie Państwa wsparcie zorganizowanie podobnych wypraw byłoby niemożliwe.
Faktem jest również to, że każda osoba pomagająca Marcinowi staje się
pośrednio wolontariuszem naszego hospicjum. I za to właśnie serdecznie
dziękuję!

Proszę również pamiętać o fakcie, że każda złotówka wydana na wyprawę
organizowaną przez Marcina Gienieczko trafi pośrednio do naszych małych
pacjentów. Nie inaczej stanie się również w przyszłym roku, podczas spływu
najdłuższą rzeką świata, Amazonką.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję i zapewniam, że pomoc pozyskana w trakcie
organizowanych przez Marcina wypraw trafi do najbardziej potrzebujących
dzieci będących pod naszą opieką.

Oczywistym dla mnie faktem jest również przedstawienie Państwa firmy na
stronie internetowej Fundacji Pomorskie Hospicjum dla Dzieci i
rozpowszechnienie Waszego wizerunku jako Firmy wspierającej ciężko chore
dzieci w sytuacji kiedy zechcą państwo wspierać naszego Przyjaciela i jego
nowe wyzwania.

Łączę wyrazy szacunku,

dr n.med. Maciej Niedźwiecki

Przewodniczący Rady Fundacji
Pomorskie Hospicjum dla Dzieci.

 

Ponadto zapraszamy 1 grudnia do tygodnika ANGORA  II części reportażu,,Marcin u źródeł Amazonki" gdzie podróżnik wnikliwie przedstawia projekt dotarcia do właściwych źródeł.


24 listopad 2014

Zapraszam  dzisiaj do tygodnika Angora. Będzie można zobaczyć i przeczytać mój reportaż  z wyprawy do źródeł Amazonki. Wnikliwa relacja podzielna na dwa odcinki. Następny odcinek za tydzień. Będzie  można się dowiedzieć w końcu kto jest odkrywcą źródeł  Amazonki i gdzie te źródła  tak naprawdę się zaczynają. Poniżej zdjęcie z  wyprawy  do źródeł Amazonki oraz film przedstawiający kulisy wyprawy. Dostałem tez informacje od  podróżnika z Kanady Colin Angus http://www.angusadventures.com/ , który był również u źródeł Amazonki a to  postać  prawdziwego ,,napieracza”. A jak inni myślą na ten temat?

 

Szczyt Nevado Mismi uważany jest przez ludzi przygody za górę źródłową Amazonki. Naukowcy prowadzą polemiki. Ludzie przygody nie. Dla nich górą źródłową Amazonki jest Nevado Mismi. Tak uważa Ed Stafford, który jako pierwszy człowiek przeszedł wzdłuż brzegów Amazonki zaczynając właśnie od Nevado Mismi. Tak samo twierdzi legenda wyczynowej eksploracji, zdobywca Bieguna Północnego nocą, kilku ośmiotysięczników, a przede wszystkim zdobywca Amazonki, Mike Horn. Horn w 1997 roku rozpoczął trawers solo Ameryki Południowej, o własnych siłach zdobył Nevado Mismi, po czym zleciał ze szczytu na paralotni i spłynął Amazonką na specjalnej desce z hydrospeedem aż do ujścia. Również tego samego zdania był syn Jacques’a  Yvesa Cousteau, Jean Michel. który w 1982 roku zdobywał górę. „Musiałem stanąć na szczycie, w miejscu, gdzie się rodzi rzeka”-  zaznaczył w swojej relacji. Później było kilka innych poszukiwaczy przygód, którzy zmagali się z największą rzeką świata zaczynając swoją przygodę właśnie od zdobycia Nevado Mismi

 

Colin pisze tak:

 

I particularly liked your footage of the source of the Amazon on Nevado Mismi.  We were in the same area - one of our team members, Ben kozel climbed Mismi

 

Film:

https://www.youtube.com/watch?v=mGw-Z1Vq4lc

 

Szlak do źródeł Amazonki

 

https://www.youtube.com/watch?v=h3xBLGUAPlQ


21 listopad 2014


Idzie zima wiec coś trzeba poczytać.Serdecznie zapraszamy do książki Marcina Gienieczko ,,Kierunek Północ” .Będzie można przeczytać jak autor przepłynął największą rzekę Syberii Lene w canoe: 4328 km! oraz jak Marcin przemierzył zimą pieszo i na nartach najzimniejszy region na ziemi- Kołymę. Książkę można zamówić bezpośrednio u autora perdido@poczta.wp.pl Do książki załączony jest film z przejścia gór Mackenzie w Kanadzie oraz przepłyniecie rzeki Mackenzie.
W Empikach kosztuje 40 zł. bezpośrednio u autora 30 zł+ kartka pocztowa najnowszej wyprawy gratis oraz oczywiście imienny wpis. Kupujący opłaca przesyłkę. W sam raz na zimowe wieczory. A o czym ta książka?


http://www.zagle.com.pl/wydarzenia/kierunek-polnoc-ksiazka-marcina-gienieczki,1_13323.html
Na Syberii ju zima..a zima bywa taka
http://www.youtube.com/watch?v=eA5hDplTd3M

Pozdrawiam,


18 listopad 2014

Tekst o źródłach Amazonki to mój ostatni tekst- reportaż. Generalnie kończę z pisaniem reportaży. Dziennikarstwem szeroko rozumianym. Skupiam się teraz   bardziej  na  wykładach motywacyjnych dla dużych firm oraz pisaniu przyszłej książki  i  wyczynowej eksploracji gdzie sport miesza się z wysiłkiem na wysokich obrotach. Reportaż o źródłach Amazonki będzie stanowił jeden z moich rozdziałów kolejnej ksiązki. W swoich wyprawach zacząłem robić projekty gdzie liczy się świt i zmierzch. W trakcie płynięcia  na zaglądam nigdzie oprócz menażki z wodą. Pamiętam  jak miałem 21 lat i przemierzałem konno Mongolię. Później powstał mój duży reportaż dla polskiej edycji„Playboya ,,Dwustu Indian z Mongolii" za który redakcja wówczas zapłaciła mi 4 tys .złotych ,a było to w 2000 roku... Zacząłem pisać dla różnych  livestylowych pism między innymi byłem stałym reporterem polskiej edycji Playboya- Poniżej skan współpracy. Tak się zakorzeniłem ,że robiłem kilkanaście reportaży  rocznie. Pisałem razem z Martyną Wojciechowską, Hanną Bakułą   czy Agnieszką Chylińską. Teraz kiedy dziennikarstwo  prasowe siadło trzeba zmienić kierunek napierania i robić coś innego. Dlatego reportaż  dla Angory jest  ukoronowaniem mojej pracy na tym polu. Po raz pierwszy tygodnik  zastosuje podział reportażu( to bardzo duża relacja i wnikliwa!). Pójdzie w dwóch obszernych częściach. Co wcześniej nigdy tego tygodnik nie stosował. Dla mnie  to duże wyróżnienie na zakończenie tego etapu życia. A jak inni to widzą?

Na rynku prasowym mamy sytuację, która wynika poniekąd z kryzysu finansowego i z tego, że działalność prasowa w ogóle nie przynosi takich dochodów, jak jeszcze pięć lat temu. Powoduje to rozwój internetu, a szczególnie nieuprawnione korzystanie z treści – tłumaczy, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.

Daje tu za przykład portale grupy o2, które czerpią treści korzystając z art. 25 prawa autorskiego, który daje prawo do cytatu czy komentarza. Dzięki temu treści nie kosztują tyle ile np. "Playboya". Dlaczego? Bo redakcja kierowana dotąd przez Marcina Mellera za każdą sesję musiała płacić olbrzymie pieniądze modelce, fotografom i całej ekipie. Często organizując plan zdjęciowy gdzieś na końcu świata. Tymczasem portal Pudelek.pl publikował kilka najlepszych zdjęć z takiej sesji i po prostu je komentował. "Playboy" nawet Pudelka za to pozwał, ale w sądzie przegrał.
 

Polecam reportaz w wersji elektronicznej

 

 
Oto linki:
http://skauting.pl/2014/11/15/gdzie-sa-zrodla-amazonki-wyprawa-do-zrodel-amazonki-marcina-gienieczko/
 

https://www.facebook.com/skautingpl


17 listopad 2014

Zapraszamy do przeczytania relacji z wyprawy do źródeł Amazonki

Źródła Amazonki to kość niezgody nie tylko polskich podróżników. Gdzie leżą źródła najdłuższej rzeki świata? Postanowiłem wybrać się w wysokie Andy, żeby samodzielnie sprawdzić skąd bierze swój początek Amazonka.

 
Oto linki:
http://skauting.pl/2014/11/15/gdzie-sa-zrodla-amazonki-wyprawa-do-zrodel-amazonki-marcina-gienieczko/
 

https://www.facebook.com/skautingpl

 

Filmy:

Wypraw